Wejście na Kelčský Javorník w Górach Hostyńsko-Wsetyńskich
Podczas tegorocznej eskapady po Czechach odwiedziłem kilka nowych pasm górskich, by uzupełnić moją Koronę Czeskich Gór. Zajechałem więc w pasma, które nie raz widziałem z trasy moich przejazdów w Sudety. To niższe góry, które tak nie przyciągały mojej uwagi, ale teraz nadszedł czas i na ich eksplorację. Takim jest pasmo Gór Hostyńsko- Wsetyńskich (cz. Hostýnsko-vsetínská hornatina). Należą one do łańcucha Karpat Słowacko-Morawskich w Zewnętrznych Karpatach Zachodnich.
Najwyższy szczyt to Vysoká, 1024 m n.p.m. Według czeskiej regionalizacji góry te należą do Beskidów Zachodnich (Západní Beskydy). Mezoregion Gór Hostyńsko-Wsetyńskich składa się tak naprawdę z dwóch pasm górskich – Gór Hostyńskich na zachodzie i Gór Wsetyńskich na wschodzie, rozdzielonych doliną Górnej Beczwy. Oba pasma zbudowane są z fliszu karpackiego. W jeden dzień postanowiłem odwiedzić obydwa pasma, gdyż czerwcowy dzień był długi. Pojechałem zatem na środkowe Morawy w pobliże miasta Vsetin. Moja trasa przecinała Beskid Śląsko- Morawski, który często odwiedzałem.
To ostatnie pasmo leży na pn-wsch. od mojego celu tamtego dnia, więc mogłem je podziwiać z drogi, jak i później z wieży na najwyższym szczycie Hostýnskich Vrchov, bo je wybrałem na początek odkrywania. Południowa część pasma składa się z wąskich, skałkowych grzbietów rozdzielonych głęboko wciętymi dolinami rzek. Najwyższa i najbardziej górska z charakteru jest część północno-zachodnia, w której leżą najwyższe szczyty. Obie części dzieli przełęcz Tesák. Góry Hostyńskie są w znacznej części porośnięte lasem, ale widoki zapewniają liczne wieże widokowe w tym rejonie…
Ostatecznie trafiłem do wsi Rajnochovice, gdzie zaparkowałem samochód na dużym placu obok urzędu gminy, w centrum wioski. Pierwsza pisemna wzmianka o wsi pochodzi z 1721 roku. Warto tu obejrzeć Kościół Narodzenia Najświętszej Marii Panny i św. Anny. To cenna budowla barokowa z małą wieżą z 1717 r., zabytek objęty ochroną konserwatorską wraz z krzyżem z chronogramem z 1747 r. i figurą Piety przed kościołem z 1815 r. Stoi on na wzgórzu, trochę na uboczu wsi. Z parkingu pospacerowałem do niego piękną lipową aleją, by powrócić na krzyżówkę dróg i czerwonym szlakiem iść dalej szosą do przysiółka Rosošné.
Po drodze mija się stację wąskotorowej kolejki do przewozu drewna, która działała tu w latach 1905–1921. Została odrestaurowana w 2007 roku, nie po pierwotnej trasie, lecz po trasie na terenie lokalnego tartaku i stanowi obecnie atrakcję turystyczną dla rodzin z dziećmi… 🙂 Minąłem jeszcze dwie krzyżówki dróg i opuściłem czerwony szlak, skręcając na żółty, który po chwili opuścił szosę i wkroczył w las. Przygotowany merytorycznie do zwiedzania wkrótce odbiłem w prawo w leśną dróżkę, by dziką ścieżką dojść do tajemniczej budowli…
To Kaplica św. Ducha, związana z dawnym sanatorium, którego budynek mijałem wcześniej. Obecnie ta zapomniana świątynia jest w trakcie prac renowacyjnych… Po jej odkryciu wróciłem na szlak i doszedłem do wygodnej szutrowej drogi, która prowadziła coraz wyżej, aż do skrzyżowania szlaków „Pod Černou Bařinou”. Stoi tam mała wiata turystyczna, a dołącza tu zielony szlak, którym miałem wracać! Na najwyższą kulminację tych gór, czyli Kelčský Javorník prowadził mnie odtąd właśnie zielony szlak, gdyż żółty kończył się na przełęczy…
Wygodną drogą leśną wspiąłem się na wierzchołek Černá bařina mający 653 m. Z podejścia na mało wybitny szczyt ukazują się już pierwsze ciekawe widoki na okoliczne góry. Tak dotarłem na kolejną krzyżówkę, gdzie dołączała bita leśna droga. Stoi tu murowana Chata Holubova, nowy budynek będący leśniczówką udostępnia noclegi po wcześniejszej rezerwacji. Stąd na pobliski już szczyt wiedzie kamienna ścieżka, a ostatnie podejście jest dosyć strome. Najpierw dochodzimy do masztu telefonii komórkowej, a po chwili osiągamy wierzchołek Kelčskiego Javorníka.
Kulminacja Gór Hostyńskich wznosi się na 865 m. Na niewielkim, pozbawionym drzew terenie znajduje się kilka ławek ze stołami. W stercie kamieni wbudowana jest drewniana kolumna ze skrzynką, w której schowana jest książka szczytowa. Szczyt z izolacją wynoszącą 26 km należy do dwudziestu najbardziej odizolowanych czeskich gór! W pobliżu wierzchołka w 1961 r. rozbił się mały samolot i postawiono tu tablicę pamiątkową poświęconą temu wydarzeniu. Ale główną atrakcją jest wieża widokowa, postawiona na miejscu starej, rozebranej, która zapewnia genialną panoramę… 🙂
Wschodniomorawska Agencja Turystyczna przyznała tej wieży widokowej tytuł Najlepszego Osiągnięcia Turystycznego Kraju Zlińskiego za rok 2015. Wieża widokowa ma wysokość 35 m, a na górną platformę widokową na wysokości 30 metrów można dotrzeć po pokonaniu 156 schodów! Konstrukcja składa się z dwunastu zakrzywionych listew modrzewiowych, symbolizujących tarczę zegara, ułożonych w okręgu wokół stalowej kolumny. Tworzy to trzon spiralnych schodów w kształcie smukłej, ściętej elipsy i razem podtrzymują one tarasy widokowe. Zakrzywione kształty drewnianych listew nawiązują do tradycji produkcji mebli giętych w pobliskiej Bystřice pod Hostýnem.
