Księga Szósta: 35 lat na górskim szlaku

Księga Szósta: 35 lat na górskim szlaku

Poranek był cichy.

Słońce dopiero zaczynało rozświetlać wapienne ściany Tatr Bielskich. Skały miały kolor miodu, a na ich półkach kwitły rośliny, które od wieków potrafią przetrwać tam, gdzie człowiek widzi tylko kamień.

Stałem i patrzyłem.

Nie na szczyty.

Na góry.

Na cały ich świat.

Duch Gór pojawił się obok mnie tak cicho, jakby od zawsze tam stał.

— Wróciłeś.

— Tak.

— Po kolejny szczyt?

Uśmiechnąłem się.

— Nie.

— A więc po co?

Spojrzałem przed siebie.

— Wróciłem przypomnieć sobie najpiękniejsze zakątki Tatr Bielskich. Wapienne skały. Bielskie ogrody pełne kwiatów i ziół. Chciałem jeszcze raz zobaczyć ten świat… i pokazać go przyjaciołom.

autor z Jagnięcym Szczytem w tle

Duch Gór długo milczał.

W końcu powiedział:

— Widzisz, Marcogorze… trzydzieści pięć lat temu odpowiedziałbyś inaczej.

Pamiętam tamte lata.

Każda wyprawa była wyzwaniem.

Każdy szczyt zwycięstwem.

Mapa pełna była miejsc, które chciałem zdobyć.

Świat wydawał się nieskończony.

I rzeczywiście taki był.

Ale wtedy jeszcze nie rozumiałem, że góry mają dla mnie inną lekcję.

Bielskie ogrody

— Powiedz mi — odezwał się Duch Gór. — Ile pasm przeszedłeś przez te wszystkie lata?

Zamyśliłem się.

— Chyba około stu.

— A krajów?

— Piętnaście.

— A kilometrów?

Zaśmiałem się.

— Tego nie policzę.

Duch Gór pokiwał głową.

— I bardzo dobrze.

Bo najważniejszych rzeczy nigdy nie da się policzyć.

z Hawraniem i Płaczliwą Skałą

Przez trzydzieści pięć lat góry zmieniały mnie powoli.

Nauczyły cierpliwości.

Pokory.

Szacunku dla natury.

Ale przede wszystkim nauczyły mnie zwalniać.

Kiedyś patrzyłem na mapę.

Dzisiaj patrzę na świat.

Kiedyś liczyłem zdobyte szczyty.

Dzisiaj bardziej ciekawi mnie to, co kryje się za kolejnym zakrętem ścieżki.

Bo wiem, że tam często czeka coś cenniejszego niż najwyższy wierzchołek.

panorama Tatr Wysokich z Szerokiej Przeł. Bielskiej

Stare drzewo.

Zapomniana kapliczka.

Świst świstaka.

Zapach rozgrzanych ziół.

Albo cisza.

Ta prawdziwa.

— Wiesz, kiedy naprawdę zacząłeś słuchać gór? — zapytał Duch Gór.

— Kiedy?

— Gdy pierwszy raz poszedłeś sam.

Przymknąłem oczy.

Pamiętałem ten dzień.

Nie był wyjątkowy dla świata.

Był wyjątkowy dla mnie.

z GGG na Sirokim sedle

Po raz pierwszy szedłem bez pośpiechu.

Bez rozmów.

Bez planu, by komukolwiek coś udowodnić.

Rozmawiałem tylko z własnymi myślami.

I właśnie wtedy zrozumiałem, że góry stały się moim drugim domem.

— A potem wydarzyło się coś jeszcze — powiedział Duch Gór.

— Co takiego?

— Przestałeś chodzić w góry tylko dla siebie.

Spojrzałem na niego.

Miał rację.

Przez lata prowadziłem przyjaciół po swoich ulubionych szlakach.

Pokazywałem im Beskid Niski, Tatry, Bieszczady, słowackie doliny, miejsca znane tylko cierpliwym wędrowcom.

podejście na Przeł. pod Kopą

Nie po to, żeby podziwiali mnie.

