Spacer na platformę widokową na Gomólniku Małym nad Głuszycą
Będąc na urlopie w Sudetach nie raz jest tak, że zostaje mi trochę czasu, po jakiejś dłuższej wędrówce i zdobyciu zaplanowanego szczytu. Ostatnio będąc w Głuszycy i nad zalewem Kamyki w Górach Kamiennych zostało mi kilka godzin do zmroku w długi czerwcowy dzień. Wykorzystałem ten czas na wejście na mało znany wierzchołek tych gór- Gomólnik Mały, który jest dobrym punktem widokowym na kilka sąsiednich pasm górskich. Ostatnio stał się modny, gdy na widokowym urwisku wybudowano ciekawą platformę widokową w formie okręgu!
Zatem jak najłatwiej i najszybciej zdobyć tę górę, gdy ma się mało czasu? Szlaki prowadzą tam z wielu stron, ale jedna opcja jest naprawdę dla amatorów szybkich ataków szczytowych… 🙂 Będąc w Głuszycy, w powiecie wałbrzyskim możemy podjechać autem bardzo wysoko. Trzeba kierować się z miasta w stronę wsi Łomnica, a tam skręcić w prawo na ulicę Łączną, którą wjeżdżamy stromo, aż do przecięcia zielonego szlaku, który wznosi się tam z Głuszycy. Jedziemy dalej w górę za znaczkami w lewo, już po szutrowej drodze, ale tylko kawałek. Prosto szosa zbiega do wioski Grzmiąca, skąd też możemy tutaj trafić!
Po przejechaniu stu metrów dojeżdżamy na prywatny parking przy budynku jednorodzinnym. Pani pobierała w 2025 roku opłatę 15 zł, ale stąd na szczyt mamy niecałe dwa kilometry 🙂 Niedawno wyznakowano tam czerwony szlak w formie pętli, nazwany „Taras widokowy Gomólnik Mały”, biegnący częściowo po Muflonowej Perci. Od parkingu prowadzi razem z trasą rowerową leśną drogą. Najpierw mijamy punkt ujęcia wody, potem domek letniskowy i dochodzimy na skraj ładnej łąki, gdzie na jej grzbiecie znajduje się Przeł. pod Gomólnikiem- krzyżówka szlaków…
Dochodzą tutaj zielona i czarna trasa, a my podążamy dalej na skraj lasu, gdzie jest punkt widokowy. Tutaj warto zostawić czerwony szlak i dalsze podejście na pobliski wierzchołek zrobić zielonym wariantem. Co prawda czerwony prowadzi naokoło i jest łagodniejszy, a zielony stromy, ale to jest jedyne takie strome podejście podczas tego krótkiego spaceru! A powód jest taki, że na tej ścieżce znakowanej zielono napotkamy na ciekawostkę historyczną… Na trasie zachowały się licznie stare słupki graniczne.
Dawne kamienie graniczne z numerami i wyrytym krzyżem na wierzchu to prawdopodobnie pozostałości po dawnych podziałach leśnych, które sięgają XIX wieku. Każdy taki kamień wskazywał punkt graniczny – krzyż symbolizował miejsce przecięcia linii granicznych, a numer odpowiadał zapisom w geodezyjnych księgach majątkowych. Dziś pełnią rolę świadków historii i jej licznych sekretów! W okolicach Głuszycy należały one m.in. do dóbr rodu Hochbergów z Książa, którzy zarządzali dużymi obszarami tych gór.
Po ostatnim ostrym podejściu docieramy w końcu na wypłaszczenie grzbietu zwieńczone kulminacją Gomólnika Małego (809 m). Na drzewie wisi tabliczka szczytowa, a my idziemy dalej leśną granią, na której po chwili z prawej strony dołącza czerwony szlak i razem szybko wyprowadzają nas na skraj urwiska, na skraju lasu, gdzie wybudowano w 2023 r. wspomnianą platformę widokową o interesującej metalowo- drewnianej konstrukcji. Jest tu fajna okrągła ławka i opisane panoramy… Mogłem zatem odpocząć i delektować się świetnymi widokami przy wspaniałej pogodzie tego dnia!
Tuż pod nami widać Głuszycę otoczoną mozaiką pól i łąk i pobliskie wioski. Na wprost rozciągają się Góry Sowie z charakterystycznym masywem Wielkiej Sowy, a nieco bliżej wyróżnia się Waligóra – najwyższy szczyt Gór Kamiennych. Z prawej strony zaś możemy dostrzec zalesione wzniesienia Gór Wałbrzyskich, a przy sprzyjającej pogodzie zobaczymy nawet masyw Ślęży! Taki niepozorny szczyt, a daje takie możliwości podziwiania górskiego piękna… Więc robiłem to przez dobrych kilka minut! 🙂 Dobrze, że powstają takie inwestycje w górach, które napędzą turystów w mało znane miejsca, bo promują też region
Po zrobieniu zdjęć ruszyłem już tylko czerwonym szlakiem wzdłuż Muflonowej Perci w dół, by domknąć pętlę i wrócić do samochodu. Ścieżka wiedzie lasem dosyć stromo, później już łagodniej łącząc się znowu z cyklotrasą i razem wracają bitą drogą na znaną już mi ulicę Łączną. Wyżej czerwony szlak połączył się również z zielonym i najlepiej wrócić na parking idąc tym ostatnim, a nie szosą, jak robiłem dojazd tamże. Sama polna droga na skraju pastwisk i łąk jest też widokowa. Nią szybko osiągamy nasz cel, czyli parking, gdzie kończy się nasza krótka, ale owocna eskapada!
Nawet takie szybkie spacery potrafią pozytywnie zaskoczyć i dać dużo radości, także z oglądania górskich krajobrazów i panoram! Na koniec jak zawsze zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć z wycieczki i czytania innych wpisów o mych górskich przygodach! Powyżej zostawiam też mapkę mej trasy… A jeśli ten wpis dał Ci wartość, znalazłeś u mnie potrzebną wiedzę, inspiracje do podróży, to będę wdzięczny, jeśli postawisz mi kawę przez serwis Buycoffee. Tworzę bloga z ogromną przyjemnością i pasją od ponad 14 lat. Może komuś wpadnie do głowy udać się w te rejony z gotowym planem? Z górskim pozdrowieniem
Marcogor






