Góry Opawskie od czeskiej strony – Krnov, Hraniční vrch i Biskupia Kopa
Wrześniowe samotne objazdy po Sudetach mają jedną wielką zaletę. Można rano jeszcze nie wiedzieć dokładnie, gdzie skończy się dzień, zatrzymywać się tam, gdzie coś przyciągnie wzrok, a między zabytkami, wieżami widokowymi i górskimi ścieżkami układać własną trasę.
Tak właśnie wyglądał jeden z dni mojej podróży po Sudetach we wrześniu 2022 roku. Tym razem trafiłem w Góry Opawskie od czeskiej strony, czyli do krainy nazywanej tutaj Zlatohorská vrchovina.
Plan był krajoznawczy, ale bez gór przecież długo nie wytrzymałem. 🙂
Najpierw Krnov i jego zabytki, potem Cvilín, dalej Město Albrechtice i niezwykła wieża Hraniční vrch, a na koniec krótka wędrówka na Biskupią Kopę. Dopiero wieczorem mogłem zjechać do Zlatych Hor na zasłużony nocleg. 🙂
Krnov – miasto, którego szkoda tylko przejechać
Krnov leży tuż przy polskiej granicy i łatwo potraktować go wyłącznie jako miejscowość przejazdową w drodze w góry. Ja postanowiłem zrobić odwrotnie i spokojnie obejść centrum.
Najlepszym punktem rozpoczęcia spaceru jest Hlavní náměstí. Od razu uwagę zwraca reprezentacyjny ratusz, jeden z symboli miasta. Dzisiejszy budynek powstał na początku XX wieku i wraz z otaczającymi rynek kamienicami nadaje centrum bardzo środkowoeuropejski charakter.
Kilka minut spaceru wystarczy, żeby dojść do kościoła św. Marcina. Jego dwie wieże są jedną z najbardziej charakterystycznych dominant Krnova.
Dalej odwiedziłem kościół Narodzenia Najświętszej Marii Panny związany z dawnym klasztorem minorytów. W Krnovie takich miejsc jest zresztą więcej. To miasto najlepiej zwiedzać bez pośpiechu, po prostu przechodząc kolejnymi ulicami i co chwilę odnajdując jakiś ciekawy budynek.
Szczególnie interesująca jest miejscowa synagoga. Powstała w XIX wieku, ma neoromańską bryłę, a jej wnętrze otrzymało orientalny, mauretański charakter. Co ciekawe, przetrwała czasy nazistowskie. Podczas Nocy Kryształowej nie została spalona, ponieważ wcześniej zdecydowano o przystosowaniu budynku do funkcji miejskiej hali targowej. Dzięki temu zachowała się do naszych czasów i po gruntownej renowacji znów można ją zwiedzać.
Krnov nie jest więc miasteczkiem na pół godziny. Spokojny spacer po centrum potrafi zająć znacznie więcej czasu, szczególnie jeśli ktoś, tak jak ja, lubi zaglądać w boczne uliczki i oglądać wszystko po drodze.
Cvilín – pielgrzymi, 222 schody i widok nad Krnovem
Po obejściu miasta ruszyłem wyżej, na Cvilín, nazywany również Hradiskiem.
Nad Krnovem góruje tam czerwono-biały kościół pielgrzymkowy Podwyższenia Krzyża Świętego i Matki Bożej Siedmiobolesnej.
Miejsce ma znacznie starszą tradycję niż obecna świątynia. Kult maryjny istniał tutaj już przed wiekami, a pierwszy drewniany kościółek powstał w XVII wieku. Dzisiejszy barokowy kościół wzniesiono w latach 1722-1728.
Historia obeszła się z nim dość brutalnie. Były pożary, groźba rozbiórki, a wiosną 1945 roku do wnętrza wpadła bomba lotnicza, która przebiła strop i posadzkę. Świątynię jednak odbudowano i do dzisiaj Cvilín jest ważnym miejscem pielgrzymkowym.
Na wzgórze prowadzą także słynne 222 schody ułożone w XIX wieku. W otoczeniu kościoła znajduje się droga krzyżowa, więc cały teren ma charakter nie tylko turystyczny, ale również religijny.
Dzisiaj nadal odbywają się tutaj pielgrzymki, także nabożeństwa w języku polskim.
Warto wiedzieć, że w 2026 roku od lipca do września kościół jest otwarty w dni powszednie i soboty od 10:00 do 17:00, a w niedziele od 9:00 do 17:00. W pozostałych miesiącach godziny są krótsze, dlatego przed przyjazdem najlepiej je sprawdzić.
