Wybierz stronę

Górski News: Ama Dablam, Tatry, Alpy i pamięć ludzi gór

Górski News: Ama Dablam, Tatry, Alpy i pamięć ludzi gór

Góry w ostatnich dniach października pokazały nam wszystkie swoje oblicza. Były dramatyczne akcje ratunkowe w Tatrach i Alpach, tragiczna wiadomość z Himalajów, ale też niezwykłe osiągnięcia wspinaczy, którzy przesuwają granice ludzkich możliwości. Do tego powróciła dyskusja, czy na świecie powinno być oficjalnie 20 ośmiotysięczników zamiast dotychczasowych 14.

Dzisiejszy Górski News ukazuje się jednak w szczególnym dniu, 1 listopada. Dlatego na koniec zapraszam Was również na chwilę zadumy nad ludźmi gór, którzy odeszli. Odwiedzimy symboliczne cmentarze i miejsca pamięci, gdzie wśród skał, lasów i górskiej ciszy nadal żyją wspomnienia o tych, którzy już nie wrócą na szlak.

Ama Dablam 6814 m w Himalajach, widok z okolic Pangboche.

Ama Dablam w regionie Khumbu. Fot. Niklassletteland / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0.

Tragedia na Ama Dablam. Wolfgang Waschiczek nie wrócił ze szczytu

Ama Dablam (6814 m) to jedna z najpiękniejszych i najbardziej rozpoznawalnych gór Himalajów. Jej strzelista sylwetka góruje nad dolinami regionu Khumbu, przyciągając wspinaczy z całego świata. Niestety, pod koniec października stała się miejscem kolejnej tragedii.

25 października 2026 roku na szczycie stanął 57-letni niemiecki wspinacz Wolfgang Waschiczek. Towarzyszył mu nepalski przewodnik Sonam Lama. Po udanym wejściu obaj zeszli do obozu III, położonego na wysokości około 6200 m, gdzie spędzili noc.

Następnego ranka wydarzyło się coś, czego początkowo nikt nie potrafił wyjaśnić. Według relacji organizatora wyprawy przewodnik na krótko oddalił się, aby zwrócić pożyczony sprzęt biwakowy. Kiedy wrócił, Niemca nie było już w miejscu, w którym miał czekać przed dalszym zejściem.

Rozpoczęto poszukiwania z udziałem śmigłowca. Jeszcze 26 października odnaleziono ciało wspinacza. Agencja Reuters, powołując się na Gokula Thapę z firmy Real Himalaya, podała informację o upadku z dużej wysokości, szacowanej na około 1500 metrów. Szczegółowe okoliczności wypadku nie zostały jednak w pełni wyjaśnione.

Himalaje Nepalu, górski krajobraz doliny Chola w regionie Khumbu.

Himalaje Nepalu. Fot. Vyacheslav Argenberg / Wikimedia Commons, CC BY 4.0.

To szczególnie smutna historia, bo Wolfgang miał już za sobą najważniejszy moment wyprawy. Zdobył wymarzony szczyt i rozpoczął powrót. A przecież każdy doświadczony człowiek gór wie, że wejście na wierzchołek jest dopiero połową drogi.

Ama Dablam uchodzi za piękną, ale wymagającą górę. Jej strome granie, skalne progi i lodowe odcinki nie wybaczają błędów, zwłaszcza gdy zmęczenie po ataku szczytowym zaczyna odbierać siły i koncentrację.

Rodzinie i bliskim zmarłego wspinacza pozostaje dziś ogromny żal. Nam zaś kolejny raz przypomina się stara górska prawda: najważniejszym celem każdej wyprawy jest szczęśliwy powrót.

Ama Dablam w Nepalu, strome ściany i ośnieżony wierzchołek.

Ama Dablam. Fot. Vyacheslav Argenberg / Wikimedia Commons, CC BY 4.0.

