Z Marciszowa na Buczą Górę, czyli kulminację Gór Lisich
Zdobywając nową Koronę Polskich Gór w wersji rozszerzonej musiałem też zdobywać mało oczywiste szczyty, na których nigdy bym się nie znalazł, gdyby nie realizacja tego projektu KPG. 🙂 Tak trafiłem w czerwcu tego roku do Kotliny Marciszowskiej, a konkretnie do miejscowości Marciszów, leżącej niedaleko Kamiennej Góry. Marciszów jest położony w Kotlinie Marciszowskiej, która stanowi rozszerzenie doliny rzeki Bóbr i zarazem północną część Kotliny Kamiennogórskiej, średnio na wysokości 420 m n.p.m.
Kotlina Marciszowska stanowi niewielkie śródgórskie obniżenie położone na wysokości ok. 450–500 m. Leży pomiędzy pasmami górskimi o odmiennej budowie i kształtach: Górami Wałbrzyskimi, Kaczawskimi i Rudawami Janowickimi. Południowo-zachodni fragment Kotliny Marciszowskiej stanowią Góry Lisie, które niekiedy zaliczane są do Rudaw Janowickich lub do Wzgórz Bramy Lubawskiej. I właśnie to malutkie pasmo było moim celem na pół dnia. Południowo-zachodni fragment kotliny położony jest na obszarze Rudawskiego Parku Krajobrazowego.
Krajobraz kotliny jest podgórski. Najwyższe wzniesienia przekraczają 600 m n.p.m. (Góry Lisie). Jest to teren rolniczy, średnio zaludniony, większość obszaru zajmują łąki, nieużytki rolne i pola uprawne. Wyjątkiem jest obszar zalesionych gór z dominującym masywem Buczej Góry, czyli najwyższego szczytu pasma. Góry Lisie to niewielki grzbiet o długości ok. 3,5 km o południkowym przebiegu stanowiący południowo-zachodni fragment Kotliny Marciszowskiej. Od zachodu doliny Sierniawy i Bystrka oddzielają je od Rudaw Janowickich.
Zajechałem do centrum wsi Marciszów, gdzie obok kościoła parafialnego mogłem na dużym parkingu zostawić samochód. Ładny parafialny Kościół Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny, dawny protestancki, to klasycystyczny budynek z 1840 roku, orientowany, z wieżą zegarową zwieńczoną hełmem. Położony na wzniesieniu, więc już z parkingu mogłem zobaczyć mój cel, czyli Buczą Górę, kulminację pasma. Obok stoi jeszcze większy zabytek: kościół cmentarny pw. św. Katarzyny, gotycki z 1378 r. Po 1945 r. był nieużytkowany. Zwiedzanie kotliny zacząłem właśnie od tych kościołów.
Na południowy zachód znajdują się Rudawy Janowickie z widocznym z Marciszowa masywem Wielkiej Kopy. Od północy widoczny jest z Marciszowa Grzbiet Wschodni Gór Kaczawskich. Na wschód od Marciszowa Górnego wznosi się, należący do Gór Wałbrzyskich, Masyw Trójgarbu. Te wszystkie góry mogłem podziwiać podczas swej krótkiej eskapady! Cel widziałem, zatem ruszyłem, by go zdobyć, choć na Buczą Górę nie ma szlaku. Skorzystałem z aplikacji Mapy.com, by odnaleźć odpowiednie ścieżki!
Moim celem było pasmo Gór Lisich, na których obejście wystarczy kilka godzin. Z parkingu zszedłem na ulicę Główną, tam między budynkami na wprost kościołów jest metalowa kładka na rzece Bóbr, przez którą przedostałem się na drugą stronę. Dalej prowadziła mnie wiejska droga, między domami, by potem przeciąć ulicę Nadrzeczną i tory kolejowe. Szedłem cały czas prosto w kierunku lasu, a po dojściu do niego skręciłem w lewo w polną dróżkę, która prowadziła wzdłuż tego lasu, na skraju pięknych łąk, pełnych kwitnących kwiatów… zwłaszcza łubinu!
