Wybierz stronę

Z Lewockiej Doliny na Mariánską horę, Dvorce i Veternik

Z Lewockiej Doliny na Mariánską horę, Dvorce i Veternik

Dziś opowiem Wam o ostatniej swej wycieczce na Słowację. Już nie raz pisałem, że uwielbiam dzikie, rzadko odwiedzane przez turystów tamtejsze pasma górskie. Dawno mnie nie było w Górach Lewockich, więc zebrałem ekipę z Gorlickiej Grupy Górskiej i wyruszyliśmy odkrywać nowe rejony tych gór leżących w pobliżu starego miasta- Lewoczy! Już kiedyś zwiedzałem je dokładnie co jest opisane na blogu, wraz z odwiedzeniem starego kościoła na Marianskiej Horze, który znowu znalazł się na mojej ostatniej trasie. Zatem skupię się dzisiaj tylko na trasie górskiej jaką zrobiliśmy…

Lewocka Dolina, okolice wyciągu

Dojechaliśmy do Lewockiej Doliny, czyli osiedla rekreacyjnego, gdzie mieszkańcy miasta mogą wypoczywać i uprawiać różne formy aktywności. Samochody zostawiliśmy na dużym parkingu pod wyciągiem narciarskim, by wyruszyć w góry. Najpierw niebieskim szlakiem pod wyciągiem, potem lasem obok małej jaskini- Diablovej Diery. Ścieżka później ponownie wychodzi z lasu na stok w pobliżu wierzchołka Diablov Vrchu ( 912 m), gdzie pojawiła się pierwsza panorama Gór Lewockich, m.in na wieżę widokową Marčulina pod szczytem Javoriny, gdzie byliśmy kiedyś. 

widok w kierunku wieży na Javorinie

Po dość stromym podejściu mogliśmy odpocząć idąc już grzbietem w kierunku rozległej polany zwanej Kúty. Przy pięknej kapliczce postawiono tam wiatę turystyczną, obok jest tablica informacyjna zaznamiająca z historią tego miejsca. Nieopodal stoi też krzyż i opuszczony dom, a cudnie ukwiecone letnią porą łąki, są dobrym punktem widokowym w stronę Gór Wołowskich. Przy dobrej widoczności zobaczymy stąd również Tatry! Zrobiliśmy tutaj przerwę na drugie śniadanie, by ruszyć dalej. 

widok na Góry Wołowskie z polany Kuty

Szybko dotarliśmy do szosy, która wznosi się tu z Lewoczy do słynnego miejsca pielgrzymkowego, gdzie zmierzaliśmy. Pojawiają się parkingi dla zmotoryzowanych pątników, a w miejscu zwanym „Druhá lúka” odbija w prawo żółty szlak, którym mieliśmy schodzić. Najpierw jednak za drogą, mijając infrastrukturę przygotowaną dla odwiedzających doszliśmy na szczyt Marianskiej Hory. Stoi tu słynny kościół, gdzie Jan Paweł II odprawił mszę św. w 1995 r. Dokładnie poniżej wierzchołka postawiono bazylikę Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny , która jest jednym z najczęściej odwiedzanych miejsc przez wierzących.

Bazylika na Marianskiej Horze

Położenie na rozległej łące powoduje, że zobaczymy stąd wspaniały widok! Przede wszystkim na miasto Lewoczę i jego okolice, Kotlinę Hornadzką, ale także okoliczne szczyty Gór Lewockich, Gór Wołowskich, Słowackiego Raju i wschodnią część Niżnych Tatr. Miejscówka jest tak urocza, że spędziliśmy tu pół godziny delektując się panoramą! Wykorzystaliśmy ją także na zrobienie fotki grupowej… 🙂 Potem wróciliśmy niebieskim szlakiem na znany już parking na „Druhá lúka”, by odbić tu na żółty szlak, który sprowadził nas z powrotem do Lewockiej Doliny. Bo to była tylko mała rozgrzewka… 🙂