Cvilínská rozhledna – stara wieża nad miastem
Drugim magnesem na Cvilínie jest stojąca niedaleko kościoła wieża widokowa.
Wybudowano ją w latach 1902-1903 według projektu Ernsta Latzela. Powstała z inicjatywy Morawsko-Śląskiego Towarzystwa Górskiego, przy wsparciu księcia Jana II Liechtensteina.
Kamienna, romantyczna wieża z blankami rzeczywiście wygląda znacznie starzej, niż wskazuje metryka. Obecnie ma około 29 metrów wysokości. Dawniej była jeszcze wyższa, ale górna część małej wieżyczki została uszkodzona podczas wojny i później jej nie odtworzono.
Po remoncie ponownie można wejść na taras.
Przy dobrej pogodzie panorama jest naprawdę szeroka. W stronę zachodnią pokazują się najwyższe partie Hrubego Jeseníka z Pradziadem, Vysoką holą i Petrovymi kamenami. Po przeciwnej stronie można szukać Beskidów, a daleko na horyzoncie nawet Łysej Góry.
Aktualnie, w 2026 roku, od czerwca do końca września wieża jest czynna codziennie od 10:00 do 18:00. W kwietniu, maju i październiku otwierana jest w weekendy i święta, także od 10:00 do 18:00.
Bilet kosztuje 50 Kč dla osoby dorosłej, a ulgowy dla dzieci, studentów i seniorów 20 Kč.
Město Albrechtice – następny przystanek
Po Cvilínie wróciłem do samochodu i ruszyłem dalej.
Kolejnym przystankiem było Město Albrechtice. Niewielkie miasto, ale znowu takie, którego nie warto tylko minąć.
Centrum tworzy charakterystyczny trójkątny plac náměstí ČSA. Jego dominantą jest późnobarokowy kościół Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny, zbudowany po pożarze wcześniejszej świątyni.
Ciekawostką jest osoba jego budowniczego. Georg Friedrich Gans z Krnova związany był również z budową kościoła pielgrzymkowego na Cvilínie. Oba etapy mojej wycieczki połączyły się więc również historycznie.
Na rynku obejrzałem także barokową kolumnę św. Anny Samotrzeciej, stare kamienice i zabytkowy dom mieszczański. Przy kościele znajduje się nawet głaz narzutowy z tablicą upamiętniającą wyzwolenie miasta podczas II wojny światowej.
Nie spędziłem tutaj pół dnia, ale na spokojny krajoznawczy postój Město Albrechtice nadaje się świetnie.
Hraniční vrch – jedna z najdziwniejszych wież, jakie widziałem
Z miasta pojechałem ulicą Osoblažską. Po około 2,5 km można zostawić samochód na parkingu pod Hraničním vrchem.
I tutaj zaczęła się kolejna mała przygoda.
Sama wieża wygląda bardzo nietypowo. W zasadzie są to dwie stalowe wieże połączone wysoko nad ziemią metalową kładką.
Nie zbudowano ich pierwotnie dla turystów. Powstały w 1980 roku jako wieże telekomunikacyjne służące do przesyłania sygnału pomiędzy Krnovem, Městem Albrechtice i Osoblahą.
Po latach miasto przejęło konstrukcje, ale zamiast je rozbierać, przekształcono je w atrakcję turystyczną.
Wieżę otwarto w 2011 roku.
Hraniční vrch ma 527 m wysokości, platforma widokowa znajduje się 25 metrów nad ziemią, a na górę prowadzi 149 stopni.
Największą frajdą jest oczywiście przejście z jednej wieży na drugą wiszącą kładką.
I to dosłownie kilka metrów od polskiej granicy.
Tego dnia było pochmurno. Nie dostałem kryształowej widoczności, ale coś udało się zobaczyć. Na platformach znajdują się opisy panoramy, dzięki którym łatwo odnaleźć najważniejsze kierunki.
Przy dobrej pogodzie widać stąd Pradziada i grzbiety Jesioników, Cvilín nad Krnovem, a nawet znacznie odleglejszą Łysą Górę w Beskidach.
Panoramę nagrałem również na filmie, więc można zobaczyć dokładnie taką pogodę, jaką miałem podczas tej wycieczki.
Co ważne, ta atrakcja nic nie kosztuje. Hraniční vrch jest obecnie dostępny przez cały rok i wejście pozostaje bezpłatne.
