Wybierz stronę

Pejzaże nad Ružínem-wapienny Sivec i tajemnice doliny Hnilca

Pejzaże nad Ružínem-wapienny Sivec i tajemnice doliny Hnilca

Każdy dojrzały wędrowiec dobrze wie, że najwspanialsze wspomnienia rodzą się tam, gdzie surowy konkret szlaku spotyka się z nieskażonym pięknem czystej natury. Pierwszy weekend czerwca podarował naszej siedmioosobowej, wesołej ekipie GGG genialne okno pogodowe, które postanowiliśmy w pełni wykorzystać na słowackiej ziemi.

Wyruszywszy wczesnym rankiem z Gorlic, skierowaliśmy się na sprawdzoną i szybką trasę przez przejście graniczne w Koniecznej, Bardejov oraz Prešov. Naszym celem na ostatnią niedzielę stało się niezwykle malownicze, dzikie pasmo Čiernej hory oraz wschodnie podgórza Gór Wołowskich, wznoszące się dumnie w rejonie Preszowa.

zalew Ruzin i Sivec w tle

Przystanek przy zaporze Ružín

Nasza czerwcowa wyprawa miała charakter klasycznej wycieczki objazdowo-krajoznawczej, łączącej piesze wyrypy z odkrywaniem unikalnych zabytków i pomników techniki. Z tego powodu, zanim na dobre założyliśmy górskie buty, zatrzymaliśmy się na pierwszym punkcie widokowym bezpośrednio przy potężnej zaporze wodnej. Stając przy żelbetowej konstrukcji, podziwialiśmy niesamowitą, wijącą się głęboko w dolinie wstęgę wody, która leniwie błyszczała w porannym słońcu. A nad nią nasz pierwszy cel- majestatyczny wierzchołek Sivca!

zalew Margecany, szczyt Slunecna w tle

W rezultacie rzut oka na mapę i otoczenie pozwolił nam poczuć potęgę tutejszego krajobrazu. Zalew Ružín to wielki system dwóch zbiorników zaporowych, wybudowany w latach 1963–1972 na rzece Hornad u ujścia Hnilca. Ta koliście uformowana, sztuczna zapora ma 14 kilometrów długości, a jej głębokość w najniższych partiach sięga blisko 50 metrów. Co ciekawe, pod jej ciemną taflą wody bezpowrotnie zniknęła dawna, historyczna wieś Ružín, zalana podczas spiętrzenia górskich nurtów.

mały parking w Kosickich Hamrach przy żółtym szlaku

Start z Košických Hámrov

Po krótkim odpoczynku ruszyliśmy dalej samochodem wzdłuż brzegu, kierując się w stronę bocznej doliny, gdzie ukryty pośród gęstwiny leśnej znajdował się nasz pierwszy punkt startowy. Zostawiliśmy auta na małym parkingu leśnym mieszczącym zaledwie kilka samochodów, nad którym aktualnie prowadzona jest intensywna wycinka drzew. Związaliśmy mocniej buty i raźno ruszyliśmy przed siebie, wchodząc na żółte znaki turystyczne, którymi szliśmy konsekwentnie w obie strony.

początek żółtego szlaku z parkingu

Początkowy odcinek podejścia okazał się dość błotnisty, ponieważ na ścieżkę obficie lała się woda z pobliskiego, leśnego źródełka. Warto wiedzieć, że ten niepozorny rejon startu nosi nazwę Košické Hámre i ma za sobą niezwykle bogatą, zapomnianą przeszłość hutniczą. Dawna osada rzemieślnicza, wspomniana w dokumentach już w 1505 roku, słynęła w całej okolicy z tradycji odlewniczych i wielkich kuźni miedzi. Niestety, zabudowania dawnej osady zostały bezpowrotnie zalane wodą w 1966 roku.

wiata na Priehybie pod Sivcom

Żółtym szlakiem przez bukowy las na Sivec

Pomimo śliskiego podłoża nasza siódemka sprawnie maszerowała dalej żółtym traktem w stronę przełęczy Priehyba pod Sivcom. Trasa na tym fragmencie stawała się momentami bardzo stroma, jednak otaczający nas, przepiękny las bukowy całkowicie wynagradzał ten wysiłek. Po solidnym marszu pod górę osiągnęliśmy w końcu szerokie siodło przełęczy, która stanowi ważną krzyżówkę szlaków turystycznych.

