Złote myśli Marcogora – czego nauczyły mnie góry
Przez lata na blogu pojawiały się cytaty ludzi gór, poetów, himalaistów i tych, którzy próbowali zamknąć w kilku słowach to, co dzieje się z człowiekiem wysoko nad dolinami.
Dzisiaj nie chcę cytować nikogo. Złote myśli o górach potrafią w kilku słowach powiedzieć to, czego czasem nie umiemy nazwać po całym dniu wędrówki.
Po tylu latach chodzenia po górach mam już własne zdania, do których wracam. Nie powstały przy biurku. Rodziły się powoli – na podejściach, podczas odwrotów, w deszczu, w słońcu, wśród ludzi i podczas samotnych wędrówek. Niektóre zrozumiałem dopiero wtedy, gdy po latach wróciłem w to samo miejsce i zobaczyłem, że góry niemal się nie zmieniły, za to ja – bardzo.
Nie traktuję ich jak prawd objawionych.
To po prostu moje złote myśli o górach.
Zdania, które zostały ze mną z drogi.
Z wiekiem coraz rzadziej pytam, jak wysoko
„Z wiekiem coraz rzadziej pytam, jak wysoko. Coraz częściej – po co tam idę.”
Kiedyś wysokość działała jak magnes. Im większa liczba na mapie, tym bardziej chciało się sprawdzić, co jest na górze. Szczyt był celem, a dojście do niego najważniejszą częścią planu.
Z czasem coś się zmieniło. Nadal lubię wejść wysoko i nadal cieszę się ze szczytu, ale coraz częściej pytam sam siebie, dlaczego właściwie chcę tam iść.
Dla widoku? Dla ludzi? Dla wspomnienia? Dla ciszy? A może tylko dlatego, że dawno tam nie byłem?
I wszystkie te odpowiedzi są dobre.
Nie każda wyprawa musi kończyć się rekordem.
Nie każda góra musi być zdobyta
„Nie każda góra musi być zdobyta. Czasem najważniejszą decyzją w górach jest zawrócić.”
Tego nie lubimy przyznawać. Zwłaszcza kiedy szczyt jest blisko, kiedy przyjechaliśmy z daleka, kiedy ktoś czeka na zdjęcie z wierzchołka.
Ale góry nauczyły mnie, że rezygnacja nie zawsze jest porażką. Czasami jest najlepszą decyzją całej wyprawy.
Szczyt zostanie. Można spróbować ponownie.
Zdrowia, rozsądku i szczęścia nie warto zamieniać na kilka minut satysfakcji.
Im dłużej chodzę po górach, tym bardziej szanuję ludzi, którzy potrafią powiedzieć:
dzisiaj nie.
Im więcej gór znam, tym mniej chcę je porównywać
„Im więcej szczytów poznałem, tym mniej potrzebuję je porównywać.”
Przez lata człowiek mimowolnie układa rankingi.
Najpiękniejsza panorama.
Najtrudniejszy szlak.
Najdziksze pasmo.
Najlepszy dzień w górach.
A później przychodzi moment, kiedy tych miejsc jest już tak dużo, że przestają ze sobą rywalizować.
Dolomity są piękne inaczej niż Borżawa. Tatry inaczej niż Beskid Niski. Mała Fatra inaczej niż Apuseni.
Nie wszystko trzeba ustawiać od pierwszego do dziesiątego miejsca.
Czasem wystarczy powiedzieć:
było pięknie. 🙂
Najpiękniejszy widok nie zawsze czeka na szczycie
„Najpiękniejszy widok nie zawsze jest ze szczytu. Czasem pojawia się tam, gdzie człowiek przestaje patrzeć na zegarek.”
Pamiętam wiele panoram ze szczytów.
Ale pamiętam też światło w lesie, mgłę podnoszącą się nad doliną, herbatę wypitą na zwykłej polanie i moment, kiedy cała grupa usiadła bez słowa, bo nikomu nie chciało się jeszcze schodzić.
Takich chwil nie ma w tabelach wysokości ani w książeczkach odznak.
A przecież często właśnie one zostają najdłużej.
Dobra wędrówka trwa dłużej niż szlak
„Dobra wędrówka nie kończy się na parkingu. Czasem dopiero po latach rozumiemy, co naprawdę nam dała.”
Bywało, że wracałem z wyprawy zmęczony, przemoczony albo zwyczajnie zły, bo coś nie poszło zgodnie z planem.
Dopiero później takie dni zaczynały nabierać znaczenia.
Po latach nie pamięta się każdego kilometra i każdego zakrętu. Zostaje za to rozmowa, człowiek spotkany po drodze, nieoczekiwany widok albo decyzja, która wtedy wydawała się drobiazgiem.
Góry mają dziwną zdolność dojrzewania w pamięci.
Kiedyś szukałem granic możliwości
„W młodości szukałem w górach granic możliwości. Dziś częściej szukam granic ciszy.”
Nie znaczy to, że przestałem lubić długie trasy. Nadal potrafię zmęczyć nogi i nadal ciągnie mnie na szlaki, po których człowiek wieczorem czuje każdy kilometr.
Ale zmieniło się to, czego od gór oczekuję.
Kiedyś chciałem przede wszystkim iść dalej.
Dziś coraz częściej chcę również umieć się zatrzymać.
Usiąść.
Popatrzeć.
Nie robić nic.
To też jest część wędrówki.
Góry są dobrym lustrem czasu
„Góry zmieniają się wolniej od nas. Dlatego tak dobrze pokazują, jak bardzo zmieniliśmy się sami.”
