Spacer z Okrzeszyna na Jański Wierch i Krausovą vyhlidkę
Podejmując się zdobycia Korony Polskich Gór, czyli nowego projektu górskiego zaproponowanego przez KT Gdzie Buty Poniosą musiałem odwiedzać też mało znane góry. Podczas czerwcowego urlopu w Sudetach zaliczyłem kilka takich, nieoczywistych miejscówek. Jedną z nich były Góry Jastrzębie będące częścią Gór Kruczych, czyli tak naprawdę należące do pasma Gór Kamiennych. Ale czescy kartografowie wyróżniają u siebie taką jednostkę jak Jestřebí hory, leżącą w północno-zachodniej części jednostki Broumovská vrchovina. Zatem skoro góry te znalazły się w książeczce KPG zaplanowałem wejście na ich najwyższy szczyt… Chociaż jest on na liście dodatkowej!
A jest nim wznoszący się na 697 m Jański Wierch leżący na granicy czesko- polskiej. Masyw Jańskiego Wierchu oddzielony jest od Gór Kruczych doliną Szkła i według czeskich geologów należy do pasma Jestřebí hory. W Polsce Góry Jastrzębie uważa się jednak za przedłużenie Gór Kruczych albo przypisuje się je do czeskich Gór Stołowych. Już po ich eksploracji muszę się zgodzić z tą ostatnią opinią, gdyż cały grzbiet graniczny pokryty jest wieloma ostańcami skalnymi. Do dodało temu pasmu dodatkową zaletę, choć góry te są malownicze i dzikie, co czyni je bardzo atrakcyjnymi…
I można polską ich część przejść na raz… 🙂 Jestřebí hory to niewielkie pasmo górskie złożone z kilkunastu wzniesień nieprzekraczających 750 m n.p.m., położone w dorzeczu rzek Metuji i Upy oraz ich dopływów. Pasmo o długości ok. 20 km rozciąga się na kierunku NW-SE, od północnych okolic Trutnova na północnym zachodzie do okolic miejscowości Hronov na południowym wschodzie. Od strony północno-zachodniej pasmo graniczy z Karkonoszami, od strony północnej z Górami Kruczymi, od strony północno-wschodniej z masywem Adršpašskoteplické skály, od strony wschodniej z Górami Stołowymi.
Obszar charakteryzuje się znacznymi deniwelacjami, stromymi zboczami i głębokimi dolinami potoków o dużych, nierównych spadkach. Na obszarze pasma występuje znaczna liczba starych wyrobisk górniczych oraz hałd, a także nieliczne sztolnie, świadczące o bogatej działalności górniczej. Krajobraz pasma jest typowy dla niskich gór z wyraźnie zaznaczonymi wzniesieniami, cały obszar jest pagórkowaty i niezwykle urozmaicony. Część obszaru zajmują lasy, a dolne partie łąki i użytki rolne, zaś w dolinach wzdłuż potoków skupiło się osadnictwo. Całe pasmo porośnięte jest lasem głównie świerkowym.
W przeszłości przez góry przechodziła południowa granica księstwa świdnickiego, kilka wieków później północna granica Protektoratu Czech i Moraw. Południowo-zachodnią częścią pasma równolegle do grzbietu przebiega też linia umocnień z okresu przed II wojną światową i ślady te można odnaleźć do dziś! By zdobyć kulminację tych gór trzeba pojechać z Wałbrzycha w kierunku Krzeszowa ze słynną bazyliką, a potem przez Chełmsko Śląskie, gdzie zobaczymy zespół drewnianych domów tkaczy, tzw. „12 Apostołów” . Także w tym rejonie możemy spędzić cały dzień na zwiedzaniu i odkrywaniu…
Oprócz Krzeszowa i Chełmska Śląskiego warto zatrzymać się przy Czarciej Maczudze i Gorzeszowskich Skałkach. Ale skupmy się dziś na wejściu na najwyższy szczyt Gór Jastrzębich. Dojechałem do wsi Okrzeszyn blisko granicy z Czechami. Leży ona w gminie Lubawka, w tzw. Worku Okrzeszyńskim, nad potokiem Szkło. Jedyne połączenie z resztą kraju wiedzie przez Uniemyśl. Na południu, po stronie czeskiej leżą Petříkovice. Okrzeszyn został założony prawdopodobnie przez Czechów w XI wieku.
Według niepotwierdzonej legendy bracia Albert i Bertold Brueckne mieli w tej okolicy utworzyć hutę szkła, a po jej zniszczeniu, czy upadku, dwie wsie miały zostać nazwane od ich imion − Albendorf (Okrzeszyn) i Berthelsdorf (Uniemyśl). Idąc przez wieś trzeba obejrzeć kościół filialny pw. Narodzenia NMP, barokowy z 1724 r., z wieżą z 1856 r.. W pobliżu stoi również Kaplica Lutra z 1936 r. Po dojeździe do centrum wioski zostawiłem samochód na dużym placu niedaleko remizy OSP i wyruszyłem na niebieski szlak, prowadzący do granicy czeskiej, już w masywie Jańskiego Wierchu.
