Gerlach legalnie i bez przewodnika? Jest propozycja i szansa
Ostatnio gorącym tematem zrobiła się znowu tematyka Gerlacha, najwyższego szczytu całych Tatr, leżącego po słowackiej stronie Tatr Wysokich. Poważna słowacka gazeta poruszyła ten temat w swoim artykule. Podobno trwają rozmowy już od 2024 roku i przymiarki do rozwiązania problemu ogromnej popularności tego szczytu, dostępnego tylko z przewodnikiem, a więc generującego z tego powodu wiele wejść na dziko… Pomysł udostepnienia szczytu dla każdego doświadczonego turysty, który czuje się na siłach zdobyć górę indywidualnie, po wcześniejszym ubezpieczeniu nowej trasy uważam za bardzo dobry!
Nie będę tutaj rozważał żadnych za i przeciw, tylko po prostu wkleję Wam tłumaczenie ze słowackiego dziennika tego artykułu o tym projekcie, gdyż to bardzo ciekawy górski news 🙂
” Stale rosnące zainteresowanie samodzielnymi wejściami na najwyższe i dominujące szczyty poszczególnych pasm górskich jest wspólnym problemem wielu krajów górskich. Na Słowacji dotyczy to przede wszystkim ikonicznego, najwyższego szczytu Tatr Wysokich — Gerlacha.
Wiele osób, które przyjeżdżają w Tatry, w tym coraz liczniejsi turyści z Polski, chce tam chodzić tak, jak u siebie w domu. Ponieważ po północnej stronie Tatr mogą sami chodzić wszędzie.
To „tylko” ich odpowiedzialność, łącznie z legendarną trasą Orla Perć czy wymagającym szlakiem na Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem. U nas, także z powodu błędnych informacji na polskich mediach społecznościowych, często znajdują się na granicy ryzyka. Jak więc rozwiązać ten problem tak, aby nie przybywało akcji ratunkowych, a przede wszystkim śmiertelnych wypadków?
Najczęściej odwiedzane szczyty
Według danych z letnich pomiarów ruchu turystycznego, latem zdecydowanie najczęściej odwiedzanym szczytem Tatr Wysokich są Rysy — około 2000 osób dziennie od strony Słowacji i Polski, przy czym wielu z nich z powodu korków nawet nie dociera na sam wierzchołek.
Dalej plasuje się najłatwiej dostępny Krywań z około 750 osobami dziennie na szczycie oraz Łomnica z około 250 odwiedzającymi. Większość z nich przy dobrej pogodzie dostaje się tam kolejką gondolową. Chodzi o 190–200 osób, łącznie z tymi, którzy pracują na szczycie. Inni wchodzą tam z przewodnikami wysokogórskimi albo także solo po zabezpieczeniach, które znajdują się tam ze względów bezpieczeństwa osób pracujących na szczycie w razie pogorszenia pogody.
Jak wygląda sytuacja na Gerlachu?
Nie prowadzi się tam liczenia odwiedzających, brakuje nam dokładnych danych. Tymczasem ta góra przyciąga ludzi jak magnes i cieszy się największym zainteresowaniem.
Przyciąga wielu Słowaków i Czechów, ale przede wszystkim Polaków i Węgrów, którzy często kierują się różnymi ryzykownymi instrukcjami wejścia. Wszystkie głupoty z mediów społecznościowych można by wyeliminować, gdyby na górę i z powrotem prowadziła niezawodna, zabezpieczona trasa.
Wraz z nowym regulaminem odwiedzin Tatr Wysokich kończy się półwieczna historia turystycznych wejść poza znakowanymi szlakami wyłącznie za pieniądze. To zasadnicza zmiana, która pomaga otworzyć Tatry dla wszystkich. Zarządzanie wejściem realizowane według tej propozycji mogłoby wypromować Słowację na świecie.
