Wybierz stronę

Spacer po wulkanie Etna na Sycylii

Spacer po wulkanie Etna na Sycylii

W końcu udało mi się wybrać na Sycylię, by zobaczyć z bliska najwyższy i największy w Europie stożek wulkaniczny. Mowa o Etnie, ciągle czynnym stratowulkanie we Włoszech, na wschodnim wybrzeżu Sycylii, w pobliżu miasta Katania. Jako, że jest tam lotnisko, więc dostać się tam możemy stosunkowo łatwo, chociażby bezpośrednim lotem z Krakowa. A stamtąd to już rzut beretem, bo różnymi środkami transportu dojedziemy do schroniska Sapienza, leżącego już na wysokości 1900 m. Tam są wrota do dalszej penetracji tej góry od strony południowej.

Penetrację wulkanu możemy zrobić na kilka sposobów. Dojechać możemy na parking przy schronisku wynajętym autem lub autobusem linii Alibus, który kursuje raz dziennie. Albo skorzystać ze zorganizowanej wycieczki, których mnóstwo ofert znajdziecie choćby w Katanii. Oferują one także przeróżne warianty odkrywania Etny. Biorąc pod uwagę nieznajomość terenu, świeżą aktywność wulkaniczną Etny i nowy opad śniegu zdecydowałem się skorzystać z usług fachowców. Znalazłem fajną ofertę dziewczyny z Polski, która od lat tam mieszka. Zatem wyjazd miałem z polskojęzycznym przewodnikiem, co gwarantowało, że dowiem się bardzo dużo ciekawych rzeczy i nic mi nie umknie…

krater Silvestri

Etna zajmuje powierzchnię co najmniej 1250 km². Wulkan zaczął powstawać ok. 500 tys. lat temu. Pierwsze wzmianki o erupcjach pochodzą z ok. 1500 roku p.n.e. Szacuje się, że od tamtego czasu było ponad 200 wybuchów. Aktualna wysokość to ok. 3357 m n.p.m. (aktywność wulkanu powoduje zmiany wysokości ). Od 1987 roku część obszarów Etny chroniona jest poprzez Park Regionalny Etna. W 2013 roku wulkan został wpisany też na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Na najwyższą kulminację prawie nie sposób wejść dla zwykłych turystów. Wszystkie wycieczki tak wysoko odbywają się w towarzystwie przewodnika wulkanicznego…

A jakie mamy opcje? Najłatwiej ze schroniska Sapienza wyjechać kolejką kabinową na 2500 m, choć możemy oczywiście podejść tam pieszo szlakiem, który pokrywa się z drogą jezdną, którą wyjeżdżają do góry specjalne busy terenowe- z napędem 4×4. Gdy kolejka nie kursuje jazda nimi to trzecia opcja. Powyżej górnej stacji kolejki busy wywożą turystów jeszcze wyżej, bo na około 2850 m. Po wykupieniu tego wariantu z grupą jedzie licencjonowany przewodnik, który wyprowadza nas na punkt widokowy na wysokości około 2980 m. Zwie się on Torre del Filosofo i samemu tutaj nie dojdziemy, chyba że licząc się z ciągłym przepytywaniem przez przewodników, co tutaj robimy…

wybrzeże Morza Jońskiego z podjazdu na Etnę

Pani przewodnik mojej grupy Włoszka Simona, która jednak doskonale mówiła po polsku odebrała nas z noclegu w Katanii rano i pojechaliśmy ku przygodzie. Przez całą drogę dojazdową dowiadywałem się mnóstwo ciekawych informacji o tej górze. Widać było, że Simona to prawdziwa pasjonatka wulkanologii… 🙂 Już na dojeździe zatrzymywaliśmy się kilkukrotnie podziwiając niższe, wygasłe dawno kratery, zastygłe formy lawy, pyłów wulkanicznych itd. W końcu dojechaliśmy na wspomniany parking na 1900 m, gdzie w centralnym punkcie stoi najstarszy budynek, czyli słynne Rifugio Sapienza. 

Jest to także baza ośrodka narciarskiego Etna Sud, położonego na końcu drogi prowadzącej południowo-wschodnią stroną Etny od Katanii. Znajduje się tu kilka wyciągów narciarskich, obok kolejki linowej Etna. Wokół schroniska powstało mini osiedle, są tu hotele, bary, restauracje, czy kawiarnie. Oczywiście znajdziemy także sklepiki z pamiątkami oraz wypożyczalnie sprzętów. Możemy wynająć nawet quada i w towarzystwie przewodnika zrobić sobie trasę w dolnych partiach wulkanu. Poszliśmy prosto do dolnej stacji kolejki i okazało się, że z powodu wiatru nie kursuje! Tutaj zawsze trzeba mieć łut szczęścia, by wyjechać wyżej! A droga po świeżych opadach śniegu i mrozie też była nieprzejezdna…

dolna stacja kolejki na 1900 m.