szlak przez bukowy las

Na miejscu zastaliśmy drewnianą wiatę turystyczną oraz dużą tablicę informacyjną, opisującą unikalną przyrodę tutejszego rezerwatu.  Po krótkim złapaniu oddechu ruszyliśmy dalej, kontynuując marsz naszym żółtym szlakiem, który prowadził odtąd starym, dostojnym lasem. Ścieżka na tym odcinku pnie się już zdecydowanie łagodniej i przyjemniej w stronę podszczytowych partii.

skalista grzęda na szczycie Sivca

Na skalistym szczycie Sivca

W rezultacie leśna dróżka wyprowadziła naszą wesołą ekipę na odsłoniętą, surową grzędę skalną. Maszerowaliśmy ostrożnie wąską ścieżką pośród rzadkich, wapieniolubnych roślin, które o tej porze roku zaczynały już pięknie rozkwitać. Ostatecznie po pokonaniu 391 metrów przewyższenia zameldowaliśmy się na samym wierzchołku, gdzie dumnie wznosi się metalowa tabliczka szczytowa. Tuż obok skał przymocowana została również charakterystyczna puszka z pamiątkową księgą wpisów, do której z radością dodaliśmy naszą GGG.

 

Szczyt Sivec wznosi się na wysokość 781 m n.p.m. i ze względu na wybitne walory przyrodnicze już od 1954 roku objęto go ścisłą ochroną jako Narodowy Rezerwat Przyrody. Na szczycie spotkaliśmy licznych Słowaków, z którymi natychmiast nawiązaliśmy świetny, górski kontakt. Z jednym z nich, bardzo doświadczonym górołazem, uciąłem sobie dłuższą rozmowę na temat mojej Korony Gór Słowacji. W międzyczasie inna grupa wędrowców weszła na wierzchołek z niezwykle sympatycznym psem – wyżłem, który szybko stał się maskotką całej grani szczytowej. Musiałem nawet zrobić sobie z nim zdjęcie… 🙂

GGG na wierzchołku Sivca

Ostra grań i panorama z charakterem

Dla pogłębienia wrażeń postanowiliśmy przejść jeszcze kawałek bardzo ostrożnie po wąskim, eksponowanym grzbiecie na sam koniec skalnej grani. To był strzał w dziesiątkę, ponieważ perspektywa w tym miejscu rozrosła się do gigantycznych rozmiarów. W dole lśniły zielonkawe meandry zalewu Ružín oraz głęboka dolina rzeki Hornad, wcinająca się w zalesione zbocza górskie. Dodatkowo z krawędzi tego wapiennego bastionu otwierała się rozległa, dookólna panorama pasma Čiernej hory z widocznymi grzbietami Rohacki, pasma Braniska oraz Gór Wołowskich z dominującą Kojšovską hoľą na horyzoncie.

panorama ze szczytu Sivca na zalew

Przy dobrej widoczności można stąd bez problemu dostrzec postrzępione granie Tatr Wysokich. My mieliśmy piękną, słoneczną pogodę, choć tego dnia Tatry schowały się za gęstymi chmurami i były na horyzoncie ledwo widoczne. Wskoczyliśmy tu na tryb długiej, leniwej delektacji tymi cudownymi pejzażami, robiąc sobie dłuższą przerwę na drugie śniadanie i całą serię wesołych fotek.

 

Ostatecznie po zrobieniu pamiątkowych zdjęć sprawnie zeszliśmy dokładnie tym samym, żółtym wariantem w dół do samochodów na leśnym parkingu. Przejście całej trasy wraz z długim odpoczynkiem, jedzeniem i fotografowaniem zajęło naszej zgranej siódemce równe 3 godziny spokojnego marszu. Wycieczka piesza dała nam masę satysfakcji, stanowiąc fantastyczny wstęp do dalszych atrakcji tego dnia.

Druga wyrypa: Wulkaniczne wyrobiska Jaklovców

Po sprawnym zejściu ze Sivca powróciliśmy do naszych samochodów na leśnym parkingu. Pomimo pokonanego już dystansu, nasza siedmioosobowa ekipa GGG miała wciąż spory zapas energii i ogromną ochotę na dalsze odkrywanie słowackich zakątków. Dlatego właśnie rozpoczęliśmy drugą część naszej czerwcowej wycieczki, na której zaplanowałem pętlę o długości około 8 kilometrów z sumą podejść 382 metry. Przejechaliśmy kilkanaście kilometrów dalej wzdłuż doliny, by po kilku minutach zaparkować auta na dzikim parkingu tuż obok lokalnego zakładu mleczarskiego przy ulicy Polnej w malowniczej miejscowości Jaklovce.

