Księga Siódma. Duchu Gór, gdzie jest Twój dom?
Tego dnia nie szedłem nigdzie.
Nie miałem przed sobą żadnego szczytu.
Nie miałem wyznaczonej trasy ani celu, który trzeba było osiągnąć przed zachodem słońca.
Usiadłem na kamieniu na skraju lasu.
Wokół mnie było cicho.
Wiatr poruszał gałęziami drzew, gdzieś daleko odezwał się ptak, a promienie popołudniowego słońca przesuwały się powoli po zboczu.
Duch Gór siedział obok.
Jak zawsze pojawił się wtedy, kiedy przestałem go szukać.
Przez chwilę milczeliśmy.
W końcu spojrzałem na niego.
— Duchu Gór…
— Słucham.
— Gdzie jest Twój dom?
Uśmiechnął się.
Nie odpowiedział od razu.
Patrzył gdzieś ponad lasem, jakby odpowiedź znajdowała się daleko za linią horyzontu.
— A gdzie jest Twój?
Zamyśliłem się.
— W górach.
— W których?
Nie wiedziałem, co odpowiedzieć.
W Beskidzie Niskim?
W Tatrach?
W Bieszczadach?
A może gdzieś daleko, po drugiej stronie granicy, wśród gór, których jeszcze nie znam?
— Nie wiem — powiedziałem w końcu.
Duch Gór uśmiechnął się szerzej.
— Więc dlaczego pytasz mnie o mój dom?
Przez całe życie człowiek szuka swojego miejsca.
Najpierw jest nim dom, w którym dorasta.
Potem szkoła.
Miasto.
Pierwsza praca.
Mieszkanie.
Rodzina.
Miejsca, które wybiera świadomie.
A czasem miejsca, których wcale nie wybierał, lecz które wybrały jego.
I pewnego dnia odkrywa, że można mieszkać w jednym miejscu, a tęsknić za zupełnie innym.
Można mieć dach nad głową i nadal szukać domu.
Bo dom nie zawsze jest adresem.
Czasami jest uczuciem.
— Czy człowiek może mieć więcej niż jeden dom? — zapytałem.
— Oczywiście.
— Jak to możliwe?
— Domem jest miejsce, w którym możesz być sobą.
Spojrzałem na niego.
— To znaczy, że dom może być w górach?
— Może.
— W lesie?
— Może.
— Przy kimś?
— Także.
— A jeśli człowiek czuje się u siebie w wielu miejscach?
Duch Gór przez chwilę milczał.
— Wtedy być może zrozumiał, że dom nie jest miejscem.
Jest sposobem, w jaki człowiek przeżywa świat.
Pomyślałem o wszystkich ludziach, których spotykamy podczas życia.
Niektórzy zostają z nami przez dziesięciolecia.
Inni tylko przez kilka godzin wspólnej wędrówki.
Są tacy, których pamiętamy po imieniu.
I tacy, których twarzy już nie potrafimy sobie przypomnieć, choć ich obecność zostawiła w nas jakiś ślad.
Czy oni także byli naszym domem?
— Duchu Gór…
— Tak?
— Czy człowiek może być domem dla drugiego człowieka?
Tym razem odpowiedź przyszła szybko.
— Najpiękniejszym.
Pomyślałem wtedy o samotności.
Bo można być samotnym w tłumie.
Można mieszkać z kimś pod jednym dachem i czuć się obco.
Można też iść samotną górską ścieżką i po raz pierwszy od dawna poczuć, że wszystko jest na swoim miejscu.
Może więc dom zaczyna się tam, gdzie człowiek nie musi już niczego udawać.
Nie musi być silniejszy, mądrzejszy, szybszy ani lepszy.
Może po prostu być.
Tak jak drzewo.
Tak jak rzeka.
Tak jak góra.
— Duchu Gór, a Ty?
— Co ja?
— Gdzie jest Twój dom?
Duch Gór spojrzał na mnie.
Tym razem nie było w jego oczach ani cienia uśmiechu.
Było coś znacznie poważniejszego.
Spokój.
— Tam, gdzie człowiek przestaje szukać miejsca dla siebie.
— Nie rozumiem.
— Bo całe życie pytacie: „Gdzie jest mój dom?”.
