W paśmie górskim Börzsöny na Węgrzech

W paśmie górskim Börzsöny na Węgrzech

Lubię odkrywać nowe, ale to już wiecie… chcę być znawcą gór i mam marzenia, ale swoje plany i ambicje przekładam na swe możliwości.  Jednym z głównych moich celów było dobre poznanie wszystkich gór Polski. Gdy to się udało kolejnym zamierzeniem było odkrycie i penetracja wszystkich pasm górskich na Słowacji. Te cele już są za mną, choć oczywiście powracam na ulubione szczyty. W między czasie odwiedzałem też inne kraje, gdzie gór nie brakuje, jak Rumunia, Ukraina, czy Austria. Życia pewnie by brakło, żeby przejść całe Alpy i Karpaty biorąc pod uwagę ich ogrom i swój ograniczony czas. Jednak takim następnym celem było poznanie wszystkich gór na Węgrzech nie licząc malutkiego i niskiego pasma przedalpejskiego. Po odwiedzeniu pasma Matry, Gór Bukowych, Cserhatu i Gór Zemplińskich, czyli części pasma Slansko-Tokajskiego po węgierskiej stronie oraz Aggteleku, czyli węgierskiego krasu ostatnim miejscem do poznania pozostało pasmo górskie Börzsöny, leżące zaledwie 50 km na północ od Budapesztu. Podczas wrześniowego urlopu postanowiłem odwiedzić większość tych gór, ale najważniejszym przystankiem były właśnie Börzsöny.

Dotarłem do nich podróżując z Czech po drodze zwiedzając przepiękne zamki w Wyszehradzie i Ostrzyhomiu oraz w Nogradzie. Ale o tym zapewne będzie w osobnym wpisie. By się dostać w góry z Wyszehradu musiałem przepłynąć promem przez Dunaj, bo właśnie nad nim postawiono te potężne twierdze dla obrony przed Turkami. Bramą do pasma Börzsöny jest miejscowość Diósjenő blisko miasta Retsag, więc tam skierowałem swój samochód. Stamtąd wychodzi szlak na najwyższy szczyt tych gór Csóványos, mierzący 939 m. Stoi na nim wieża widokowa oferująca panoramę 360 stopni. Ale po kolei… Börzsöny to grupa górska w Wewnętrznych Karpatach Zachodnich, stanowiąca najbardziej na zachód wysunięty człon Średniogórza Północnowęgierskiego obejmującego jeszcze Cserhat, Matrę i Góry Bukowe. Leży między doliną Dunaju na południu, doliną Ipoli na zachodzie i północy oraz górami Cserhat na wschodzie. 

Góry Börzsöny są górami niskimi, jedynie najwyższy szczyt sięga ponad 900 m n.p.m. Ponieważ jednak wznoszą się stromo ponad niskim otoczeniem, o wysokości ok. 200 m n.p.m., charakteryzują się znacznymi wysokościami względnymi, w granicach 500–750 m. Krótkie dopływy Ipoli, spływające z zachodnich stoków gór, a zwłaszcza bezpośrednie dopływy Dunaju, swymi głęboko wciętymi dolinami silnie rozczłonkowały te góry. W środkowej części gór powstały wskutek tego dość śmiałe formy krajobrazu. Część ta nosi nazwę Wysoki Börzsöny, a widoki w tej części są przepiękne. Doskonale daje się wyczuć tę głębię, o której tu mowa. Zresztą zobaczycie to na zdjęciach. Tworzy ją na długości 12 km dział wodny o przebiegu w przybliżeniu południkowym. Wznoszą się w tym grzbiecie najwyższe szczyty – wspomniany już Csóványos oraz Nagyhideghegy (865 m n.p.m.). Główny grzbiet opada stromo do głęboko wciętych dolin, odsłaniając miejscami gołe, urwiste skały. W sumie daje to niesamowity pejzaż, co mogłem dobrze zaobserwować dzięki świetnej pogodzie jaka mi towarzyszyła tego pamiętnego dnia. Większą część gór obejmuje utworzony w 1997 r. Park Narodowy „Dunaj-Ipola” (węg. Duna-Ipoly Nemzeti Park). 

Góry Börzsöny są terenem wypoczynkowym popularnym wśród mieszkańców Budapesztu. Jednak ja podczas swej wędrówki spotkałem tylko dwoje turystów oraz grupę rowerzystów. A na wieży widokowej byłem sam ponad pół godziny delektując się cudnym spektaklem na niebie i falowaniem lasów na zboczach najwyższych szczytów. Tego dnia wspaniała była także gra światła popołudniową porą, gdy tam dotarłem. Z Diósjenő można podjechać kawałek asfaltową drogą przez las w kierunku Kemence, gdzie zostawiłem auto na poboczu  tuż przed zakazem wjazdu. Tam jest granica parku narodowego, ale powyżej jest jeszcze duży parking i samochody jeździły w tamtym kierunku cały czas, więc chyba można nawet tam podjechać, zwłaszcza, że zielony szlak którym podchodziłem częściowo pokrywa się z tą szosą na Kemence. Ten górny parking przy zielonym szlaku nazywa się Jenői-Závoz, jest tam punkt widokowy.