budynki mleczarni w Jaklovcach, gdzie można zostawić auta

Początek marszu przez ukwieconą łąkę

Ruszyliśmy przed siebie, wchodząc początkowo na żółto znakowany szlak turystyczny, który łagodnie piął się w górę doliny. Jednak już po kilkuset metrach, tuż na samym skraju gęstego lasu, podjęliśmy decyzję o opuszczeniu bitych znaków i odbiliśmy zdecydowanie w prawą stronę. W rezultacie wyszliśmy na rozległą, niesamowicie malowniczą i w pełni nasłonecznioną górską łąkę, którą postanowiliśmy przeciąć samym środkiem. Pierwszy weekend czerwca podarował nam w tym miejscu prawdziwą eksplozję barw, ponieważ cała polana była gęsto pokryta dywanami świeżych, wiosennych kwiatów.

podejście za żółtymi trójkątami do Vapenki

W międzyczasie ścieżka płynnie wprowadziła naszą zgraną siódemkę z powrotem w głąb bujnego, majestatycznego lasu, gdzie cieszyliśmy się przyjemnym cieniem. Po krótkiej wędrówce leśną gęstwiną niespodziewanie ponownie natknęliśmy się na żółte znaki szlaku turystycznego, który od tej pory prowadził nas wygodną i szeroką drogą leśną prosto w kierunku kamieniołomu Vápenka.

kamieniołom Vapenka

Monumentalne ściany i kulminacja Vápenicy

Działalność wydobywcza w tym rejonie odsłoniła przed nami potężne, jasne ściany skalne oraz gigantyczne, sztuczne gołoborza powstałe w wyniku wieloletniej eksploatacji. W dole doliny w Jaklovcach doskonale widzieliśmy nowoczesny zakład produkcyjny kruszyw wapiennych, będący sercem lokalnego przemysłu. Punkt widokowy na samej krawędzi wyrobiska zaoferował nam kapitalną, rozległą panoramę, z której jak na dłoni widać było zalew Margecany, zabudowania Jaklovców oraz potężny, zielony wał pasma Čiernej hory.

monumentalny widok na pasmo Ciernej Hory z Vapenicy

Po zrobieniu zdjęć podeszliśmy na samą najwyższą kulminację tej kopalni, zdobywając oficjalny szczyt Vápenica, oznaczony tradycyjną tabliczką szczytową. Członkowie naszej ekipy natychmiast zwrócili uwagę na stary drewniany szałas, służący dawniej najpewniej jako schronienie dla pana strzałowego z tutejszego zakładu. Wyciągnęliśmy z plecaków naszą flagę GGG, zrobiliśmy serię wesołych zdjęć grupowych i kontynuowaliśmy marsz wygodną leśną drogą za żółtymi znakami szlaku.

Przysiółek Kodervaš i miniaturowe Kolorado

Trakt doprowadził nas sprawnie do rozdroża dróg w urokliwym przysiółku Kodervaš, gdzie ostatecznie opuściliśmy szlak turystyczny i odbiliśmy w prawo. Weszliśmy na szeroką, szorstką bitą drogę dojazdową, która zaprowadziła naszą siódemkę pod ściany kolejnego, gigantycznego wyrobiska wapienia pod szczytem Kurtova skala (791 m n.p.m.). Na terenie kopalni zastaliśmy wielką maszynę gąsienicową, służącą do pozyskiwania i sortowania kruszywa wprost w miejscu wyrobiska.

magiczny teren kamieniołomu

Obeszliśmy ten potężny wierzchołek dołem, maszerując wzdłuż monumentalnych, wapiennych ścian, które z racji swoich bajecznych, ciepłych barw przypominały nam słynny Wielki Kanion Kolorado w USA. Z wyżej położonych punktów widokowych na skraju Kurtovej skaly ujrzeliśmy niesamowitą przestrzeń. Oprócz doliny rzeki Hnilec, z tej perspektywy widzieliśmy doskonale andezytową sylwetkę sąsiedniej Folkmarskiej skały oraz ostry, wapienny ząb zdobytego przez nas wcześniej Sivca.

widok na Jaklovce i pasmo Ciernej Hory

Dzika przeprawa pod Bielą studňą

To właśnie na skraju tego wyrobiska spotkaliśmy bardzo sympatyczną parę turystów z Gelnicy, która z wielką chęcią zrobiła nam cudowne zdjęcia grupowe z naszą flagą GGG. Po krótkiej rozmowie nadszedł czas na najbardziej wymagający i dziki etap tego dnia, ponieważ musieliśmy odszukać nieoznakowaną, leśną ścieżkę prowadzącą w stronę głównego grzbietu. Zadanie okazało się wyjątkowo trudne, ponieważ początek dróżki tuż przy placu kopalnianym został całkowicie zasypany i odcięty grubą warstwą urobku oraz kruszywa skalnego.

