Projekt Riese II. Rzeczka i Osówka. Pod ziemią Gór Sowich
W pierwszej części zostawiłem Góry Sowie z pytaniem, które wraca tu niemal na każdym kroku: ile naprawdę wiemy o Riese? Z powierzchni wszystko wygląda spokojnie. Las, strome zbocza, wilgotne doliny, szlaki przecinające grzbiety. A potem wystarczy wejść w skalny otwór i po kilku metrach świat zostaje za plecami.
Najpierw jest chłód. Potem zapach mokrej skały. W końcu cisza, której nie da się pomylić z żadną inną.
Rzeczka i Osówka to dwa miejsca oddalone od siebie o kilka kilometrów, a jednak każde opowiada tę samą historię inaczej. Historię budowy, której skala do dziś każe zadawać pytanie: po co w środku Gór Sowich drążono kilometry tuneli?
Rzeczka. Góra otwiera drzwi
Kompleks Rzeczka, znany dziś jako Sztolnie Walimskie, wykuto w zboczu góry Ostrej, między Walimiem, a Rzeczką. Do wnętrza prowadzą trzy równoległe sztolnie, połączone poprzecznymi wyrobiskami i dużymi halami. Dziś trasa turystyczna prowadzi przez około pół kilometra podziemi.
Pół kilometra nie brzmi groźnie. Dopóki nie uświadomimy sobie, że każdy metr trzeba było wyrwać skale.
Wchodzę pod ziemię i niemal od razu znika krajobraz, który jeszcze przed chwilą był za plecami. Nie ma lasu, nie ma nieba, nie ma Wielkiej Sowy gdzieś ponad dolinami. Są beton, surowa skała i światło lamp.
W niektórych miejscach korytarze wyglądają jak przerwana robota. Jakby ktoś odłożył narzędzia i miał wrócić następnego dnia.
Tylko że następnego dnia nie było.
Na początku 1945 roku front zbliżał się do Dolnego Śląska. Prace przy Riese przerwano. Pozostały tunele, hale, betonowe konstrukcje i pytania, na które nie zachowała się kompletna dokumentacja.
Najbardziej przejmujące nie są jednak zagadki techniczne.
Za ścianami tych tuneli kryje się historia ludzi.
Więźniowie pod ziemią
Budowa Riese pochłaniała ogromne ilości materiałów i siły roboczej. Do pracy wykorzystywano robotników przymusowych, jeńców, a później przede wszystkim więźniów systemu obozów AL Riese podporządkowanego KL Gross-Rosen.
Według Muzeum Gross-Rosen przez AL Riese przeszło około 13 tysięcy więźniów. Około 5 tysięcy zmarło.
Te liczby zmieniają sposób patrzenia na podziemia.
Korytarz przestaje być tylko zabytkiem techniki. Betonowa ściana nie jest już ciekawostką. Każdy metr oznacza pracę ludzi, którzy wykonywali ją w warunkach głodu, chorób, przemocy i wycieńczenia.
Właśnie dlatego Riese nie powinno być opowiadane wyłącznie jako sensacyjna tajemnica III Rzeszy. Tajemnica przyciąga. Historia każe się zatrzymać.

Tzw. „Siłownia” na terenie kompleksu Osówka – jedna z najbardziej zagadkowych konstrukcji projektu Riese. Fot. Andrzej Laba / Wikimedia Commons.
Kiedy wychodzi się z Rzeczki z powrotem w góry, światło wydaje się mocniejsze niż przed wejściem.
Ale Riese jeszcze nie wypuszcza.
Szlak prowadzi dalej.
Przez Góry Sowie do Osówki
Między obiektami Riese istnieje coś, czego nie widać na planach podziemi. To górski krajobraz.
Czarny Szlak Martyrologii łączy Jugowice Górne, Walim, Rzeczkę, okolice Grządek, Osówkę, Kolce i Głuszycę Górną. Można więc przejść przez góry śladem miejsc związanych z projektem, zamiast poznawać je jako oddzielne punkty na mapie.
I właśnie wtedy najlepiej widać, czym było Riese.
Nie jednym bunkrem. Nie jedną sztolnią. Całym obszarem podporządkowanym ogromnej budowie.
Las skutecznie zaciera ślady. Po ponad osiemdziesięciu latach droga może wyglądać jak zwykła leśna droga, zagłębienie jak naturalna nierówność terenu, beton ukryty wśród drzew jak przypadkowy głaz.
A później dociera się do Osówki.
I skala znowu rośnie.
Osówka. Co miało powstać w środku góry?
Podziemne Miasto Osówka należy do najbardziej rozbudowanych udostępnionych fragmentów Riese. Pod ziemią ciągną się korytarze, wyrobiska i hale. Na powierzchni pozostały potężne betonowe konstrukcje.
Najbardziej znane noszą dziś nazwy „Kasyno” i „Siłownia”.
Nazwy brzmią niewinnie.
Same obiekty już nie.
„Kasyno” ma około 50 metrów długości, żelbetowy strop, otwory okienne, przewody i ślady instalacji. Konstrukcję dachu przygotowano tak, aby można ją było przykryć ziemią i roślinnością. Obiekt miał zniknąć w krajobrazie.
„Siłownia” jest jeszcze bardziej zagadkowa. Betonowy blok, zbiorniki, pomieszczenia i włazy. Do dzisiaj nie ma pewności, jaką funkcję miały pełnić te budowle po zakończeniu całego przedsięwzięcia.
I tutaj zaczyna się granica między historią a legendą.
Kwatera Hitlera? Podziemna fabryka? Zaplecze wojskowe? Element większego systemu, którego nie zdążono ukończyć?
Hipotez powstało wiele.
Pewne jest co innego: budowa miała ogromną skalę, prowadzono ją w pośpiechu, a wojna zakończyła się, zanim Riese zostało ukończone.

