Przez wąwóz Szopczański na zachód słońca na Trzech Koronach

Przez wąwóz Szopczański na zachód słońca na Trzech Koronach

W górach najbardziej lubię oglądać wschody i zachody słońca. Pewnie bardziej zachody, z racji tego, że jestem leniuszkiem i nie lubię wstawać w środku nocy. Widowiska, jakie wtedy możemy zobaczyć w górach należą do najwspanialszych spektakli, jakie oferuje nam natura. Dlatego znowu wybrałem się żeby podziwiać zachodzik, tym razem w Pieninach, a dokładniej na Trzech Koronach, najwyższym szczycie Pienin Właściwych i zarazem najwybitniejszym szczycie całych Pienin. Wyjechałem z domu w samo południe do Sromowców, skąd wybiega najkrótsza trasa na tę górę. Słońce zachodziło wtedy tuż przed 17 godziną, więc czasu było w sam raz. W raz ze mną wybrała się niezawodna ekipa Gorlickiej Grupy Górskiej. Pieniny to bardziej znana i bardziej wybitna część wschodnia Pienińskiego Pasa Skałkowego.

Sromowce Niżne to miejscowość turystyczna z doskonale rozwiniętą bazą noclegową. To właśnie stąd turyści najczęściej wybierają się na Trzy Korony, Sokolice, Górę Zamkową z grotą św. Kingi oraz do Czerwonego Klasztoru, położonego na drugim brzegu Dunajca. Ułatwia fo fakt, że można dojechać na sam koniec wsi, gdzie u stóp masywu Trzech Koron mieści się wielki parking. Niestety w zimie bywa od niedostepny i trzeba sobie szukać miejsca na auto, gdzie indziej! Nad przepływającym bezpośrednio przy wsi Dunajcu, stoi pieszo-rowerowa kładka umożliwiająca zwiedzanie słowackiego Czerwonego Klasztoru, oraz przedostanie się do malowniczej Drogi Pienińskiej (pieszo-rowerowej), biegnącej prawym brzegiem Dunajca do Szczawnicy. Oczywiście możemy skorzystać  w lecie także ze spływu Dunajcem tratwami, gdyż tutaj flisacy mają swoją przystań.

schronisko Trzy Korony w Sromowcach

Ja ze swoją ekipą wyruszyliśmy w stronę schroniska Trzy Korony, usytuowanego przy szlaku na ten szczyt pod lasem. Posiada ono 50 miejsc noclegowych w 17 pokojach 2-4 osobowych z łazienkami, a także bufet, salę klubową i restaurację oferującą całodzienne wyżywienie. Goście mają do dyspozycji też bezpłatny parking. Już z tego miejsca możemy podziwiać przy dobrej pogodzie widoki na Przełom Dunajca, Trzy Korony, Łysinę i Facimiech, Podskalnią Górę oraz Czerwony Klasztor, Pieniny słowackie i Tatry Bielskie po drugiej stronie Dunajca. Dodam jeszcze, że najkrótsza droga tu prowadzi z Nowego Sącza, przez Krościenko i dalej przez Krośnicę, gdzie należy skręcić i trzymać się oznaczeń kierunkowych do przystani flisackiej. Po drodze mija się piękne domy z bali, którymi zawsze się zachwycam, przejeżdżając tamtędy. Ale wracając na mój szlak, to właśnie od schroniska prowadzi droga do wąwozu Szopczańskiego, jednego z najładniejszych wąwozów pienińskich, gdzie jego strome i blisko siebie położone ściany tworzą dziki kanion.