GGG pod Kurtovą Skała

W tym momencie wielką klasą i instynktem wykazał się nasz kompan Arek, który bez wahania podjął wyzwanie i sprawnie poprowadził całą naszą grupę w głąb gęstwiny leśnej. Wąska, dzika perć raz była widoczna wyraźnie, a raz całkowicie zanikała pod grubą warstwą starych, zeszłorocznych liści bukowych na stromym leśnym stoku. W konsekwencji ścieżka urwała się zupełnie, co zmusiło naszą siódemkę do marszu całkowicie na przełaj przez gęsty las bezpośrednio przed siebie.

źródełko Biała Studnia

Po intensywnej przeprawie przez krzaki szczęśliwie dotarliśmy do szerokiego, czerwonego szlaku turystycznego, wychodząc dokładnie na wysokości znanego źródła Biela studňa. Z wielką ulgą i radością wykorzystaliśmy ten postój, by zmyć pot ze spoconych twarzy i dłoni oraz uzupełnić butelki krystalicznie czystą, lodowatą wodą wywierzyskową. Sam wypiłem jej mnóstwo na miejscu… 🙂

Zejście przez pasterskie polany do Jaklovców

Dalsza część wędrówki czerwonym szlakiem była już czystą, relaksacyjną przyjemnością, ponieważ szeroka leśna droga łagodnie prowadziła nas w dół. Po drodze z prawej strony otworzyła się przed nami rozległa, widokowa polana, oferująca piękny wgląd w zielone, pofalowane grzbiety Gór Wołowskich. W rezultacie szlak wyprowadził nas na urokliwą, rozległą łąkę pasterską, na której środku stała wysoka ambona strzelecka, a w oddali wypasało się bydło.

malownicza łąka nad wsią Jaklovce, w górze widoczny kamieniołom

Maszerowaliśmy trawiastą ścieżką, podziwiając z dołu niesamowitą panoramę zdobytego wcześniej, białego kamieniołomu Vápenka, mieniącego się w czerwcowym słońcu. Zauroczeni tym sielankowym wiejskim pejzażem zeszliśmy ostatecznie do znanej trasy przy ulicy Polnej, gdzie ponownie zamknęliśmy pętlę na żółtym szlaku. Szybkim krokiem dotarliśmy do naszych samochodów zaparkowanych poniżej mleczarni, kończąc tę udaną, 8-kilometrową wyrypę z sumą 382 metrów podejść.

Historyczne Jaklovce i plaża w Margecanach

Po przebraniu się i spakowaniu plecaków do aut, zjechaliśmy do samego centrum zabytkowej wsi Jaklovce, by rzucić okiem na tutejsze pamiątki przeszłości. Wszystkie te miejsca postanowiliśmy dokładnie poznać, uzupełniając naszą wiedzę twardymi faktami historycznymi. Miejscowość ta powstała jako stara osada górnicza już w XIII wieku, a pierwsze oficjalne wzmianki o niej pochodzą z 1282 roku, kiedy poszukiwano tu cennych kruszców. Najważniejszym zabytkiem wsi jest wczesnogotycki kościół rzymskokatolicki pw. św. Antoni Pustelnika z końca XIII wieku, którego najstarsza, pierwotna część służy dziś jako zakrystia po XV-wiecznej rozbudowie.

nad zbiornikiem wodnym Margecany

Z Jaklovców podjechaliśmy samochodem bezpośrednio nad brzeg zalewu do Margecan, zatrzymując się w popularnym punkcie rekreacyjnym Počkaj Beach. To tętniące życiem miejsce oferuje zadbaną plażę, nowoczesną wypożyczalnię rowerków wodnych, klimatyczne bary gastronomiczne oraz duży, bezpieczny plac zabaw dla dzieci. Nieopodal plaży podziwialiśmy nowo wybudowaną, drewniano-stalową wieżę widokową, której najwyższa platforma obserwacyjna została zaprojektowana w unikalnym kształcie kadłuba łodzi. Rozwiązanie to nawiązuje bezpośrednio do żeglarskich tradycji zalewu Ružín.

