Wizyta na wieży na Jeleniowatym i w Sokolikach Górskich

Wizyta na wieży na Jeleniowatym i w Sokolikach Górskich

Bieszczady to nie tylko połoniny i najwyższe szczyty. To także zapomniane doliny i nie istniejące wsie. Lubię czasem poszwędać się po takich historycznych zakamarkach i odkrywać nieoczywiste. W 2021 roku wybrałem się do wsi Muczne w powiecie bieszczadzkim, w gminie Lutowiska, która leży przy drodze z Ustrzyk Dolnych do Ustrzyk Górnych. Muczne leży w dolinie potoku Muczny. Położone jest pomiędzy masywem Bukowego Berda, a grzbietem Jeleniowatego. Oddalone jest 10 km jazdy drogą przez las od Stuposian, leżących przy drodze głównej. Jeszcze przed wsią wybudowano pokazową zagrodę żubrów, które możemy zobaczyć tam z bliska, zostawiając auto na parkingu i idąc na krótki spacer. A jeszcze bliżej odnajdziemy Plenerowe Muzeum Wypału Węgla Drzewnego jadąc ze Stuposian.

Plenerowe Muzeum Wypału Węgla Drzewnego

Sama osada powstała w 1590 r. W połowie XIX zaczęto tu wytwarzać potaż – potasznia zlokalizowana była w miejscu nowego kościoła, który otwarto w 2015 r. Rośnie tu jodła pospolita „Elżbieta”, będąca pomnikiem przyrody (wiek 165 lat, wysokość 40 m, obwód 480 cm). Niedaleko znajdziemy osadę domków noclegowych. Miejscowość znajdowała się na trasie zbudowanej na początku XX w. bieszczadzkich kolejek leśnych prowadzących do dolin Wołosatego, Terebowca i stacji końcowej w Sokolikach Górskich. Wieś obecnie jest znana z ośrodka hotelowo- konferencyjnego w posiadaniu Lasów Państwowych oraz stosunkowo nowej wieży widokowej wybudowanej na kulminacji grzbietu Jasieniowa, zwanym Jeleniowate. Szczyt mierzy 907 m, ale widoki z wieży są bardzo rozległe. Dla turystów, którzy mogą stąd ruszyć także żółtym szlakiem na Bukowe Berdo, wyznaczono ścieżkę dydaktyczną na nową wieżę.

w dole z prawej wieś Muczne, nad nią Bukowe Berdo, z lewej Halicz

Rozpoczyna się ona przy hotelu i prowadzi wzdłuż potoku, by na małej polance, gdzie można też podjechać, jak ja zrobiłem, wspinać się na grzbiet górski.  Czerwono znakowana ścieżka prowadzi najpierw do ruin leśniczówki Brenzberg. Położone są one na podmokłej polanie leżącej w połowie drogi pomiędzy Mucznem a Dźwiniaczem. To tutaj w nocy z 15 na 16 sierpnia 1944 oddział Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) bestialsko wymordował 74 osoby narodowości polskiej, które ukrywały się tu przed banderowcami. Wśród zamordowanych przeważali uchodźcy z obszaru województwa wołyńskiego, którzy opuścili swoje domostwa po rozpoczęciu rzezi wołyńskiej i oraz ludność cofająca się przed frontem. Była to największa zbrodnia dokonana przez oddziały UPA w Bieszczadach. W rozlicznych publikacjach bywa określana jako cicha zbrodnia ze względu na to, że została dokonana bez jednego wystrzału, przy użyciu narzędzi rolniczych, a więc w stylu ukraińskich nacjonalistów z tamtego okresu. 

miejsce pamięci ofiar UPA

We wrześniu 2010 roku w pobliżu miejsca zbrodni bieszczadzcy leśnicy postawili pomnik poświęcony ofiarom zbrodni. Dobrze, że są tacy ludzie, dla których upamiętnianie takich miejsc, trudnej historii pogranicza leży na sercu. Stąd pozostaje już łatwy kawałek drogi na wierzchołek Jeleniowate. Wystarczy tylko skręcić w ścieżkę w lewo prowadzącą zalesionym grzbietem. Olbrzymia wieża robi kolosalne wrażenie, a widoki są jeszcze lepsze… Wieża zbudowana w 2020 r. jest największą tego typu budowlą w polskich Bieszczadach. Grzbiet Jeleniowatego ma pięć kulminacji i leży między doliną Sanu na północy a Pasmem Bukowego Berda na południu. Wieża znajduje się na najwyższej kulminacji o wysokości 907 m, gdzie przed laty był przekaźnik telewizyjny. Wieżę wybudowano według ciekawego pomysłu.  To zwężająca się ku górze budowla konstrukcji stalowo-drewnianej o wysokości 34 m. Do platformy widokowej prowadzi 170 schodów. 

wieża na Jeleniowatym i autor

Roztacza się z niej rozległy widok na dolinę górnego Sanu oraz najwyższe partie polskich i ukraińskich Bieszczadów. Z tarasu widokowego na południe widać ciąg najwyższych szczytów z Haliczem, Kopą Bukowską, grzbietem Bukowego Berda oraz połonin Caryńskiej i Wetlińskiej. Natomiast przy dobrej widoczności wzrok można zawiesić aż na Gorganach na Ukrainie. Ja aż takiej przejrzystości powietrza nie miałem, ale zdawało mi się, że widzę kontury Jeziora Solińskiego. Świetnie w dole widać zaś wspomniane Centrum Promocji Leśnictwa w Mucznem. Ze szczytu można zejść dalszą częścią trasy dydaktycznej prosto do Mucznego i zwiedzić tam jeszcze Arboretum i Muzeum Przyrodnicze. Ja musiałem wrócić tą samą trasą do samochodu, bo nie wiedziałem wtedy, że cała ta trasa w formie pętli jest już udostępniona turystom. 