Gorlicka Grupa Górska

Dotarliśmy na szosę biegnącą z Lewoczy na wysokości autocampingu. Tu rozpoczęło się kolejne podejście, tym razem czerwonym szlakiem, na sąsiedni grzbiet Levocskich Vrchov. Po pół godzinie trafiliśmy na następną ukwieconą, jak to w środku lata polanę, nazwaną Uhliská. Rozkwitające wszelakie roślinki, kwiaty, zioła dodawały urody naszej wędrówce. Matka Natura ukazywała cały swój czar i majestatyczne piękno! Po trochę stromszym podejściu dotarliśmy na śródgórską łąkę, tj. Zbojnícka lúkę. Tutaj także stoi wiata turystyczna i drewniany krzyż oraz ruiny zabudowań…

okolice Zbojnickiej Luki

Po dłuższej przerwie obiadowej, gdzie każdy zjadł to co miał podreptaliśmy dalej. Tym razem czekał nas trawers czerwonym szlakiem Ostrej Hory i Fľakov vrchu. Po żmudnym przedzieraniu się mało uczęszczanym odcinkiem doszliśmy na rozległe siodło przełęczy pod Krížovým vrchom. Okazało się, że docierają tutaj z Lewockiej Doliny turyści samochodami! Ale prowadzi tędy również popularna trasa rowerowa… Pod lasem odnalazłem ładną rzeźbę św. Huberta wraz z tablicą informacyjną. Jest tu duża krzyżówka szlaków, a my wybraliśmy na dalszą wędrówkę nadal czerwony szlak…

rzeźba św. Huberta na przeł. pod Krizovym Vrchem

Lecz szliśmy nim tylko do następnej cudnej i widokowej łąki przed Križovým Vrchem. Wcześniej mija się starą metalową budę, zwaną Tabor. Kawałek dalej kierując się drogowskazem zboczyliśmy ze szlaku w prawo, by dostać się do nieistniejącej wioski Dvorce. Już do końca wędrówki mieliśmy maszerować poza szlakowo, ale wygodnymi dróżkami leśnymi i polnymi. Minęliśmy piękna kapliczkę i poniżej niej zaczęły się tereny dawnej wsi, której mieszkańcy zostali wysiedleni w 1953 r. z powodu utworzenia tutaj największego na Słowacji poligonu wojskowego, który istniał do 2000 r.

tereny dawnej wsi Dvorce

W miejscu kiedyś tętniącej życiem osady, gdzie stało 200 chałup!!! pozostał tylko krzyż z tablicą pamiątkową po zmarłych mieszkańcach. Postawiono także wiatę z miejscem na ognisko i tablicę informacyjną z dziejami wioski. Pod zadaszoną wiatą znajdziemy też stare fotografie wsi i wieśniaków. Mieliśmy szczęście, gdyż spotkaliśmy tu potomków wygnanych, porządkujących teren, którzy opowiedzieli nam smutne dzieje tych okolic… Miejscówka jest tak cudowna, że szliśmy przez długą polanę i magiczne, zarastające łąki bardzo powoli chłonąc historię i piękno przyrody!

okolice szczytu Veternik

W pobliżu jest także źródełko, a leżąc pośród łanów kwiatów podziwialiśmy niesamowite widoki na Volovske Vrchy, Branisko ze znaną nam Smrekovicą, czy odwiedzoną rano Mariańską Horę! Kulminacją łąki był wierzchołek Veternika ( 863 m), gdzie panorama była najrozleglejsza… Po długiej sielance w tym magicznym miejscu zaczęliśmy schodzić do lasu, gdzie prowadziła nas leśna droga w dół. Wcześniej kolega odkrył jeszcze pozostałości wiejskiej studni! Dróżka prowadziła później wzdłuż „Lesnego Potoku”, by wyjść na główną szosę w Lewockiej Dolinie w pobliżu miejsca nazwanego ” Levočská dolina, rampa”

dzika dróżka w pobliżu Levočská dolina, rampa

 

Stąd pozostało nam wrócić się ścieżką rowerową 1,5 km na parking w górze doliny, gdzie czekały nasze auta. I tak zakończyliśmy następną, genialną przygodę w słowackich górach! A Was na koniec zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć z wycieczki i polecam inne artykuły do przeczytania. Powyżej zostawiam mapkę naszej pętelki na około 20 km. A jeśli ten wpis dał Ci wartość, znalazłeś u mnie potrzebną wiedzę, inspiracje do podróży, to będę wdzięczny, jeśli postawisz mi kawę przez serwis Buycoffee. Tworzę bloga z ogromną przyjemnością i pasją od ponad 13 lat. Z górskim pozdrowieniem

Marcogor

 Postaw mi kawę na buycoffee.to

O autorze

marcogor

Bloger z Gorlic, górołaz opisujący swoje górskie wyprawy, zakochany w Tatrach, miłośnik górskich wędrówek i wszystkiego piękna natury. Góry to moja pasja i mój drugi dom.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

TURYSTYKA – GÓRY – PODRÓŻE – BLOG ISTNIEJE OD II.2012

POSTAW KAWĘ MARKOWI

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Pasma Górskie

Translate »