Zimowe wejście z Wysowej na Busov, Palenicę oraz Hrb i Jawor
Zdobywałem już Busov- najwyższy szczyt Beskidu Niskiego, leżący po słowackiej stronie trzy razy. Jednak, gdy trafiła się szansa zdobycia go w warunkach zimowych skwapliwie skorzystałem z tej możliwości. W ten sposób udało mi się skompletować wejścia we wszystkich porach roku! Wchodziłem tam ze słowackich wiosek- Cigelki i Gaboltova oraz z polskiej Blechnarki. Tym razem plan był mocno ambitny, gdyż wyprawa odbyła się ze startem i metą w Wysowej- Zdrój. W wersji zimowej i prawdziwym ataku zimy tego grudniowego dnia nie było łatwo, ale wraz z niezawodną GGG daliśmy radę! 🙂
Uzdrowisko Wysowa nie trzeba przedstawiać. Zostawiliśmy auta na parkingu niedaleko cerkwi św. Michała Archanioła, by rozpocząć naszą zimową przygodę. Szliśmy początkowo między domami szosą, by potem skierować się pośród łąk czerwonym szlakiem w kierunku cerkwi Opieki Matki Bożej na Świętej Górze Jawor. Bita droga prowadzi aż do tego pięknego budynku, gdzie naprzeciwko trwa budowa nowej świątyni- prawosławnej. Bowiem po wieloletnich sporach sądowych, stara cerkiew została ostatecznie przyznana grekokatolikom (2017)!
Piękne greckokatolickie sanktuarium zbudowano w 1929 na północnym stoku wzniesienia Jawor. Świątynia jak i otoczone kultem źródełko jest celem wielu pielgrzymek zarówno z Polski, jak i ze Słowacji. Góra Jawor jest uważana przez wyznawców prawosławia za świętą, w związku z objawieniami maryjnymi, jakie miały tam miejsce w okresie międzywojennym. Początki sanktuarium sięgają lat 20. XX w. i wiążą się z objawieniami maryjnymi, których po raz pierwszy doznała w dniu 21 września 1925 jedna z mieszkanek Wysowej.
Obok cerkwi stoją krzyże pielgrzymie przynoszone w święto Apostołów Piotra i Pawła. Budowla wzniesiona jest na kamiennej podmurówce, drewniana, o konstrukcji zrębowej, zamknięta trójbocznie. Zrobiliśmy tu małą przerwę na drugie śniadanie, pod wiatą przy studni, by ruszyć dalej. Szybko dotarliśmy na przełęcz między górami Jawor i Cigielką. Poniżej rozpościerają się na stronę słowacką obszerne łąki i z racji tego jest świetny widok na Busov i Lackową. Tym razem staliśmy w potężnej zamieci śnieżnej, która ograniczała widoki do kilometra… 🙂
Poszliśmy wzdłuż granicy lasu na wschód spotykając odważnego turystę, który zwijał właśnie obóz po nocy spędzonej tutaj. I wtedy odbiliśmy na łąki, schodząc na przełaj w tej zawierusze w kierunku doliny potoku Cigeľka. Obecnie na dole są słowackie pastwiska, ogrodzone płotem, ale są bramy przez które możemy przejść. Wykorzystaliśmy jedną z nich, by pokonać brodem wspomniany potok. Tam pojawił się niebieski szlak z Cigelki do Vyšnego Tvarožca. Przeszliśmy nim około 2 km, by przy ostrym skręcie w lewo odbić na prawo w wyraźną leśną drogę, która miała być naszą przepustką na szczyt Busova!
Leśny trakt okazał się słusznym wyborem zgodnie z podpowiedzią aplikacji Mapy.com. Dobra droga, czasami tylko z przeszkodami w postaci powalonych drzew poprowadziła nas kilkoma zakosami w pobliże siodła pod Busovem, gdzie stoi stara przyczepa kempingowa! Ostatni odcinek do niej to było przedzieranie się na przełaj pod górę, jak las puszczał, bo droga zakręca nagle w dół w stronę wsi Cigelka. Wspięliśmy się więc na dziko na wspomniane siodło Palenica. Otworzyliśmy przyczepę, by trochę się zagrzać w środku i coś zjeść. Są tam nawet prycze i piecyk, zatem od biedy można nawet przenocować!
Po nabraniu sił rozpoczęliśmy już zielonym szlakiem, który wchodzi tu z Cigelki atak szczytowy! Ten ostatni odcinek jest bardzo stromy, ale po 20 minutach byliśmy na wierzchołku, który osiąga 1002 m! Masyw Busova jest rozległy i dość mocno rozczłonkowany, do tego posiada 5 kulminacji, które kiedyś zdobyłem jednego dnia. Słowacy grupują Busov do niewielkiego pasma górskiego o tej samej nazwie. Stoki są tu dość strome, słabo rozczłonkowane, wspomniane wierzchołki porozdzielane wyraźnymi, głębokimi dolinkami. Cały masyw powyżej poziomicy 500–550 m n.p.m. jest gęsto zalesiony.
