Na szlaku wygasłych wulkanów, czyli powrót na Pogórze Kaczawskie

Na szlaku wygasłych wulkanów, czyli powrót na Pogórze Kaczawskie

Kolejny dłuższy urlop wykorzystałem na czwarte już odwiedziny Sudetów. Najdalej ode mnie położone pasma górskie, do zobaczenia których, muszę się przemieścić nawet pięćset kilometrów. Czas ten wykorzystałem na zwiedzanie miejsc jeszcze przeze mnie nie odkrytych, choć było kilka powtórek, z racji wybudowania tamże wież widokowych. Niektóre góry odwiedziłem bardzo krótko, nie poświęcając im zbyt wiele czasu. Miałem odczucie, że wiele atrakcji ominąłem z racji braku czasu i nastawienia na zdobywanie najwyższych szczytów. Ta wycieczka objazdowa była bardziej krajoznawcza, starałem się nie ominąć żadnych głównych ciekawostek odwiedzanych rejonów Kotliny Kłodzkiej i szerzej Dolnego Śląska. Dzięki temu przekonałem się ostatecznie, że to przecudny region Polski i cudów do podziwiana tam wystarczy na kilka następnych wyjazdów!

Jednym z rejonów zaliczonych tym razem było Pogórze Kaczawskie, które znałem tylko pobieżnie z odwiedzenia kilku interesujących miejsc, jak Organy Welisławskie, czy Małe Organy Myśliborskie, albo Czartowska Skała. Już wtedy zafascynował mnie tam Szlak Wygasłych Wulkanów, którego opisy natrafiałem często. A zatem powróciłem, by go przejść tym razem trochę bardziej, choć to nie był szlak długodystansowy, tylko bardziej samochodowy, gdyż przemieszczałem się w pobliże wulkanów autem.

ratusz w Świerzawie

Jako, że dotarłem tamże z Gór Kaczawskich moim pierwszym przystankiem była Świerzawa, urokliwe miasteczko leżące przy drodze z Jeleniej Góry do Złotoryi. W centrum miasta można zobaczyć tam rynek, który otaczają XIX-wieczne kamieniczki, w tym budynek dawnej apteki z 1690 r. Również dwa zabytkowe kościoły, kościół parafialny pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, z II poł. XIV w, Kościół św. Józefa Opiekuna, przy pl. Wolności, wzniesiony przez ewangelików latach 1747-48 oraz ratusz miejski wybudowany w 1810 roku. Ozdobą ratusza jest płaskorzeźba przedstawiająca herb miasta czyli otwartą dłoń. Wewnątrz na uwagę zasługuje zabytkowa waga miejska zamieszczona na suficie w dolnym korytarzu.

Kościół parafialny w Świerzawie z XIV w.

Mnie jednak sprowadził tam zabytek klasy zero! Bowiem na obrzeżach miasta stoi romański Kościół św. Jana i Katarzyny, wzniesiony w połowie XIII w (w źródłach pisanych pierwszy raz o kościele informowano w 1268 r.). Ewenementem jest, że obiekt romański zachował się w tak dobrym stanie, do dziś przetrwał w prawie niezmienionym wyglądzie. Kościół nie pełni już funkcji sakralnych, ale muzealne i wystawiennicze. Prawdziwym dziełem kunsztu kamieniarskiego jest wspaniały portal z Drzewem Życia, pochodzący z XII wieku.

Największą atrakcją zabytku są malowidła, które zdobią ściany świątyni. Odkryte w 1977 roku pod warstwami tynku ścienne malowidła o tematyce zwierzęcej i roślinnej pochodzą z XIII wieku. Przedstawiają dosyć nietypowe zwierzęta takie jak bocian, żyrafa czy ryby. Malowidła te są ściśle związane z symboliką życia. Ścianę północną kościoła zdobią XIV-wieczne malowidła ukazujące życie Katarzyny Aleksandryjskiej według „Złotej Legendy”. Wewnątrz świątyni uwagę przykuwają także XVI-wieczne, renesansowe płyty nagrobne z rzeźbionymi postaciami, XII-wieczna chrzcielnica, drewniane, polichromowane empory czy prezbiterium romańskie.

malowidła ścienne z XIII w.

