Wybierz stronę

Słowniczek klubowy, czyli góry z przymrużeniem oka

Słowniczek klubowy, czyli góry z przymrużeniem oka

Góry mają swój język. Wiedzą o tym wszyscy, którzy choć trochę dłużej pokręcili się po szlakach, schroniskach, klubach turystycznych czy wspinaczkowych.

Ale istnieje też drugi język. Znacznie mniej oficjalny. Można powiedzieć, że to taki nieoficjalny słownik taternicki, tylko zdecydowanie bardziej z przymrużeniem oka niż z podręcznika

Powstaje wieczorami w schroniskach, podczas klubowych wyjazdów, przy ognisku, czasem przy piwie i zwykle wtedy, kiedy poważne rozmowy o górach zaczynają już wszystkim wychodzić bokiem.

Ceprostrada w Tatrach, czyli tłum turystów na górskim szlaku - humorystyczna ilustracja

Ceprostrada – ulubiona przez taterników droga zejściowa, zwłaszcza wtedy, gdy akurat idzie nią pół Polski.

I właśnie z takiego klimatu pochodzi ten słowniczek.

Nie szukajcie tutaj definicji zatwierdzonych przez PWN, TOPR czy Polski Związek Alpinizmu. 🙂 To kawałek dawnego klubowego humoru, trochę z czasów PRL-u, trochę ze środowiska taternickiego, a trochę po prostu z życia.

Niektóre określenia mają już swoje lata. Tym bardziej szkoda byłoby, żeby gdzieś przepadły.

Słowniczek klubowy:

Alpinizm – dobry pretekst, aby móc wyjechać z bliską osobą płci przeciwnej z Klubu na dwa tygodnie nad zaszyte w leśnej głuszy jezioro.

Bacówka – dogodne miejsce w górach, gdzie ma prawo zaskoczyć nas noc w towarzystwie właśnie spotkanej górołazki.

Turyści przed górską bacówką - humorystyczna ilustracja

Bacówka po klubowemu – miejsce, w którym noc potrafi zaskoczyć wyjątkowo szybko.

Ceprostrada – jak sama nazwa wskazuje, najbardziej przez taterników lubiana ścieżka zejściowa ze szczytu góry.

Ciśnienie – coś, co nam skacze, gdy widzimy parę zgrabnych nóg niewieścich na perci.

Dom wczasowy – idealne miejsce do wygłaszania opowieści o naszych mrożących krew w żyłach przygodach górskich, które właśnie planujemy.

Erozja – sposób obecności w górach wycieczek szkolnych, rajdów i innych większych grup.

Fotel – najbardziej odpowiednie miejsce do wyrażania zdecydowanych sądów o działalności innych ludzi w górach.

Godzina – informacja dotycząca czasu wejścia na szczyt, wypisana na drogowskazie. Nam zwykle zajmuje dwa razy więcej.

Taternicy przy piwie opowiadający górskie historie w schronisku - humorystyczna ilustracja

Piwo – napój, który pomaga przypomnieć sobie górskie przygody, których czasem nigdy nie było. 😄

GOPS – Górskie Ochotnicze Pogotowie Seksualne.

GOPR – dogodny sposób na dokończenie zjazdu na trudniejszym stoku.

Himalaista – najbardziej miarodajne źródło informacji o tym, co najlepiej opłaca się przywieźć z kraju, do którego wyjeżdżamy, aby zwróciła się nasza ekspedycja w Himalaje. Definicja szczególnie aktualna w czasach PRL-u.

Humor – forma istnienia naszego kolegi Michała B. na obozach klubowych.

Janosik – legendarny osobnik pożyczający sprzęt turystyczny lub wspinaczkowy od bogatych górołazów, którego mimo licznych monitów nie ma zwyczaju zwracać.

Górski Janosik ze sprzętem wspinaczkowym - humorystyczna ilustracja

Janosik w akcji – specjalista od pożyczania sprzętu, którego później trudno odzyskać.

Krupówki – niezawodny sposób na spotkanie dawno niewidzianych znajomych.

Maraton pieszy – kojarzy się przede wszystkim z refrenem pieśni: „Nie spoczniemy, nim dojdziemy…”.

Piarg – najlepiej przewieszony. Miejsce wspinaczek osób o zdolnościach nadprzyrodzonych.

Piwo – napój, który pomaga przypomnieć nam przeżycia górskie, których nigdy nie mieliśmy.

