Skywalk i szczyt Sveti Jure. Autem na dach Biokova
Wprowadzenie: Słońce Dalmacji i potęga krasowych urwisk
Riwiera Makarska to jeden z najbardziej zachwycających regionów całej Chorwacji, gdzie błękit Adriatyku spektakularnie łączy się z surowym, wapiennym krajobrazem. Sercem tego tętniącego życiem wybrzeża jest miasto Makarska, które przyciąga turystów malowniczą promenadą, zabytkową konzą na placu Kačicia oraz urokliwym półwyspem św. Piotra. Jednak prawdziwym symbolem tego miejsca są potężne, wyrastające niemal prosto z morza góry Biokovo.
To drugie pod względem wysokości pasmo górskie w kraju stanowi niesamowitą, krasową barierę, która oddziela gorące wybrzeże od surowego zaplecza kontynentalnej Dalmacji. Góry te charakteryzują się głębokimi lejami krasowymi, jaskiniami oraz surowymi fliszami, tworząc unikalny w skali Europy ekosystem chroniony w ramach Parku Przyrody Biokovo. Wybraliśmy się w ten niesamowity rejon na rodzinny wypad z Mariolą, aby zmierzyć się z najwyższą trasą samochodową w Chorwacji. Zanim dowiecie się, jakie przygody spotkały nas na tej ekstremalnej drodze spójrzcie na mapę trasy…
- Dystans: 23 km (od recepcji na najwyższy parking)
- Suma podejść: 150 m (pieszego podejścia szlakiem)
- Czas wycieczki: 6 godzin (z licznymi postojami)
Logistyka w PP Biokovo: Rezerwacja online i poranny start o świcie
Wjazd na słynną drogę Biokovska cesta jest ściśle limitowany i kontrolowany przez władze parku, dlatego przygotowania musieliśmy zacząć z wyprzedzeniem. Obecnie bilety można zakupić wyłącznie przez internet na oficjalnej stronie parku Park prirode Biokovo, wybierając konkretną, pełną godzinę wjazdu. Ponieważ system wpuszcza maksymalnie 20 pojazdów na godzinę, bilety rozchodzą się na wakacjach błyskawicznie, a cena wynosi obecnie 15 EUR od osoby, w tym mamy wjazd autem. Jednojezdniowa droga nie jest łatwa dla kierowcy i trzeba należycie uważać cały czas!
Nas zaniepokoił potężny upał na początku tegorocznego lata, który dawał się we znaki już od wczesnego rana. Podjęliśmy w rezultacie jedyną słuszną decyzję i zarezerwowaliśmy wjazd w pierwszej grupie o godzinie 6:00 rano. Przed główną recepcją parku stawiliśmy się jako jedni z pierwszych, by w porannym chłodzie rozpocząć tę niezwykle emocjonującą podróż. Droga od razu okazała się bardzo wąska, kręta i pozbawiona czasami barier, co od kierowcy wymagało absolutnego skupienia przy każdej mijance. Przygnębiająco działa tu jednak widok spalonych drzew po ostatnich letnich pożarach…
Skywalk Biokovo (1228 m n.p.m.): Spacer w chmurach nad Adriatykiem
Po pokonaniu 13 kilometrów wąskich zakosów dotarliśmy do naszej pierwszej głównej atrakcji, którą jest słynny szklany taras Skywalk na punkcie widokowym Ravna Vlaška. Ta imponująca konstrukcja w kształcie podkowy została wysunięta daleko poza krawędź wysokiego urwiska, oferując niemal lotniczą perspektywę. Na platformie obowiązują restrykcyjne zasady bezpieczeństwa, w tym limit jednoczesnego pobytu do 30 osób oraz całkowity zakaz wchodzenia w obuwiu rowerowym.
Weszliśmy na idealnie przezroczyste, szklane tafle, pod którymi rozciągała się kilkusetmetrowa przepaść spadająca wprost ku nadmorskim kurortom Tučepi i Podgora. Mariola początkowo z lekkim dystansem stawiała kolejne kroki, jednak niesamowity widok na wyspy Brač, Hvar oraz Korčulę szybko przegonił wszelki strach. Spędziliśmy tam fantastyczne chwile, uwieczniając na fotografiach poranne słońce budzące dalmatyńskie wybrzeże do życia.
