Z Runiny na Płaszę i Okrąglik oraz wizyta w dawnej wsi Ruske
Na kolejną wycieczkę tego roku na Słowacji wybrałem położone na wschodzie, blisko granicy z Ukrainą pasmo Bukowskich Wierchów, czyli słowackiej części Bieszczad Zach., które obejmuje głównie pasmo graniczne. Ponieważ kiedyś zrobiłem w tych górach trasę na trójstyk trzech granic, czyli Krzemieniec od południa, tym razem chciałem poznać tereny bardziej na zachód od Rabiej Skały. Wybrałem się więc z niezawodną ekipą GGG do małej wioski Runina, leżącej za miastem Snina w odległości jakieś 20 km.
Wieś znajduje się w Parku Narodowym Poloniny. Leży na wysokości 560 m n.p.m. Jest to najwyżej położona wieś w powiecie snińskim, a także w całym regionie Zemplin. Pierwsze pisemne wzmianki o wsi pochodzą z 1569 roku pod nazwą Ronua. W pobliżu Runiny znajdowała się wieś Smrekovce, która zanikła, a przez tereny której przechodziła nasza trasa. Ze względu na oddalenie i odizolowanie wsi od innych miejscowości, Runina oferuje doskonałe warunki do obserwacji nocnego nieba. Miejscowość jest częścią Parku Ciemnego Nieba Poloniny, który jest najciemniejszym obszarem na Słowacji pod względem zanieczyszczenia światłem .
W centrum wsi znajduje się murowana cerkiew prawosławna z 1956 r. z drewnianym ikonostasem, która zastąpiła pierwotną drewnianą cerkiew pw. św. Bogurodzicy z 1796 r ., poważnie uszkodzoną w czasie I wojny światowej. Powyżej cerkwi na samym końcu wsi znajduje się mały parking wraz tablicami informacyjnymi o szlakach tego rejonu. Nieopodal stoi ciekawa budowla z opisanymi panoramami widocznymi z tego miejsca. W okolicach miejscowości znajdziemy też dwa cmentarze wojenne z okresu I wojny św. W dole wioski jest także mały cmentarz żydowski oraz fajny wodospad w pobliżu, zwany Runinskim, który odwiedziliśmy przed powrotem do domu…
Ale wróćmy do początku wyprawy! 🙂 Zostawiwszy samochody na parkingu wyruszyłem wraz z moją ekipą na zielony szlak w kierunku granicy z Polską. Wraz z nim poprowadzono tam ścieżkę krajoznawczą do miejsca kultu maryjnego, tj. do „Tri Studnicky” . Dróżka prowadzi najpierw skrajem łąk, a później wchodzi do lasu, a w miejscu zwanym „Pod Vysokou Kýčerou” trasy się rozchodzą. Skręciłem w prawo wzdłuż żółtych znaczków, by trafić po kwadransie do Trzech Studniczek. To miejsce jest wyjątkowe… Obok trzech zabudowanych źródeł i krzyża postawiono tam kilka lat temu bardzo ładną kaplicę…
To tu w 1927 roku dziewięcioletniemu Jurajowi Regule (1918–1997) rzekomo objawiła się Matka Boska. Do II wojny światowej miejsce to odwiedzali prawosławni, po czym popadło w zapomnienie. W 1991 roku miejsce to zostało odrestaurowane przez mieszkańców Runiny. W 2012 roku powyżej trzech studni poświęcono prawosławną kaplicę Matki Boskiej. Spotkaliśmy tam mieszkańca opiekującego się tym miejscem, który opowiedział nam całą historię… Raz w roku jest tutaj msza odpustowa i święto w całej wsi końcem lipca. Po odkryciu tego wszystkiego ruszyliśmy dalej…
Nie trzeba stąd wracać z powrotem do zielonego szlaku, gdyż idąc od kaplicy drogą leśną dalej prosto dojdziemy do niego nieco wyżej. Wygodna droga prowadzi pod górę i robi się coraz stromiej. Dopiero po wejściu na grzbiet Vysokiej Kýčery szlak trochę się wypłaszcza, choć całe podejście aż na przeł. pod Dziurkowcem daje w kość… 🙂 Po drodze mijamy jeden punkt widokowy, a przy wyjściu z lasu na połoniny napotkamy tabliczkę pamiątkową ze zdjęciem i książką wpisów, poświęconą tragicznie zmarłemu tutaj młodemu turyście! Po dotarciu na przełęcz od razu oszołomiły nas nieziemskie widoki!
