Wybierz stronę

Wejście na Kościelec z Kuźnic przez Halę Gąsienicową z GGG

Wejście na Kościelec z Kuźnic przez Halę Gąsienicową z GGG

Historyczne Zakopane i hutnicze Kuźnice

Dzisiaj przedstawię Wam sierpniową, całodniową wyrypę z GGG, którą rozpoczęliśmy wczesnym rankiem w Zakopanem, na płatnym parkingu w rejonie Murowanicy. Kurort pod Giewontem ma fascynującą historię, gdyż z małej, pasterskiej osady w dziewiętnastym wieku, dzięki Tytusowi Chałubińskiemu, stał się stolicą polskiego kultu gór i turystyki. Z parkingu po sprawnym spakowaniu plecaków, ruszyliśmy asfaltową drogą w kierunku Kuźnic, które powitały nas przyjemnym, rześkim powietrzem.

w Dolinie Jaworzynki

Warto dodać, że same Kuźnice to miejsce o niezwykle bogatej przeszłości, nierozerwalnie związanej z dziewiętnastowiecznym przemysłem hutniczym. Działały tutaj bowiem potężne huty żelaza, a dawny dwór rodziny Homolacsów stanowił tętniące życiem serce kulturalne całego Podhala. Minęliśmy odrestaurowane, zabytkowe budynki oraz merytoryczne ekspozycje Tatrzańskiego Parku Narodowego, kierując się prosto w stronę budki biletowej. Po wykupieniu wejściówek nasza Gorlicka Grupa Górska oficjalnie wkroczyła na teren chroniony, zostawiając za plecami miejski zgiełk.

Dolina Jaworzynki z lewej i Skupniów Upłaz z Boczaniem z prawej

Wapienne regle Doliny Jaworzynki

Tuż za punktem poboru opłat podejmujemy szybką decyzję i wybieramy żółty szlak turystyczny, który wprowadza nas w głąb Doliny Jaworzynki. Początkowy etap marszu to czysta przyjemność, ponieważ idziemy płaskim, szerokim dnem dawnej doliny pasterskiej. Otaczają nas gęste lasy reglowe z przewagą dorodnych buków oraz jodłowo-świerkowego drzewostanu, a w powietrzu unosi się zapach wilgotnego mchu.

Jednocześnie po prawej stronie cicho szemrze potok, co nadaje tej części drogi wyjątkowo spokojny, nastrojowy charakter. Jednak po przejściu około dwóch kilometrów sielanka się kończy, a bita ścieżka zaczyna gwałtownie rwać się stromo ku górze. Wchodzimy w pasmo odkrytego, wapiennego podłoża, gdzie twardy żwir i wyślizgane kamienie wymagają od nas uważnego stawiania kroków.

rozdroże na Przeł. między Kopami, w oddali Babia Góra

Podejście zakosami na Przełęcz między Kopami

Szlak pnie się teraz bezlitośnie w górę, prowadząc nas ciasnymi zakosami wśród coraz niższych, reglowych świerków i kęp bujnej kosodrzewiny. Słońce zaczyna operować coraz mocniej, dlatego na tym stromym podejściu łapiemy miarowy oddech. W praktyce ta część trasy rzetelnie weryfikuje naszą kondycję, ale wesołe anegdoty i rozmowy w grupie skutecznie odwracają uwagę od zmęczenia.

Po intensywnej wspinaczce osiągamy wreszcie szerokie, trawiaste siodło Przełęczy między Kopami (1499 m n.p.m.). Na tym strategicznym punkcie nasz żółty szlak łączy się z niebieskimi znakami idącymi od strony Skupniowego Upłazu. Robimy tutaj tylko krótki, techniczny postój na łyk wody, podziwiając pierwsze, szerokie przecinki widokowe na pobliskie pasma reglowe z Giewontem na czele.

poranny widok na Giewont z okolic przełęczy

Wyjście na Królową Równie: Otwarcie panoramy na Orlą Perć

Z przełęczy ruszamy dalej niebieskim traktem, który prowadzi nas łagodnym trawersem przez grzbiet Królowej Równi. Nagle, po wyjściu zza załamania stoku, przed naszymi oczami otwiera się potężna, zębata linia Tatr Wysokich, wznosząca się nad Halą Gąsienicową. Wspaniały punkt widokowy na Równi odsłania przed nami potężny mur Orlej Perci, z dominującymi szczytami Granatów, Małego Koziego Wierchu oraz Koziego Wierchu. Ponieważ była to końcówka sierpnia to wspaniale rozkwitła na hali wierzbówka- kiprzyca. Pejzaż z jej udziałem wymiatał… 🙂

Po prawej stronie horyzont zamyka monumentalna Świnica, a w samym centrum tej surowej rzeźby terenu pręży się piramida Kościelca, nasz cel na ten dzień! Mijamy urokliwe, drewniane szałasy pasterskie, które stoją na straży dawnych tradycji i stanowią unikalne sacrum tutejszego krajobrazu. Mimo że po lewej stronie widać już zabudowania schroniska Murowaniec, decydujemy się kontynuować marsz bez dłuższego zatrzymania.

