Wybierz stronę

Kroniki Ducha Gór. Księga XI – Czy przyroda potrafi wybaczyć człowiekowi?

Kroniki Ducha Gór. Księga XI – Czy przyroda potrafi wybaczyć człowiekowi?

Szlak był pusty.

Nie dlatego, że było wcześnie. Po prostu tego dnia niewielu ludzi chciało iść w góry. Nad granią wisiały ciężkie chmury, a wiatr poruszał trawami tak, jakby próbował coś z nich strząsnąć.

Przy ścieżce leżała plastikowa butelka.

Kilka kroków dalej papierek po batonie.

Podniosłem jedno i drugie.

Niby nic.

Dwie rzeczy, które zmieściły się w bocznej kieszeni plecaka.

A jednak długo o nich myślałem.

Człowiek i przyroda. Niby żyjemy obok siebie od zawsze, a jednak coraz częściej mam wrażenie, że zapominamy, kto tutaj naprawdę kogo potrzebuje.

Człowiek zostawia po sobie więcej niż ślady butów

— Duchu Gór…

— Słucham.

— Czy przyroda potrafi człowiekowi wybaczyć?

Przez chwilę odpowiadał tylko wiatr.

— A za co chciałbyś ją przeprosić?

Spojrzałem w dół zbocza.

— Za to wszystko, co robimy. Za śmieci. Za wycinane lasy. Za hałas. Za drogi prowadzone tam, gdzie kiedyś była cisza. Za miejsca, które chcemy mieć tylko dla siebie, a później dziwimy się, że przestały być dzikie.

— Mówisz o ludziach.

— A ja nie jestem jednym z nich?

Duch Gór zamilkł.

To milczenie nie było wygodne.

Bo łatwo mówić: oni niszczą.

Turyści.

Deweloperzy.

Firmy.

Miasta.

Ktoś obcy.

Znacznie trudniej zapytać, jaki ślad zostawiam sam.

Przecież ja także przez lata przychodziłem w góry. Jeździłem setki kilometrów, żeby znaleźć się na początku szlaku. Chciałem dróg, parkingów, schronisk, kolejek, znakowanych ścieżek. Chciałem wejść wysoko, ale jednocześnie mieć możliwość powrotu do świata, który sam wcześniej przywiozłem w góry.

— Czy można więc kochać góry i jednocześnie im szkodzić?

— Można.

— To trochę niewygodna odpowiedź.

— Prawda rzadko pyta człowieka, czy będzie mu wygodnie.

Czy przyroda potrafi wybaczyć człowiekowi – górski szlak

Góry nie pytają, czy człowiek miał dobre intencje. Pozostają skutki jego obecności.

Góry nie znają słowa „wybaczenie”

— Więc? — zapytałem. — Wybaczacie nam?

— Góry nie wybaczają.

Zatrzymałem się.

— To brzmi surowo.

— Bo pytasz po ludzku. Wybaczenie jest waszym słowem. Tak samo jak gniew, kara i zemsta.

— A przyroda?

— Przyroda po prostu odpowiada.

— Jak?

— Jeśli wytniesz las, ziemia szybciej wyschnie. Jeśli zabierzesz wodzie miejsce, znajdzie sobie inne. Jeśli wystraszysz zwierzęta, odejdą. Jeśli zadepczesz zbocze, przestanie wyglądać tak jak wcześniej.

— Czyli kara?

— Nie. Skutek.

Usiadłem na kamieniu.

To jedno słowo było mniej wygodne niż cała opowieść o karze.

Bo przed karą można próbować uciec.

Przed skutkiem — nie zawsze.

Przypomniałem sobie miejsca, które widziałem wiele lat temu. Polany, które wyglądały inaczej. Ścieżki, które były węższe. Zakątki, gdzie kiedyś spotykało się kilku ludzi w ciągu dnia, a dziś w sezonie przechodzą setki.

Nie wszystko było winą człowieka. Góry zawsze się zmieniały. Osuwały się zbocza, wichury łamały lasy, potoki zabierały fragmenty ścieżek.

Ale coraz częściej w tych zmianach można było dostrzec również nasze ręce.

— A jeśli człowiek zrozumie za późno?

— Dla czego za późno?

— Dla miejsca, które zniszczył.

— Wtedy powinien zapamiętać, dlaczego je stracił.

Człowiek i przyroda nie potrzebują siebie tak samo

Ruszyłem dalej.

Chmury przesuwały się nisko nad granią.

— Czasem mówi się, że musimy ratować planetę.

— Planeta była tu długo przed wami.

— Czyli nas nie potrzebuje?

— To wy potrzebujecie jej.

Popatrzyłem na las poniżej.

— Trochę to zmienia perspektywę.

— Bardzo.

— Bo brzmi tak, jakbyśmy nie ratowali przyrody, tylko samych siebie.

— W końcu zaczynasz słuchać.

Uśmiechnąłem się.

Duch Gór potrafił jednym zdaniem odebrać człowiekowi poczucie wielkości.

Może właśnie z tym mamy największy problem. Lubimy stawiać siebie w środku wszystkiego. Mówimy, że zarządzamy lasami, regulujemy rzeki, zagospodarowujemy góry.

Jakby świat czekał, aż wreszcie przyjdziemy i zrobimy w nim porządek.

— A gdyby człowieka zabrakło? — zapytałem.

— Las nadal szumiałby na wietrze.

— Szlaki zarosłyby.

— Tak.

— Schroniska rozsypałyby się.

— Kiedyś.

— A góry?

— Góry nie zauważyłyby waszego kalendarza.

Nie odpowiedziałem.

Tym razem Duch Gór rzeczywiście postawił człowieka na właściwym miejscu.