Po tej architektonicznej uczcie udałem się do pobliskiej wsi Gozdno, by wejść na wieżę widokową na wzniesieniu tamże, czyli Zawodnej. Na skraju lasu, nieopodal przełęczy jest tam malutki parking, skąd na wieżę mamy kilka minut. Ta malutka wieś zaistniała na mapie turystycznej tylko dzięki tej drewnianej wieży, na zachód od zabudowań wsi, z której to rozlega się widok na Pogórze i Góry Kaczawskie, Karkonosze oraz Rudawy Janowickie. Aktywnych przyciąga tutaj też ścieżka rowerowa – single track z Dobkowa o długości 14,5 km. Niestety tego popołudnia nie miałem szczęścia do pogody i niewiele zobaczyłem. Między opadami i falami mgły udało się wypatrzyć najwyższe szczyty Gór Kaczawskich oraz Wilczą Górę, koło Złotoryi, która miała być moim następnym celem…

wieża na Zawodnej

Przeczekałem opady i ruszyłem dalej w kierunku Złotoryi. Przed samym miastem jest tam parking po prawej stronie drogi, skąd wyruszyć można do rezerwatu przyrody Wilcza Góra, utworzonego w 1959 r. Wilcza Góra (często także zwana Wilkołak) to bazaltowy szczyt o wysokości 367 m n.p.m. na Pogórzu Kaczawskim (północno-zachodni skraj Pogórza Złotoryjskiego), pozostałość neogenowego wulkanu. W czasie eksploatacji kamieniołomu tutaj, odsłonięto górnokredowe piaskowce występujące w obrębie złoża bazanitu. Wilcza Góra jest pozostałością wulkanu, który był aktywny w neogenie, ok. 15,5 mln lat temu, w związku z zachodzącymi wówczas alpejskimi ruchami górotwórczymi.

Obecnie widoczne wzniesienie nie stanowi jednak stożka wulkanicznego, lecz resztkę komina, którym magma przedostawała się ku powierzchni, tzw. nek. Stożek wulkanu znajdował się wyżej, jednak w późniejszych okresach został zniszczony, odsłaniając głębsze warstwy skał. Dzięki wyrobiskom kamieniołomu można obserwować niemal pełny przekrój komina wulkanicznego, z różnymi rodzajami skał wulkanicznych i starszych piaskowców oraz efekty innych zjawisk wulkanicznych. Najciekawszą formą jest tzw. róża bazaltowa – układ słupów rozchodzących się gwiaździście z jednego punktu.

róża skalna w kamieniołomie Wilcza Góra

U podnóża góry, w górnokredowych piaskowcach znajdują się pseudokrasowe jaskinie: Wilcza Jama (7 m długości) i Niedźwiedzia Jama (2 m). Właśnie od nich zacząłem odkrywanie tego terenu. Z parkingu wychodzi ścieżka przyrodnicza, trzeba się trochę natrudzić, by ją odnaleźć w krzaczorach, najpierw prowadzi do jaskiń, potem wychodzi na drogę leśną i doprowadza na polanę, pod skalistą ścianę góry. Tutaj szlak zakręca dalej na łąkę, na wzgórze oficjalnie nie ma wejścia, bo to teren Kopalni Bazaltu Wilcza Góra należącej do firmy Colas. Bazanit wydobyty w tej kopalni posłużył m.in. do budowy Trasy W-Z, Trasy Łazienkowskiej, Pałacu Kultury i Nauki oraz warszawskiego metra. W wyniku działalności kopalni zniszczona została znaczna część góry (ok. 30–40%) wraz ze szczytowym fragmentem, przez co wysokość Wilkołaka obniżyła się z 373 do 367 m n.p.m.

By Maciek Kwiatkowski – Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=25080829

Obecnie wyrobiska otaczają wierzchołek z trzech stron, jednak warto się tam wspiąć bardzo stromym zboczem, by zobaczyć kamieniołom z góry, wraz z przekrojem skał. Również panoramy na okoliczne masywy górskie są ciekawe. Przy samym urwisku odkryłem nawet świetne stanowisko biwakowe z miejscem na ognisko, więc chyba karkołomna wspinaczka jest popularna w tym miejscu. Ale jest naprawdę niebezpiecznie, jako, że było mokro i błotniście miałem olbrzymie problemy z wdrapaniem się na sam szczyt wąską ścieżyną nad krawędzią urwiska! W nocy z 25 na 26 sierpnia 2019 roku doszło do oberwania się części zbocza góry w wyniku czego wstrzymano wydobycie w kopalni, ale tylko na chwilę! Ciekawostką jest fakt, że przed rozpoczęciem tutaj wydobycia, w XIX wieku na szczycie Wilkołaka powstało schronisko z wyżywieniem i noclegami. W czasach niemieckich znajdowało się tu także lądowisko dla szybowców! Zdjęcie z tamtych czasów powyżej…

Po emocjach w tym rezerwacie udałem się na zasłużony odpoczynek do Złotoryi na nocleg. Kolejne cele pogórza miałem zobaczyć następnego dnia. Rankiem udałem się na zwiedzanie zabytkowego centrum miasta, w średniowieczu Złotoryja była ośrodkiem wydobycia złota. Prawa miejskie osadzie nadał w roku 1211 książę Henryk I Brodaty. Jest to najstarsza udokumentowana lokacja na ziemiach polskich na prawie magdeburskim, co pod względem prawnym czyni Złotoryję najstarszym miastem Polski. Większość atrakcyjnych miejsc dla turysty znajduje się w obrębie rynku. Zacząłem od Baszty Kowalskiej, czyli Bramy Górnej z XIV w., będącą częścią pozostałości murów obronnych.