Tatry. Pierwszy wypadek lawinowy nowego sezonu

Choć w kalendarzu mieliśmy jeszcze październik, w wyższych partiach Tatr zapanowały już prawdziwie zimowe warunki. Świeży śnieg, oblodzone skały i ograniczona widoczność sprawiły, że jesienne wycieczki zaczęły przypominać wymagające zimowe wyprawy.

26 października słowacka Horská záchranná služba interweniowała w rejonie Długiego Stawu Wielickiego w Tatrach Wysokich. Dwóch turystów planowało wejście na Polski Grzebień, jednak pomylili drogę i znaleźli się poza znakowanym szlakiem.

Weszli w rejon Żlebu Karczmarza, gdzie ponad nimi oderwała się niewielka lawina. Na szczęście śnieg nie zasypał żadnego z mężczyzn. Niestety, podczas zdarzenia 18-letni obywatel Czech doznał bolesnych obrażeń nogi w okolicy uda i miednicy, po upadku w skalnym terenie.

Warunki pogodowe nie pozwoliły na użycie śmigłowca. Do poszkodowanego ruszyły więc dwa naziemne zespoły ratowników HZS. Po udzieleniu pierwszej pomocy, podaniu leków przeciwbólowych i unieruchomieniu kończyny rozpoczęto trudny transport na noszach.

Długi Staw Wielicki w Dolinie Wielickiej, przy szlaku na Polski Grzebień

Długi Staw Wielicki w Dolinie Wielickiej, przy szlaku na Polski Grzebień

Rannego zniesiono w kierunku Śląskiego Domu, a następnie przewieziono samochodem terenowym do Tatrzańskiej Polanki, gdzie przekazano go zespołowi ratownictwa medycznego.

Słowaccy ratownicy określili to zdarzenie jako pierwszą interwencję związaną z zejściem lawiny w nowym sezonie zimowym.

Ta historia powinna być przestrogą dla wszystkich wybierających się teraz wysoko w Tatry. Jesienne słońce w dolinach potrafi skutecznie uśpić czujność, podczas gdy kilkaset metrów wyżej panują już warunki wymagające zimowego wyposażenia, umiejętności i właściwej oceny zagrożenia lawinowego.

Ze Świnicy do Doliny Cichej. Nocne poszukiwania polskiego turysty

Kolejna akcja wydarzyła się dosłownie na przełomie października i listopada. Tym razem wszystko zakończyło się szczęśliwie, choć sytuacja była bardzo poważna.

W nocy 31 października TOPR zwrócił się do słowackiej HZS o pomoc w poszukiwaniu 44-letniego Polaka, który nie wrócił ze Świnicy do schroniska Murowaniec.

Ponieważ szczyt leży na granicy Polski i Słowacji, ratownicy brali pod uwagę, że turysta mógł stracić orientację we mgle i złej pogodzie, a następnie zejść na południową stronę Tatr.

Świnica w Tatrach Wysokich, szczyt graniczny Polski i Słowacji

Świnica w Tatrach Wysokich, szczyt graniczny Polski i Słowacji

Do poszukiwań skierowano ratowników HZS z Doliny Żarskiej oraz specjalistę z ośrodka prewencji lawinowej. Wykorzystano drona wyposażonego w kamerę termowizyjną i urządzenie umożliwiające lokalizowanie telefonów komórkowych.

Poszukiwanego odnaleziono w Dolinie Cichej, którą schodził po zabłądzeniu. Na szczęście był cały i zdrowy. Ratownicy przetransportowali go do Podbańskiej, skąd kontynuował podróż samodzielnie.

Warto zwrócić uwagę na skuteczną współpracę ratowników z obu stron granicy. W górach nie ma znaczenia, po której stronie słupka granicznego ktoś potrzebuje pomocy. Liczy się człowiek i czas.

Cieszy również rosnąca rola nowoczesnej techniki w ratownictwie górskim. Drony z termowizją potrafią dziś bardzo ułatwić poszukiwania, zwłaszcza nocą i w trudnym terenie. Nie zastąpią jednak doświadczenia ludzi, którzy potrafią dotrzeć do poszkodowanego i bezpiecznie sprowadzić go w doliny.