Wędrówka miała być krótka i przyjemna i tak też było… 🙂 Trasa prowadzi początkowo wśród zabudowań szosą, w pobliżu Tatra Glamp Okrzeszyn, tj. ciekawej oferty noclegowej. Przy pozostałościach szybu nr.2 ścieżka odbija w prawo na łąki. prowadząc doliną Beczkowskiego Potoku. Są tam ruiny magazynu, a bita droga wiedzie dalej w kierunku granicy. Z racji tego, że szlak przez łąki był zarośnięty trawą po kolana postanowiłem iść dalej szutrową drogą, aż do zniszczonej kapliczki z płaskorzeźbą. Tam aplikacja mapy.com kazała mi zboczyć w prawo w leśną dróżkę, która doprowadziła mnie z powrotem do niebieskiego szlaku w chaszczach przed granicą…
Po chwili znalazłem się przy słupkach granicznych, gdzie kończy się polski szlak, bo granicą wiedzie czeska trasa turystyczna o kolorze zielonym zwana ” Stezka Ceskem”. Stoi tu także schron turystyczny, a szlak prowadzi odtąd na granicy lasu i łąk, z widokami na czeską stronę. Na pierwszym planie mamy Královecký Špičák, a za nim Śnieżkę w Karkonoszach! Tak, tak 🙂 sam byłem w szoku jak ją zobaczyłem, ale Karkonosze są naprawdę blisko… Zaczynamy przyjemny spacer grzbietem granicznym, przewyższenie jest niewielkie, a po wejściu do lasu pokazują się pierwsze bloki skalne porozrzucane tu i tam. Ale Góry Stołowe także są blisko! Na niektórych z tych ostańców można odnaleźć wyryte stare napisy.
W końcu zielony szlak łączy się z żółtym prowadzącym z czeskiej wsi Bernartice i oba wprowadzają na wierzchołek Jańskiego Wierchu ( 697 m). Masyw częściowo pokryty jest borem świerkowym regla dolnego. Na szczycie znajdziemy tabliczkę szczytową, a nieopodal z jednej ze skałek obejrzymy świetną panoramę. Grań tutaj opada stromo na stronę czeską umożliwiając dalekie widoki… W kierunku Czech zobaczymy Karkonosze, Wyżynę Broumovską, czy Zawory. Ja nadal byłem w szoku, że z tego masywu tak wspaniale widać Śnieżkę. Zrobiłem fotki, odpocząłem, przekąsiłem co nieco i mogłem ruszyć dalej!
Idąc fajnym szlakiem grzbietowym napotkamy na olbrzymi ostaniec skalny z małą jaskinią. Kawałek dalej zostałem ponownie zaskoczony pozytywnie w tych górach. Postawiono tam dużą wiatę, a obok na skale zrobiono ubezpieczony metalowymi barierkami punkt widokowy, coś a’la ten na Wysokiej w Pieninach. I dzięki temu znowu mogłem obserwować ciekawą panoramę w kierunku Czech. Nazwano to miejsce Krausova vyhlídka. Dalsze zejście jest już stromsze, a z licznych przecinek w lesie nadal możemy podziwiać widoczki na obie strony. W końcu przy kolejnym wielkim bloku skalnym dochodzimy do rozejścia szlaków.
Żółty skręca w prawo do czeskiej wsi Petříkovice. W dole z granicy możemy zobaczyć następną wiatę turystyczną pod lasem wraz z zabudowanym źródełkiem. Natomiast zielony, którym kontynuowałem wędrówkę wiedzie na przejście graniczne zlokalizowane na Przeł. Krzeszowskiej. Zejście jest tu bardzo strome, chwilami po nieprzyjemnych płytach skalnych i ruchomym żwirku… W pewnym momencie można odbić w lewo na polski, zielono wyznakowany wariant , by koło ruin jakiegoś budynku dojść do szosy w Okrzeszynie. Ja zszedłem na przełęcz, gdzie granicę mogą przekraczać tylko piesi i rowerzyści.
Stąd zielony szlak biegnie dalej wzdłuż granicy, a do wsi sprowadza nas krótki, czerwony szlak łącznikowy, prowadzący drogą jezdną. Spacerując nią mijamy stary krzyż pokutny, niestety zniszczony, a dalej zamknięty kościół cmentarny pw. św. Michała Archanioła, renesansowo-barokowy, z lat 1580–1585, niestety obecnie w ruinie. Cały teren jest ogrodzony i zarośnięty chaszczami. I w końcu doszedłem do auta w centrum wsi, gdzie zakończyła się ta krótka pętla. Stąd możemy jeszcze iść na spacer do dawnych sztolni, gdzie po II wojnie św. wydobywano uran! Poniżej mapka mej trasy na około 8 km…
Ja pojechałem dalej odkrywać kolejne cele górskie i krajoznawcze… Na koniec jak zawsze zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć z wycieczki i czytania innych opowiadań. A jeśli ten wpis dał Ci wartość, znalazłeś u mnie potrzebną wiedzę, inspiracje do podróży, to będę wdzięczny, jeśli postawisz mi kawę przez serwis Buycoffee. Tworzę bloga z ogromną przyjemnością i pasją od ponad 13 lat. To pozwoli mi dalej się rozwijać. Z górskim pozdrowieniem
Marcogor













