Wybierz Strona

Wycieczka na Koskową Górę, czyli grzbietami Beskidu Makowskiego wokół Skomielnej Czarnej

Wycieczka na Koskową Górę, czyli grzbietami Beskidu Makowskiego wokół Skomielnej Czarnej

Beskid Makowski, zwany też Średnim z racji tego, że nie jest zbyt wysoki jest mniej znany niż pozostałe części Beskidów. Przeze mnie też był zaniedbywany przez długie lata wędrówek górskich, ale teraz postanowiłem to zmienić. Z racji prostego powodu, że szukam miejsc jeszcze nie odwiedzonych przeze mnie w górach, a tych jest coraz mniej. Odkrywanie białych plam zawsze mnie cieszyło bardziej niż szlaki powtarzane wielokrotnie, choć oczywiście mam swoje ulubione, jak każdy… Korzystając z pięknej pogody i mało śnieżnej zimy odwiedziłem więc ostatnio pasmo Koskowej Góry. Start i koniec wycieczki oznaczyłem sobie w małej wiosce w powiecie myślenickim – Skomielnej Czarnej.

Wieś jak wiele innych, ale posiada dwa duże atuty krajoznawcze. I od zwiedzania ich rozpocząłem swoją wycieczkę. Najpierw udałem się do kościoła parafialnego, gdzie w ołtarzu głównym umieszczony jest obraz Matki Bożej z Kołomyi. To doskonała pod względem artystycznym, jedna  z pierwszych kopii obrazu z Jasnej Góry, pochodząca z 1635 r. Słynący cudami obraz pochodzi z miasta Kołomyja, leżącego obecnie na Ukrainie, a dawniej na terenie Rzeczypospolitej i posiada ciekawą historię swych losów. Nieopodal kościoła znajduje się ośrodek rekolekcyjny Ojca Pio, prowadzony przez zakon Kapucynów, na terenie którego stoi zaś drewniana kaplica dworska z końca XVIII w., również warta obejrzenia. Po tym szybkim rekonesansie udałem się na górską część wycieczki.

Postanowiłem zrobić pętlę z parkingu spod kościoła. Wyruszyłem więc zielonym szlakiem między domami, a potem zalodzonym jarem na pola i łąki nad zabudowaniami, by dojść do granicy lasu. Tutaj było już trochę zmrożonego śniegu i szło się bardzo dobrze, bez ślizgania. Po raz pierwszy mogłem spojrzeć na otoczenie doliny Bogdanówki, potoku, który to wypływa spod Koskowej Góry i przepływa przez Skomielną. Droga w lesie monotonnie pięła się na grzbiet, najpierw zboczami Łysej Góry, a potem omijając wierzchołek Stołowej Góry doprowadziła mnie na urokliwą polanę, zwaną Groń. Jest tu kilka domków letniskowych, a ludzi przyciąga bombowa panorama, jakie oferuje to miejsce. Genialnie widać stąd Tatry, które majestatycznie wznosiły się tego dnia ponad tajemnicze mgiełki, oraz szczyty Beskidu Wyspowego, na czele z Luboniem Wielkim, jako jednej z wielu górskich wysp na widnokręgu. Widoki na te pasma miały mi towarzyszyć zresztą przez cały dzień…

Na Groniu czekała jeszcze jedna niespodzianka – Sanktuarium Pamięci Czynu Żołnierskiego. To jest mała kaplica poświęcona żołnierzom Armii Krajowej, którzy upodobali sobie te tereny. Nasyciwszy oczy ruszyłem dalej, trawersując wierzchołek Gronia zszedłem do przysiółka Jabconiowa, idąc już niebieskim szlakiem. Stąd czekało mnie kolejne podejście- na Magurkę, by omijając wierzchołek nieznacznie się obniżyć na nienazwaną przełączkę, by wreszcie wyprowadzić mnie na ostateczne podejście na Koskową Górę, mój główny cel wycieczki tego dnia. Po drodze miałem kilka punktów widokowych na wierzchołki Beskidu Wyspowego i Makowskiego. Na sam szczyt Koskowej nie prowadzi szlak, ale łatwo tam trafić jedną ze ścieżek prowadzących w górę…

Na samym wierzchołku jest tabliczka z wysokością 867 m, ławeczka i słupek triangulacyjny. Widoki trochę ograniczają młode drzewka, więc należy zejść parę metrów na łąkę poniżej, skąd mogłem podziwiać panoramę całych Tatr, Beskidu Wyspowego, Makowskiego, czy Gorców. Szczyt Koskowej Góry jest płaski i rozległy, w większości bezleśny, dzięki czemu rozciąga się z niego panorama widokowa obejmująca cały horyzont. Dawniej pokrywały go pola uprawne, o czym świadczą zarośnięte trawą i krzewami sterty kamieni zbierane z pól. Niegdysiejsze pola na kopule szczytowej zamieniły się w łąki, stopniowo zarastające lasem. Na północnym stoku widoczny jest jeszcze wijący się zygzakami rów strzelecki wykonany przez Niemców w 1944 r. Na ławeczce ufundowanej przez miłośników Ziemi Makowskiej posiliłem się i zszedłem do przekaźnika, a właściwie trzech przekaźników telekomunikacyjnych.