Skalisty szczyt Łomnicy w Tatrach Wysokich na Słowacji

Skalisty szczyt Łomnicy w Tatrach Wysokich na Słowacji

Wypadek Polki na Łomnicy. Akcja ratunkowa z użyciem śmigłowca

30 października 2026 roku doszło również do poważnej akcji ratunkowej na Łomnicy (2634 m), drugim najwyższym szczycie Tatr. Polski przewodnik górski prowadził swoją 31-letnią klientkę Filarem Birkenmajera, jedną z klasycznych dróg wspinaczkowych prowadzących na ten majestatyczny wierzchołek.

Podczas wspinaczki kobieta doznała urazu ramienia i nie mogła bezpiecznie kontynuować drogi. Przewodnik powiadomił słowacką Horską záchranną službę, która poprosiła o pomoc załogę śmigłowca ratownictwa medycznego.

Maszyna zabrała ze Starego Smokowca ratownika HZS, a następnie wraz z lekarzem przetransportowała go w pobliże poszkodowanej. W trudnym, eksponowanym terenie udzielono kobiecie pomocy medycznej i przygotowano ją do ewakuacji.

Łomnica 2634 m w słowackich Tatrach Wysokich.

Łomnica 2634 m w słowackich Tatrach Wysokich.

Ranną Polkę wraz z lekarzem podjęto na pokład śmigłowca za pomocą wyciągarki, po czym przetransportowano do szpitala w Popradzie. Ratownik HZS i polski przewodnik kontynuowali wspinaczkę na szczyt Łomnicy. Stamtąd ratownika zabrał później śmigłowiec słowackiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.

Cała akcja pokazuje, jak skomplikowane bywa ratownictwo w pionowym, skalnym terenie. Nawet stosunkowo niewielki uraz może uniemożliwić dalszą wspinaczkę i wymagać pomocy specjalistów.

Łomnica od lat przyciąga taterników swoim pięknem i wspaniałymi drogami wspinaczkowymi. Jednak jej urwiste ściany i filary wymagają doświadczenia, odpowiedniego sprzętu oraz ogromnej ostrożności. Tym razem dzięki sprawnej akcji ratowników wszystko zakończyło się szczęśliwie.

Alpy. Czternaście godzin ratowania turysty na ferracie Königsjodler

Dramatyczne wydarzenia rozegrały się także w austriackich Alpach, w masywie Hochkönig. Noc z 31 października na 1 listopada ratownicy z Mühlbach spędzili na jednej z najbardziej wymagających ferrat w tej części Alp.

Trzech młodych Niemców rozpoczęło wspinaczkę drogą Königsjodler późnym sobotnim popołudniem. Według austriackich ratowników zignorowali ostrzeżenie innej turystki i bardzo niekorzystną prognozę pogody.

Na wysokości około 2600 m jeden z uczestników, 20-letni mężczyzna, był już tak wyczerpany, że nie potrafił kontynuować drogi. Około godziny 19 wezwał pomoc.

Ferrata Königsjodler w masywie Hochkönig w Alpach austriackich.

Ferrata Königsjodler. Wikimedia Commons, archiwum Panoramio. Fotografię należy traktować jako ilustrację trasy, nie akcji ratunkowej.

Dwaj pozostali wspinacze poszli dalej i nocą dotarli do zamkniętego już schroniska Matrashaus, położonego na wysokości 2941 m.

Tymczasem ratownicy ruszyli po wyczerpanego i wychłodzonego turystę. Warunki były fatalne. Śnieżyca, oblodzony teren, słaba widoczność i świeży śnieg znacznie utrudniały poruszanie się. W takich okolicznościach nawet dobrze znana droga potrafi zamienić się w niebezpieczną pułapkę.

Akcja trwała aż 14 godzin. Dopiero rano udało się sprowadzić uratowanego mężczyznę w bezpieczne miejsce.

To kolejny przykład, jak niebezpieczne może być lekceważenie pogody i zbyt późne rozpoczynanie trudnej górskiej drogi. Ferraty dają ogromną radość, ale stalowa lina nie gwarantuje bezpieczeństwa. Trzeba jeszcze mieć siły, doświadczenie, odpowiednie wyposażenie i rozsądny plan odwrotu.