Przeważają buczyny z bukiem zwyczajnym i ze znacznym udziałem jodły. Wierzchołek zajmuje maleńka polanka z drewnianym krzyżem i drogowskazem turystycznym oraz metalową tablicą z opisem panoramy na północ. Między drzewami, gdy nie ma liści można bowiem dojrzeć co nieco. Polana daje fragmentaryczny widok jedynie w kierunku północnym, na dolinę źródłowego odcinka Ropy i rozłożoną w niej Wysową. Ponad nią ciągnie się ciemny grzbiet Skałki i Koziego Żebra, a horyzont zamyka siny wał Magury Małastowskiej. My nie zobaczyliśmy jednak wiele przez opady śniegu i zawieje… Busov to też szczyt z mojej Korony Gór Słowacji.
Od mojej ostatniej wizyty zmieniło to się jednak na korzyść, jeśli chodzi o widoki. Bowiem na południe, chyba z powodu wiatrołomów po wichurze otworzyła się interesująca panorama na południe. Świetnie widać pasmo Cergova z najwyższym Mincolem. I tyle udało się nam ujrzeć tego dnia! Po sesji zdjęciowej zeszliśmy tą samą trasą na siodło Pálenica (ok. 865 m n.p.m.), do znanego już schronu. I znowu zagrzaliśmy się kilka minut w nim, żeby wyruszyć na pobliski drugi wierzchołek masywu Busova. Zielony szlak zbiega w dół na lewo, a my poszliśmy prosto, by ładnym grzbietem osiągnąć szczyt Palenica (930 m)
Na drzewie w najwyższym punkcie grzbietu ktoś nawet wyrył napis LOVE PALENICA 🙂 Kawałek dalej stoi słupek geodezyjny potwierdzający jego kulminację. Tym grzbietem schodziliśmy prosto w dół do znanej nam już z podchodzenia drogi. Potem grzecznie zeszliśmy do niebieskiego szlaku biegnącego wzdłuż lasu. Jako, że przygód mimo ostrego ataku zimy nadal było nam mało postanowiliśmy podejść łąką, a potem lasem prosto na pasmo graniczne. Wycelowaliśmy tak, że zdobyliśmy przy okazji kolejną słowacką górkę- Hrb (764,5 m n.p.m).
Według słowackiego podziału kartograficznego należy on także do pasma Busova leżąc na północnym skraju tych gór, nieznacznie wystając na południowy zachód od grzbietu granicznego. Na wierzchołku nie ma żadnych odznaczeń, tylko kamień geodezyjny. Zeszliśmy z niego na wschód do czerwonego szlaku granicznego, tzw. Magistrali wschodniokarpackiej. Granica państwowa wygina się tam w łuk i warto zejść kawałek w prawo na przecinkę w lesie, która jest doskonałym punktem widokowym! Zobaczymy stamtąd szczyty Busova, a także Čergov, czy Slanské vrchy oraz pobliski masyw Magury Stebnickiej! Widoczność popołudniu poprawiła się na tyle, że i nam odsłoniły się ładne widoki… 🙂
Później wracaliśmy już czerwonym, granicznym szlakiem w stronę Wysowej, podchodząc jeszcze na słynną górę Jawor (723 m). Polacy ten szczyt zaliczają do Gór Hańczowskich, o wysokości informuje tabliczka na drzewie. Pozostało nam stąd strome zejście na przełęcz nad Cigelką, a potem powrót koło sławnej cerkwi pod Jaworem do samochodów w Wysowej. Znaną już drogę pokonaliśmy szybko, by wsiąść do aut i dojechać do domu koleżanki- jednej z uczestniczek wyprawy na gorący poczęstunek! Iwona wielkie dzięki za wspaniałą gościnę i dobre serce… 🙂 Powyżej zapis naszej trasy!
Cała, liczna, bo 17-os. ekipa Gorlickiej Grupy Górskiej podołała trudom tej szalonej wycieczki i Wam również należą się podziękowania za miłą atmosferę i wspólną walkę z mrozem, śniegiem, wichurą i zamiecią! A na koniec jak zawsze zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć z wypadu i czytania innych wpisów na blogu o przygodach GGG! Powyżej filmik koleżanki z zawieruchy w jakiej szliśmy chwilami! A jeśli ten wpis dał Ci wartość, znalazłeś u mnie potrzebną wiedzę, inspiracje do podróży, to będę wdzięczny, jeśli postawisz mi kawę przez serwis Buycoffee. Tworzę bloga z ogromną przyjemnością i pasją od ponad 13 lat. Z górskim pozdrowieniem
Marcogor

















