Trip po Jastrzębiej Perci w kamieniołomie Kamyki w Głuszycy
Będąc ostatnio w Sudetach postanowiłem odwiedzić słynny kamieniołom Kamyki niedaleko Głuszycy. Byłem już tam kiedyś, ale obecnie stworzono tam ciekawą trasę turystyczną, zwaną „Jastrzębia Perć”, więc chciałem ją przejść. Wcześniej jednak zatrzymałem się w mieście Głuszyca, by w końcu zobaczyć także jej atrakcje. To miasto w województwie dolnośląskim, w powiecie wałbrzyskim, nad rzeką Bystrzycą, położone w kotlinie pomiędzy Górami Sowimi, a Kamiennymi (Górami Suchymi) w Sudetach Środkowych. Historycznie leży na Dolnym Śląsku.
Warto tu obejrzeć zabytkowe pałacyki fabrykanckie z XIX w. oraz zajazd „Pod Jeleniem”, drewniano-murowany z 1784 r., przebudowany w poł. XIX w. Dobrze zobaczyć również kościół Matki Bożej Królowej Polski, niedaleko znajduje się też zespół sztolni z czasów II wojny światowej: Podziemne Miasto Głuszyca i Kompleks Osówka, które kiedyś odwiedziłem… Po szybkim zwiedzaniu miasta pojechałem w stronę Głuszycy Górnej, by odbić tam na ul. Dworcową, a potem skręcić w lewo w wąską szosę, którą prowadzi także trasa rowerowa. Ten niedługi kawałek asfaltu doprowadzi nas do samego kamieniołomu Kamyki.
Jest to bowiem ślepa uliczka zakończona małym parkingiem nad samym zalewem, gdyż dawny kamieniołom melafiru zapełniono wodą. Z racji tego jeziorko ma magiczny kolor :-). Nieczynny od lat 70-tych XX wieku kamieniołom położony jest na wysokości 585 m n.p.m. To wyrobisko zalane wodą otoczone jest kilkusetmetrowymi skalnymi ścianami, które stanowią wschodnie zbocza masywu Ostoja w Górach Suchych. Szczyty porośnięte są tutaj bujną roślinnością lasów sosnowych, świerkowych i bukowych.
Cieki wodne tworzą wodospady, które zimą zmieniają się w niesamowite lodospady, zdobywane przez wspinaczy. Jezioro jest zarybione, wykorzystywane przez wędkarzy i amatorów kąpieli, czy zimą morsów. Miejsce jest tak ładne, że porównywane do górskich jezior. I dlatego przyciąga mnóstwo turystów oraz amatorów wypoczynku. Zalew można obejść z prawej strony, aż do groźnych usypisk. Niedawno jednak otwarto tam świetną trasę turystyczną „Jastrzębia Perć”, którą możemy dostać się na górne piętra stromego zbocza. Dołem wzdłuż zalewu wytyczono także ścieżkę rowerową.
Na trasie przygotowano kilka punktów widokowych na zbiornik wodny, który prezentuje się z góry niesamowicie, ale także na pobliskie Góry Sowie. Jastrzębia Perć liczy około 2 km, szlak został podzielony na część niebieską, dostępną dla każdego turysty oraz czerwoną, dla bardziej doświadczonych turystów. Wymaga ona pokonania około dwustu kamiennych schodów, które pozwolą dostać się prawie na sam szczyt. Na szlaku znajdziecie cztery punkty widokowe, sporo ławeczek oraz tablice informacyjne w czterech językach, a także opisane panoramy.
Ciężko się tu zgubić, ponieważ najpierw kierują nas niebieskie tabliczki ze strzałkami, a potem dla nie bojących się przepaści czerwone znaczki. Po przejściu stromych schodów, czeka potem spacer ścieżynką przez nieco zarośnięty las. Ona doprowadzi nas do górnej części kamieniołomu, skąd pięknie widać okolicę. Nad taflą wody góruje Włodzicka Góra z charakterystyczną wieżą widokową. Z lewej strony widać Wielką Sowę, a jeszcze bardziej na lewo Góry Kamienne. Tarasy widokowe zabezpieczone są barierkami, odważni mogą pokusić się o zejście trochę niżej wydeptaną ścieżką nad samo urwisko…
Potem schodzimy przez las jak prowadzą czerwone strzałki robiąc pętlę i wracając do niebieskiego szlaku, którym musimy wrócić na parking. Schodząc po drodze mijamy pozostałości dawnej kruszarni. Tuż obok nich jest rampa załadunkowa i początkowa „stacja” kolejki linowej prowadzącej właśnie do kruszarni. Ruiny są już mocno zniszczone i zarastają lasem. Prace w tutejszym kamieniołomie trwały jeszcze w latach 70 XX wieku, a urobek transportowano kolejką do znajdującej się poniżej stacji kolejowej w Głuszycy.
Po zaprzestaniu prac wydobywczych na zboczach dwóch szczytów: Ostoi i Raroga wyrobisko zostało zalane przez wodę, tworząc to jakże urokliwe miejsce. Aktualnie, po wytyczeniu szlaków jest tu sporo miejsca do odpoczynku, a nawet palenisko na ognisko. Posiedziałem długo nad turkusową wodą chłonąc spokój i magię tego miejsca, by wyruszyć w dalszą drogę po kolejne przygody! Bo odkrywanie nieznanego piękna zawsze jest cudowne 🙂 Na koniec zapraszam jak zawsze do obejrzenia galerii zdjęć z wypadu i czytania innych wpisów na blogu chociażby o sudeckich tajemnicach.
Powyżej mapka mej trasy, która zajmie Wam godzinkę z odpoczynkiem i podziwianiem tego cudu natury… A jeśli ten wpis dał Ci wartość, znalazłeś u mnie potrzebną wiedzę, inspiracje do podróży, to będę wdzięczny, jeśli postawisz mi kawę przez serwis Buycoffee. Tworzę bloga z ogromną przyjemnością i pasją od ponad 14 lat. Może komuś wpadnie do głowy udać się w te rejony z gotowym planem? Drukujcie śmiało i traktujcie jako mapę działań… 🙂 Z górskim pozdrowieniem
Marcogor