Góry w Europie i na Słowacji
Elbrus, Mont Blanc, Olimp, Galdhøpiggen, Triglav, Grossglockner, Monte Rosa, Matterhorn, Gran Paradiso, Mulhacén, Pico de Teide… Najwyższe albo dominujące szczyty różnych krajów Europy.
Na wszystkie wymienione, a także na tysiące innych, można wejść bezpłatnie i nie potrzeba do tego ani członkostwa w jakimś klubie czy organizacji. Tak jest nie tylko w państwach Europy, ale i poza nią.
Jedynym wyjątkiem w Europie jest Słowacja.
Najbardziej znanym szczytem Europy jest Matterhorn. Klasyczne wejście granią Hörnli (po lewej) ma trudność III w sześciostopniowej klasycznej skali wspinaczkowej. (źródło: Martin Murár)
Pod względem trudności i obiektywnego niebezpieczeństwa wejścia są to w porównaniu z Gerlachem często wyprawy znacznie trudniejsze. Jeśli wymaga tego bezpieczeństwo, na danym szczycie służą turystom i wspinaczom również odcinki ubezpieczone, ewentualnie inna pomocnicza infrastruktura.
Europejska praktyka pokazuje nam, że usługi przewodnika wysokogórskiego nie są nigdzie obowiązkowe, z wyjątkiem Słowacji. Nowy regulamin odwiedzin Tatr Wysokich idzie pod tym względem we właściwym kierunku.
Złagodził zasady, wprowadzając tzw. lekką wspinaczkę, ale jest ona uzależniona od ukończenia kursów SHS JAMES. Zgodnie z tą zasadą, jeśli na przykład fenomen światowej wspinaczki ekstremalnej Alex Honnold wybierze się normalną drogą na Gerlach, to teoretycznie musi wcześniej ukończyć kurs w JAMES-ie.
Jeśli chodzi o wycieczkę na Gerlach, byłoby to możliwe także bez tych kursów, nie tylko według polskiego, ale przede wszystkim według europejskiego modelu. Zabezpieczony szlak nie jest terenem wspinaczkowym. Dlatego właśnie nową trasą byłoby to najbezpieczniejsze.
Żadna anarchia, „tylko” logika
Także w przypadku budowy nowego zabezpieczonego szlaku turystycznego musi być ustalony i kontrolowany limit liczby odwiedzających. W przeciwnym razie szczyt straci wiele ze swojej atmosfery, a ryzyko wejścia nieproporcjonalnie wzrośnie.
Ilu turystów dziennie udźwignie najwyższy szczyt tak, aby wyprawa dla każdego pozostała pięknym przeżyciem, pokaże dopiero praktyka w terenie. Wymaga to wysokiej jakości zarządzania i dyscypliny ze strony poważnie zainteresowanych wejściem.
Realnym wariantem z minimum sztucznych ułatwień jest poprowadzenie nowej linii na Gerlach od Śląskiego Domu z czerwono znakowanej Tatrzańskiej Magistrali w kierunku Doliny Batyżowieckiej i przed nią w prawo, od południa, lewym ramieniem Kotła Gerlacha, przez Grzbiet Dromaderów i Wieże Urbanowe.
O wytyczeniu szlaku jego pomysłodawcy poważnie rozmawiali z Radą TANAP-u już latem 2024 roku.
Gerlach od południa (na pierwszym planie) ze swoim słynnym Kotłem. Planowana nowa droga ma prowadzić lewym ramieniem Kotła. (źródło: Martin Murár)
A logika idzie dalej
Przy wykorzystaniu tej nowej linii mogłoby codziennie wejść na szczyt nawet trzysta osób, z czego mniej więcej połowa — tak jak dotychczas — z przewodnikami wysokogórskimi przez Wielicką Próbę. TANAP albo organizacja z umową mandatową wydawaliby pozwolenie na wejście za opłatę administracyjną.