wąski kanion w Wąwozie Szopczańskim

wąski kanion w Wąwozie Szopczańskim

Szczególnie efektownie wąwóz wygląda jesienią, gdy białe turnie wapiennych ścian kontrastują z kolorowymi, jesiennymi liśćmi. Ale to już widziałem, teraz chciałem przejść go zimową porą. Choć zima kiepska tego roku, jednak w zacienionym kanionie śniegu nie brakowało. Szlak turystyczny przez wąwóz prowadzi starą ścieżką łączącą Krościenko z Sromowcami Niżnymi – jest to najkrótsze połączenie piesze między tymi miejscowościami. Idąc od strony Sromowiec z tzw. Równi, najpierw mijamy schronisko PTTK, by przed wejściem do wąwozu z lewej strony zobaczyć krzyż i tablice informacyjne parku narodowego oraz starą szopę. Zaraz za wejściem z lewej strony znajdują się urwiska i piargi Podskalniej Góry. Miejscowa ludność nazywała je Cieplicą, gdyż wiosną najwcześniej na nich topniały śniegi. Według legend podobno urządzano w tym miejscu zasadzki na Tatarów i Szwedów podczas potopu szwedzkiego.

sztuczne ułatwienia na trasie na przełęcz Szopka

sztuczne ułatwienia na trasie na przełęcz Szopka

Wyżej piętrzy się wysoko w górze (po lewej stronie) żółto podbarwiona Oberwana Skała, a naprzeciwko niej spada do wąwozu żleb Szeroka Spuszczalnica. Podchodząc dalej w górę mijamy następny żleb Łazisko oddzielający Oberwaną Skałę od znajdującej się wyżej od niej Borówczanej Skały. Przy tej skale wąwóz rozwidla się na dwa ramiona. Powyżej rozwidlenia znajduje się 20 metrowej wysokości Rojowa Skała. Turystyczna ścieżka prowadzi prawym odgałęzieniem – wąwozem Pod Kopą, który powyżej Rojowej Skały tworzy wąską szczelinę pomiędzy skałami. W zboczu po lewej stronie tego wąwozu, zwanym Pod Ściany znajdują się na wysokości 20 i 80 m powyżej dna dwie nieduże jaskinie. Z jaskiniami tymi związane jest wiele legend o skarbach. Przejście wśród olbrzymich stromych ścian wąwozu wywołuje dreszczyk emocji.

ekipa GGG na platformie widokowej na Okrąglicy

ekipa GGG na platformie widokowej na Okrąglicy, foto by Waldemar

Wyżej wąwóz rozszerza się, a szlak zakosami przez las wznosi się na Czoło. Czasami w podchodzeniu pod górę pomagają drewniane schodki z poręczami. Tego dnia bardzo nam się przydały, gdyż było bardzo ślisko. Dużo schodzącej młodzieży, przebywającej tu na feriach wyślizgało okropnie szlak. Trawersując zbocza Czoła wieloma zakosami dostaliśmy się w końcu na widokową Polanę Szopka. Właśnie od nazwy polany pochodzi nazwa wąwozu, który przeszliśmy. Obok polany, w kierunku szczytu Trzech Koron znajduje się w lesie bardzo atrakcyjna skała wapienna zwana Kopą Siana.  Nazwa pochodzi od tego, że swoim kształtem przypomina góralską kopę siana. Turnia ta wznosi się w odległości ok. 300 m w prostej linii od platformy widokowej na Okrąglicy.

panorama Tatr z przełęczy Szopka

panorama Tatr z przełęczy Szopka

Powyżej polany leży przełęcz Szopka, przez kiepskich piechurów nazwana przełęczą Chwała Bogu, jako wyraz ulgi po trudach wspinaczki. To główny węzeł szlaków w Pieninach Właściwych. W lecie bywa zatłoczona, bo tłumnie odpoczywają tu turyści, a tym razem byłem sam ze swoją ekipą. Słynie z cudownych panoram, zwłaszcza na Tatry, choć widać też pogórza Spisza, a z polany nad przełęczą również Gorce. Stąd już blisko mieliśmy do celu naszej wedrówki. Po drodze na Trzy Korony minęliśmy jeszcze zadaszoną wiatę turystyczną i szybko dotarliśmy na niewielką polankę przed szczytem zwaną Siodło. Tutaj w sezonie sprzedawane są bilety wstępu na platformę, sa też ławeczki dla turystów, bo na platformie widokowej mieści się  tylko 15 osób i w sezonie, przy dobrej pogodzie tworzą się duże kolejki. Kiedyś nawet zawróciłem z tego miejsca z tego powodu, nie czekając na wejście!  Samo podejście na Okrąglicę zajmuje stąd już tylko 5 minut i prowadzi sztucznie wykonaną galerią, a następnie metalowymi schodami. Platforma i podejście ubezpieczone jest balustradą.