Ferrata Königsjodler. Wikimedia Commons, archiwum Panoramio. Fotografię należy traktować jako ilustrację trasy, nie akcji ratunkowej.

Ferrata Königsjodler. Wikimedia Commons, archiwum Panoramio.

Ogromny szacunek należy się austriackim ratownikom, którzy przez całą noc walczyli o życie człowieka w tak ciężkich warunkach.

Himalaje. Niezwykły zjazd z Dorje Lhakpa

Na szczęście ostatnie dni przyniosły także wiadomości, które budzą zachwyt nad ludzką odwagą, umiejętnościami i wytrwałością.

20 października 2026 roku trzech Amerykanów, Nick Russell, Adam Fabrikant i Billy Haas, zdobyło Dorje Lhakpa (6966 m) w nepalskim regionie Langtang, a następnie dokonało pierwszego zjazdu na snowboardzie i nartach południową ścianą tej niezwykłej góry.

Russell poruszał się na snowboardzie, a jego towarzysze na nartach. Wszyscy trzej wspinali się w stylu alpejskim, niosąc własny sprzęt i pokonując stromą ścianę bez rozbudowanej sieci obozów.

A było to nie lada wyzwanie. Nachylenie południowej ściany wynosiło na długich odcinkach około 45-50 stopni, a miejscami dochodziło nawet do 55 stopni. Przy twardym śniegu i ogromnej ekspozycji najmniejszy błąd mógł mieć tragiczne konsekwencje.

Dorje Lhakpa 6966 m w Himalajach, widok na górę od południowego zachodu.

Dorje Lhakpa. Fot. Ahtih / Wikimedia Commons, CC BY 3.0.

Wspinacze potrzebowali około siedmiu i pół godziny na pokonanie najtrudniejszej części podejścia, a sam zjazd zajął około półtorej godziny, z przerwami na filmowanie.

Co ciekawe, odpowiednie warunki śniegowe pojawiły się po wcześniejszych intensywnych opadach, które początkowo utrudniały działalność wypraw w Himalajach.

Dorje Lhakpa, nazywana czasem Piramidą Langtangu, przypomina nam, że himalajskie wyzwania nie kończą się na słynnych ośmiotysięcznikach. Na niższych, ale często równie wymagających szczytach wciąż czekają niezwykłe linie wspinaczkowe i zjazdowe.

Takie osiągnięcia pokazują, że góry nadal kryją mnóstwo możliwości dla tych, którzy potrafią patrzeć na nie z pasją i wyobraźnią.

Aleksandra Taistra i wielkie przejście free solo na Sardynii

Wśród najnowszych wiadomości znalazł się także fantastyczny polski akcent.

Pod koniec października Aleksandra Taistra dokonała niezwykle trudnego przejścia drogi Margarites na Monte Oddeu na Sardynii. Wspinaczka odbyła się w stylu free solo, czyli bez liny i asekuracji.

Aleksandra Taistra podczas przejścia free solo drogi Margarites 7a+ na Sardynii.

Aleksandra Taistra na Margarites. Fot. Zośka Active, za wspinanie.pl.

Droga ma około 220 metrów długości i osiem wyciągów, a najtrudniejszy fragment wyceniono na 7a+. To osiągnięcie zaliczane jest do najtrudniejszych kobiecych przejść tego rodzaju.

Polka przygotowywała się do wyzwania bardzo starannie, wcześniej wielokrotnie poznając drogę z asekuracją. Podczas właściwego przejścia musiała jednak poradzić sobie również z wysoką temperaturą i niekorzystnymi warunkami na najtrudniejszym odcinku.

W pewnym momencie zdecydowała się nawet wycofać kilka ruchów do bezpieczniejszego miejsca i poczekać na poprawę warunków. Dopiero później kontynuowała wspinaczkę.

Aleksandra Ola Taistra – polska wspinaczka, portret w Tatrach.

