Przez Wielki Wierch na Stija oraz nad wodospadem Szepit, czyli cuda Borżawy

Przez Wielki Wierch na Stija oraz nad wodospadem Szepit, czyli cuda Borżawy

Dziś chciałem opisać wyprawę na najpiękniejszą z połonin Karpat Ukraińskich, czyli Połoninę Borżawską. Jest ona najłatwiej dostępna z pasm górskich Ukrainy, dobrze wyznakowana, w pobliżu mamy do dyspozycji wiele możliwości noclegowych, jak chociażby w Wołowcu, czy Pilipcu. Góry te mają około 25 km długości, więc możemy nasycić się długą wędrówką połoninami. Pasmo Połoniny Borżawskiej w swoich wyższych partiach ma charakter wysokogórski – szczyty są stożkowe, pokryte specyficzną dla Wschodnich Karpat formacją połoniny. Grzbiety są szerokie, doliny – głęboko wcięte. Poniżej linii 1200 m n.p.m. zbocza są pokryte lasami, głównie bukowymi, to prawdziwy raj dla miłośników spacerów pośród falujących traw, do jakich i ja należę! Coraz intensywniejszą w ostatnich latach turystykę górską ułatwia sieć pasterskich dróg i ścieżek.

Moje kolejne spotkanie z tymi górami rozpoczęło się standardowo na przełęczy Podobowiec, położonej między osadami miejskimi Wołowiec i Miżhirja. Wycieczkę z ramienia PTTK Sanok prowadził niezawodny przewodnik, wielki znawca tych regionów Pan Marek Kusiak. Wraz z wielką grupą przyjaciół z Gorlickiej Grupy Górskiej ruszyliśmy ku przygodzie wprost z autokaru, który wysadził nas na siodle przełęczy. Wiedzie stąd wyraźna droga pasterska przez łąki, a potem las ku górze, wyprowadzając na boczny grzbiet pasma opadający ku północy. Droga jest dobrze wyznakowana na niebieski kolor. Już z pierwszych polan rozciągają się ładne widoczki. A potem jest jeszcze lepiej…

Łatwo i przyjemnie wychodzi się na grań z ładnymi wychodnymi skalnymi, której kulminacją jest szczyt Riapetska mierzący 1200 m. Stoi na nim drewniany krzyż, a grań przecina zielony szlak z Pilipca do Wołowca. My kontynuujemy wspinaczkę niebieskim szlakiem wygodną ścieżyną wśród borówczyn, towarzyszą nam widoki na wszystkie strony… Szybki dochodzimy do głównego zwornika pasma Borżawy, tj. Wielkiego Wierchu, liczącego sobie 1598 m. Znajduje się na nim słup triangulacyjny i szlakowskaz. Stąd mamy jeszcze 4 kilometry na najwyższy szczyt tych gór. Podczas kilkuminutowego odpoczynku mijają nas motocrossowcy, którzy dotarli już na bezdroża Ukrainy! Bedą nam niestety towarzyszyć dłużej…

Panoramy z wierzchołka są bardzo rozległe, sięgające polskich Bieszczad, najlepiej się jednak prezentują pobliskie połoniny Borżawy, zachodni grzbiet z Tomnatykiem i Płajem oraz południowo-wschodni z Magurą Żydowską i Gimbą. Mimo zachmurzenia tego dnia wspaniale ukazał się nam także południowy grzbiet z najwyższym w całym paśmie Stohem. Tam też wyruszyliśmy, cudną widokową granią, by po dość ciekawych skałkach pod szczytem dotrzeć na kulminację tych gór. Rozległy wierzchołek Stoha ( także Stoj, Stij) o wysokości 1677 m oferuje genialne widoki na wszystkie strony. Widać bardzo wiele pasm górskich Karpat Ukraińskich oraz graniczne góry Polski i Słowacji. Na Stohach do 1995 działała stacja radarowa, jej ruiny są nadal dobrze zachowane. Oprócz tego mamy tam betonowy obelisk, drewniany krzyż i słup z drogowskazami.

