Wybierz Strona

W Alpach Julijskich – w drodze na Triglav

W Alpach Julijskich – w drodze na Triglav

W tym roku udało mi się spełnić wiele marzeń górskich, ale jedno z nich było wyjątkowe. Wspiąłem się na najwyższy szczyt Słowenii, a zarazem Alp Julijskich – Triglav, górujący nad otoczeniem na wysokość 2864 m. Słynna zwłaszcza jest północna ściana tej narodowej góry Słoweńców, która opada ponad 1000 metrową ścianą. Wierzchołek Triglava jest więc odwiedzany przez tłumy Słoweńców, podobnie jak Krywań na Słowacji, czy Giewont u nas. W końcu jego wizerunek widnieje w herbie i na fladze tego małego kraju. Wznosi się pomiędzy doliną Vrata na północy a kotliną Velo Polje na południu. W pobliżu kopuły znajdują się resztki lodowca, tzw. Triglávski ledeník. Triglav (co po słoweńsku znaczy „Trójgłowy”) wbrew temu, co można by sądzić na podstawie nazwy, nie posiada wcale trzech wierzchołków. 

pomnik poległym powstańcom - górnikom w dolinie Vrata

pomnik poległym powstańcom – górnikom w dolinie Vrata

Na wierzchołku stoi bardzo charakterystyczna budowla, znana z większości widokówek wydawanych przez tutejszy Park Narodowy. Mowa o cylindrycznej wieży z blachy służącej za schronienie przed burzą, tzw. stołp Aljaževa (Aljažev stolp lub Triglavski stolp) który został otwarty 7 sierpnia 1895. Jego wybudowanie podobnie jak schroniska poniżej szczytu to zasługa księdza z pobliskiej wsi. Jakob Aljaž odkupił szczyt góry w 1889 r. , by był on w słoweńskich rękach. Nazwisko tego zasłużonego księdza przewija się przez to w wielu nazwach na terenie słoweńskich Alp. Ja też atakowałem górę od północnej strony, z doliny Vrata, a konkretnie z Aljażev Domu. To schronisko stoi u wylotu doliny i można dojechać do niego samochodem prawie na samo miejsce, bo na parking 200 m przed nim.

Aljażev Dom u podnóży północnej ściany Triglava

Aljażev Dom u podnóży północnej ściany Triglava

Ale po kolei… po podróży autem przez Słowację i Austrię z zacną ekipą, której dziękuję za zaproszenie mnie na tą wyprawę dotarłem rano do Słowenii, by po minięciu znanego ośrodka narciarskiego Kranjskiej Gory dojechać do osady Mojstrana, która stanowi wrota do doliny lodowcowej Vrata. We wsi warto zwiedzić Słoweńskie Muzeum Górskie, tj. placówkę poświęconą alpinizmowi. Dalsza droga prowadziła wzdłuż potoku Bistrica do przysiółka Peričnik, gdzie obejrzałem przepiękny, największy na Słowenii wodospad o tej samej nazwie. Dalej asfalt, bądź żwirowa dobra droga wiła się 12 km na wspomniany już olbrzymi parking pod schroniskiem, które leży już na wysokości 1015 m. Schronisko jest punktem wyjściowym szlaków turystycznych w górach triglavskich i w grupie Škrlaticy, oprócz tego jest też alpinistycznym punktem wyjściowym do wspinaczki nad doliną Vrat, z których najbardziej znana jest północna ściana Triglava.