Podjazd pod Sveti Jure: Spotkanie z dzikimi końmi i kolarzami z elity
Ruszyliśmy dalej w górę, a Biokovska cesta stawała się z każdym kilometrem coraz bardziej stroma, odsłaniając surowe piękno krasowych lewarów. W pewnym momencie na jednym z zakrętów drogę zablokowało nam stado przepięknych, dzikich koni, które całkowicie bez strachu podchodziły do naszego samochodu. Zwierzęta te od lat żyją na wolności w tutejszych wyższych partiach gór, stanowiąc niesamowity, żywy element tego surowego krajobrazu. Podjazd tą drogą dostarczył mi więcej emocji niż wszystkie moje wspinaczki tatrzańskie… 🙂
Dodatkowo na tym morderczym podjeździe spotkała nas niesamowita niespodzianka o charakterze czysto sportowym. Mijaliśmy trenującą w pocie czoła kadrę słoweńskich kolarzy, którzy szlifowali formę na tym najwyższym asfalcie w Chorwacji. Okazało się, że to rodacy i bezpośredni koledzy z teamu takich sław jak Tadej Pogačar czy Primož Roglič! Nie mogliśmy przepuścić takiej okazji, dlatego zrobiliśmy sobie z nimi fantastyczną, pamiątkową fotkę na szczycie, życząc im powodzenia w kolejnych startach.
Planinarska kuća Sv. Jure: Wspinaczka z poręczówkami na wierzchołek
Nasza jazda autem nie skończyła się na samym wierzchołku, lecz na malutkim parkingu przy górskim schronisku Planinarska kuća Sv. Jure. Obiekt ten leży tuż pod kopułą szczytową i ku naszej radości był tego dnia normalnie otwarty dla odwiedzających. Postanowiliśmy zachować się choć trochę jak prawdziwi górołazi, dlatego zostawiliśmy tam samochód, by ostatnie 150 metrów przewyższenia pokonać pieszo o własnych siłach. 🙂 To jakieś 500 metrów podejścia w linii prostej…
Szlak na szczyt okazał się bardzo stromy, kruchy i poprowadzony po ostrych, wapiennych skałach, które mocno dawały się we znaki naszym butom. Dodatkowo wzdłuż całego podejścia rozwieszona jest solidna, linia poręczowa, która znacznie ułatwia wspinaczkę i zapewnia bezpieczeństwo na eksponowanych fragmentach. Wspinaliśmy się niespiesznie, walcząc z narastającym upałem, by po kilkunastu minutach intensywnego podejścia osiągnąć upragniony cel.
Szczyt Sveti Jure (1762 m n.p.m.): Panorama z dachu Dalmacji
Po wyjściu ze stromizny najpierw skierowaliśmy nasze kroki ku urokliwej, kamiennej kaplicy św. Jerzego, która stoi na skale od 1993 roku w miejscu dawnej, historycznej świątyni. Następnie okrążyliśmy potężny wierzchołek, na którym dominuje wzniesiony w 1965 roku maszt radiowo-telewizyjny o wysokości aż 90 metrów. Doszliśmy w ten sposób do drugiego parkingu tuż obok wieży, gdzie znajduje się oficjalna tabliczka szczytowa oraz mały, kamienny budynek meteo.
Widok z wysokości 1762 metrów n.p.m. po prostu odebrał nam mowę, ponieważ panorama obejmowała całe pasmo Biokovo, Góry Dynarskie, a przy żyletowatej pogodzie można zobaczyć stąd nawet zarysy włoskiego półwyspu. Poczuliśmy ogromną dumę ze wspólnego zdobycia tego dachu Dalmacji, chłonąc niesamowity bezmiar przestrzeni. Po wykonaniu serii pamiątkowych zdjęć zeszliśmy ostrożnie wzdłuż liny poręczowej z powrotem do naszego samochodu.