Czarny Staw Gąsienicowy: Granit i błękit

Odbijamy na niebieskie znaki, które wprowadzają nas na szeroki, ułożony z wielkich głazów trakt wiodący w stronę Czarnego Stawu. Ścieżka wije się łagodnie pod górę wśród gęstych zarośli kosodrzewiny, a sierpniowe słońce pięknie oświetla surowe ściany bocznych grani. Po niespełna trzydziestu minutach niespiesznego marszu od rozdroża przy schronisku stajemy na brzegu monumentalnego Czarnego Stawu Gąsienicowego (1624 m n.p.m.).

Czarny Staw Gąsienicowy i Granaty w tle

Jest to imponujące, głębokie jezioro polodowcowe, którego ciemna, krystaliczna toń idealnie kontrastuje z jasnym granitem otaczających je pionowych ścian. Nad wodą robimy dłuższą przerwę na posiłek, siadając na gładkich, nagrzanych słońcem kamieniach. Widok stąd jest niesamowity, ponieważ prosto z lustra wody wyrastają potężne zerwy Kościelca, Żółtej Turni oraz poszarpana linia Orlej Perci. Tutaj robimy sobie pierwszą grupową fotkę z naszą biało- czerwoną flagą 🙂 

GGG nad Czarnym Stawem, w tle Kozi Wierch i Kozie Czuby

Wspinaczka na Karb: Wejście w majestat Tatr

Po odpoczynku żegnamy niebieskie znaki i skręcamy w prawo, wchodząc na czarny szlak, który od razu narzuca ostre podejście. Wkraczamy w wymagający, wysokogórski teren, gdzie ścieżka pnie się zakosami po wielkich, kamienistych blokach skalnych. Podejście na przełęcz jest strome i wymaga od całej ekipy GGG pełnego skupienia, ponieważ podłoże bywa tu ruchome i zdradliwe.

Jednak z każdym metrem wysokości widoki za naszymi plecami stają się coraz bardziej przestrzenne, odsłaniając Czarny Staw w całej okazałości. Wreszcie, po kilkudziesięciu minutach rzetelnego wysiłku, osiągamy wąskie, kamienne siodło przełęczy Karb (1853 m n.p.m.). Stąd perspektywa rzuca na kolana, ponieważ po lewej stronie mamy mroczną otchłań Czarnego Stawu, a po prawej błękitne oczka stawów Zielonej Doliny.

nasz cel Kościelec z Przeł. Karb

Gładkie płyty Kościelca: Starcie z litym granitem

Na Karbie poprawiamy paski plecaków, sprawdzamy stabilność butów i wchodzimy na właściwą, czarną perć prowadzącą na wierzchołek. Ta trasa jest wyjątkowa i techniczna, ponieważ nie posiada żadnych sztucznych ubezpieczeń w postaci łańcuchów. Skała od samego początku jest lita i gładka, co zmusza nas do szukania pewnych stopni w granicie.

W kilku miejscach musimy solidnie użyć rąk, przechodząc przez strome, eksponowane kominki i krótkie, skalne rynny. Najtrudniejszym technicznie momentem jest pokonanie słynnego progu skalnego, gdzie duża ekspozycja potrafi zafundować silniejszy skok adrenaliny. Maszerujemy jednak spokojnie, a wzajemna pomoc i asekuracja w grupie pozwalają nam bezpiecznie pokonać ten odcinek. Z prawej strony widzimy tutaj taterników w akcji… 🙂

wspinaczka na Kościelec, w tle Żółta Turnia

Szczyt Kościelca: Kompletna panorama Tatr Wysokich

Ostatnie metry pokonujemy z najwyższą uważnością i wreszcie, wspólnym uściskiem dłoni, zdobywamy wierzchołek Kościelca (2155 m n.p.m.). Stoimy na małej, podciętej z każdej strony platformie, skąd panorama tnie horyzont wyjątkowo czystą, wyraźną linią. W praktyce jesteśmy w samym centrum polskich Tatr Wysokich, a widok zapiera dech w piersiach, ukazując nam z bliska całe otoczenie Doliny Gąsienicowej i Suchej Wody. Na wschodzie i południu pręży się potężny mur Orlej Perci, z wybitnymi wierzchołkami Granatów, Buczynowych Turni, Koziego Wierchu oraz charakterystycznej Zamarłej Turni.

widok ze szczytu na Granaty, Czarne Ściany i Kozi Wierch

Tuż obok wznosi się potężny, skalny bastion Świnicy oraz Zadni Kościelec, a na dalekim horyzoncie dumnie majaczy Lodowy Wierch, Łomnica oraz Gerlach. Spoglądając na zachód, widzimy trawiaste grzbiety Tatr Zachodnich z Bystrą, Kasprowym Wierchem oraz dumnym Giewontem na czele. Dolina Gąsienicowa z tej wysokości wygląda jak rozległy, zielony amfiteatr usiany błękitnymi oczkami polodowcowych stawów. Piękna, bezwietrzna, sierpniowa pogoda pozwoliła nam na dłuższą chwilę zasłużonej celebracji tego sukcesu w absolutnym spokoju, mimo wielu turystów na wierzchołku. Towarzyszyły nam ptaszki polujące na okruchy z naszych kanapek 🙂 Zapewne był to płochacz halny z rodzinką.