Triglav górujący nad schroniskiem

Triglav górujący nad schroniskiem

Po śniadaniu i przepakowaniu plecaka ruszyłem ze swoją ekipą na spotkanie przygody. Wrześniowa pogoda dopisała znakomicie. Zatrzymaliśmy się jeszcze na poranną kawę we wspomnianym już Domu Aljaža we Vratach. Miałem czas by obejrzeć pobliską małą kaplicę św. Cyryla i Metodego i zaliczyć widokową skałkę nieopodal. Widok na północną ścianę Triglava robił naprawdę ogromne wrażenie. Przepaściste, prawie pionowe urwiska opadające do doliny Vrata przytłaczały swoim ogromem. Ściana swym majestatycznym wyglądem, imponującą prezencją musiała przytłoczyć kogoś, czyje doświadczenie wspinaczkowe ograniczało się do Tatr. Ale po krótkiej przerwie ruszyliśmy się zmagać z podejściem na nią. Wybraliśmy drogę tzw. Tominškova Pot, choć była trudniejsza niż drugi wariant, czyli szlak przez Prag. Tuż za domem zwrócił moją uwagę bardzo charakterystyczny pomnik poległym partyzantom-góralom w dolinie Vrat oraz stroma, niesamowicie groźnie wyglądająca przełęcz Luknja. Jak się okazało później z jej piargami przyszło mi się zmierzyć następnego dnia.

widok na przełęcz Luknja z doliny Vrata

widok na przełęcz Luknja z doliny Vrata

Tego pierwszego dnia alpejskiej wędrówki mieliśmy dotrzeć tylko do schroniska na nocleg na wysokość 2332 m. Mieliśmy na sobie ciężkie wyprawowe plecaki, ale podejście w najtrudniejszych miejscach ułatwiały stalowe żerdzie osadzone w skale oraz stalowa lina do ubezpieczenia jak na ferracie. Tych fajnych, przepaścistych miejsc było trochę, a dodatkowo postraszył nas trochę deszcz, który rozpadał się na kilka minut i zamoczył skałę. Szlaki są tam oznaczone wielkimi kolorowymi kropkami, a bardzo ciekawą sprawą są napisy co jakiś czas na skale, na jakiej wysokości jesteśmy! Im byliśmy wyżej mogliśmy oglądać coraz lepsze i rozleglejsze widoki. Coraz bliższa północna ściana Triglava, którą obchodziliśmy z lewej dodawała grozy wspinaczce.

przepaściste miejsca na szlaku Tominskova Pot, w dole dolina Vrata

przepaściste miejsca na szlaku Tominskova Pot, w dole dolina Vrata

Przestało padać, minęliśmy kilkoro turystów ze Słowenii i doszliśmy do połączenia obu tras z Aljażev Domu na płaskowyż. Było to już pod malowniczymi, wapiennymi skałami Begunjskiego Wierchu. Jako, że Alpy Julijskie to część Alp Wapiennych byłem zachwycony widokami, gdyż uwielbiam taką podatną na urzeźbienie skałę. Po prostu było cudnie i coraz bardziej zakochiwałem się w tym miejscu. Biło tam źródło, gdzie można było napełnić butelki. Kilka minut powyżej szlaki się rozchodziły, my zrezygnowaliśmy z dojścia do Triglavskiego Domu, pod samym szczytem, z racji tego, że to wielki moloch na 300 miejsc noclegowych i wybraliśmy bliższe, ale bardziej klimatyczne schronisko na nocleg.

Dom Valentina Stanica na 23

Dom Valentina Stanicia na 2332 m z Triglavem w tle

Późnym popołudniem zameldowaliśmy się więc w Domu Valentina Stanicia. Nocleg bez zniżek Alpenverein to koszt prawie 30 euro. Wypadało zjeść coś ciepłego, ale miejscowy gulasz okazał się porcją, którą nie sposób sobie pojeść… Ucieszyłem się więc, że wyniosłem na plecach spore zapasy swego prowiantu, nie musiałem ograniczać się z jedzeniem, a pieniądze poszły na zasłużone piwo. Nasz pokój okazał się małą klitką z dwoma piętrowymi łóżkami, gdzie ciężko było się minąć. Jak się dowiedziałem tak wyglądają alpejskie standardy. Cóż, dopiero uczyłem się Alp, więc bylem niezbyt zorientowany w tych sprawach. Toaleta oraz umywalka oczywiście na zewnątrz. Poznaliśmy tu sympatyczną parę Portugalczyków, byłem zdziwiony, że kręcą ich góry. Widocznie jednak góry są tak cudne, że są w stanie zawładnąć sercem każdego człowieka.