panorama z wieży na polskie Bieszczady, widać Połoninę Caryńską, Wetlińską i Smerek

Zejście było już szybkie, cały spokojny spacer, z delektowaniem się panoramą zajmuje maksymalnie 2, 5 godziny. Miałem zatem czas pojechać dalej odkrywać dzikie i zapomniane miejsca. Udałem się dalej drogą do Tarnawy Niżnej, już blisko granicy z Ukrainą. Jest tam fajna baza noclegowa przypominająca czasy PRL-u i restauracja z dobrym jadłem. Ale czas na obiad zostawiłem sobie na później. Podjechałem kilka kilometrów dalej wzdłuż granicy na parking przy torfowisku Tarnawa. Po drodze zobaczymy ruiny mostu kolejki bieszczadzkiej. Jest tam mały placyk i możemy zostawić auto i podejść do spalonej chaty, zwanej kryjówką Rebrowa, z kultowego serialu „Wataha„! Natomiast z mojego docelowego parkingu warto poświęcić godzinkę na spacer po Torfowisku Tarnawa. Prowadzi ona po drewnianych pomostach i jest bardzo atrakcyjna przyrodniczo.

droga na Sokoliki Górskie

Na koniec wycieczki podszedłem dwa kilometry dalej drogą, by skręcić w następną ścieżkę dydaktyczną prowadząca do terenów nieistniejącej wsi Sokoliki Górskie. To jedno z miejsc wartych zobaczenia dla krajoznawców jak ja… Trasa prowadzi starą drogą do dawnej wsi, prawie cały czas prosto i robi niesamowite wrażenie. Już na początku zaskoczył mnie widok dwóch porzuconych w chaszczach traktorów. Pewnie to pozostałości po dawnych PRL-owskich spółdzielniach rolniczych. Szybki spacer pełen cudnych krajobrazów doprowadził mnie do Sanu, gdzie jest granica państwa i punkt widokowy na stronę ukraińską. Żeby tam dojść trzeba skręcić w lewo w polną dróżkę patrząc na drogowskazy. 

droga do Sokolików przez uroczyska bieszczadzkie

Po ukraińskiej stronie Sanu pozostała osada ze stacją kolejową Sokoliki i kilkoma domami administracyjnie należącymi do wsi Tureczki Niżne. Po polskiej nie ma już nic, tylko ładne pejzaże z dziką przyrodą! W 1921 wieś liczyła jeszcze 1421 mieszkańców. W latach 30. XX wieku stała się modnym letniskiem, podobnie jak nieodlegle Sianki, gdzie jeździł Józef Piłsudski. Korzystne położenie komunikacyjne (linia kolejowa Lwów – Użhorod przez Przełęcz Użocką) umożliwiło rozwój lokalnego przemysłu drzewnego. Budowa kolei normalnotorowych i wąskotorowych, spowodowała rozkwit miejscowości. Sokoliki stały się centrum przemysłu drzewnego. Do roku 1939 we wsi znajdował się dwór, którego właścicielem był Henryk Rubinstein. II wojna światowa (a szczególnie jej koniec) doprowadziła do całkowitej zagłady miejscowości i wysiedlenia mieszkańców po obu stronach Sanu.

widok na cerkiew z punktu widokowego na końcu trasy

Dzisiejsze Sokoliki to tylko popadająca w ruinę, opuszczona cerkiew pw. św. Wielkiego Męczennika Dymitra, służąca przez wiele lat pogranicznikom ZSRR za stajnię i magazyn. W odległości ok. 2 km od centrum dawnej wsi znajdują się zabudowania stacji kolejowej i kilka domów. To wszystko znajduje się po ukraińskiej stronie. Z punktu widokowego, do którego doszedłem ładnie widać wspomnianą cerkiew. Zadumałem się tu trochę nad zawiłą historią tych ziem i wróciłem po własnych śladach, gdyż dalej nie można już iść, tylko te 3 km szlaku. Zajechałem do Tarnawy Niżnej do znanej mi już restauracji na obiad i tak zakończyło się moje zwiedzanie tego wrześniowego dnia.

ścieżka przyrodnicza Torfowisko Tarnawa

Najdalsze zakątki Bieszczad kryją w sobie wiele tajemnic, a ja lubię odkrywać historię terenów górskich. Bo dany region to nie tylko kochane przeze mnie góry, ale też ludzie, ich kultura i historia. Drzemie we mnie dusza krajoznawcy, więc zapewne nie raz jeszcze poczytacie o takich moich eskapadach. Odwiedziłem też kiedyś Bieniową i Sianki w poszukiwaniu źródeł Sanu, czy Dźwiniacz Górny. Oraz samo serce tych gór, czyli Twyrolne z Krywem i Hulskiem. Wkrótce zaproszę Was na opowiadania z tych miejsc, a dziś zachęcam do obejrzenia na koniec fotorelacji z wypadu. Szukajcie też innych wpisów o Bieszczadach. Z górskim pozdrowieniem

Marcogor

 Postaw mi kawę na buycoffee.to

O autorze

marcogor

Bloger z Gorlic, górołaz opisujący swoje górskie wyprawy, zakochany w Tatrach, miłośnik górskich wędrówek i wszystkiego piękna natury. Góry to moja pasja i mój drugi dom.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

TURYSTYKA – GÓRY – PODRÓŻE – BLOG ISTNIEJE OD II.2012

POSTAW KAWĘ MARKOWI

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Pasma Górskie

Translate »