Wybierz Strona

Lodospady w Rudawce Rymanowskiej oraz zimowo na Tokarni w paśmie Bukowicy

Lodospady w Rudawce Rymanowskiej oraz zimowo na Tokarni w paśmie Bukowicy

Korzystając z dnia wolnego w tygodniu udałem się na eksplorację dalszych rejonów Beskidu Niskiego. Tych przeze mnie jeszcze nie odkrytych. Jako, że słyszałem dużo ostatnio o słynnych już lodospadach na Wisłoku postanowiłem właśnie tam się udać. W tym celu pojechałem do Rudawki Rymanowskiej, małej wioseczki w pobliżu uzdrowiska Rymanów- Zdrój. Niestety moja wycieczka odbyła się już po odejściu fali siarczystych mrozów w czasie których rzeczone lodospady były takie piękne. Przyszły roztopy i część z nich popłynęła wraz z falą ciepła. Ale coś pozostało, na tyle ciekawe, że zachęciło mnie do koniecznego odwiedzenia tego miejsca w przyszłym roku podczas prawdziwej zimy. 

Zwiedzanie rozpocząłem od Rudawki Rymanowskiej, osady położonej w województwie podkarpackim u podnóża Wzgórz Rymanowskich, i Pogórza Bukowskiego.  Tutaj w Jarze Wisłoka (40 m głęb.) leżą malownicze miejsca do plażowania i kąpieli, oraz znajduje się największa w polskich Karpatach odkrywka łupków menilitowych zwana Ścianą Olzy. Tu zatem rozpocząłem swą eskapadę. Ściana Olzy to po prostu wychodnie fliszu karpackiego w przełomowym odcinku doliny Wisłoka. Są olbrzymie i robią wrażenie, podejść można tu popod samą ścianę pokonując koryto Wisłoka. Jest to zarazem największa w polskich Karpatach odkrywka łupków menilitowych. W jego sąsiedztwie na prawym dopływie Wisłoka znajduje się ciekawy wodospad. 

Okolice Rudawki upodobał sobie bardzo Karol Wojtyła, wtedy wikary z krakowskiej parafii. Po raz pierwszy przebywał w tym regionie z młodzieżą w 1952 r. , a po raz ostatni w 1978 r. Jego pobyty upamiętnione zostały obeliskiem przy opisanym powyżej wodospadzie. Natomiast w 2010 r. Rudawkę odwiedził ówczesny prezydent Polski Bronisław Komorowski. W miejscowości znajduje się ośrodek wypoczynkowy „Rudawka” z mini tężnią, basenem solankowym oraz kompleksem rekreacyjno -sportowym, a także domki dla gości. Na terenie wsi Zakład Doświadczalny Instytutu Zootechniki prowadzi sezonową hodowlę koni. Dodatkowo we wsi co roku w każdą ostatnią niedzielę sierpnia odbywa się Krajowa Wystawa Bydła Simentalskiego organizowana przez ten Zakład. Krowy tego typu mogłem podziwiać na polu nawet marcowej pory. Jako ciekawostkę podam jeszcze, że między 30 czerwca a 2 lipca, od 2015 odbywa się w pobliżu Ściany Olzy festiwal muzyczny ”wielkich głośników” Bass Camp. Stąd zapewne amfiteatr tam spotkany przeze mnie nad samą rzeką wraz z ławeczkami.

Przez Rudawkę przebiega też rowerowy szlak etnograficzny z Rymanowa, a w pobliżu jest także w odległości 3 km stacja narciarska „Kiczera” z wyciągiem krzesełkowym. Po spenetrowaniu owej ściany i wsi próbowałem przedostać się wzdłuż koryta Wisłoka w poszukiwaniu pozostałości lodospadów. Niestety rozpoczęta odwilż uniemożliwiła mi poruszanie po rzece. Zazwyczaj turyści stąpają po twardym lodzie, wtedy już to było niebezpieczne. Jakoś dotarłem po błotnistej skarpie nad zakole Wisłoka skąd zobaczyłem rozsławione lodospady, a raczej to co po nich pozostało. Mimo wszystko i tak zrobiły na mnie wrażenie. Po zrobieniu kilku udanych fotek spróbowałem dotrzeć do nich od drugiej strony, najlepiej jest szlakiem konnym biegnącym obok stajen. Niestety tutaj też nie zbliżyłem się bliżej niż na 100 metrów. Cóż, wiem choć, że jest po co tu wracać za rok…