Aleksandra Taistra. Fot. Sebastian Żebrowski / Magazyn Na Szczycie

Sukces Oli zasługuje na wielkie uznanie. Jednocześnie warto pamiętać, że free solo jest jedną z najbardziej ryzykownych form wspinania. Nawet najlepsze przygotowanie nie usuwa konsekwencji ewentualnego błędu.

Gratulacje dla naszej rodaczki za niezwykłą determinację, opanowanie i mistrzowskie umiejętności!

Nepal chce 20 ośmiotysięczników. Czy zmieni się historia himalaizmu?

To jedna z najciekawszych wiadomości ostatnich dni dla wszystkich pasjonatów gór najwyższych.

Podczas zgromadzenia Międzynarodowej Federacji Związków Alpinistycznych (UIAA) w Katmandu przedstawiciele Nepalu ponownie wystąpili o uznanie sześciu dodatkowych szczytów przekraczających wysokość 8000 metrów.

Gdyby propozycja została zaakceptowana, liczba międzynarodowo uznawanych ośmiotysięczników wzrosłaby z 14 do 20.

Masyw Kanczendzongi w Himalajach, jeden z obszarów objętych nepalską propozycją nowych ośmiotysięczników.

Kanczendzonga. Fot. Siegmund Stiehler / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0.

Chodzi o cztery wierzchołki w masywie Kanczendzongi:

  • Yalung Kang (8505 m),
  • Yalung Kang West (8077 m),
  • Kanczendzonga Centralna (8473 m),
  • Kanczendzonga Południowa (8476 m).

Oraz dwa w masywie Lhotse:

  • Lhotse Middle (8410 m),
  • Lhotse Shar (8400 m).

Wszystkie te wierzchołki wznoszą się ponad 8000 metrów, ale dotychczas traktowane są w międzynarodowej klasyfikacji jako szczyty poboczne większych masywów.

Lhotse w Himalajach, ogromna południowa ściana masywu ośmiotysięcznika.

Południowa ściana Lhotse. Fot. Mark Horrell / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0.

Nepalscy przedstawiciele argumentują, że mają one własne nazwy, odrębną tożsamość geograficzną i wymagają osobnych, często bardzo trudnych dróg wejścia. Ich zdaniem zasługują więc na samodzielne uznanie.

Sprawa nie jest nowa. Nepal już wcześniej zabiegał o zmianę klasyfikacji, a sześć dodatkowych wierzchołków znalazło się w krajowym wykazie gór. Dotąd nie przełożyło się to jednak na międzynarodową zmianę listy 14 ośmiotysięczników.

Przeciwnicy takiego rozwiązania wskazują, że sama wysokość ponad 8000 metrów nie wystarcza, aby uznać każdy wierzchołek za osobną górę. Znaczenie mają także jego wybitność, odrębność topograficzna oraz historyczne kryteria klasyfikacji.

Panorama Kanczendzongi w Himalajach, ośnieżone szczyty w porannym świetle.

Masyw Kanczendzongi. Fot. Ankitbansal01 / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0.

Gdyby świat zaakceptował nową listę, mogłoby to rozpocząć zupełnie nowy rozdział w historii himalaizmu. Pojawiłoby się kolejne wielkie wyzwanie: zdobycie wszystkich 20 ośmiotysięczników.

Na razie jednak obowiązuje klasyczna czternastka, zdobyta po raz pierwszy w komplecie przez Reinholda Messnera w 1986 roku.

Ciekaw jestem Waszego zdania. Czy sześć dodatkowych wierzchołków powinno zostać uznanych za samodzielne ośmiotysięczniki? A może dotychczasowa klasyfikacja powinna pozostać bez zmian?

Wszystkich Świętych. Pamięci tych, którzy zostali w górach

Dziś chciałbym zakończyć Górski News trochę inaczej niż zwykle.

Jest 1 listopada, dzień, w którym wspominamy bliskich, przyjaciół i wszystkich tych, którzy odeszli. W wielu domach płoną znicze, na cmentarzach spotykają się rodziny, a wspomnienia przywołują twarze ludzi, których już z nami nie ma.