Płat śniegu – przedmiot największej pokusy dla turystów obu płci, szczególnie tych wyposażonych w klapki lub inne obuwie plażowe.

Turyści w klapkach na płacie śniegu w górach - humorystyczna ilustracja

Płat śniegu – pokusa szczególnie silna dla właścicieli obuwia plażowego.

Poronin – baza wypadowa taternika Lenina w Tatry.

Punkt widokowy – miejsce łatwo rozpoznawalne po dużej liczbie zardzewiałych puszek po konserwach, butelek, plastikowych toreb i śmieci różnego autoramentu.

Reumatyzm – arka przymierza pomiędzy alpinistą i górami.

Samochód – przydatny środek lokomocji, posiadający niestety jedną poważną wadę: nie zawsze da się nim wjechać na sam czubek góry.

Taternicy spotykający się przypadkiem na Krupówkach - humorystyczna ilustracja

Krupówki – niezawodny sposób na spotkanie dawno niewidzianych znajomych, najlepiej wtedy, gdy najmniej się tego spodziewamy.

Stonka – nieuświadomiony element turystyczny w górach. Przemieszcza się i żeruje zwykle w większych stadach. Charakteryzuje się tym, że tępi i niszczy wszystko, co się rusza, na przykład kozice, świstaki i misie, oraz to, co stoi względnie spokojnie, jak krokusy czy turnie.

Wyciąg narciarski – wygodny sposób przenoszenia się z dołu do góry. Niestety ustępuje wyciągowi krzesełkowemu, ponieważ nie rozwiązuje zasadniczej kwestii, jaką jest zjazd z góry na dół.

Zamarła – kiedy zobaczyła go siedzącego w południowej ścianie szczytu o wymienionej wyżej nazwie.

Kilka haseł ode mnie

Skoro już bawimy się w górski język, dorzucę kilka własnych.

Ambicja – cecha, dzięki której człowiek idzie jeszcze godzinę w górę, mimo że od dwóch godzin twierdzi, że ma już dość.

Mapa – przedmiot, który najczęściej wyciągamy wtedy, kiedy już wiemy, że poszliśmy źle.

Górski ekspert w fotelu z mapą - humorystyczna ilustracja

Fotel – znakomite miejsce do oceniania cudzych wypraw i planowania własnych. 🙂

Plecak – urządzenie służące do noszenia rzeczy, których połowy przez cały wyjazd nie użyjemy.

Schronisko – miejsce, do którego idziemy odpocząć, po czym spędzamy pół nocy na rozmowach i rano jesteśmy bardziej zmęczeni niż dzień wcześniej.

Szczyt – punkt, na którym po kilku godzinach podejścia robimy zdjęcie, zjadamy kanapkę i niemal od razu zaczynamy schodzić.

Turysta doświadczony – człowiek, który popełnił już większość możliwych błędów i przynajmniej część z nich pamięta.

Prognoza pogody – informacja, którą dokładnie analizujemy przed wyjściem, a następnie jesteśmy bardzo zdziwieni, że w górach pada.

Turyści z mapą zastanawiający się nad drogą w górach - humorystyczna ilustracja

Mapa – przedmiot, który najczęściej wyciągamy wtedy, kiedy już wiemy, że poszliśmy źle.

 Góry nie zawsze muszą być śmiertelnie poważne

Na blogu często pojawiają się trudne historie, dawne wydarzenia, wypadki czy opowieści o ludziach, którzy zostawili w górach kawał swojego życia.

Ale góry to przecież także śmiech.

Kto bywał na klubowych wyjazdach, ten wie, ile podobnych powiedzonek, żartów i określeń rodziło się przy schroniskowym stole albo podczas długiego marszu.

Nie wszystkie przetrwały. Nie wszystkie dzisiaj brzmią tak samo.

Dlatego ten słowniczek potraktujcie przede wszystkim jako mały kawałek górskiego folkloru.

A jeśli znacie własne podobne określenia, dopiszcie je w komentarzach. Kto wie, może kiedyś powstanie druga część. 🙂

Z górskim pozdrowieniem
Marcogor

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

O autorze

marcogor

Bloger z Gorlic, górołaz opisujący swoje górskie wyprawy, zakochany w Tatrach, miłośnik górskich wędrówek i wszystkiego piękna natury. Góry to moja pasja i mój drugi dom.

POSTAW KAWĘ AUTOROWI

TURYSTYKA – GÓRY – PODRÓŻE – BLOG ISTNIEJE OD II.2012

Pasma Górskie

Translate »