Odsłon: 4 093

5 komentarzy


  • Dominik

    Pozdrowienia od spotkanego pod Czantorią rowerzysty. 🙂

    Wrzesień 28, 2012
  • Sławek

    pozdrawia pasjonat z Bielska spotkany na Klimczoku ok 19tej

    Październik 04, 2012
  • Jakub i Jola

    Marku, dziękujemy serdecznie za pozdrowienia. Miło było Cię poznać, nie każdego dnia spotyka się takich ludzi. Myślę, że miesiąc czasu wspólnej wędrówki, byłoby za mało na Twoje opowiadania.

    My rano, po pożegnaniu z Tobą na Stożku, kontynuowaliśmy naszą przygodę z Głównym Szlakiem Beskidzkim. Dokładnie o 11, gdy byliśmy w Kubalonce, zaczęło padać i padało tak bez przerwy do 18. W Schronisku na Przysłopie byliśmy już przemoknięci i z średnimi humorami ze względu na bardzo słabą widoczność. I zostalibyśmy już tam pewnie na noc, gdyby nie plan który miałem na ten dzień do zrealizowania. Postanowiłem więc, że pójdziemy dalej…, i tak o godz. 15.10 oświadczyłem się Joli na szczycie wieży widokowej na Baraniej Górze:) Mgła była taka, że nie dość że nie było widać żadnego szczytu wokół, to nawet nie było widać samej Baraniej Góry;D Miało to swój urok, bo czuliśmy się jak w chmurach, tylko ja, Jola i nic więcej. Po chwili wzruszenia, ostrożnie zeszliśmy z wieży i ruszyliśmy w stronę Węgierskiej Górki. Mimo ciągłego deszczu szło już się nam wyjątkowo lekko i z uśmiechami na twarzach. Przez 3 godziny schodzenia nie spotkaliśmy żadnej żywej duszy. Na miejscu, zmoczeni do suchej nitki, poszliśmy na kolację, oczywiście z grzanym winem. Na spokojnie mogliśmy powymieniać się wrażeniami z mijającego dnia. Nocleg znaleźliśmy dopiero jak zaczął zapadać zmrok. Po kilku nocach w schroniskach (czasem z zimną wodą) pokój z łazienką za 35zł był dla nas jak najlepszy apartament.

    Tak więc jak widzisz pewnie ten dzień będziemy pamiętać do końca życia. Mamy nadzieję że spotkamy się jeszcze kiedyś na szlaku, życzymy wszystkiego dobrego w Nowym Roku i co najmniej 41 dni w górach;)

    Styczeń 03, 2013
  • kefir

    Przyjemne są te kapuściane beskidy.

    Grudzień 06, 2013
  • Kasia

    Piękne zdjęcia i ciekawe opisy. Świetnie się to czyta Panie Marku. Też jestem pasjonatką turystyki górskiej i chętnie biorę też swoje dzieci tam gdzie jest dla nich bezpiecznie. Pozdrawiam.

    Luty 02, 2014

Skomentuj


Imię*

Email(nie będzie opublikowany)*

Strona www

Twój komentarz*

Wyślij komentarz

© Copyright MarekOwczarz.pl – blog o turystyce górskiej - Designed by Pexeto