Zrobiło się popołudnie i pogoda się znacznie poprawiła, a co za tym idzie przejrzystość. Po sjeście obiadowej i długim odpoczynku pozostało nam tylko zejście na dół trochę inna trasą. Początkowo wracaliśmy po własnych śladach w stronę Wielkiego Wierchu, by potem odbić w prawo i trawersem minąć go, przechodząc na czerwony szlak w kierunku wierzchołków Gimb. Tak doszliśmy do rozwidlenia szlaków w miejscu zwanym Uroczysko Krywi Puti. To bardzo ładna miejscówka, nad uroczymi wychodniami skalnymi, dlatego zapewne jest tutaj udostępnione pole biwakowe. Po kolejnym odpoczynku i podziwianiu niedawno zdobytego Stija nadszedł czas na schodzenie w stronę cywilizacji. Prowadził nas odtąd zielony kolor, na granicy lasu napotkaliśmy źródełko, gdzie można było uzupełnić zapasy wody. Tutaj spoczęliśmy na krótko na urokliwej polance, by po raz ostatni cieszyć oczy pejzażem połoniny…

Szeroka ścieżka przecięła w pewnym momencie potok Płoszanka, gdzie czekała na nas ostatnia atrakcja dnia. Przechodząc przez kładkę zauważyłem śliczne kaskady na potoku. W końcu doszliśmy do obrzeży miejscowości turystycznej Pilipiec. Nie udaliśmy się jednak od razu do autokaru, po przejściu przez kładkę na potoku Mała Płoszanka opuściliśmy szlak i ujrzeliśmy park linowy oraz trasę spacerową, którą przechadzały się tłumy ludzi mimo późno popołudniowej pory! Wszyscy Ci niedzielni turyści szli, by zobaczyć jeden z najpiękniejszych wodospadów Karpat Ukraińskich zlokalizowanym na potoku  Płoszanka. Poszliśmy zatem i my, by ujrzeć na własne oczy przecudny wodospad Szepit! Można podejść tak blisko, że poczujemy siłę wody spadającej z 10 m progu i rozbryzgującej się na skały poniżej. A powyżej jest jeszcze Wyżni Wodospad Szepit, ale nie było go niestety w planie.

To było urocze zakończenie wspaniałej wędrówki. Czekało nas jeszcze zejście do cywilizacji, gdzie na jednym z wielu parkingów czekał nasz autokar. Ale niespodziewanie musieliśmy jeszcze przejść przez tutejsze Krupówki, czyli centralną ulicę turystyczną, pełną straganów, barów, gdzie można było kupić dosłownie wszystko, nie tylko pamiątki. Niektórzy skusili się na lokalne wino, inni na owcze serki, a wygłodniali na kiełbaski z rusztu… Pilipiec to także znany ośrodek narciarski mający kilka kolejek i wyciągów. Tak dobiegła końca kolejna ma przygoda z tym cudownym pasmem górskim. Wycieczka była długa i dość wyczerpująca, zapewne przez parne, czerwcowe powietrze… Polecam każdemu niezwykłe uroki Borżawy– nie ma daleko od polskiej granicy, a i drogi coraz lepsze. Na koniec zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć, a jest co podziwiać na fotkach! Dziękuję całej wesołej ekipie za wspólne wędrowanie. A oddziałowi PTTK z Sanoka za świetną organizację… Zachęcam również do czytania innych wpisów o dzikiej wciąż Ukrainie! Z górskim pozdrowieniem

Marcogor

O autorze

marcogor

Bloger z Gorlic, górołaz opisujący swoje górskie wyprawy, zakochany w Tatrach, miłośnik górskich wędrówek i wszystkiego piękna natury. Góry to moja pasja i mój drugi dom.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

TURYSTYKA – GÓRY – PODRÓŻE – BLOG ISTNIEJE OD II.2012

POSTAW KAWĘ MARKOWI

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Pasma Górskie

Translate »