Tutaj złapałem żółty szlak, którym miałem podążać dalej, ale skręciłem w lewo, by jeszcze raz popatrzeć na niezwykłą panoramę Tatr oraz Beskidu Żywieckiego, z Babią Górą na czele. Potem szybko zbiegłem na przełęcz pod Koskową, gdzie stoi murowana kapliczka ufundowana około 1910 roku przez Jana Koska. Jest pokryta gontem, wewnątrz znajduje się figura z nazwiskiem fundatora przedstawiająca Chrystusa upadającego pod krzyżem po raz trzeci. Jak głosi podanie, rzeźbę zamówiono w Sidzinie dla Kalwarii Zebrzydowskiej. Podczas transportu trzy pary wołów zatrzymały się na grzbiecie nad Bogdanówką i nie chciały ruszyć z miejsca. Uznano to za Bożą wolę i wybudowano w tym miejscu kaplicę, w której umieszczono rzeźbę. W pobliżu kapliczki znajduje się kamienny postument, obok zaś drewniany krzyż z ludową rzeźbą Chrystusa. Tutaj właśnie kończy się droga krzyżowa mająca swój początek w Bogdanówce, gdzie miałem zejść.

Miejsce jest naprawdę wyjątkowe, również stąd są przepiękne widoki na góry, w tym Tatry. Warto usiąść tu na ławce i zadumać nad własnym życiem… Kiedyś musiałem jednak ruszyć dalej, w kierunku Parszywki, kolejnej góry do zdobycia. Tutaj przewyższenia nie było prawie żadnego, więc szybko minąłem zalesiony szczyt, by na łąkach po drugiej stronie znowu ujrzeć Tatry. Szlak sprowadził mnie do następnego przysiółka -Polana, należącego już do wsi Więciórka. Doszedłem tu zaciekawiony historią tego miejsca. To tutaj w jednym z domów ukrywali się w czasie wojny przywódcy Konfederacji Tatrzańskiej, organizacji niepodległościowej walczącej z okupantem. Miało to miejsce po brawurowej ucieczce z osławionej hitlerowskiej katowni „Palace” w Zakopanem Tadeusza Popka, zastępcy naczelnika KT. Wkrótce dołączyła do niego skarbnik Jadwiga Apostoł, która przeżyła wojnę i opisała przeżycia z pobytu w zagrodzie Słoninów.

W ogóle tamtędy przebiega szlak Konfederatów Tatrzańskich, na Polanie stoi do dziś kaplica, gdzie modlili się uciekinierzy. Ten tajemniczy kościółek pochodzi z końca XIX w. Udało mi się nawet wejść do środka. Stąd miałem podążać dalej szlakiem, ale krótki zimowy dzień uniemożliwił mi to i postanowiłem zejść do Skomielnej Czarnej drogą biegnącą przez Bogdanówkę. Dzięki temu obejrzałem jeszcze ekomuzeum, założone przez wnuka bohaterskiego konfederata – Andrzeja Słoninę, które gromadzi pamiątki tamtych czasów. Muzeum co roku organizuje słynną Tukę i Kliszczackie Zapusty, imprezy kultywujące lokalne zwyczaje. Natomiast obok szkoły odnalazłem Kuźnię, z ekspozycją poświęconą kowalstwu. Bardzo ładne są też stacje drogi krzyżowej, które mijałem pod dojściu do drogi, która zbiega z przełęczy pod Koskową. Bo tam, na osiedle Łazy można dojechać autem, gdyby ktoś chciał skoczyć np. na wschód słońca!

Na potoku Bogdanówka, który towarzyszył mi do parkingu w Skomielnej zaobserwowałem kilka małych kaskad, co także cieszy oko. Na końcówce trasy minąłem jeszcze kilka zabytkowych kamiennych kapliczek- figurki Chrystusa (z 1832r), NMP Niepokalanie Poczętej (1897) i św Jana Nepomucena (1896). Dużo tych reliktów przeszłości zachowało się w tym rejonie. I tak przed samym zmrokiem dotarłem do auta i mogłem wyruszyć do domku. Oczywiście tu i ówdzie wyczytałem o kilku ciekawostkach regionu, które trzeba będzie odkryć podczas następnej eskapady w Beskid Makowski. Bo te góry są naprawdę ładne i widokowe, ale również pełne sekretów historii. Dobrze, że zima łaskawa i pozwala na łatwe wycieczki. Na koniec zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć oraz filmu z widokami z Koskowej Góry. Zachęcam też do czytania innych wpisów o tym paśmie. Z górskim pozdrowieniem

Marcogor

 

O autorze

marcogor

Bloger z Gorlic, górołaz opisujący swoje górskie wyprawy, zakochany w Tatrach, miłośnik górskich wędrówek i wszystkiego piękna natury. Góry to moja pasja i mój drugi dom.

2 komentarze

  1. Hubi

    o proszę jakie piękne ujęcia i śnieg 😀 ten upragniony, za którym jednak wielu z nas tęskni. Super widoki!

    Odpowiedz
  2. Active Garden

    Tego typu budowle są niesamowite. Bardzo mi się podobają takie stare kościoły w Polsce.

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

TURYSTYKA – GÓRY – PODRÓŻE – BLOG ISTNIEJE OD II.2012

POSTAW KAWĘ MARKOWI

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Pasma Górskie

Licznik odwiedzin

Translate »