Powroty po wielu latach bywają niezwykłe.
Ten sam szczyt.
Ta sama dolina.
Ta sama ścieżka.
A jednak wszystko jest trochę inne.
Kiedyś człowiek wbiegł tutaj niemal bez odpoczynku. Dzisiaj zatrzymuje się częściej. Kiedyś chciał zobaczyć, co jest za następnym grzbietem. Dzisiaj rozpoznaje miejsce, w którym przed laty zrobił zdjęcie z ludźmi, których dawno nie widział.
Wtedy człowiek rozumie, że wrócił nie tylko w góry.
Wrócił również do kawałka własnego życia.
Najważniejszego śladu nie widać
„Najcenniejszy ślad z gór nie zostaje na mapie ani na szczycie. Zostaje w człowieku.”
Można policzyć szczyty, pasma, kilometry i kraje.
To wszystko jest przyjemne. Sam przez lata prowadziłem swoje listy, realizowałem korony i sprawdzałem kolejne białe plamy na mapie.
Ale żaden arkusz nie pokaże najważniejszej rzeczy.
Tego, jak góry zmieniły sposób patrzenia na ludzi, czas, własne możliwości i zwykły dzień.
Najważniejszych zdobyczy z gór nie da się wpisać do tabeli.
Własne tempo zaczyna się w głowie
„Prawdziwa wolność w górach zaczyna się wtedy, gdy nie musisz już nikomu udowadniać, że potrafisz iść szybciej, wyżej albo dalej.”
To chyba jedna z rzeczy, których człowiek uczy się najdłużej.
Nie trzeba ścigać się z młodszymi.
Nie trzeba robić większej liczby kilometrów niż kolega.
Nie trzeba wejść na szczyt szybciej, bo ktoś wrzucił do internetu lepszy czas.
Można iść swoim tempem.
Można zatrzymać się na zdjęcie.
Można usiąść na trawie.
Można zmienić plan.
Góra nigdzie nie ucieknie.
Nie wszystko, co ważne, musi być nowe
„Nowe góry dają zachwyt. Te dobrze znane dają coś jeszcze cenniejszego – poczucie powrotu.”
Przez lata chciałem poznawać nowe miejsca.
Nadal chcę.
Na mapie wciąż jest mnóstwo punktów, które mnie kuszą.
Ale coraz bardziej doceniam również powroty.
Beskid Niski, Tatry, Bieszczady, Słowacja. Góry, które znam od dawna, nie stają się przez to mniej ciekawe.
Przeciwnie.
Zaczynam zauważać rzeczy, których wcześniej nie widziałem.
Bo nie wszystko, co ważne, musi być nowe.
Najlepszych chwil nie trzeba nikomu udowadniać
„Z gór najlepiej przywozi się nie osiągnięcia, lecz chwile, których nie trzeba nikomu tłumaczyć.”
Zdjęcie można pokazać.
Trasę można zapisać.
Szczyt można zaznaczyć na liście.
Ale są chwile, które zostają tylko nasze.
Poranek przed wyjściem. Zachód słońca oglądany gdzieś bez ludzi. Ognisko z przyjaciółmi. Cisza po całym dniu marszu. Powrót do samochodu w środku nocy, kiedy wszyscy są zmęczeni, ale szczęśliwi.
Może właśnie z takich drobiazgów powstaje później całe górskie życie.
Po tylu latach nadal chcę iść
Kiedy zbieram te zdania razem, widzę, że przez lata moje patrzenie na góry mocno się zmieniło.
Kiedyś częściej myślałem o tym, dokąd jeszcze wejdę.
Dzisiaj równie często myślę o tym, dokąd chciałbym wrócić.
Nie oznacza to końca ciekawości.
Wręcz przeciwnie.
Nadal istnieją pasma, których nie znam. Nadal są drogi, które kuszą. Nadal zdarza mi się otworzyć mapę tylko po to, żeby po chwili zacząć planować kolejną wyprawę.
Ale wiem już, że góry nie są wyłącznie zbiorem celów.
Są częścią życia.
I chyba właśnie dlatego po tylu latach nadal nie mam ich dość.
„Dopóki człowiek jest ciekawy tego, co znajduje się za następnym grzbietem, dopóty jego górska droga jeszcze się nie skończyła.”
To dzisiaj moja najważniejsza złota myśl.
Bo gdzieś za kolejnym grzbietem naprawdę zawsze coś czeka.
Czasem nowy szczyt.
Czasem stary przyjaciel.
A czasem po prostu następny kawałek własnej historii.
Na dalszą drogę
Jeżeli lubisz moje bardziej refleksyjne teksty o górach, zajrzyj również do Kronik Ducha Gór – Księga VIII „Własnym tempem” oraz Księgi IX „Dlaczego wracamy?”. Tam wiele z tych myśli rozwija się już nie w jednym zdaniu, lecz w rozmowie z Duchem Gór.
A jeśli masz własne zdanie, które przyszło do Ciebie gdzieś na szlaku i zostało na lata – napisz je w komentarzu.
Być może najpiękniejsze złote myśli o górach wcale nie powstają przy biurku.
Powstają wtedy, kiedy człowiek idzie.
Jeśli lubisz takie teksty i chcesz pomóc mi rozwijać blog, możesz postawić mi symboliczną kawę przez serwis wspierający twórców BuyCoffee:
Dziękuję, że wracacie tutaj ze mną.
Z górskim pozdrowieniem
Marcogor