Po to, żeby zakochali się w górach.

Mijały lata.

Przybywali nowi ludzie.

Jedni wracali.

Inni ruszali już własnymi drogami.

I dopiero teraz uświadomiłem sobie, że przez te trzydzieści pięć lat nie prowadziłem ich na szczyty.

Prowadziłem ich do świata, który stał się moim drugim domem.

— Ilu ich było? — zapytał Duch Gór.

Uśmiechnąłem się.

— Nie wiem.

Może setka.

Może więcej.

Dwa pokolenia ludzi.

w Dolinie Zadnich Koperszadów

Duch Gór spojrzał na mnie z życzliwością.

— Widzisz…

Myślałeś, że zostawiasz ślady na górskich ścieżkach.

A największe ślady zostawiłeś w ludzkich sercach.

Po tych słowach długo milczeliśmy.

Nie było już potrzeby niczego dodawać.

Spojrzałem jeszcze raz na wapienne ściany Tatr Bielskich.

Na kwiaty wyrastające z nagich skał.

Na przyjaciół, którzy z zachwytem patrzyli na krajobraz.

I poczułem wdzięczność.

Nie za liczbę zdobytych szczytów.

Nie za tysiące kilometrów.

Nie za dziesiątki wypraw.

Wdzięczność za to, że góry pozwoliły mi przeżyć życie, którego nie zamieniłbym na żadne inne.

w Dolinie Jaworowej

Duch Gór położył dłoń na moim ramieniu.

— Marcogorze…

— Tak?

— Gdy kiedyś ktoś zapyta cię, co dały ci góry przez trzydzieści pięć lat…

…nie opowiadaj o wysokościach.

Nie opowiadaj o rekordach.

Powiedz tylko, że nauczyły cię zachwycać się światem.

I dzielić tym zachwytem z innymi.

Bo właśnie dlatego warto było przejść tę drogę.

Odchodziliśmy powoli.

Nie oglądałem się za siebie.

Wiedziałem, że jeszcze tu wrócę.

Nie po to, by zdobywać.

Nie po to, by zaliczać.

Wrócę, aby znowu usiąść pośród wapiennych skał, wsłuchać się w wiatr i pokazać komuś miejsce, które od trzydziestu pięciu lat nazywam swoim drugim domem.

w Tatrach Bielskich

Postscriptum – Jeśli to nasza pierwsza rozmowa…

Dziękuję, że dotarłeś do końca tej rozmowy.

Jeżeli trafiłeś tutaj po raz pierwszy, zapraszam Cię do rozpoczęcia tej wędrówki od początku. Każda kolejna księga jest częścią jednej opowieści i najlepiej czytać je w kolejności.

Spis treści „Kronik Ducha Gór. Rozmowy z Marcogorem”

📖 Przedmowa – „Zanim usłyszysz drogę

🌲 Księga Pierwsza – „Kroniki Ducha Gór. Rozmowy z Marcogorem

🍂 Księga Druga – „Ślady, których nie zabiera wiatr

🥾 Księga Trzecia – „Najważniejsza była droga

🌫️ Księga Czwarta – „Tamten szlak już nie istnieje

🌿 Księga Piąta – „Człowiek, który nauczył się słuchać gór

⛰️ Księga Szósta – „35 lat na górskim szlaku

Do zobaczenia w kolejnej rozmowie. 🙂

Marcogor i Duch Gór

 Postaw kawę dla Marcogor na buycoffee.to

O autorze

marcogor

Bloger z Gorlic, górołaz opisujący swoje górskie wyprawy, zakochany w Tatrach, miłośnik górskich wędrówek i wszystkiego piękna natury. Góry to moja pasja i mój drugi dom.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Jeśli podoba Ci się moja twórczość i znalazłeś tu coś inspirującego oraz chcesz docenić mój wkład pracy, możesz postawić mi kawę :)

Postaw mi kawę na buycoffee.to

TURYSTYKA – GÓRY – PODRÓŻE – BLOG ISTNIEJE OD II.2012

Pasma Górskie

Translate »