Zrobiliśmy tu długą przerwę, by odpocząć po trudach wspinaczki oraz delektować się wspaniałą panoramą! Widokowe siodło leży pomiędzy górami Ďurkovec (1189 m) na wschodzie i Pľaša (1163 m) na północnym zachodzie. W południowej, słowackiej części należy do Parku Narodowego Poloniny i Narodowego Rezerwatu Przyrody Pľaša o najwyższym, V stopniu ochrony, w północnej, polskiej części do Ciśniańsko- Wetlińskiego Parku Krajobrazowego. Zobaczymy stąd wiele słowackich i ukraińskich pasm górskich oraz oczywiście polskie wierzchołki Bieszczadów. Poniżej filmik z widokami…
Wypoczęci i najedzeni ruszyliśmy dalej niebieskim szlakiem granicznym w stronę wspomnianej Płaszy. Czekała nas najprzyjemniejsza część wycieczki, czyli łagodny spacer pośród cudnych połonin… Zakwitła właśnie teraz kiprzyca wierzbówka! Pomiędzy Ďurkovcem, a Pľašą znajdują się najpiękniejsze łąki połonińskie na Słowacji. Początkiem sierpnia lato było w pełni swej krasy, więc ukwiecone łąki cieszyły niezmiernie nasze oczy! Szybko dotarliśmy na wierzchołek Płaszy, gdzie widoki były jeszcze rozleglejsze… W okolicach szczytu widać okopy z czasów II wojny światowej.
Szczyt pokryty jest nieciągłą pokrywą leśną z pasem łąk górskich – połonin i zapewnia panoramiczne widoki. Z dogodnych miejsc można zobaczyć otaczające szczyty- Bukovské vrchy, Slanské i Vihorlatské vrchy, Bieszczady w Polsce i ukraińskie Karpaty. Przy dobrych warunkach widoczne są Tatry Wysokie i szczyt Tatr Niżnych – Kráľova hoľa, który oddalony jest w linii prostej o ponad 160 km. Mnie urzekły widoki na potężne pasmo Borżawy na Ukrainie, które miałem szczęście odwiedzić! Pierwotna nazwa góry- Plasza pochodzi od wołoskiego ( rumuńskiego ) słowa „pleš” i oznacza łysy (nagi).
Szczytowe partie zajmuje obszar Stužica – Bukovské vrchy, który w 2007 roku został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO w kategorii Pierwotne Lasy Bukowe Karpat. Powodem tego były zachowane pierwotne lasy z ponad 200-letnimi bukami o wysokości prawie 40 metrów i ponad 300-letnimi niezwykle potężnymi osobnikami, wyjątkowo cennymi grupami jodły kalifornijskiej, osiągającymi wysokość do 50 metrów, a także równie potężnymi osobnikami klonu górskiego i wiązu górskiego. Jednocześnie należy on do stanowiska Bukovské vrchy, które jest obszarem o znaczeniu europejskim w systemie Natura 2000. Wędrować wśród tak starej i majestatycznej NATURY to genialna sprawa… 🙂
Podziwialiśmy długo widoki, by pójść dalej falującym grzbietem w kierunku szczytu Kurników Beskid (1037 m) mającym dwa wierzchołki. Poniżej drugiego znajduje się widokowa polana. Potem obniżyliśmy się na przełęcz, by krótkim, ale ostrym podejściem wejść na Okrąglik ( słow. Kruhliak ) mierzący równe 1100 m. Sam szczyt jest w większości zalesiony, ale zapewnia dobry widok na słowacką stronę Kotliny Ruskiej, gdzie mieliśmy schodzić. Jest tu również ważna krzyżówka szlaków, możemy stąd zejść przez Fereczatą do polskiej wsi Smerek, albo w pół godziny dojść na widokowy szczyt Wielkiego Jasła.
My kontynuowaliśmy wędrówkę granicznym szlakiem, aż do Ruskiego sedla, czyli przeł. nad Roztokami. Po drodze mijamy tutaj kolejne widokowe polany, a na zejściu odnajdziemy ścieżkę historyczną ” Szaniec konfederatów barskich”. W terenie nadal dobrze zachowały się ślady okopów i wałów ziemnych z XVIII w. Historię walk przybliżają liczne tablice informacyjne ze zdjęciami. To bardzo fajny pomysł na uatrakcyjnienie tego miejsca. Umocnienia powstały w 1769 w czasie pobytu w tym rejonie konfederatów barskich, następnie pełniły swoją funkcję podczas I wojny światowej, rozbudowane i wykorzystywane w 1944 w czasie bitwy dukielskiej.
Zejście na siodło przełęczy jest tu bardzo strome, zatem po dotarciu tam zrobiliśmy sobie długi odpoczynek. Wybudowano tu nawet małą wieżę widokową, choć panorama bez niej jest podobna… 🙂 Na Ruske sedlo ( 801 m ) od strony polskiej prowadzi asfaltowa droga ze wsi Majdan koło Cisnej. Od strony słowackiej dociera tylko droga gruntowa z nieistniejącej miejscowości Ruské. I nią mieliśmy schodzić na dół. Z przełęczy roztacza się ładna panorama głównie słowackich Bieszczadów. Droga tam przebiegająca była wykorzystywana od XVI wieku jako przejście pomiędzy Małopolską, a Węgrami.