Brama Kowalska

Potem udałem się na starówkę z zabytkowymi kamieniczkami, tutaj też znajduje się Kościół Narodzenia Najświętszej Maryi Panny z 1230 r. W środku kościoła znajduje się studnia, co jest ewenementem w budynkach sakralnych! Zaś ze szczytu wieży podziwiać można panoramę miasta, Pogórza Kaczawskiego, Gór Kaczawskich i Karkonoszy, stąd rozlega się też hejnał miejski. Kolejne atrakcje warte zwiedzenia to Muzeum Złota, zlokalizowane w jednej z bocznych uliczek rynku, obok zobaczymy tam ciekawą rzeźbę poszukiwacza złota… Warto również udać się do Kopalni Złota „Aurelia”. W pobliżu wejścia do kopalni znajduje się parking z infrastrukturą oraz niecka do rekreacyjnego płukania złota… fajna zabawa dla mających czas.

płukacz

Po tym porannym rozruchu pora było udać się na dalsze okrywanie Pogórza Kaczawskiego. Najkrótszą drogą dojechałem do wsi Proboszczów, jakieś 18 km od Złotoryi. Położona tam jest najwyższa góra całego pogórza, zwana Śląską Fudżijamą – Ostrzyca! Jej szpiczaty wierzchołek widać z daleka ze wszystkich stron. W centrum wioski przy kościele łapiemy żółto znakowany szlak wygasłych wulkanów, który doprowadzi nas na sam szczyt, mierzący 501 m. Ale możemy podjechać autem na parking przed wejściem do lasu, by oszczędzić sobie dreptania po asfalcie, w dodatku przez piękną aleję lipową. Zresztą po drodze jest kilka parkowisk z infrastrukturą turystyczną. Od ostatniego jest dokładnie dwa kilometry na Ostrzycę! Znajduje się także tutaj rowerowy single track, które są bardzo popularne na Dolnym Śląsku.

śląska Fudżijama

To wulkaniczne wzniesienie w kształcie stożka wznosi się samotnie w środkowo-zachodniej części Wysoczyzny Ostrzyckiej, wyraźnie odróżniając się od płaskiego krajobrazu. Oferuje przez to świetne i rozległe panoramy. Na szczycie występują malownicze skałki. Duży kompleks na wschodnim stoku nosi nazwę Małej Ostrzycy. W szczytowej partii wzniesienia położonej powyżej 450 m n.p.m., utworzono rezerwat przyrody Ostrzyca Proboszczowicka o powierzchni 3,81 ha, w którym przede wszystkim chronione jest bazaltowe gołoborze i porastająca je roślinność naskalna. W 1959 roku prace archeologiczne prowadzone na Ostrzycy stwierdziły istnienie śladów osadnictwa wczesnośredniowiecznego. Na sam wierzchołek prowadzą schody ułożone z kamieni, które wychodzą od żółtego szlaku przy tablicy informacyjnej, jest to więc ścieżka tam i z powrotem. Po drodze zaobserwować możemy właśnie wspomniane gołoborza… Po delektacji widokami wróciłem do auta, by wyruszyć w dalszą podróż, według swego planu.

panorama Gór Kaczawskich z Ostrzycy

Ostatnim przystankiem mej przygody w tym regionie i zarazem wisienką na torcie miało być wzgórze Grodziec, ze sławnym zamkiem tamże. Z Proboszczowa do wsi Grodziec jest kilka minut jazdy, w samej wiosce warto zobaczyć zespół pałacowy z XVIII w., ale clou zwiedzania to zamek Grodziec w stylu późnogotyckim, na którym odbywają się turnieje rycerskie wraz z parkiem. Został on wybudowany na bazaltowym, powulkanicznym, stromym wzgórzu na wysokości 389 m n.p.m, przy nim kończy się mierzący 152 km Szlak Zamków Piastowskich. Pierwsze wzmianki o średniowiecznym zamku pochodzą z 1155 i 1175 roku. Był to gród obronny Bobrzan. W 1175 roku Grodziec wraz z zamkiem był własnością księcia Bolesława I Wysokiego. Kolejnym właścicielem zamku został książę świdnicko-jaworski Bolko I, który rozbudował swoją siedzibę w latach 1296-1301.