W stronę Zlatych Hor
Po zejściu z wieży ruszyłem samochodem dalej na zachód, w stronę Zlatych Hor.
To właśnie od tego miasta pochodzi czeska nazwa tych gór – Zlatohorská vrchovina.
Nie zamierzałem jednak jeszcze kończyć dnia.
Po drodze zatrzymałem się na przełęczy Petrovy Boudy. To jeden z najwygodniejszych punktów startowych, jeśli chce się szybko wejść na Biskupią Kopę od czeskiej strony.
Samochód zostawiłem przy niewielkim parkingu i ruszyłem zielonym szlakiem.
Biskupia Kopa najkrótszą drogą
Do szczytu jest stąd tylko około 1,7 km.
Trasa cały czas prowadzi w górę, ale jak na Biskupią Kopę jest naprawdę krótka i łatwa. Do pokonania mamy mniej więcej 180 metrów przewyższenia.
To zupełnie inne wejście niż moja wcześniejsza wyprawa od polskiej strony.
Po drodze pojawiają się pierwsze widoki, a jednym z ciekawszych miejsc jest punkt Heegerova vyhlídka. Dalej dochodzi się w okolice dawnego przejścia granicznego Jarnołtówek – Zlaté Hory i miejsca związanego ze schroniskiem Rudolfsheim.
Samo schronisko już nie istnieje. Stało tutaj od końca XIX wieku, a po wojnie zostało rozebrane.
Pozostały ślady i kolejne małe kawałki historii tej góry.
Krzyż Pojednania
Najbardziej charakterystyczny jest Krzyż Pojednania.
Postawiono go z inicjatywy Miroslava Petříka jako symbol pojednania Czechów, Polaków i Niemców. I właśnie tutaj, na granicznej górze, ma to szczególny sens.
Granice w tej części Europy przesuwały się wiele razy. Biskupia Kopa rozdzielała kiedyś inne państwa i inne światy niż dzisiaj.
Krzyż przypomina, że góra pozostała ta sama.
Nieco dalej przy szlaku stoi kolejny, dużo starszy kamienny krzyż. Ufundowała go w 1925 roku rodzina Rudolfów związana z dawnym schroniskiem Rudolfsheim.
Takie drobiazgi lubię najbardziej. Można wejść na szczyt w trzy kwadranse i nawet nie zauważyć, że po drodze minęło się kilka różnych warstw historii.
Biskupia Kopa i wieża z 1898 roku
W końcu wyszedłem na Biskupią Kopę.
Szczyt leży dokładnie przy polsko-czeskiej granicy, a jego najbardziej charakterystycznym elementem jest kamienna wieża widokowa.
Wybudowano ją w 1898 roku z okazji 50-lecia panowania cesarza Franciszka Józefa I. Ma około 18 metrów wysokości i od ponad stu lat jest symbolem Biskupiej Kopy.
Wszedłem oczywiście na górę.
Widoczność była niezła, choć dalszy krajobraz trochę ginął w zamgleniu. Na platformie znajdują się opisy panoramy, więc można spokojnie szukać kolejnych pasm i miejsc.
Przy dobrej przejrzystości powietrza zobaczymy stąd przede wszystkim Zlaté Hory, Góry Opawskie, Góry Złote, grzbiety Jesioników z Pradziadem oraz Masyw Śnieżnika. W stronę Polski otwiera się szeroki widok na niżej położone tereny Opolszczyzny, a w oddali można wypatrzyć zbiorniki Nyski i Otmuchowski.
Podobno przy nadzwyczaj dobrej widoczności z Biskupiej Kopy można sięgnąć wzrokiem jeszcze znacznie dalej.
Ja miałem trochę mgiełki, ale i tak panorama zrobiła swoje. Nagrałem ją również na filmie.
Człowiek Biskupiej Kopy
Kiedy byłem tutaj w 2022 roku, szczyt miał jeszcze swojego charakterystycznego gospodarza.
Miroslav Petřík przez wiele lat był związany z wieżą tak mocno, że nazywano go jej kasztelanem. Zajmował się turystami, sprzedawał bilety, pamiątki i próbował rozwijać to miejsce.
Obok wieży od 2001 roku budował własnym sumptem schronisko z gastronomią i noclegami. Plany miał duże, ale obiektu nigdy nie udało się ukończyć.
Pamiętam tę niedokończoną budowę także z moich wcześniejszych wizyt.