Tatrzański Cmentarz Symboliczny pod Osterwą, miejsce pamięci zmarłych ludzi gór.

Tatrzański Cmentarz Symboliczny pod Osterwą, miejsce pamięci zmarłych ludzi gór.

My, miłośnicy gór, mamy także swoje szczególne miejsca pamięci.

Są nimi symboliczne cmentarze ukryte pośród skał, w cieniu tatrzańskich ścian, w karkonoskich kotłach i beskidzkich lasach. Miejsca, w których górska przyroda spotyka się z ludzką pamięcią.

Symboliczny Cmentarz pod Osterwą. Pamięć silniejsza od czasu

Jednym z najbardziej niezwykłych takich miejsc jest Symboliczny Cmentarz pod Osterwą, położony niedaleko Popradzkiego Stawu w słowackich Tatrach Wysokich.

Kto choć raz tam był, zapewne pamięta charakterystyczne drewniane krzyże, kamienne tablice i niewielką kaplicę ze dzwonem. Wszystko otoczone potężnymi tatrzańskimi ścianami.

To miejsce powstało dzięki idei czeskiego malarza Otakara Štáfla, a uroczyste otwarcie cmentarza odbyło się w 1940 roku.

Cmentarz Symboliczny w Tatrach Wysokich, miejsce upamiętnienia ofiar gór.

Cmentarz Symboliczny w Tatrach Wysokich, miejsce upamiętnienia ofiar gór.

Dziś znajduje się tam 415 tablic upamiętniających 567 osób. W ostatnim roku przybyło pięć kolejnych tablic.

25 października 2026 roku odbyła się tradycyjna uroczystość poświęcona pamięci ofiar gór. Odczytywano nazwiska ludzi, którzy zginęli w Tatrach w minionym roku, a w kaplicy zabrzmiał dzwon.

Na tym cmentarzu widnieje słynne przesłanie: „Mŕtvym na pamiatku, živým na výstrahu”, czyli „Zmarłym na pamiątkę, żywym ku przestrodze”.

Trudno o piękniejsze i bardziej przejmujące słowa.

Bo góry dają nam radość, wolność i niezapomniane przeżycia, ale wymagają też pokory. A każda tablica przypomina o konkretnym człowieku, jego marzeniach, pasjach i bliskich, którzy czekali na jego powrót.

Kocioł Łomniczki w Karkonoszach, miejsce symbolicznego cmentarzyka ofiar gór.

Kocioł Łomniczki w Karkonoszach, miejsce symbolicznego cmentarzyka ofiar gór.

Tatry Zachodnie, Wiktorówki i Karkonosze. Gdzie jeszcze pamiętamy?

Podobne miejsce znajduje się w słowackich Tatrach Zachodnich, w Dolinie Żarskiej. Tam również upamiętnia się ludzi, którzy stracili życie w górach.

Po polskiej stronie Tatr szczególną rolę pełni Ściana Pamięci przy sanktuarium Matki Bożej Jaworzyńskiej na Wiktorówkach. Wśród drzew i w ciszy górskiego lasu znajdują się tablice poświęcone taternikom, alpinistom, ratownikom i przewodnikom.

W Karkonoszach takim miejscem jest Cmentarzyk Ofiar Gór w Kotle Łomniczki, pod Śnieżką. W surowym otoczeniu karkonoskich zboczy przypomina o tych, którzy na zawsze związali swoje losy z górami.

Ale pamięć sięga również dalej.

Sanktuarium na Wiktorówkach w Tatrach, miejsce upamiętnienia ludzi gór

Sanktuarium na Wiktorówkach w Tatrach, miejsce upamiętnienia ludzi gór

W Beskidzie Sądeckim istnieje Dolina Pamięci na Jackowej Pościeli, gdzie wspomina się między innymi ratowników GOPR i przewodników górskich. W Gorcach ratownicy spotykają się przy pamiątkowej tablicy na Turbaczu. Także w słowackich Pieninach, w dolinie Leśnickiego Potoku, znajduje się tablica poświęcona ofiarom gór.