zachód słońca w Alpach Julijskich widziany ze schroniska Stanicia

zachód słońca w Alpach Julijskich widziany ze schroniska Stanicia

Siedziałem na ławce przy schronisku aż do zachodu słońca podziwiając urzekające panoramy Alp  z pobliskim wierzchołkiem Triglava, którego wspaniale oświetlały ostatnie promienie słońca. Przy okazji zauroczyłem się inną górą w okolicy schroniska… mowa o Rjavinie, której niezwykły kształt przyciągał oczy. Postanowiłem, że jeśli tu powrócę, to ona będzie pierwsza do zdobycia. Tego dnia były jeszcze plany wejść na Begunjski Vrh lub Vrbanovą Spicę, ale zmęczenie całonocną podróżą wygrało i ogarnęło mnie błogie lenistwo. W końcu za mną było ponad 1300 m podejścia tego dnia, pełnego tylu pozytywnych emocji! Wraz z nastanie nocy ułożyliśmy się do snu, bo cóż było robić po ciemku. Dzień był gorący, ale noc na tej wysokości chłodna. Bardzo mi się przydał nowy, ciepły śpiwór.

mój nocleg z wapienną Rjaviną w tle

mój nocleg z wapienną Rjaviną w tle

Zakupiony w sklepie Neverland  w Bielsku – Białej śpiwór Peak spełnił moje oczekiwania na tej wysokości. Ten śpiwór turystyczny typu mumia jest przydatny do temperatury ekstremalnej -4 st C, czyli w sam raz do zastanych warunków w schronie. Przydał mi się też kubek termiczny z Neverlandu do picia ciepłych napojów. Jutro miał mnie czekać kolejny dzień pełen przygód, dlatego noc minęła szybko. O wejściu na Triglav przeczytacie już w następnej części opowieści. Zachęcam do czytania tutaj. Nowy dzień miał przynieść jeszcze więcej przygód i wrażeń. Udało się zdobyć koronę gór Słowenii. Na razie zapraszam do obejrzenia fotorelacji z pierwszego dnia wspinaczki. Z górskim pozdrowieniem

Marcogor

O autorze

marcogor

Bloger z Gorlic, górołaz opisujący swoje górskie wyprawy, zakochany w Tatrach, miłośnik górskich wędrówek i wszystkiego piękna natury. Góry to moja pasja i mój drugi dom.

6 komentarzy

  1. Skadi

    Jak byłam na szczycie Prisojnik, to pięknie prezentowała się ściana Triglava. Polecam Ci się wybrać tam via ferratą przez Prisojnikove Okno. Rewelacja! Nockę mieliście pod chmurką przymusowo czy z wyboru, bo słyszałam że z noclegiem w schronisku nie zawsze jest tam łatwo. Czekam na ciąg dalszy. Pozdrawiam!

    Odpowiedz
    • Skadi

      Aaa doczytałam, że w schronisku. Zmyliła mnie temperatura ekstremum Twojego śpiwora. Kurcze, ja bym zabrała ze sobą tylko cieniutki śpiworek do schroniska. To jaką mieliście temperaturę w pokoju?

      Odpowiedz
      • marcogor

        pod samym kocem było trochę chłodno….dlatego spiworek się przydał!

        Odpowiedz
  2. Ania

    Wow! Widoki robią mega wrażenie. Przeglądam inne Twoje wpisy na blogu i nie mogę się nadziwić, w ilu miejscach już byłeś! Chyba czas zaplanować wycieczkę w jakieś góry, bo już dawno nigdzie nie byłam, a Twoje relacje tylko mnie jeszcze bardziej zachęciły.

    Odpowiedz
  3. Aleksandra

    Witam serdecznie,
    Mam pytanie dotyczące noclegu w schroniskach. Czy dokonywaliście jakiejś wcześniejszej rezerwacji miejsca? Zarówno w schornisku Valentina Stanicia i Planika? Czy przyszliście i bez problemu znalazło się dla Was miejsce?

    Pozdrawiam i gratuluję pięknej podróży 🙂

    Odpowiedz
    • marcogor

      rezerwowaliśmy wcześniej i całe szczęście, bo było wszedzie przeludnienie…

      Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

TURYSTYKA – GÓRY – PODRÓŻE – BLOG ISTNIEJE OD II.2012

POSTAW KAWĘ MARKOWI

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Pasma Górskie

Licznik odwiedzin

Translate »