Podziemia Rzeczki – sprzęt wykorzystywany przy usuwaniu gruzu z zasypanych przejść. Fot. Przykuta / Wikimedia Commons.
Reszta pozostawia miejsce dla wyobraźni.
Najdziwniejsze jest to, że wystarczy odejść od wejścia kilkaset metrów, by znowu znaleźć się w zwyczajnych Górach Sowich. Ścieżka wspina się przez las, pod butami leżą kamienie i korzenie, między drzewami przesącza się światło. Gdyby nie betonowe ślady, można by przejść obok i nie pomyśleć, że pod zboczem ciągnie się świat zbudowany w czasie wojny.
Ten kontrast działa na wyobraźnię mocniej niż niejedna legenda. Na powierzchni góra żyje własnym rytmem. Pod spodem zatrzymał się rok 1945.
W Rzeczce temperatura wewnątrz utrzymuje się dziś na poziomie około 5–7 stopni. Nawet latem wystarczy kilka minut, by chłód wszedł pod kurtkę.
W Osówce jest podobnie: wilgoć, echo kroków, ciemność kończąca się dokładnie tam, gdzie sięga światło. To nie jest muzeum, przez które przechodzi się obok gablot. Tu eksponatem jest sama góra, rozcięta korytarzami.
I może właśnie dlatego Riese tak dobrze pasuje do Gór Sowich. Nie da się oddzielić historii od terenu, w którym została ukryta.
Cisza działa lepiej niż legenda
Osówka robi największe wrażenie nie wtedy, gdy przewodnik opowiada o tajemnicach.
Najmocniejszy jest moment, kiedy grupa na chwilę milknie.
Woda kapie ze stropu. Światło urywa się kilkanaście metrów dalej. Za nim jest ciemność.
I wtedy pojawia się myśl, której nie da się łatwo odrzucić.
Czy znamy wszystkie korytarze?
Oficjalnie dostępne są dziś znane i zabezpieczone części kompleksu. Badania Riese trwają od dziesięcioleci, a góry wciąż karmią kolejne pokolenia badaczy opowieściami o zasypanych wejściach, niedostępnych odcinkach i obiektach, których istnienia nigdy nie potwierdzono.

Sztolnie Walimskie – jeden z udostępnionych fragmentów kompleksu Rzeczka. Fot. Artur Terlecki-Semko / Wikimedia Commons.
Tu trzeba zachować ostrożność. Góry Sowie mają wystarczająco dużo prawdziwej historii. Nie potrzebują dopisywania fikcji.
A jednak trudno całkiem uwolnić się od pytania: czy to wszystko?
Rzeczka i Osówka. Dwie twarze Olbrzyma
Po wyjściu z Osówki las znowu wygląda zwyczajnie.
To chyba najbardziej niezwykła cecha Riese. Podziemia nie stoją na pustyni ani za wysokim murem. Są pod górami, po których prowadzą normalne szlaki. Nad korytarzami rosną świerki i buki, ludzie wędrują z plecakami, gdzieś dalej wznosi się Wielka Sowa.
Historia została przykryta krajobrazem.
Ale nie zniknęła.
Rzeczka i Osówka pokazują dwie twarze tego samego Olbrzyma. Pierwsza pozwala wejść do wnętrza góry i zobaczyć rozmach rozpoczętych prac. Druga jeszcze mocniej uświadamia, że projekt nie kończył się pod ziemią.

„Kasyno” – jedna z najbardziej charakterystycznych naziemnych konstrukcji kompleksu Osówka. Źródło: Wikimedia Commons.
I jeśli ktoś sądzi, że na tym kończą się tajemnice Gór Sowich, wystarczy spojrzeć na mapę.
Kilka kilometrów dalej leży Włodarz.
Największy z poznanych podziemnych kompleksów Riese.
Tam Olbrzym pokazuje dopiero swój rozmiar. 🙂
Ciąg dalszy nastąpi.
Z górskim pozdrowieniem
Marcogor
Czytaj także:
📖 Projekt Riese I. Riese w Górach Sowich
⛰️ Wycieczka na Wielką Sowę i do Muzeum Sztolni Walimskich
⛰️ Na Wielkiej Sowie i sztolniach Osówka
PS. Źródła
Muzeum Gross-Rosen – Kompleks Riese
Muzeum Gross-Rosen – Historia AL Riese
Sztolnie Walimskie – Kompleks Rzeczka
Podziemne Miasto Osówka – historia kompleksu
Kompleks Włodarz – oficjalna strona
Zdjęcie główne: Podziemne Miasto Osówka w 2006 roku. Fot. Lilly M / Wikimedia Commons/ licencja CC BY 2.5








Bardzo ciekawie pokazane połączenie historii Riese z wędrówką po Górach Sowich. Szczególnie spodobał mi się fragment o Czarnym Szlaku Martyrologii, bo zwiedzanie Rzeczki i Osówki jako części jednej trasy wydaje się znacznie ciekawsze niż odwiedzanie każdego kompleksu osobno. Dobrze też, że poruszyłeś temat więźniów pracujących przy budowie, bo przy wszystkich legendach o tajnych tunelach łatwo zapomnieć o tej tragicznej stronie historii. Przydałaby się jeszcze orientacyjna długość takiej trasy między kompleksami i informacja, ile czasu warto na nią przeznaczyć.