
Górologia, czyli miłość do gór na wieki

Zainspirowały mnie dzisiaj słowa kolegi, blogera, taternika, podróżnika i górołaza, który tak pięknie napisał o swojej pasji, że muszę go zacytować, bo jakże podobnie myślimy o górach… Cytat z Tygodnika Podhalańskiego, autor Łukasz Mucha:
„Zastanawialiście się kiedykolwiek, co jest integralnym elementem tożsamości Waszej osoby? W moim przypadku odpowiedź nasuwa się sama, a odbywa się to w czasie części tysięcznej sekundy. Są nim góry. Na co dzień stają się skrzydłami, które umożliwiają mi latanie. Raz wyżej, raz niżej. Einstein twierdził, że najpiękniejsze doświadczenie, jakie możemy mieć, to doświadczenie nieodgadnionego. Zawsze mam w głowie to zdanie, kiedy pakuję plecak. Choć po raz kolejny wspinam się na górę dobrze mi znaną, to za każdym razem pokazuje ona inne, dotąd mi nieznane oblicze. Nigdy nie wiem, co zastanę na miejscu.” Łukasz Mucha, 24tp.pl
Zapragnąłem powrócić na chwilę, choćby dzisiejszego wieczoru, choć w myślach i wspomnieniach do tych niezwykłych nie tylko dla mnie miejsc i poczytać inne poezje o górach. Poeci od dawna opiewali te cudne formacje krajobrazu, zwłaszcza wyjątkowe i niepowtarzalne Tatry. Poczytajcie zatem też starsze wiersze poetów Młodej Polski zafascynowanych odkrywaniem Tatr i wspinaczką. Lata, nawet wieki upływają, a ludzka miłość do gór się nie zmienia jak widać! A teksty upiększę fotkami kolegi Wiktora ze wspólnych wędrówek…
Tu nie ma pięknych słów
Tu one nic nie znaczą– tu są
takie miejsca w skale
które nigdy
słońca nie zobaczą– tu są
takie miejsca
na ziemi
gdzie najcenniejsze
milczenieAleksander Wojciechowski
Tak bardzo wyczuwalne
dotykiem dłoni
zmęczeniem stóp
groźbą lecących kamieniTak bliskie
w codziennym obcowaniu
od poranku po zmierzch
po nocne trwanie
w samym jądrze prastarej cichościTak zmienne
przy każdym kroku uczynionym w górę
objawiane w coraz nowym kształcie
oczom radośnie wnikającym w przestrzeń
w pomieszanie pionów i poziomówTak różne
pod dostałym słońcem lata
w szaro włóczących się jesiennych mgłach
w huku biało spływających lawinTak bardzo obojętne
że moja tutaj obecność
czy nieobecność
nieważne najzupełniej
i kiedyś
i dzisiajMaria Kalota-Szymańska
Prawdziwa miłość do gór jest wieczna. To prawda. I czy nie jest to dziwne, że osoby chodzące po nich to silni ludzie, bo przecież potrzeba sił, aby sprostać, a zarazem bardzo romantyczni. O tym mówi ich poezja.
Tatry moje
Tatry, mój świecie odległy i bliski
Jesteście nie moje, a jednak wszystkim
Nie dacie się podbić, zdobyć, zawładnąć
Pozwalacie wciąż marzyć, tęsknić, pragnąć.
Góry, to magia zaklęta w kamieniu
Spotkać się z Wami, dać szansę pragnieniu
Poznawać poprzez dotyk stopą i dłonią
Mokrą koszulą i skórą spoconą.
Na piechotę, kilometry z plecakiem
Nieśpiesznie, ścieżkami z wyznaczonym znakiem
W ścian skałach rozgrzanych, z wielką radością
Z bólem kontuzji, z przemokniętą złością.
Jak arcydzieło skrywam pod powieką
Każdą doskonałość Waszej skalnej grani
Letnim porankiem widzianą z polany.
Moc emanującą z urwisk surowych.
Świetlistość szczytów w dniach popołudniowych
Szelest traw targanych wiatrami jesieni
I twarze tych, co na szlakach minęli.
Góry to magia w kamieniu zaklęta
Nie-świadoma, bez-wolna, zajmująca
Każąca marzyć i tęsknić bez końca.
Pozdrawiam, Elka autorka tego wiersza i miłośniczka gór, zwłaszcza Tatr
Jak zwykle piękne zdjęcia i inspirujący artykuł.