Stamtąd szlak prowadzi przez ładną polanę Gal-ret, gdzie rosły śliczne fioletowe kwiaty, jak krokusy… nie wiem co to! Możemy sobie skrócić drogę idąc koło zabudowanego źródełka Gal-kut. Ścieżka łagodnie prowadzi przez uroczy las do połączenia ze szlakiem niebieskim, gdzie pojawia się wygodna leśna droga. W tym miejscu znajdują się szczątkowe ruiny jednej z wielu leśniczówek, które pobudowali tutaj kiedyś węgierscy hrabiowie, którzy jeździli tu na polowania. Po kilku minutach szutrowa droga odchodzi w bok wraz z niebieskim szlakiem, a my idziemy dalej, teraz trochę stromiej zielonym wariantem. Po minięciu wyraźnego siodła teren znowu się wypłaszcza i spotykamy ruiny kasztelu Nyír-rét. Nie możemy tego przegapić, gdyż postawiono tutaj tablicę informacyjną. Bliskość wielu twierdz i zamków węgierskich królów spowodowała zapewne, że ten leśny teren był kiedyś tak gęsto pokryty zabudowaniami i małymi zameczkami, których jest więcej w okolicy, w większości w formie bardzo skąpych ruin. 

Dalej trzeba się wspinać znowu troszkę stromiej na przełęcz Varsa-tető, skąd już mamy tylko 650 metrów na najwyższy szczyt tego pasma. Od siodła prowadzi nas już czerwony szlak, który biegnie przez cały Wysoki Börzsöny. I tak wygodną trasą wychodzimy na wierzchołek Csóványos na którym postawiono wieżę widokową skąd mamy naprawdę fenomenalne widoki. Szczyt zbudowany jest z andezytów, stanowi fragment dawnej, zerodowanej kaldery wulkanicznej. Są na nim jakieś pozostałości betonowe, z tablic informacyjnych ciężko wywnioskować co tam było, gdyż tekst jest tylko po węgiersku, stare zdjęcia sugerują, że ten teren był eksploatowany górniczo, być może nawet była tu jakaś wieża. Panoramy są genialne, wspaniale oddają głębię tych gór, ta część gór Börzsöny dostarcza turyście najciekawszych widoków, a wędrówka tędy daje wrażenie gór znacznie wyższych.

Na platformie widokowej są ławki, więc można spocząć i się zapatrzeć na piękno natury… Są także tablice z opisami panoram, widać doskonale pobliskie pasmo Cserhat, a za nim słowackie Rudawy, dostrzegłem nawet przekaźnik telewizyjny na wzgórzu koło Nitry zwanego Zobor. W oddali widać część gór Matra, a na południe równiny w kierunku Budapesztu. Stolicy nie dostrzegłem, ale już zamek w Wyszehradzie tak. Długo nie mogłem się napatrzeć na cudowne tego dnia krajobrazy. Miałem schodzić tą samą trasą do auta, ale mając czas postanowiłem trochę więcej poznać to pasmo. zszedłem na znaną mi już przełęcz Varsa-tető i poszedłem dalej czerwonym szlakiem na wierzchołek Pogányvári-nyerges mierzący 815 m. Tuż za nim miały być ruiny zamku Pogányvár, ale napotkałem tylko jakieś szczątki muru. Teren wyglądał bardziej jak jakieś średniowieczne grodzisko. Powędrowałem jeszcze kawałek tym szlakiem ciekawym skalistym grzbietem i zawróciłem leśną drogą na skróty w kierunku zielonego szlaku, którym podchodziłem. Znowu nieodzowna okazała się aplikacja Mapy.cz, gdzie wcześniej sobie ściągnąłem bardzo dokładne mapy tego terenu. 

I tak bez problemów dotarłem do zielonego szlaku poniżej ruiny kasztelu. Potem już szybko zszedłem w stronę parkingu. Jako, że wcześniej podchodziłem częściowo asfaltową drogą, teraz postanowiłem wrócić ściśle według szlaku i dzięki temu odkryłem urocze jeziorko, które utworzyło się w jednym z lejów po bombach z czasów wojny. Nazywa się Bombatölcsérek, a mi przypominało beskidzkie Morskie Oko, koło którego bardzo blisko mieszkam na co dzień. Stąd już blisko miałem do samochodu, pozostało tylko zejście nielubianym asfaltem na parking. I tak zakończyła się moja genialna przygoda z górami Börzsöny. Pięknie, nie trudno i nie tak znowu daleko… Polecam każdemu, zwłaszcza jesienią węgierskie góry są przepiękne z racji tego, że są głównie porośnięte lasami bukowymi, co daje w efekcie niesamowite kolorki jesieni. Na koniec jak zawsze zapraszam do oglądania fotorelacji z wycieczki i czytania innych artykułów o Węgrzech! Pasma górskie tutaj naprawdę mają dużo uroku dla spokojnych eskapad. Wrzucę tu jeszcze film z panoramą z wieży widokowej na zachętę… myślę, że zachwycicie się tymi górami! Z górskim pozdrowieniem

Marcogor

 Postaw mi kawę na buycoffee.to

 

 

O autorze

marcogor

Bloger z Gorlic, górołaz opisujący swoje górskie wyprawy, zakochany w Tatrach, miłośnik górskich wędrówek i wszystkiego piękna natury. Góry to moja pasja i mój drugi dom.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

TURYSTYKA – GÓRY – PODRÓŻE – BLOG ISTNIEJE OD II.2012

POSTAW KAWĘ MARKOWI

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Pasma Górskie

Translate »