Od 1800 roku właścicielem zamku był hrabia Hans Heinrich VI von Hochberg z Książa. Za jego czasów w zamku podjęto prace remontowe. Odbudowano m.in. część palatium, niektóre sale zapełniono pamiątkami i udostępniono turystom do zwiedzania. W tamtym czasie zamek uchodził za pierwszy w Europie zabytek specjalnie przystosowany do celów turystycznych. W latach 2004-2005 był miejscem realizacji filmów przez telewizje: szwedzką, francuską, belgijską oraz rosyjską. W 2007 i 2008 roku Rosjanie realizują tu sceny do filmu „Kwiat Diabła” oraz „Taras Bulba”. Obecnie zespół składa się z zamku górnego oraz przedzamcza. Zabudowa zamku górnego tworzy nieregularny sześciobok, w którym elementami dominującymi są: pałac główny (tzw. palatium), wieża północna i w południowej stronie potężny donżon. Palatium załamane jest pod kątem 30 stopni i jest jedną z nielicznych na Śląsku zachowanych książęcych siedzib.

Zamek główny składa się z dwóch kondygnacji. W niższej znajduje się zbiornik z wodą pitną i piwnice, w których dawniej były piwiarnia, spiżarnia oraz jadalnia dla służby. Pierwsze i drugie piętro pełniły funkcje rezydencjalne, o czym świadczą otwory okienne, dawniej ozdobione witrażami. W północnej części drugiego piętra znajduje się kaplica, sąsiadująca z „Salą Rycerską” (najbardziej reprezentacyjna komnata na zamku). Z „Sali Rycerskiej” do sąsiednich pokoi prowadzą gotyckie portale. Najwyższy poziom pałacu zajmuje blankowany ganek obronny. Komunikacja między wieżami a palatium odbywała się poprzez drewniane tarasy i zbudowane na murach ganki.

Zwiedzanie właśnie tą trasą, poprzez tarasy, połączone z wejściami na widokowe wieże to super frajda. Nawet są tablice opisujące panoramy. Samo wnętrze pałacu też oczywiście warto zobaczyć, podobnie jak ogród z resztą nieremontowanych części podzamcza. Przy zamku jest parking, ale auto warto zostawić poniżej, na parkingu przy starym kościele pw. Narodzenia Najświętszej Marii Panny, z lat 1684-1688, by udać się ścieżką na zamek, częściowo po starych schodach, odkrywając najpierw ogród i pozostałości murów obronnych, a dopiero potem zwiedzić odrestaurowany zamek. Wstęp jest płatny, można także na zamku przenocować! Widoki z wież na Pogórze i Góry Kaczawskie, Karkonosze, Rudawy, Góry Izerskie są bardzo oryginalne. To było cudowne zakończenie kolejnego już odkrywania perełek Pogórza Kaczawskiego.

Kolejne dni miały mnie zaprowadzić do następnych ciekawych miejsc, już w innych pasmach górskich. Wkrótce o tym przeczytacie, na razie zapraszam również do czytania starych wpisów o tym rejonie. Jak zawsze na koniec zachęcam do obejrzenia galerii zdjęć z tego dnia wycieczkowego, które może choć trochę przybliżą cuda, jakie obejrzały moje oczy na Pogórzu Kaczawskim. To był piękny czas… marzenia trzeba przecież spełniać! Wystarczy to zaplanować i wyjść z domu… Z górskim pozdrowieniem

Marcogor

O autorze

marcogor

Bloger z Gorlic, górołaz opisujący swoje górskie wyprawy, zakochany w Tatrach, miłośnik górskich wędrówek i wszystkiego piękna natury. Góry to moja pasja i mój drugi dom.

4 komentarze

  1. bronek

    co to za wygasłe wulkany gdy skały wulkanicznej i minerałów zabrakło, aż prosi się o agat czy ametyst

    Odpowiedz
    • marcogor

      ja się nie znam na geologii, ale one wygasły 15 mln lat temu….

      Odpowiedz
  2. Cres

    Super zdjęcia! Kto by się spodziewał – w takich rejonach takie ciekawe historie…

    Odpowiedz
  3. Leptir

    przeszedłeś wszystkie moje szlaki, mieszzkałam tam i znam każdy zakatek tej ziemi, niestety obecnie mieszkam w Głuszycy i odkrywam swoje nowe szlaki.pozdrawiam serdecznie, zdjecia świetne, zwłaszcza Świeżawa i Grodziec, pozdrawiam serdecznie

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

TURYSTYKA – GÓRY – PODRÓŻE – BLOG ISTNIEJE OD II.2012

POSTAW KAWĘ MARKOWI

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Pasma Górskie

Translate »