nowa wieża nad zalewem w Margecanach

Finał przy Margeciańskim Tunelu

Na sam koniec naszej czerwcowej podróży pojechaliśmy ulicą Železničną do samego jej końca, docierając do klimatycznego przysiółka Rolova Huta. To właśnie tam, tuż obok urokliwej doliny rzeki, znajduje się słynny, nieczynny zabytkowy tunel kolejowy. Margeciański Tunel (nazywany lokalnie przez mieszkańców tunelem rolowskim) ma długość 431 metrów i został wykuty w twardych skałach Čiernej hory w latach 1867–1872 w ramach budowy historycznej Kolei Koszycko-Bogumińskiej.

Margecianski tunel

Obiekt ten przestał służyć kolei w 1955 roku po otwarciu nowoczesnej Trate družby, a od 1985 roku jest chronionym pomnikiem techniki z wybetonowanym dnem, który dziś służy turystom i rowerzystom jako oświetlona, otwarta galeria techniczna. Spacer wewnątrz tej chłodnej, mrocznej kamiennej gardzieli o kształcie parabolicznego łuku był najbardziej niesamowitym i merytorycznym domknięciem całej naszej niedzielnej przygody. Dopiero po dokładnym zwiedzeniu tego niesamowitego inżynieryjnego zabytku, spakowaliśmy ostatecznie rzeczy i ruszyliśmy w oficjalną drogę powrotną do domu.

Burza nad Preszowem i tęcza w Bardejowie

Sama podróż powrotna dostarczyła nam kolejnych, niezapomnianych widowisk, ponieważ natura postanowiła zafundować nam dynamiczny spektakl na niebie. W trakcie przejazdu przez Preszów złapała nas potężna, ulewna burza z prawdziwą ścianą deszczu, która zmusiła nas do bardzo ostrożnej jazdy. Jednak tuż po opuszczeniu burzowego frontu, niebo rozświetliło się w niesamowity sposób, a naszym oczom ukazała się gigantyczna, podwójna tęcza o wyraźnie widocznych dwóch końcach dotykających ziemi.

tęcza za Preszowem

Zachwyceni tym widokiem dotarliśmy do niezwykłego, zabytkowego miasta Bardejov, gdzie zrobiliśmy nasz ostatni, zasłużony postój. Usiedliśmy w klimatycznej kawiarence na historycznym rynku, zamawiając pyszną kawę oraz lody dla zaspokojenia głodu przed ostatnim etapem drogi. Pełni wspaniałych wspomnień przekroczyliśmy granicę w Koniecznej i po godzinie 20:00 zameldowaliśmy się z powrotem w Gorlicach, kończąc ten monumentalny dzień.

Dziękuję z całego serca całej naszej wspaniałej, siedmioosobowej ekipie GGG za nienaganny humor, potężną moc w nogach oraz niesamowitą współpracę na dzikich odcinkach trasy. Zachęcam również do lektury pozostałych wpisów na blogu, gdzie znajdziecie setki opowieści z moich 35 lat wędrowania. Na koniec jak zawsze zapraszam gorąco do obejrzenia pełnej galerii zdjęć z tej niesamowitej wycieczki objazdowej, podczas której przeszliśmy łącznie 15 kilometrów i odkryliśmy mnóstwo cudnych miejsc na mapie Słowacji.

 

Powyżej zostawiam mapy naszych obu tras. Jeśli cenisz moją 14-letnią pracę na blogu, autentyczność tych opisów i pasję, którą dzielę się z Wami w każdej relacji, możesz postawić mi wirtualną kawę. Twoje podziękowanie to dla mnie ogromna motywacja do dalszego tworzenia pełnych magii treści. Dziękuję za każde wsparcie w serwisie Buycoffee na buycoffee.to/marcogor! Z górskim pozdrowieniem 🙂

Marcogor

 Postaw kawę dla Marcogor na buycoffee.to

O autorze

marcogor

Bloger z Gorlic, górołaz opisujący swoje górskie wyprawy, zakochany w Tatrach, miłośnik górskich wędrówek i wszystkiego piękna natury. Góry to moja pasja i mój drugi dom.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Jeśli podoba Ci się moja twórczość i znalazłeś tu coś inspirującego oraz chcesz docenić mój wkład pracy, możesz postawić mi kawę :)

Postaw mi kawę na buycoffee.to

TURYSTYKA – GÓRY – PODRÓŻE – BLOG ISTNIEJE OD II.2012

Pasma Górskie

Translate »