Planinarski dom pod Vošcem: Zmiana planów przez potężny upał
Podczas zjazdu w dół postanowiłem zboczyć z głównej trasy w boczna, szutrową drogę, która prowadzi do schroniska Planinarski dom pod Vošcem. Pierwotnie nasz plan zakładał, że to właśnie stamtąd wyruszymy na tradycyjną, pieszą wspinaczkę na szczyt, by sprawdzić nasze siły w krasowym terenie. Jednak potężny, afrykański upał, który nawiedził Chorwację na początku tego lata, skutecznie nas wystraszył i zweryfikował te zamierzenia.
Mimo wjazdu o 6:00 rano, słońce paliło już niemiłosiernie, a brak jakiegokolwiek cienia na wapiennych skałach groził szybkim odwodnieniem. Samo schronisko pod Vošcem okazało się jednak bardzo klimatycznym punktem, z którego roztacza się fajny widok na wapienne otoczenie oraz położony wyżej Planinarski dom Vošac. Odpoczęliśmy tam chwilę w cieniu budynku, dziękując losowi, że wybraliśmy bezpieczniejszy i bardziej komfortowy wariant samochodowy. Zjeżdżając zatrzymałem się jeszcze przy Planinskiej kućy pod Javorom leżącej przy samej trasie, ale była nieczynna.
Restauracja Vrata Biokova: Kaplica św. Eliasza i stada wolnych koni
Ostatnim przystankiem na naszej trasie zjazdowej był urokliwy rejon przełęczy Staza, gdzie zatrzymaliśmy się na dużym parkingu przy znanej restauracji Vrata Biokova. Wykorzystaliśmy ten postój, aby podejść krótkim szlakiem do małej, kamiennej kaplicy św. Eliasza (Sv. Ilija), ukrytej pośród krasowych zagłębień. Świątynia ta zachwyca surową architekturą, która idealnie wtapia się w otaczające ją, szare skały.
Na koniec podeszliśmy jeszcze pod pobliski dom wakacyjny Chalet Vrata Biokovo, znany lokalnie jako Kamena Kuća. Ku naszemu wielkiemu zachwytowi, to właśnie na tutejszych rozległych polanach pasły się całe stada wolnych koni, które wcześniej mijaliśmy na drodze pod górę. Zwierzęta niespiesznie skubały suchą trawę, pozwalając na podejście na odległość zaledwie kilku kroków. Dopiero po tym sielskim spotkaniu ruszyliśmy w końcowy, pełen zakrętów zjazd na dół, wracając prosto w ramiona gorącej Riwiery Makarskiej. Kilka mijanek z autami jadącymi z dołu znowu przyśpieszyło mi tętno… 🙂 Filmik poniżej pokazuje, że mieliśmy chwile zwątpienia, gdzie my jesteśmy 🙂
Przy wjeździe stała już kolejka na wjazd w samo południe! Wyprawa na najwyższy szczyt pasma Biokova to niesamowite, pełne adrenaliny doświadczenie, które na zawsze pozostanie w naszej pamięci. Połączenie ekstremalnej jazdy wąską drogą z pieszą wspinaczką na sam wierzchołek dało nam mnóstwo satysfakcji i pozwoliło spojrzeć na Chorwację z zupełnie innej perspektywy. Jeśli planujecie urlop w Dalmacji, koniecznie zarezerwujcie bilety online i ruszajcie na ten niezwykły, podniebny szlak.
Jeśli cenisz moje relacje, możesz postawić mi wirtualną kawę, co motywuje mnie do dalszego tworzenia. Od teraz każdy wspierający otrzyma automatycznie upominek od marek wspierających Buycoffee. Wystarczy postawić autorowi kawkę przez serwis Buycoffee . Zapraszam również na koniec do obejrzenia galerii zdjęć z tego gorącego wypadu i czytania innych wpisów na blogu! Z górskim pozdrowieniem
Marcogor
