Nie wszystkie te miejsca są cmentarzami symbolicznymi w ścisłym znaczeniu. Łączy je jednak coś znacznie ważniejszego: wdzięczność, pamięć i szacunek dla ludzi, którzy kochali góry.

Ludzie gór, których pożegnaliśmy w 2026 roku

Ten rok przyniósł nam wiele bolesnych pożegnań.

Odszedł Andrzej „Owca” Paczkowski, wybitny alpinista, historyk i wieloletni prezes Polskiego Związku Alpinizmu. Zmarli również Wiesław „Galery” Stefański, krakowski taternik i instruktor alpinizmu, oraz Aleksander „Aluś” Pańków, zasłużony taternik i alpinista związany ze środowiskiem gliwickim.

Andrzej Paczkowski – polski historyk, taternik i były prezes PZA.

Prof. Andrzej Paczkowski. Fot. Mariusz Kubik / Wikimedia Commons.

Pożegnaliśmy także Mariana Katę, Alicję Świeżyńską, Artura „Gumę” Pierzchniaka oraz Jima Whittakera, pierwszego Amerykanina, który stanął na Evereście.

W lutym w lawinie w słowackich Tatrach zginęli Ali Olszański i Marek Patola. W Himalajach i Karakorum życie stracili kolejni wspinacze, wśród nich słynny himalaista Nirmal „Nims” Purja, który zginął w lipcowej tragedii na Broad Peaku.

A teraz do tej smutnej listy dołączył Wolfgang Waschiczek z Ama Dablam.

Za każdym z tych nazwisk kryje się osobna historia. Lata górskich wypraw, przyjaźnie, spełnione marzenia i plany, których nie udało się już zrealizować.

Tablice pamięci polskich himalaistów na Symbolicznym Cmentarzu pod Osterwą w Tatrach Wysokich.

tablice upamiętniające między innymi Jerzego Kukuczkę, Wandę Rutkiewicz, Macieja Berbekę i Piotra Morawskiego na Symbolicznym Cmentarzu pod Osterwą.

Ale przecież pamięć należy się nie tylko wielkim himalaistom i zdobywcom słynnych ścian.

Wspomnijmy także zwykłych turystów, którzy po prostu kochali chodzić po górach. Ratowników spieszących na pomoc innym. Przewodników, narciarzy, wspinaczy i wszystkich tych, którzy pewnego dnia wyszli na szlak i nie wrócili.

Ich nazwiska nie zawsze trafiają do książek i kronik alpinizmu. Dla swoich rodzin i przyjaciół byli jednak całym światem.

Górska pamięć pozostaje

Kiedy odwiedzam podobne miejsca, zawsze uderza mnie ich niezwykła atmosfera. Gdzieś w oddali szumi potok, wiatr porusza gałęziami drzew, a ponad wszystkim trwają góry, tak samo piękne jak przed laty.

Na tablicach zapisano nazwiska ludzi, których nie miałem okazji poznać. Czasem jednak odnajduję tam nazwiska dobrze znane z historii taternictwa i himalaizmu. Wtedy myślę o ich odwadze, marzeniach i o tym, jak wiele pozostawili po sobie.

Symboliczny Cmentarz Ofiar Tatr Zachodnich w Dolinie Żarskiej na Słowacji.

Symboliczny Cmentarz Ofiar Tatr Zachodnich przy Schronisku Żarskim.

W takich chwilach człowiek inaczej patrzy na własne wędrówki.

Jeszcze mocniej docenia spotkania z przyjaciółmi na szlaku, wspólne zdobywanie szczytów, rozmowy przy schroniskowym stole i ten najważniejszy moment, kiedy po udanej wyprawie wracamy bezpiecznie do domu.

Bo właśnie te zwyczajne chwile stają się z czasem najcenniejszymi wspomnieniami.