— A o co powinniśmy zapytać?
Duch Gór spojrzał w stronę ścieżki.
— „Gdzie czuję, że jestem u siebie?”
Zapadła cisza.
I nagle zrozumiałem.
Nie muszę wybierać jednej góry.
Jednego lasu.
Jednej doliny.
Jednego miejsca na mapie.
Domem może być Beskid Niski, kiedy wracam do znanych ścieżek.
Mogą być Tatry, kiedy patrzę na ich skalne ściany.
Mogą być Bieszczady, kiedy cisza zaczyna mówić własnym językiem.
Może być nieznane pasmo, do którego dopiero pierwszy raz prowadzi mnie droga.
Ale może też być człowiek.
Rozmowa.
Wspomnienie.
Zapach lasu po deszczu.
Poranek, którego nikt poza mną nie zapamięta.
Chwila, w której nagle czuję:
„jestem dokładnie tam, gdzie powinienem być.”
— A więc znalazłeś swój dom? — zapytał Duch Gór.
Spojrzałem przed siebie.
— Chyba tak.
— Gdzie?
Uśmiechnąłem się.
— W drodze.
Duch Gór skinął głową.
— Wiedziałem.
— Skąd?
— Bo człowiek, który naprawdę pokochał drogę, przestaje potrzebować jednego miejsca, aby czuć się u siebie.
Wstałem z kamienia.
Ścieżka prowadziła dalej.
Nie wiedziałem dokąd.
I po raz pierwszy nie musiałem wiedzieć.
Może właśnie dlatego tak często wracamy w góry.
Nie po to, żeby znaleźć odpowiedź.
Czasami wracamy po to, żeby znowu zadać pytanie.
Kim jestem?
Dokąd idę?
Co naprawdę jest dla mnie ważne?
Co zostanie, kiedy skończy się droga?
I gdzie jest miejsce, w którym mogę powiedzieć:
„Jestem u siebie.”
Duch Gór ruszył przede mną.
Po kilku krokach odwrócił się.
— Idziesz?
— Dokąd?
Uśmiechnął się.
— Do domu.
Ruszyłem za nim.
A ścieżka prowadziła dalej.
Złota myśl
Dom nie zawsze jest miejscem, do którego wracamy. Czasem jest chwilą, w której czujemy, że jesteśmy dokładnie tam, gdzie powinniśmy być.
Człowiek całe życie szuka swojego miejsca na ziemi, a czasem odkrywa, że swój dom od dawna nosił w sobie.
Postscriptum – Jeśli to nasza pierwsza rozmowa…
Jeśli trafiłeś tutaj po raz pierwszy, nie musisz szukać początku tej opowieści.
Zostawiam Ci mapę naszej dotychczasowej drogi.
Każda księga jest osobną rozmową, ale wszystkie prowadzą tym samym szlakiem — od pierwszego pytania aż do miejsc, w których człowiek zaczyna lepiej rozumieć samego siebie.
📖 **Przedmowa Ducha Gór – „Zanim usłyszysz drogę”**
📖 **Księga Pierwsza – „Kroniki Ducha Gór. Rozmowy z Marcogorem”**
📖 **Księga Druga – „Ślady, których nie zabiera wiatr”**
📖 **Księga Trzecia – „Najważniejsza była droga”**
📖 **Księga Czwarta – „Tamten szlak już nie istnieje”**
📖 **Księga Piąta – „Człowiek, który nauczył się słuchać gór”**
📖 **Księga Szósta – „35 lat na górskim szlaku”**
📖 **Księga Siódma – „Duchu Gór, gdzie jest Twój dom?”**
Jeśli to Twoja pierwsza rozmowa z Duchem Gór — zacznij od Przedmowy.
Nie spiesz się.
Niektóre drogi warto przejść powoli.
☕ Jeśli moje górskie opowieści są dla Ciebie czymś więcej niż tylko kolejnym tekstem w internecie i chciałbyś dorzucić swoją małą cegiełkę do ich powstawania, możesz postawić mi kawę na BuyCoffee. Dziękuję za każde wsparcie — dzięki niemu mogę dalej wędrować, odkrywać i opowiadać. Z górskim pozdrowieniem
Marcogor