turyści na wierzchołku Kościelca

Zejście do Zielonej Doliny Gąsienicowej

Powrót z wierzchołka na przełęcz Karb wymaga od nas podwójnej koncentracji, gdyż schodzenie po gładkich płytach bywa bardziej zdradliwe niż wspinaczka. Po bezpiecznym dotarciu na siodło zmieniamy wektor marszu i niebieskim łącznikiem schodzimy w przeciwną stronę niż przed południem. Wkraczamy na teren zachwycającej Zielonej Doliny Gąsienicowej, gdzie bita ścieżka wije się łagodnie pośród malowniczych formacji polodowcowych.

Mijamy po drodze Kurtkowiec z jego unikalną, wyspową specyfiką oraz głęboki Zielony Staw Gąsienicowy. Przyroda w tej części pasma jest niesamowita, a soczysta zieleń wysokogórskich traw idealnie współgra z szarym granitem otaczających nas grzbietów. Ten łagodny, relaksacyjny spacer pozwala naszym nogom odpocząć po trudach skalnej wspinaczki.

Zielona Dolina Gąsienicowa, w tle Beskid i Kasprowy Wierch

Zasłużony relaks w schronisku Murowaniec

Kamienny trakt doprowadza naszą Gorlicką Grupę Górską wprost pod drzwi kultowego schroniska PTTK Murowaniec. Tutaj wreszcie pozwalamy sobie na zasłużony, długi odpoczynek po pokonaniu najtrudniejszych technicznie etapów dzisiejszej trasy. Wspólny posiłek, kubek gorącej kawy z szarlotką i tradycyjna, wesoła atmosfera w zespole idealnie dopełniają ten udany dzień. Analizujemy mapę, dzielimy się pierwszymi wrażeniami z wierzchołka i rzetelnie regenerujemy siły przed ostatnim etapem marszu ku dolinie. 🙂

Świnica z prawej i grań Kościelców z Zielonej Doliny

Klamra powrotu przez Boczań do Kuźnic

Na koniec naszej prawie 20-kilometrowej marszruty wybieramy niebieski szlak turystyczny prowadzący przez grzbiet Boczania. Ścieżka biegnie początkowo otwartym terenem grzbietowym, oferując ostatnie, dalekie panoramy na otoczenie Doliny Olczyskiej i pobliskie regle, z cudownym widokiem na Giewont, oświetlony ostatnimi promieniami słońca! 🙂 .Następnie wchodzimy w gęsty, mroczny bór świerkowy, gdzie bita, kamienna droga miarowo i łagodnie sprowadza nasz krok w dół poprzez dawne tereny górnicze.

Skupniów Upłaz z Boczaniem, z tyłu Nosal

Kolana odczuwają już trudy tej wymagającej, całodniowej wyrypy, jednak satysfakcja w grupie jest ogromna. Po kilkunastu kilometrach solidnego marszu meldujemy się z powrotem w Kuźnicach, zamykając tę kompletną, tatrzańską pętlę. Ściągamy ciężkie buty trekkingowe przy samochodzie z poczuciem głębokiego spełnienia i autentycznej radości z każdego postawionego dziś kroku. I tak kończy się nasza eskapada z sumą podejść na ponad 1300 m… Poniżej zostawiam mapkę naszej 19- km trasy.

 

Na koniec zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć z naszej wędrówki. Zachęcam również do lektury pozostałych wpisów na blogu – znajdziecie tam setki relacji i merytorycznych porad z moich lat wędrowania. Do zobaczenia na szlaku! Jeśli cenisz moją 14-letnią pracę na blogu, rzetelność opisów i pasję, którą dzielę się z Wami w każdej opowieści, możesz postawić mi wirtualną kawę. Twoje wsparcie to dla mnie ogromna motywacja do dalszego tworzenia pomocnych i pełnych magii treści. Dziękuję za każde wsparcie… ! Z górskim pozdrowieniem

Marcogor

buycoffee.to/marcogor

 Postaw kawę dla Marcogor na buycoffee.to

O autorze

marcogor

Bloger z Gorlic, górołaz opisujący swoje górskie wyprawy, zakochany w Tatrach, miłośnik górskich wędrówek i wszystkiego piękna natury. Góry to moja pasja i mój drugi dom.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Jeśli podoba Ci się moja twórczość i znalazłeś tu coś inspirującego oraz chcesz docenić mój wkład pracy, możesz postawić mi kawę :)

Postaw mi kawę na buycoffee.to

TURYSTYKA – GÓRY – PODRÓŻE – BLOG ISTNIEJE OD II.2012

Pasma Górskie

Translate »