Także apogeum pecha został osiągnięty! Część grupy poszła na przejażdżkę quadami, a ja z Mariolą postanowiłem podejść na piechotę jak najwyżej! Bowiem na drodze pracowały ratraki krusząc lód i ubijając śnieg. Ruszyliśmy więc pod górę za drogą podziwiając coraz to inne widoki. Szczyty spowite chmurami czasami się odsłaniały, gdy zrywał się silniejszy wiatr. W dole cudnie było widać dawne, boczne kratery, a w oddali nawet dostrzec mogliśmy wybrzeże Morza Jońskiego. Chmury tworzyły spektakl, odsłaniając raz po raz widowiskowe panoramy! Poglądowy filmik poniżej…

 

Niestety mgły schodziły ze szczytów w dół robiąc wokół nas „mleko”! Czasami widoczność spadała do kilku metrów i robiło się coraz mroźniej. Trasa zrobiła się nieprzyjemnie zalodzona, a my nie mieliśmy sprzętu zimowego! Doszliśmy do pięknego krzyża przydrożnego na wysokości 2150 m i postanowiliśmy zawrócić, solennie sobie przyrzekając, że wrócimy tu latem… Zeszliśmy po własnych śladach do bazy w schronisku na coś ciepłego. Potem już całą grupą weszliśmy na pobliski wygasły krater Silvestri, gdzie Pani przewodnik mogła nam dogłębnie wytłumaczyć procesy jakie tu zachodziły przez setki lat…

zegar słoneczny niedaleko Silvestri przy szosie

Niestety pogoda się popsuła i widoki mieliśmy ograniczone, ale wiedza pozostała. Spodobał mi się zegar słoneczny przy drodze w pobliżu krateru. Potem wsiedliśmy do samochodu i zjechaliśmy dwa kilometry w kierunku miasteczka Taormina, by zatrzymać się na mikro parkingu przy wejściu do podziemnej groty, jednej z wielu jakie wytworzyła tutaj spływająca gorąca lawa wraz z tunelami w skałach. Mowa o „Grotta dei tre livelli”, gdzie wejść mogliśmy w kaskach i z czołówkami.  Jest to tunel przepływowy utworzony przez lawę wypływającą z dolnego otworu wylotowego erupcji z 1792 roku.

Ogólnie rzecz biorąc, jaskinia jest bardzo dobrze zachowana, z kilkoma obszarami wykazującymi ślady zawalenia. Przy wejściach komora jest podzielona na trzy nakładające się tunele, znajdujące się na trzech różnych poziomach. Górny tunel, o długości 60 m, jest dość wąski, a część stropu składa się z żelbetowej płyty podtrzymującej drogę prowincjonalną. Środkowy tunel ma około 40 m długości. Dolny tunel jest dłuższy i mierzy ponad 400 m, ale on jest dostępny tylko dla speleologów! Podłoga jest zbudowana z lawy o powierzchni żużlowej. Przetopione stalaktyty, wyglądające jak fragmenty lawy o szklistej powierzchni, możemy zaobserwować w całej jaskini, a także, przypominające nawisy wypustki wzdłuż ścian. 

Poznaliśmy tu inne aspekty pracy wulkanu, tej podziemnej, co było bardzo frapujące. Po tylu wrażeniach pozostało nam tylko powrócić do Katanii. Ale w drodze powrotnej czekała na nas największa niespodzianka! Już przed wjazdem do cywilizacji, poniżej lasu zatrzymaliśmy się na poboczu, gdyż na koniec dnia pięknie się nam ukazała w całej swej okazałości „Jej wysokość Etna”! Po całym dniu zwariowanej pogody w końcu wypogodziło się zupełnie, a chmury przewiał wiatr! Mogliśmy choć z daleko podziwiać cały jej niezwykły Majestat! I tak naładowani pozytywną energią na maxa wróciliśmy do domu, gdyż Pani przewodnik odwozi tam, skąd zabierała!

To była następna cudowna przygoda życia, dzięki której dowiedziałem się bardzo dużo o wulkanach w Europie! Polecam usługi dziewczyn z teamu „Kolory Sycylii” . Wycieczki zaczynają się od 75 Euro, a dodatkowo płaci się za wjazd kolejką 52 Euro aktualnie i 30 Euro wjazd busem z przewodnikiem wyżej! W zimie może być drożej, jeśli wywoziłby nas ratrak pod Torre del Filosofo… Ale to przy schronisku wybieracie jaki wariant wybieracie! I tak przeważnie decydująca jest pogoda, dlatego warto sprawdzać dokładnie prognozy, choć Etna bardzo zmienną jest… 🙂 

autor na 2150 m.

Tak po krótce wyglądał mój wypad na ten wulkan, który trwał w sumie osiem godzin z dojazdem! Na pewno warto zobaczyć z bliska najwyższy stratowulkan Europy. Pozostałe dni mego pobytu na Sycylii upłynęły na zwyczajnym zwiedzaniu zabytków… 🙂 Pewnie o tym przeczytacie wkrótce, a dzisiaj zapraszam jeszcze do obejrzenia galerii zdjęć z eskapady i czytania innych wpisów na blogu. A jeśli ten wpis dał Ci wartość, znalazłeś u mnie potrzebną wiedzę, inspiracje do podróży, to będę wdzięczny, jeśli postawisz mi kawę przez serwis Buycoffee. Tworzę bloga z ogromną przyjemnością i pasją od ponad 13 lat. Z górskim pozdrowieniem

Marcogor

 Postaw mi kawę na buycoffee.to

O autorze

marcogor

Bloger z Gorlic, górołaz opisujący swoje górskie wyprawy, zakochany w Tatrach, miłośnik górskich wędrówek i wszystkiego piękna natury. Góry to moja pasja i mój drugi dom.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

TURYSTYKA – GÓRY – PODRÓŻE – BLOG ISTNIEJE OD II.2012

POSTAW KAWĘ MARKOWI

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Pasma Górskie

Translate »