Wybierz stronę

Wędrówka z Lubienia do Krzeczowa oraz na Kieckę i Zębalową

Wędrówka z Lubienia do Krzeczowa oraz na Kieckę i Zębalową

Nigdy nie byłem na zachodnich krańcach Beskidu Wyspowego, więc tej wiosny postanowiłem to zmienić. Wybrałem się zatem z niezawodną ekipą Gorlickiej Grupy Górskiej na mniej znane i niezbyt wysokie, ale równie atrakcyjne szczyty Kecki i Zębalowej. Niejako przy okazji zrobiliśmy sobie otwarcie nowego sezonu turystycznego dla GGG w postaci tradycyjnego ogniska… Wycieczka dzięki wspaniałej pogodzie była ze wszech miar udana! Liczna i wesoła ekipa stworzyła niezapomnianą atmosferę… Ale po kolei 🙂

 

GGG na wierzchołku Kiecki

Dojechaliśmy przez Limanową i Mszanę Dolną do wsi Lubień, leżącej przy trasie „Zakopianki”. Tam na jednym z licznych parkingów w pobliżu kościoła zostawiliśmy samochody. Miejscowość położona jest w  w dolinie Raby i Smugawki. Warto zajrzeć do ładnego kościoła parafialnego oraz do usytuowanego nieopodal Skweru Pamięci im bł. ks. Michała Rapacza. Tak właśnie zrobiliśmy przed wyruszeniem na szlak. Najpierw prowadził nas zielony szlak, a potem droga wzdłuż potoku Lubieńka, aż do wioski Tenczyn. Tam ponownie pojawił się znakowany szlak, którym rozpoczęliśmy podejście w kierunku Kiecki

kościół w Lubieniu

Na początku trasy mija się ładną Kaplicę pw. Wniebowstąpienia Pana Jezusa. Potem wznosimy się poprzez malownicze łąki i lasy do koty 525 m. Tam postawiono prowizoryczne miejsce na ognisko. Rozłożyliśmy się zatem tamże na drugie śniadanie, bo wszyscy zgłodnieli… 🙂 Później czekała nas łagodna wspinaczka skrajem lasu z widokami na Beskid Wyspowy do wsi Krzeczów. Już szosą doszliśmy do „Pomnika pacyfikacji Krzeczowa” upamiętniającego wydarzenia z czasów II wojny św. Tam trasa skręca ostro w prawo prowadząc obok przecudnego Kościoła parafialnego pw. św. Wojciecha.

kościół w Krzeczowie

Ten drewniany kościół z przełomu XVI i XVII wieku wraz z otoczeniem prezentuje się nieskazitelnie pięknie! Zbudowany pierwotnie w Łętowni, w roku 1760 przeniesiony na nowe miejsce, jego fundatorem była rodzina Melsztyńskich. W roku 1760 został zakupiony przez dwie mieszkanki Krzeczowa, których imiona – Jadwiga i Małgorzata – zostały przechowane w podaniu, według którego obie miały być szwaczkami. Według tej historii, zapisanej w kronice parafialnej, kościół przeniesiony został z odległej o 4 kilometry Łętowni w ciągu półtora dnia, pracowali przy przenoszeniu chłopi z całej okolicy Myślenic, za co w nagrodę objęci zostali przez krakowskiego biskupa Kajetana Sołtyka odpustem zupełnym.

otoczenie kościoła w Krzeczowie

Kościół św. Wojciecha jest budowlą jednonawową, wzniesioną z drewna w konstrukcji zrębowej. Elewacja kościoła jest oszalowana, dach kryty gontem. Wieża posiada konstrukcję słupowo-ramową, dach kryjący nawę i prezbiterium dwuspadowy z sygnaturką. Wnętrze pokrywają polichromie z XVIII wieku, w ołtarzu z XVII w. znajduje się szesnastowieczny obraz Matki Boskiej zwanej Krzeczowską, ponad tym obrazem znajduje się obraz z końca XVII wieku przedstawiający Trójcę Świętą. To prawdziwe dzieło architektoniczne warte zobaczenia…

jedna z wielu kapliczek przykościelnych

Przy kościele znajdują się dwie współczesne kapliczki i wybiega droga krzyżowa prowadząca na pobliski wierzchołek Kiecki, który był naszym pierwszym górskim celem. Ale takim nietypowym, bowiem prowadzi na niego droga asfaltowa ze wsi, gdyż rozległy masyw jest zabudowany. Tuż poniżej wierzchołka mierzącego 631 m jest mały parking. Stąd już kilkanaście metrów dzieli nas od zdobycia widocznego z daleka szczytu! Stoi na nim potężny, metalowy krzyż wraz z ołtarzem i patriotycznymi wstawkami. Kończy się tu wiejska droga krzyżowa, postawiono więc kilka ławek dla odpoczynku, z czego skorzystaliśmy. Ale główną atrakcją jest niesamowita panorama…

krzyż na szczycie Kiecki

Przy dobrej widoczności obejrzymy stąd Masyw Babiogórski, Tatry, Gorce i wiele szczytów Beskidu Wyspowego oraz Makowskiego. Jeśli pogoda sprzyja możemy dojrzeć nawet słowackie góry, z Wielkim Choczem na czele! Zrobiliśmy tutaj dłuższy postój i sesję zdjęciową… Po długich minutach 🙂 ruszyliśmy dalej w kierunku widocznej doskonale zakopianki… Musieliśmy ją przekroczyć jednym z mostów dla pieszych, by ponownie znaleźć się na żółtym szlaku, który miał nas prowadzić przez rozłożysty masyw Zębalowej. Widoki górskie spod lasu nadal były wspaniałe…