Dziś zapalmy więc symboliczny znicz wszystkim ludziom gór, którzy odeszli. Tym sławnym i tym zupełnie nieznanym. Tym, których życie zakończyło się w górach, i tym, którzy przez całe życie nosili góry w sercu.

Niech pozostaną z nami w pamięci, we wspomnieniach i opowieściach przekazywanych kolejnym pokoleniom.

A kiedy następnym razem spotkamy na szlaku symboliczny krzyż albo tablicę pamiątkową, zatrzymajmy się choć na chwilę.

Tablice pamięci ludzi gór na Wiktorówkach w Tatrach, przy Sanktuarium Matki Bożej Jaworzyńskiej.

Ściana Pamięci na Wiktorówkach – symboliczne miejsce pamięci ludzi gór.

Może właśnie tam najłatwiej zrozumieć, że prawdziwa miłość do gór pozostaje nawet wtedy, gdy człowieka już nie ma.

Czytaj dalej

Jeśli interesują Was najnowsze wydarzenia ze świata gór, zapraszam do przeczytania poprzedniego Górskiego Newsa o Gangapurnie, Tatrach i Himlung Himal.

W dzisiejszym dniu zadumy polecam Wam także moją osobistą opowieść „Człowiek, którego już nie spotkam”. To tekst o pamięci, przemijaniu i ludziach, którzy pozostawiają po sobie trwały ślad w naszym życiu. To część Kronik Ducha Gór… Bo góry to nie tylko szczyty, szlaki i niezapomniane panoramy. To także spotkania, przyjaźnie i historie, których nie sposób wymazać z pamięci. Czasem dopiero czyjaś nieobecność uświadamia nam, jak wiele znaczyła jego obecność. A wspomnienia stają się wtedy niewidzialnym szlakiem, którym możemy jeszcze przez chwilę podążać razem.

Dziękuję, że jesteście tutaj i wspólnie ze mną śledzicie górskie wydarzenia. Dbajmy o siebie i swoich towarzyszy wędrówek, bo jeszcze tyle pięknych szlaków czeka na nasze odkrycie.

Tablice pamięci na symbolicznym Cmentarzu Ofiar Gór w Kotle Łomniczki pod Śnieżką.

Tablice upamiętniające ludzi gór w Kotle Łomniczki

Jeśli cenicie moje górskie opowieści, relacje z wypraw i wiadomości, które dla Was przygotowuję, możecie wesprzeć dalszy rozwój bloga, stawiając mi symboliczną kawę przez BuyCoffee. Każde takie wsparcie jest dla mnie miłym gestem i dodatkową motywacją do kolejnych wędrówek, odkrywania nowych miejsc i dzielenia się z Wami górską pasją. Serdecznie dziękuję wszystkim, którzy już to zrobili!

Zapraszam Was również do innych górskich opowieści na blogu oraz do dzielenia się własnymi wspomnieniami o ludziach, których zabrakło przy wspólnym ognisku, w schronisku czy na szlaku.

Z górskim pozdrowieniem, Marcogor

Cmentarz alpinistów w Saint-Christophe-en-Oisans w Alpach Francuskich, groby wspinaczy poległych na La Meije.

Cmentarz alpinistów w Saint-Christophe-en-Oisans w Alpach Francuskich. Fot. Günter Seggebäing / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0.

Postscriptum. Źródła informacji

Wiadomości zawarte w dzisiejszym Górskim Newsie przygotowałem na podstawie następujących materiałów:

Zdjęcie główne: Memoriał Polskich Himalaistów w Namche Bazaar w Himalajach, poświęcony pamięci tych, którzy na zawsze pozostali w górach. Fot. Stanisław Stolarczyk / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

O autorze

marcogor

Bloger z Gorlic, górołaz opisujący swoje górskie wyprawy, zakochany w Tatrach, miłośnik górskich wędrówek i wszystkiego piękna natury. Góry to moja pasja i mój drugi dom.

POSTAW KAWĘ AUTOROWI

TURYSTYKA – GÓRY – PODRÓŻE – BLOG ISTNIEJE OD II.2012

Pasma Górskie

Translate »