Na przykład dziesięć euro to cena dostępna dla studentów, emerytów i samotnych rodziców. Taka kwota umożliwiłaby już utrzymanie szlaku, zarządzanie nim i trwałą zrównoważoność całego projektu. Byłby to więc wkład w funkcjonowanie systemu, a nie tylko opłata za wejście.
Samo pozwolenie na wejście mogłoby być potwierdzane dopiero w ostatnim dniu przed wyjściem (na przykład do godziny 19:00). Turysta wraz z pozwoleniem otrzymałby jednocześnie informację z zaleceniem przedziału godzinowego, w którym ma wyruszyć na wycieczkę ze Śląskiego Domu oraz rozpocząć zejście ze szczytu, ale tylko z odpowiednim wyposażeniem zwiększającym jego bezpieczeństwo. Zapewniłoby to optymalne rozłożenie turystów na całej trasie.
Przed południem w górę, po południu już tylko w dół
Nowa droga mogłaby na przykład przed południem służyć wyłącznie do wejścia, a po tym czasie tylko do zejścia. W przypadku niekorzystnych warunków (zagrożenie burzami, wichura, oblodzenie…) TANAP nie wydawałby pozwolenia na dany dzień. Ewentualnie wydałby je w bardziej ograniczonej liczbie i tylko na określoną część dnia.
TANAP mógłby też w niektóre dni zalecać wejście wyłącznie z profesjonalistą (przewodnik wysokogórski UIAGM, przewodnik UIMLA, instruktor wspinaczki). Chodziłoby na przykład o dni z pogorszonymi warunkami w terenie.
Odbiorcą opłaty administracyjnej byłby fundusz przeznaczony na utrzymanie nieznakowanych tras turystycznych. Zysk wracałby więc do konkretnego rozwoju Tatr. W przypadku niewydania zgody na wejście z powodu niekorzystnych warunków kandydat mógłby spróbować w innym terminie. Opłata administracyjna nie byłaby jednak zwracana. Ważne jest zrozumienie, że w góry nie wychodzi się wtedy, kiedy chcemy my, ale tylko wtedy, gdy pozwalają nam na to góry.
Realizacja takiego projektu jest wielkim wyzwaniem. Wymaga dokładnego przygotowania i rozpoznania terenu. To już się wydarzyło. Priorytetem jest bezpieczeństwo i ochrona przyrody, a wszystko to z należnym szacunkiem dla już istniejących tras.
Jak powstał ten interesujący projekt?
To rozwiązanie po raz pierwszy przedstawił na posiedzeniu Rady TANAP-u wiosną 2024 roku Martin Murár, wieloletni instruktor wspinaczki, który wraz ze swoim zespołem pasjonatów od 2014 roku stworzył w Tatrach 22 nowe, bezpieczniejsze drogi wspinaczkowe, w tym także wspinanie dla rodziców z dziećmi.
Na żadnej z nich do tej pory nie było żadnego wypadku ani interwencji Górskiego Pogotowia Ratunkowego.
Pomysł stworzenia nowego zabezpieczonego szlaku na Gerlach nabrał bardziej konkretnego kształtu po rozpoczęciu komunikacji z administracją TANAP-u po zmianie regulaminu odwiedzin.
Na posiedzeniu Rady TANAP-u wiosną 2024 roku projekt wyraźnie poparł także ówczesny dyrektor TANAP-u Peter Olexa. Nikt z obecnych nie protestował, także przedstawiciel HZS. Krytycznie do propozycji odniósł się jedynie przewodniczący Słowackiego Związku Wspinaczkowego JAMES, Anton Pacek. 🙂
Na koniec już tylko tyle: mało kto wie, że kiedyś właśnie tą trasą od południa prowadził zielony znakowany szlak turystyczny na szczyt Gerlacha.”
źródło: https://www.denniksport.sk/…/moze-vzniknut-nova…
Z górskim pozdrowieniem
Marcogor