W okresie od września 1939 było jedynym przejściem drogowym pomiędzy Węgrami a Generalnym Gubernatorstwem. W kwietniu 1941 przejście wizytował osobiście Hans Frank. Stara droga do wsi Ruske to jedyny dobrze zachowany dukt z tamtej epoki, o czym informuje tablica, a świadczą stare słupki geodezyjne porozrzucane przy tym węgierskim trakcie. Kamienna droga „ Porta Rusica ” z 1861 r. jest wspaniałym zabytkiem kultury! Pół godziny wylegiwania szybko minęło i trzeba było rozpocząć powrót. Szliśmy w dół tą starą drogą, po której poprowadzono zielony szlak. Czasami ścinał on zakręty drogi i schodziło się bardzo szybko…
Zaraza na początku zejścia, kawałek od szlaku w lesie stoi „Útulňa v Ruskom sedle”, gdzie można przenocować w prymitywnych warunkach. Chwilami stary dukt zamienia się w asfalt lub ścieżkę przez łąki, gdy idziemy skrótami. Mijamy kilka wiat turystycznych i źródełek. W połowie zejścia napotykamy zniszczony pomnik armii radzieckiej. Toczyły się tu bowiem ciężkie walki podczas operacji dukielskiej. I tak dochodzimy do szlabanu, gdzie zgromadzono wiele starych słupów- oznaczeń starej drogi węgierskiej. Tą trasą prowadzą też dwie cyklotrasy. Jest tam także wiata, mały parking i tablica informacyjna.
Odtąd prowadziła nas już wygodna szosa, sprowadzająca poprzez cudne łąki i obok licznych domków letniskowych do centrum dawnej wsi Ruske. Mijamy tutaj również kaplicę i stary cmentarz, by na skrzyżowaniu trafić na bar, gdzie można napić się piwa w bufecie u św. Huberta. 🙂 Na rozstaju tras jest duża wiata i kilka ławek ze stołami. Szosa prowadzi dalej prosto docierając do sztucznego zalewu Starina. Natomiast my po chwili wytchnienia skręciliśmy w lewo, kierując się nadal oznaczeniami zielonego szlaku, by wrócić do aut… Wieś Ruske została wysiedlona w 1980 r. z powodu budowy zapory Starina.
We wsi zachował się cmentarz komunalny, kaplica na miejscu zburzonego kościoła z 1789 roku, cmentarz wojskowy z I wojny światowej oraz trzy domy. Zielony szlak prowadzi jeszcze kawałek szosą, by potem wejść w las i trzymał się ścieżki wzdłuż Michalcovego potoku. Tak trafiamy na „Sedlo Zálomy”, gdzie dołącza droga rowerowa, która prowadzi tutaj starą drogą z Ruskego. Odtąd idziemy tą wspólną trasą do miejsca, gdzie kiedyś była zanikła obecnie wieś Smerekovica. Informuje o tym następna tablica informacyjna. Tutaj musimy opuścić wygodną drogę i wędrować znowu leśną ścieżką…
Cała trasa z wioski Ruske jest dość pofałdowana, co dawało się nam we znaki, po wielogodzinnym marszu! W końcu wychodzimy na piękne łąki na Runiną, gdzie czekały nasze samochody na parkingu. Jeszcze raz mogliśmy spojrzeć w górę, na cudowny graniczny grzbiet, który przemierzaliśmy… Na skraju polany odkryliśmy nawet kolejną utulnię, zwaną „Táborisko Brehy”. Ostatecznie szlak zaprowadził nas do zabudowań wsi. Pozostało nam tylko podejść asfaltem w górę wioski, by zakończyć całodzienny spacer.
Po drodze obejrzeliśmy kościół parafialny, opuszczoną starą szkołę i turystyczny punkt informacyjny, który o dziwo tutaj istnieje! I był nawet czynny mimo niedzieli… Wkrótce na parkingu zakończyła się kolejna magiczna słowacka przygoda! Choć nie do końca, bo zjechaliśmy jeszcze pod wspomniany Runinski wodospad, gdzie odkryliśmy też mały cmentarz żydowski. Poniżej mapka naszej trasy na 27 km! Dopiero wtedy ruszyliśmy do domu zatrzymując się jeszcze przy przepięknym zalewie Starina. Jest tam parking i ścieżka prowadząca do altany, z której mamy ładny widok na ten mały zbiornik wodny.
Na koniec zapraszam Was jak zawsze do obejrzenia galerii zdjęć z wycieczki i czytania innych wpisów o górskich przygodach. Polecam takie najdziksze miejsca w górach Słowacji, bo tam jeszcze można poczuć się jak podróżnik- odkrywca i zaznać w ciszy kontaktu z naturą, bez łażenia w tłumie turystów! A jeśli ten wpis dał Ci wartość, znalazłeś u mnie potrzebną wiedzę, inspiracje do podróży, to będę wdzięczny, jeśli postawisz mi kawę przez serwis Buycoffee. Tworzę bloga z ogromną przyjemnością i pasją od ponad 13 lat. Z górskim pozdrowieniem
Marcogor






