Ta historia ma dziś niestety smutne zakończenie. Miroslav Petřík zmarł 2 lipca 2025 roku w wieku 73 lat.
Dzisiaj wejście na wieżę wygląda już inaczej. Obiekt obsługuje Zlatohorsko – Kraj pokladů, a przy wejściu działa samoobsługowa kasa z bramką. Można zapłacić monetami w koronach albo kartą.
Bilet kosztuje obecnie 50 Kč.
Od maja do września wieża jest czynna codziennie od 10:00 do 18:00, poza głównym sezonem godziny są krótsze.
Została natomiast inna tradycja Biskupiej Kopy.
Od dziesięcioleci góra jest miejscem spotkań krótkofalowców. Jej położenie nad nizinami daje świetne warunki do dalekich łączności radiowych. Baza radioamatorów istniała tutaj już wiele lat temu i także dzisiaj na Biskupiej Kopie działa amatorski przemiennik radiowy.
Góra ciągle więc wysyła sygnał w świat. 🙂
Krótka trasa, dużo treści
Na szczycie kupiłem jeszcze pamiątki w małym punkcie obok wieży, chwilę odpocząłem i ruszyłem w dół.
Wracałem dokładnie tą samą drogą.
Poniżej zostawiam mapę tego ostatniego, pieszego fragmentu całej objazdowej wycieczki. W porównaniu z całym dniem to tylko krótki spacer, ale dzięki widokom, granicy, Krzyżowi Pojednania i starej wieży na Biskupiej Kopie spokojnie zasłużył na własne zakończenie.
Po zejściu do Petrovy Boudy wsiadłem do samochodu.
Teraz naprawdę mogłem kończyć dzień.
Zlaté Hory czekały już tylko jako miejsce noclegu. Do samego miasta oraz najwyższego szczytu Zlatohorskiej vrchoviny, Příčnego vrchu, miałem jeszcze później wrócić podczas kolejnej wyprawy.
Góry Opawskie od czeskiej strony – jeden dzień, dwa miasta i trzy wieże
Kiedy patrzę na ten dzień po latach, właśnie takie wycieczki najbardziej lubię – objazdy po mniej znanych częściach Sudetów.
Nie było jednego wielkiego celu.
Najpierw zabytki Krnova. Potem pielgrzymkowy Cvilín. Dalej spokojne Město Albrechtice. Później metalowa konstrukcja Hraničního vrchu, a na koniec stara kamienna wieża na Biskupiej Kopie.
Trochę historii, trochę krajoznawstwa, kilka panoram i na koniec jednak góry.
Czyli dokładnie tak, jak lubię. 🙂
Czytaj więcej
Pierwszy raz w Górach Opawskich – na Biskupiej Kopie i na Przedniej Kopie
https://marekowczarz.pl/pierwszy-raz-w-gorach-opawskich-na-biskupiej-kopie-i-na-przedniej-kopie/
Odkrycie Zlatych Hor i wejście na Příčný vrch z Horní Údolí
https://marekowczarz.pl/odkrycie-zlatych-hor-i-wejscie-na-pricny-vrch-z-horni-udoli/
Z Jeseníka na Čertovy kameny i wieżę na Zlatým Chlumie
https://marekowczarz.pl/z-jesenika-na-certovy-kameny-i-wieze-na-zlatym-chlumie/
Na koniec zapraszam oczywiście do galerii zdjęć z tej objazdowej wycieczki po czeskiej stronie Gór Opawskich. 🙂 Zostawiam też mapkę spaceru… 🙂
| Parametr | Dane trasy |
|---|---|
| Start i meta | Petrovy Boudy |
| Trasa | Petrovy Boudy – Heegerova vyhlídka – okolice dawnego schroniska Rudolfsheim – Krzyż Pojednania – Biskupia Kopa – powrót tą samą drogą |
| Dystans | ok. 3,4 km |
| Suma podejść | ok. 180 m |
| Suma zejść | ok. 180 m |
| Czas przejścia | ok. 1 godz. 10–15 min marszu; z wejściem na wieżę i postojami odpowiednio dłużej |
| Najwyższy punkt | Biskupia Kopa – 891 m |
| Trudność | łatwa; krótkie, jednostajne podejście |
| Charakter trasy | krótka górska wycieczka od czeskiej strony, zakończona wejściem na szczytową wieżę widokową |
Do zobaczenia na kolejnej sudeckiej drodze! Z górskim pozdrowieniem
Marcogor