Podchodząc wyżej zobaczyłem nagle Góry Wałbrzyskie na wprost, bardzo blisko w linii prostej. Moim oczom ukazał się niezwykły widok na trzy słynne wierzchołki tych gór z wieżami, czyli Trójgarb, Borową i Chełmiec! Tego się nie spodziewałem, że będąc w takich niskich górkach zobaczę taką genialną panoramę! Moja droga skręciła później lekko w prawo i weszła w las, a po chwili na polance dołączyła do niej z dołu solidna droga leśna. Do kulminacji Gór Lisich miałem już blisko, ale trudno orientacyjnie…
W górę, w las wychodziły tu trzy mało wyraźne dróżki leśne, takie zwózkowe, po wycince. Wybrałem tę ze skrajnie lewej strony, która według aplikacji miała wyprowadzić mnie prosto na wierzchołek Buczej Góry. Jednak w pewnym momencie leśna droga skręcała w prawo, obchodząc szczyt, więc poszedłem na przełaj przez las, w dość wygodnym terenie. Założyłem, że idąc cały czas pod górę nie ominę najwyższego punktu masywu. I tak też się stało, a po drodze z przecinki leśnej zobaczyłem masyw Szczelińca Wielkiego w Górach Stołowych!
Po kilku minutach dotarłem do następnej polany, a raczej dużego placu w lesie, gdzie kończyła się utwardzona droga leśna, którą zapewne kiedyś wywożono pozyskane drewno. Postanowiłem tą wygodną drogą schodzić… To już był obszar ściśle podszczytowy, więc ruszyłem w krzaki na poszukiwanie kulminacji Buczej Góry (670 m). Niezawodna aplikacja Mapy.com umożliwiła mi to bez problemów… 🙂 Zszedłem na polanę innym wariantem i odkryłem przy bocznej dróżce, która jak się okazało schodziła na ten znany mi leśny plac- drzewo z tabliczką szczytową! Choć jest ono zdecydowanie poniżej szczytu… 🙂
Zrobiłem zatem pamiątkowe zdjęcia i po chwili byłem na polanie. Stąd już wygodnie ruszyłem tą dobrą drogą zwózkową, która trawersowała kolejny szczyt tych gór, czyli Łup. Jednak na pierwszej krzyżówce dróg skręciłem w lewo, by obejść wierzchołek Buczej Góry z drugiej strony. A to po to, by znaleźć się w pobliżu Lisich Skał, tj. ciekawej formacji skalnej, którą odnalazłem w lesie. Potem wróciłem się na znaną krzyżówkę i kontynuowałem trawers Łupu (662 m). Po kilkuset metrach droga skręcała ostro w lewo, a na następnym skrzyżowaniu odbiłem w prawo.
Doszedłem do wyciętych połaci lasu, gdzie pokazały się widoki. Przed sobą miałem Góry Kaczawskie, a z lewej Rudawy Janowickie… Musiałem wkrótce opuścić wygodną drogę, by odbić w lewo w mniej wyraźną dróżkę. Po chwili rozdzielała się ona na dwie odnogi, ale oba sprowadzają znowu na dobrą drogę leśną poniżej. Nią wyszedłem całkiem z lasu na łąki, a później pola we wiosce. Leśnych dróg jest tutaj mnóstwo, więc można się zakręcić, ale to pasmo jest tak małe, że możemy iść na azymut i nie zginiemy! Tak dotarłem do pierwszych zabudowań Marciszowa i wszedłem na ulicę Polną.
Prowadziła ona obok stawów rybnych do ulicy Nadrzecznej, a nią wróciłem ponownie na ulicę Główną, mijając tartak po lewej. Główna ulica wsi jest trasą przelotową z Kamiennej Góry do Jeleniej Góry. Skręciłem w prawo przechodząc obok ładnych skałek, a potem odbiłem w lewo w ulicę Kościelną, by ostatecznie wrócić do samochodu na parkingu przy kościele. I tak zakończyło się szybkie poznanie tych niewielkich gór i wejście na kolejny szczyt do nowej KPG. Jako, że miałem w planach na resztę dnia następny cel, więc pojechałem dalej…
Ale o tym przeczytacie w następnej opowieści. A na koniec zapraszam jak zawsze do obejrzenia galerii zdjęć ze spaceru i czytania innych wpisów na blogu. Powyżej zostawiam orientacyjną mapkę mej trasy na około 12 km, która zajęła mi niecałe 4 godziny A jeśli ten wpis dał Ci wartość, znalazłeś u mnie potrzebną wiedzę, inspiracje do podróży, to będę wdzięczny, jeśli postawisz mi kawę przez serwis Buycoffee. Tworzę bloga z ogromną przyjemnością i pasją od ponad 13 lat. Z górskim pozdrowieniem
Marcogor