Masyw Babiogórski i pasmo Policy

Na skraju lasu spotkaliśmy ładną kapliczkę, by minąwszy ją wejść na drogę leśną, która z biegiem czasu robiła się coraz stromsza, wspinając się na Cymbałową Górę, czyli pierwszą kulminację masywu. Leśna ścieżka była coraz stromsza i dała nam w kość… 🙂 Ale to było jedyne męczące podejście tego dnia. Wkrótce weszliśmy na główny wierzchołek Zębalowej, który jest nieco z lewej strony szlaku i trzeba zboczyć na dziką dróżkę, by zrobić sobie fotkę przy tablicy szczytowej. Spotkaliśmy tam turystów, którzy palili nawet ognisko…

autor na wierzchołku Zębalowej

Kawałek dalej jest krzyżówka szlaków, gdzie stoi tablica informacyjna. Zębalowa to rozległy szczyt mierzący 854 m oraz masyw górski w polskich Beskidach Zachodnich. W nazewnictwie miejscowej ludności góra ma wiele nazw. Mieszkańcy Łętowni nazywają ją Zębolową, mieszkańcy Tokarni – Golcem, zaś mieszkańcy Krzczonowa, Lubnia, Krzeczowa i Tenczyna – Klimasem. Nazwa Zębolowa pochodzi od roli Zębolowej, Golec – od wylesionych niegdyś stoków, a Klimas – prawdopodobnie od dość częstego w Lubniu nazwiska Klimas.

tablica informacyjna na krzyżówce szlaków

Nazwę zniekształcili kartografowie austriaccy, nazywając główny wierzchołek Zembalową, a jeden z krótkich grzbietów – Cymbałową. Nazwę Klimas przenieśli na zakończenie głównego grzbietu, a Golec na północno-zachodni grzbiet. Popularny przewodnik po Beskidach Władysława Krygowskiego stosował nazwę Zębalowa z wysokością 859 m. Autor zauważał tu, że „Nazwa szczytu wydaje się być przekręceniem nazwy Sobalowa, nawiązującej do nazwiska”. Tyle dywagacji skąd ta dziwna nazwa… 🙂 Zrobiliśmy sobie przerwę na odpoczynek, ja z kolegą w między czasie weszliśmy jeszcze na drugi wierzchołek góry, leżący nieopodal skrzyżowania.

panorama z punktu widokowego poniżej Klimasa

Potem nastąpiło szybkie i sprawne zejście dalej żółtym szlakiem w stronę Lubnia. Po drodze minęliśmy jeszcze kulminację Klimasa (801 m), poniżej którego rozpościera się niewielka polanka, ale z jakże efektownym widokiem na Beskid Wyspowy. Urządzono tam miejsce na ognisko, są ławy i stoły oraz wiszący grill. Ogólnie miejscówka mega klimatyczna, po prostu wymiata… 🙂 Tutaj odbyło się nasze ognisko grupowe na rozpoczęcie nowego sezonu! Długie rozmowy przy pieczeniu kiełbaski, wesołe opowieści i śmiech zadowolonych uczestników wypadu na długo pozostanie nam w pamięci!

Po godzinnej sielance i niekończących się żartach wyruszyliśmy w końcu w dół. Kiedyś trzeba było dotrzeć do naszych samochodów. Na skraju lasu napotkaliśmy jeszcze uroczą wiatę turystyczną, gdzie też można by zaplanować ognisko 🙂 Później czekało nas tylko wygodne zejście polną drogą do wsi, gdzie na parkingu czekały auta. Jeszcze wstąpiłem na wspomniany na początku skwer pamięci, by obejrzeć ładne rzeźby i patriotyczne symbole. I mogłem wraz z całą 21- os. grupą wracać do domu… To była niezapomniana wycieczka i liczę szybko na powtórkę!

 

Na zakończenie jak zawsze zapraszam Was do obejrzenia galerii zdjęć z wędrówki oraz czytania innych wpisów na blogu… Powyżej zostawiam też mapkę naszej trasy na około 18 km. A jeśli ten wpis dał Ci wartość, znalazłeś u mnie potrzebną wiedzę, inspiracje do podróży, to będę wdzięczny, jeśli postawisz mi kawę przez serwis Buycoffee. Tworzę bloga z ogromną przyjemnością i pasją od ponad 14 lat. Może komuś wpadnie do głowy udać się w te rejony z gotowym planem? Z górskim pozdrowieniem

Marcogor

 Postaw kawę dla Marcogor na buycoffee.to

 

O autorze

marcogor

Bloger z Gorlic, górołaz opisujący swoje górskie wyprawy, zakochany w Tatrach, miłośnik górskich wędrówek i wszystkiego piękna natury. Góry to moja pasja i mój drugi dom.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Jeśli podoba Ci się moja twórczość i znalazłeś tu coś inspirującego oraz chcesz docenić mój wkład pracy, możesz postawić mi kawę :)

Postaw mi kawę na buycoffee.to

TURYSTYKA – GÓRY – PODRÓŻE – BLOG ISTNIEJE OD II.2012

Pasma Górskie

Translate »