Plan tarasu widokowego przypomina tarczę zegara, a dwanaście równomiernie rozmieszczonych tarasów widokowych przypomina zegary słoneczne. Co jedenasty stopień jest naprzemiennie przystankiem i punktem widokowym. Z tarasu widokowego na wysokości 893 m n.p.m. widać Hostýnské vrchy, Jesioniki z Pradziadem, Králický Sněžník, Beskid Śląsko- Morawski, Javorníky i Vsetínské vrchy. Zobaczymy też Góry Vizovickie na południu i Góry Odrzańskie na północy. Jak na dłoni mamy Bramę Morawską z miastem Hranice na Moravě na północy, dolinę rzeki Bečvy i miasto Kelč, położone na dawnym Szlaku Bursztynowym. Stąd wywodzi się nazwa Kelčský Javorník. Poniżej filmik z wieży…
Na północy widać Jesioniki i dymiące kominy regionu ostrawskiego. Na zachodzie miasto Hostýn jest na wyciągnięcie ręki z bazyliką pielgrzymkową, elektrownią wiatrową i kamienną wieżą widokową Franciszka Józefa I, która jest najstarszą wieżą widokową w regionie. Zobaczymy również grzbiet Chřibů z zamkiem Buchlov! Dookólna panorama jest wspaniała i warto było tutaj dotrzeć! 🙂 Cześć najdalej oddalonych gór zobaczymy oczywiście przy dobrej pogodzie… Posiliłem się tu i rozpocząłem powrót tą samą trasą do przełęczy „Pod Černou Bařinou”, gdzie kontynuowałem wędrówkę dalej zielonym szlakiem. Chciałem zejść innym wariantem, by zobaczyć kolejne atrakcje turystyczne…
Szlak prowadził grzbietem pośród zniszczonego lasu. W wielu miejscach straszyły całe połacie wyrębów. Wygodna droga leśna po równym terenie sprawiła, że szybko dotarłem do ruin zamku Šaumburk położonych na wzgórzu Hrad (608 m). By do nich trafić należy odbić w lewo na ścieżkę do zamku, jakieś 120 metrów! Od 1973 roku obiekt jest chroniony jako zabytek kultury. Został zbudowany po 1272 roku przez biskupa ołomunieckiego Brunona ze Schauenburgu. Obecnie pozostały po nim tylko resztki rowów i murów!
Ale jest tu dobry punkt widokowy na okoliczne górki… 🙂 Gdzieś w połowie XIV wieku ta siedziba burgrabiego została zastąpiona przez pobliski Nowy Szaumburk. Między zamkami jest niecały kilometr odległości, więc szybko doszedłem do Novego Šaumburka. Te ruiny są zachowane o wiele lepiej, tak że możemy obejrzeć tutaj układ zamku i pozostałości budowli. Dlatego, że ruiny są obecnie stopniowo konserwowane. Zamek ten zastąpił swojego poprzednika zamek Šaumburk. Po raz pierwszy wspomniano o nim w 1360 roku. Czasami funkcjonuje też błędnie dla niego nazwa Zubříč.
Ze wzniesienia o wysokości 522 m, gdzie leży również rozpościera się ładna panorama na okolicę. Stąd już miałem blisko do wsi Podhradní Lhota, gdzie zawędrowałem mijając źródełko „Pod Zubříčem”. Pierwsza pisemna wzmianka o wiosce pojawia się w 1271 roku. Jak sama nazwa wskazuje, Lhota jej pochodzenie wiąże się z zamkiem Šaumburskim. Historia regionu sięga jednak epoki neolitu, o czym świadczy odkrycie kamiennego klepiska w pobliżu Šaumburka. Mieszkańcy wsi kultywują tradycję zapustnych spacerów z niedźwiedziem i Annenská pouti.
Natomiast w budynku dzisiejszego przedszkola mieści się wystawa prac rzeźbiarskich i restauratorskich miejscowego artysty Oldřicha Drahotušskiego (1929–1994). Pozwiedzałem wieś powracając wzdłuż szosy do punktu startu, czyli Rajnochovic. To było tylko 1,5 km spacerku, zatem szybko dotarłem do auta, gdzie zakończyła się moja kolejna przygoda. Zajechałem jeszcze do gospody „Na Hamrech” na obiad i mogłem wyruszyć w następne pasmo górskie, ale o tym przeczytacie już w kolejnej opowieści… Odkrywanie nieznanego zawsze jest dla mnie najciekawszym zajęciem! 🙂
Na koniec jak zawsze zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć z wycieczki i czytania innych wpisów o mych podróżach. Korona Gór Czech stała się coraz bliższa ukończenia… Powyżej zostawiam orientacyjną mapkę mej trasy na około 15 km, która zajęła mi około 5 godzin. A jeśli ten wpis dał Ci wartość, znalazłeś u mnie potrzebną wiedzę, inspiracje do podróży, to będę wdzięczny, jeśli postawisz mi kawę przez serwis Buycoffee. Tworzę bloga z ogromną przyjemnością i pasją od ponad 13 lat. Z górskim pozdrowieniem
Marcogor














