Tatry- nasze najpiękniejsze góry opiewane przez poetów
Pora na kolejną odsłonę kącika poezji górskiej. Dziś kilka wierszy naszych poetów, którzy już w XIX w. opiewali nasze piękne Tatry. Ich zachwyt możemy odnaleźć w ich wierszach… zobaczcie sami 🙂 Zresztą jak to zgadza się z moimi odczuciami o ukochanych górach…
„Na widnokręgu Tatr” Kazimierz Przerwa-Tetmajer
„Na widnokręgu Tatr niebieska linia
W srebrzyste mgły się owija i płynie,
Jakby tam jakaś czarodziejstwa kraina
W błękitnej chmurze spała na wyżynie.
Szczyty w błękicie, w słońcu, w złotym pyle,
Jakby z kamienia wykute marzenie,
Stoją tak cicho, stoją tak nieme,
Rzucając w przepaść swe olbrzymie cienie.
Patrzę i milczę. Moja dusza leci Tam,
Gdzie te turnie wieńczą się z obłokiem,
Gdzie wieczne słońce nad przepaścią świeci,
Gdzie świat się zdaje małym i głębokim.
O, góry moje! Wyście są jak wiara,
Co duszę wznosi nad ziemskie padoły,
Gdzie każda troska, każda boleść stara
Znika w błękicie, wolna i wesoła.”
„Wiatr halny” Jan Kasprowicz
„Wiatr halny idzie!
Idzie od południa,
W szalonym pędzie przez turnie się rzuca,
Wąwozy jękiem straszliwym zaludnia,
W kłęby obłoków tumanami rzuca!
Lasy świerkowe uginają czoła,
Jakby w pokornym, lękliwym ukłonie,
A on gwałtownie, przeraźliwie woła,
Niosąc ze szczytów mroźnych tchnień wonie.
Góry drżą w posadach pod jego stopami,
Chmury się rwą na strzępy i kawały,
On gra na harfie między skał szczelinami,
A echo niesie ten hymn w świat cały.
Pędź, wietrze wolny! Pędź przez te granity!
Rozpędź mą duszę, jak te białe chmury,
Niech się odnajdę w słońcu, w lazur wbity,
W tym wielkim krzyku niepokornej góry!”
„Hala” Jalu Kurek
„Tu nie ma drogi, jest tylko milczenie
Wysokich traw i nastrojowych cieni.
Góry tu dają duszom swym schronienie,
W krynicy światła, w błękitnej przestrzeni.
Słońce tu pije rosa z lnu i wrzosu,
A wiatr o gajdach w smrekach opowiada,
Tu nie usłyszysz miejskiego hałasu,
Tylko jak potok w dolinę zapada.
Hala jest święta. Tu ziemia i niebo
W jednym uścisku trwają nieruchomo.
Tu każdy kamień jest wielką potrzebą,
Którą rozumieć tylko nam wiadomo.
Stoję i patrzę. W dole dym z koliby
W błękitną wstęgę powoli się splata…
To moje góry. Bez kłamstwa, bez szyby,
Najczystsza cząstka szerokiego świata.”