metalowa galeria przed wierzchołkiem Trzech Koron

metalowa galeria przed wierzchołkiem Trzech Koron

Sama platforma widokowa znajduje się na Okrąglicy, najwyższej z pięciu turni tworzących wierzchołek Trzech Koron.  Z platformy na Okrąglicy, opadającej na Rówień koło Dunajca 500-metrową przepaścią roztacza się jedna z najsłynniejszych panoram górskich. Doskonale widać przełom Dunajca i obszar Pienin, a także w całej okazałości Tatry oraz Beskid Sądecki, Gorce, Beskid Żywiecki i Magurę Spiską. Przy dobrej pogodzie widać odległą o 63 km Babią Górę. Zimowa aura spowodowała, że nam było dane wszystko to zobaczyć na własne oczy. Oprócz naszej ósemki z GGG była tam jeszcze tylko dwójka turystów, którą serdecznie pozdrawiam, bo porobili nam czadowe fotki grupowe. Można więc rzec, że szczyt Trzech Koron należał tylko do nas w kulminacyjnym momencie, czyli o zachodzie słońca.

zachód słońca z Trzech Koron

zachód słońca z Trzech Koron

Spektakl zachodu słońca trudno opisać, niech oddadzą jego piekno zdjęcia. Zachodzące słoneczko oświetliło wszystko między Tatrami, a Babią Górą. Delektowaliśmy się widokami z wierzchołka prawie godzinę, bo bezwietrzna pogoda spowodowała, że dało się tyle wytrzymać mimo zimy w kalendarzu. Dopiero po zachodzie rozpoczeliśmy odwrót. Na zejście wybrałem wariant przez Polanę Koszarzyska i dalej zielonym szlakiem do wylotu wąwozu Szopczańskiego, gdyż nie lubię wracać po własnych śladach. Jasność od śniegu spowodowała, że czołówki założyliśmy dopiero w dolnej części lasu i tak zeszliśmy z powrotem do schroniska, gdzie przy kawce, czy piwku mogliśmy rozluźnić napięte mięsnie i powspominać niedawne przygody. Lubię takie integracyjne zakończenie wycieczek, bo bardzo zbliża ludzi do siebie. Nam pozostał tylko powrót do domu, a ja na koniec jak zawsze zapraszam do obejrzenia galerii zdjęc z wyprawy. To był przyjemny spacerek, tylko 8,4 km, 530 m podejścia, w sam raz na zimowy trening. Zapraszam też do wzięcia udziału  w nowej ankiecie. Z górskim pozdrowieniem

Marcogor

Czy wychodzisz w góry z myślą, że możesz nie wrócić? Dopuszczasz taką myśl?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

O autorze

marcogor

Bloger z Gorlic, górołaz opisujący swoje górskie wyprawy, zakochany w Tatrach, miłośnik górskich wędrówek i wszystkiego piękna natury. Góry to moja pasja i mój drugi dom.

3 komentarze

  1. Victorinox

    Nigdy tam nie byłem zimą, ale widzę, że zaśnieżone szczyty Trzech Koron prezentują się obłędnie.

    Odpowiedz
  2. Jerzy

    świetny artykuł przypomniał mi moje stare czasy i widzę że czas odnowić znajomość z Pieninami. Początek czerwca myślę będzie dobrą porą 🙂 tym bardziej że zapowiada się długi weekend a od 27 czerwca Tatry, już nie mogę się doczekać.pozdrawiam serdecznie

    Odpowiedz
  3. Szczawnica

    Podpisuję się pod tekstem obiema rękami, Pieniny to chyba najpiękniejsze i najbardziej przyjazne góry w Polsce. Do zobaczenia na szlaku 🙂

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

TURYSTYKA – GÓRY – PODRÓŻE – BLOG ISTNIEJE OD II.2012

POSTAW KAWĘ MARKOWI

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Pasma Górskie

Translate »