Po tych przygodach pojechałem zobaczyć z bliska stok narciarski w pobliskich Puławach Górnych. Ta osada to również ciekawa historia mieszkańców przesiedlonych tu ze Śląska Cieszyńskiego i Zaolzia, ale to nie temat na to opowiadanie. Postanowiłem zdobyć tego dnia jeszcze jakiś szczyt i padło na Tokarnię – najwyższe wzniesienie pobliskiego pasma Bukowicy. Pasmo Bukowicy leży między doliną Wisłoka na zachodzie a doliną Osławy na wschodzie. Dość długie, ale niewysokie pasmo niczym szczególnym się nie wyróżnia, jak to w Beskidzie Niskim, ale długie partie grzbietowe są zajęte przez liczne polany i łąki, a co za tym idzie są widokowe. Wyruszyłem na Tokarnię najkrótszym szlakiem z Woli Piotrowej, ale z powodu roztopów ledwo go zdobyłem. Wędrówka nawet kilka kilometrów w zapadającym śniegu wykańcza człowieka bardzo szybko. 

szczyt Tokarni w oddali

Szlak zaczyna się obok dawnego PGR-u i prowadzi starą drogą do masztu telekomunikacyjnego na szczycie. Droga ta jednak była zawiana, zaspy po kolana, więc nie było łatwo. Dochodząc na główny grzbiet, przy połączeniu żółtego szlaku z czerwonym napotkałem murowaną, zamykaną wiatę, ale bardzo zasyfioną… Stąd trasa na wierzchołek była już łatwiejsza, prowadziły mnie czyjeś ślady, pewnie piechura podążającego GSB. Na głównym wierzchołku jak pisałem znajduje się maszt telefonii komórkowej. Ze szczytu roztacza się rozległy widok w kierunku północnym na Pogórze Bukowskie, w kierunku południowo-wschodnim na Bieszczady oraz w kierunku zachodnim na Beskid Niski a przy dobrej widoczności nawet Tatry. Ja mogłem pomarzyć o takich widokach, ale świetnie prezentowały się stąd fermy wiatrowe na sąsiednich wzgórzach. Podczas I i II wojny światowej był to również rejon ciężkich walk frontowych.

Odpocząłem trochę po wyrypce, nie zdając sobie sprawy, że czeka mnie jeszcze większa. Postanowiłem bowiem, że zejdę ze szczytu do auta na azymut przez zaśnieżony las. To nie był dobry pomysł, póki szedłem polaną było dobrze, po zagłębieniu się w las zacząłem się zapadać w śniegu i obsuwać po każdym kroku na stromym stoku po pas. Wygrzebywanie z powrotem i taka zabawa przez godzinę, zanim wyszedłem na łąki przed lasem wykończyły mnie na dobre. Myślałem, że nie dojdę do samochodu pozostawionego w Woli Piotrowej. Zrobiłem to naprawdę resztką sił i reszta planów na ten dzień, który przecież jeszcze się nie kończył, musiała zostać odłożona na inny raz. Wyrypa była taka, że dostałem niezły wycisk, ale przecież o to chodzi przed letnim sezonem, by zbudować dobrą kondycję, bo wycieczki będą wtedy o wiele dłuższe. Ku swej radości widzę, że forma rośnie… A odkrywanie mego Beskidu Niskiego kręci mnie coraz bardziej! Tego dnia wróciłem do domu, by leczyć rany, ale za tydzień był już kolejny wypad. O tym już wkrótce. Z górskim pozdrowieniem

Marcogor

O autorze

marcogor

Bloger z Gorlic, górołaz opisujący swoje górskie wyprawy, zakochany w Tatrach, miłośnik górskich wędrówek i wszystkiego piękna natury. Góry to moja pasja i mój drugi dom.

1 komentarz

  1. Kacper

    Niesamowite zdjęcia. Aż ciekaw jestem jak te miejsca wyglądają latem.

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

TURYSTYKA – GÓRY – PODRÓŻE – BLOG ISTNIEJE OD II.2012

POSTAW KAWĘ MARKOWI

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Pasma Górskie

Licznik odwiedzin

Translate »