Wybierz stronę

Księga XII. Nie każde spotkanie potrzebuje ciągu dalszego

Księga XII. Nie każde spotkanie potrzebuje ciągu dalszego

Na górskim szlaku ludzie pojawiają się i znikają.

Jedni idą przed nami przez kilka godzin. Inni mijają nas w przeciwnym kierunku. Z kimś zamienimy dwa zdania. Z kimś więcej.

Potem ścieżka się rozdziela.

Jeden człowiek skręca w lewo, drugi w prawo i najczęściej już nigdy się nie spotykają.

Kiedyś wydawało mi się, że jeżeli rozmowa była dobra, powinien nastąpić jej dalszy ciąg.

Dziś nie jestem już tego taki pewien.

— Duchu Gór, czy każde ważne spotkanie powinno prowadzić do następnego?

— Dlaczego miałoby?

— Bo skoro było ważne…

— To musi trwać?

Zamilkłem.

Właśnie tak chyba myślimy.

Jeżeli poznajemy kogoś ciekawego, chcemy się z nim jeszcze zobaczyć.

Jeżeli rozmowa zostaje w głowie, chcemy ją kontynuować.

Jeżeli przez chwilę dobrze nam się z kimś idzie, naturalnie pytamy: co dalej?

A może czasem odpowiedź brzmi:

nic.

I nie znaczy to, że spotkanie było mniej prawdziwe.

stare schronisko z duszą i światłem w oknie

— Więc można spotkać człowieka tylko raz i na tym zakończyć?

— Można.

— Bez żalu?

— A dlaczego od razu nazywasz zakończenie stratą?

To pytanie mnie zatrzymało.

Może dlatego, że przyzwyczailiśmy się przedłużać wszystko, co dobre.

Chcemy zachować.

Powtórzyć.

Umówić się.

Zapisać numer.

Obiecać, że jeszcze kiedyś.

Jakby wartość chwili zależała od tego, czy uda się ją przenieść w przyszłość.

W górach często nie ma na to czasu.

Rozmawiasz z kimś przy rozdrożu.

Przez chwilę idziecie razem.

Potem jego szlak prowadzi gdzie indziej.

Nie ma w tym dramatu.

Nie ma pożegnania na zawsze.

Jest zwykłe:

„Trzymaj się”.

I każdy rusza swoją drogą.

— To nie jest trochę smutne?

— Tylko jeśli wierzysz, że wszystko, co dobre, musi należeć do ciebie dłużej.

stare schronisko z duszą i światłem w oknie

Nie spodobało mi się to zdanie.

A może właśnie dlatego było potrzebne.

Bo przecież nie chodzi o posiadanie człowieka.

Ani o zatrzymywanie go w swoim życiu.

Czasami ktoś pojawia się dokładnie na tyle, ile trzeba.

Powie jedno zdanie.

Pomoże w drobnej rzeczy.

Rozśmieszy w kiepskim momencie.

Pokaże drogę.

Albo po prostu przez kilkanaście minut idzie obok i dzięki temu podejście wydaje się krótsze.

Potem znika za zakrętem.

Nie wiemy, kim naprawdę jest.

Nie znamy jego całego życia.

On nie zna naszego.

Może właśnie dlatego takie rozmowy bywają niezwykle proste.

Nie trzeba niczego udowadniać.

Nie trzeba tłumaczyć dawnych decyzji.

Nie trzeba bronić własnego obrazu.

Przez kilka minut jesteśmy po prostu dwoma ludźmi na tej samej drodze.

— Czy obcemu czasem łatwiej powiedzieć prawdę?

— Czasem łatwiej przy obcym przestać ją ukrywać przed samym sobą.

Duch Gór potrafił czasem przesunąć pytanie w miejsce, którego się nie spodziewałem.

Pomyślałem wtedy, że człowiek spotkany tylko raz ma pewną przewagę.

Nie zna naszych dawnych wersji.

Nie oczekuje, że będziemy tacy jak wczoraj.

Nie ma wobec nas planu.

Spotyka tylko tę osobę, która stoi przed nim właśnie teraz.

Może dlatego kilka zdań wypowiedzianych gdzieś wysoko potrafi być tak prostych.

Nie ciągnie się za nimi cała historia.

— Ale jeśli takie spotkanie było ważne, skąd mam wiedzieć, że się skończyło?

— Bo każde spotkanie się kończy.

— Nawet te najważniejsze?

— Zwłaszcza one uczą, że człowieka nie można zatrzymać.

To już nie było tylko o przypadkowych ludziach na szlaku.

Poczułem to od razu.

Być może właśnie dlatego góry tak dobrze uczą spotkania.

Na dole często próbujemy uczynić z niego coś trwałego.

W górach łatwiej zaakceptować, że przez pewien czas idziemy razem, a później przychodzi rozdroże.

Nie każda wspólna droga prowadzi do tego samego celu.

I nie każda musi.

— Czyli nie powinienem żałować ludzi, których spotkałem tylko raz?

— Możesz żałować, jeśli chcesz.

— Ale?

— Ale nie myl tęsknoty z obowiązkiem dalszego ciągu.

To było chyba najważniejsze.

Nie wszystko musi mieć następny rozdział.

Nie każda rozmowa potrzebuje drugiej rozmowy.

Nie każdy człowiek, który zrobił na nas wrażenie, ma później stać się częścią naszego życia.

Niektóre spotkania są skończone właśnie dlatego, że wydarzyło się w nich wszystko, co miało się wydarzyć.

Bez wielkich słów.

Bez obietnic.

Bez historii dopisywanej na siłę.

Może dlatego po latach nie zawsze żałujemy, że nie zapytaliśmy o nazwisko.

Czasami wystarcza twarz.

Gest.

Zdanie.

Krótki odcinek wspólnej drogi.

— Duchu Gór…

— Słucham.

— A jeśli kiedyś spotkamy się znowu?

— Wtedy zacznie się nowe spotkanie.

— Nie ciąg dalszy?

— Nie jesteście już tymi samymi ludźmi.

Uśmiechnąłem się.

To było bardzo górskie.

Na szlaku też możemy wrócić kiedyś w to samo miejsce, ale nigdy nie stawiamy tam dokładnie tego samego kroku.

Może z ludźmi jest podobnie.

Nie trzeba więc szukać zakończenia tam, gdzie ono już nastąpiło.

I nie trzeba ratować każdej dobrej chwili przed przemijaniem.

Niektórym spotkaniom wystarczy, że były.

Przez godzinę.

Przez kwadrans.

Przez kilka zdań.

A później każdy poszedł dalej.

Nie każde ważne spotkanie potrzebuje ciągu dalszego.

Czasami jego największą wartością jest właśnie to, że niczego od nas później nie chce.

PS. Wszystkie części „Kronik Ducha Gór. Rozmowy z Marcogorem” znajdziesz tutaj:

https://marekowczarz.pl/kroniki-ducha-gor/

Jeśli lubisz takie spokojniejsze rozmowy o górach i człowieku, możesz postawić Marcogorowi symboliczną kawę. 🙂  

Z górskim pozdrowieniem

Marcogor

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

O autorze

marcogor

Bloger z Gorlic, górołaz opisujący swoje górskie wyprawy, zakochany w Tatrach, miłośnik górskich wędrówek i wszystkiego piękna natury. Góry to moja pasja i mój drugi dom.

POSTAW KAWĘ AUTOROWI

TURYSTYKA – GÓRY – PODRÓŻE – BLOG ISTNIEJE OD II.2012

Pasma Górskie

Translate »