Pomyślałem wtedy, że być może największym błędem nie jest nawet to, że zostawiamy po sobie ślady. Każdy, kto przechodzi przez świat, jakiś ślad zostawia. Problem zaczyna się wtedy, gdy uznajemy, że mamy do tego nieograniczone prawo.

W górach łatwo poczuć się małym. Wystarczy stanąć pod ścianą, spojrzeć w dół głębokiej doliny albo zobaczyć burzę idącą granią. A jednak po zejściu szybko odzyskujemy pewność, że wszystko można urządzić po swojemu.

— Może człowiek za szybko zapomina, jaki jest mały?

— Dlatego wraca w góry.

Tym razem nie pytałem dalej.

A jednak potraficie naprawiać

Po kilku minutach zobaczyłem młode drzewa posadzone na zboczu.

Małe.

Delikatne.

Prawie niewidoczne przy starym lesie.

— To co z nimi? — zapytałem. — Skoro przyroda nie wybacza?

— Człowiek potrafi niszczyć. Ale potrafi też przestać niszczyć.

— To wystarczy?

— Czasem.

— A naprawiać?

— Czasem także.

— Czyli jest nadzieja?

Wiatr przeszedł przez młode drzewka.

Patrzyłem na te małe drzewa i pomyślałem, że relacja człowiek i przyroda nie musi zawsze oznaczać niszczenia. Czasem wystarczy przestać przeszkadzać.

— Nadzieja nie polega na tym, że wszystko można naprawić. Polega na tym, że nie wszystko trzeba dalej psuć.

Zatrzymałem się.

To było chyba najprostsze zdanie, jakie tego dnia usłyszałem.

I może właśnie dlatego zostało ze mną najdłużej.

Nie wszystko wróci

— Są miejsca, których już nie odzyskamy?

— Są.

— Gatunki, które nie wrócą?

— Są.

— Krajobrazy, które zniknęły?

— Tak.

— Więc jednak nie wszystko można odwrócić.

— Człowiek lubi wierzyć, że każdą stratę da się naprawić. Dzięki temu łatwiej mu ją powodować.

Nic nie odpowiedziałem.

Bo chyba właśnie w tym tkwił problem. 🙂

Jeśli człowiek wierzy, że zawsze można posprzątać później, łatwiej zostawić bałagan dzisiaj.

Ale pomyślałem też o czymś innym.

O szlakach zamykanych, żeby przyroda mogła odpocząć. O miejscach, do których człowiek świadomie przestaje wchodzić. O lasach pozostawionych samym sobie. O ludziach, którzy zamiast pytać, co jeszcze można z gór zabrać, zaczynają pytać, co można im pozostawić.

— Może więc umiemy się uczyć?

— Umiemy.

— Tylko robimy to powoli?

— Jesteście bardzo młodym gatunkiem. A zachowujecie się czasem tak, jakbyście wiedzieli już wszystko.

Roześmiałem się.

— To akurat brzmi znajomo.

Najmniejsza decyzja

Doszedłem do rozwidlenia.

Przy drewnianym słupku leżała kolejna puszka.

Schyliłem się i wrzuciłem ją do plecaka.

— Myślisz, że to coś zmieni? — zapytał Duch Gór.

— Jedna puszka?

— Tak.

— Świata nie.

— Więc po co ją podniosłeś?

Spojrzałem na ścieżkę.

— Bo nie chciałem jej tutaj zostawić.

— Właśnie.

I wtedy zrozumiałem, że może nie chodzi o wielkie deklaracje.

Nie uratuję sam lasów.

Nie zatrzymam wszystkich zmian zachodzących w górach.

Nie przywrócę miejsc, które człowiek już zniszczył.

Ale mogę zdecydować, jaki ślad zostawię po sobie dzisiaj.

Nie dlatego, że góry mnie oceniają.

Nie dlatego, że oczekuję ich wdzięczności.

Po prostu dlatego, że skoro przez tyle lat dawały mi miejsce, w którym mogłem oddychać pełniej, milczeć spokojniej i patrzeć dalej — uczciwie jest zostawić je choć odrobinę mniej obciążone sobą.

Może właśnie od takich małych decyzji zaczyna się uczciwsza relacja: człowiek i przyroda.

Duch Gór już się nie odezwał.

Tym razem nie musiał.

Wiatr przeszedł przez grań.

A ja poszedłem dalej z kilkoma śmieciami w plecaku i jedną myślą, której wcześniej nie potrafiłem nazwać:

Przyroda nie musi nam wybaczać.

To my musimy nauczyć się nie robić rzeczy, za które chcielibyśmy kiedyś prosić ją o wybaczenie.

PS. Wszystkie dotychczasowe rozmowy z Duchem Gór znajdziesz w centralnym hubie „Kronik Ducha Gór”.

Jeśli te rozmowy zostają z Tobą na dłużej, możesz postawić mi symboliczną kawę w BuyCoffee. Z górskim pozdrowieniem

Marcogor

 

Dziękuję za wsparcie bloga Marcogor – postaw symboliczną kawę

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

O autorze

marcogor

Bloger z Gorlic, górołaz opisujący swoje górskie wyprawy, zakochany w Tatrach, miłośnik górskich wędrówek i wszystkiego piękna natury. Góry to moja pasja i mój drugi dom.

Jeśli podoba Ci się moja twórczość i znalazłeś tu coś inspirującego oraz chcesz docenić mój wkład pracy, możesz postawić mi kawę :)

Postaw mi kawę na buycoffee.to

TURYSTYKA – GÓRY – PODRÓŻE – BLOG ISTNIEJE OD II.2012

Pasma Górskie

Translate »