Wybierz Strona

Przez Turbaczyk i Czoło Turbacza na Halę Turbacz, czyli polowanie na gorczańskie krokusy

Przez Turbaczyk i Czoło Turbacza na Halę Turbacz, czyli polowanie na gorczańskie krokusy

Przyszła długo oczekiwana wiosna. Wszyscy więc ruszyli w poszukiwaniu krokusów. Nastała przecież taka nowa moda, zatem także i ja wybrałem się, by nacieszyć oczy tym pięknym kwiatem. Tym razem postanowiłem omijać Tatry z daleka, gdyż już mam dość tłumów turystów, a w tygodniu ciężko mi się wyrwać. Wybór padł na Gorce, gdyż wiele z gorczańskich hal obfituje w krokusy. Na wędrówkę wybrałem sobie ostatnią trasę, którą jeszcze nie szedłem w tych górach, przynajmniej częściowo miała być nowością dla mnie. Pojechałem z ekipą Gorlickiej Grupy Górskiej do wsi Niedźwiedź. To duża wieś letniskowa położona w Gorcach, w dolinie potoku Porębianka pomiędzy wzniesieniami Potaczkowej  i Witowa. Na rynku w Niedźwiedziu stoi pomnik Władysława Orkana.

Zostawiłem auto w najwyżej położonym przysiółku – Zagronie, by ruszyć zielonym szlakiem na Turbacz. Po chwili weszliśmy w las, podejście było strome, a marsz utrudniały powalone drzewa. Jednak dość szybko wyszliśmy na grzbiet, gdzie pojawiały się urokliwe hale. Pierwszą z nich była polana Łąki na górze o nazwie Basilka, a mierzącej już 1023 m. Odnalazłem tu pierwsze krokusy, o dziwo najwięcej ich było pod turystycznym stołem i ławkami, gdzie zatrzymaliśmy się na drugie śniadanie. Polana ma duże walory widokowe. Widoczna jest rozległa panorama szczytów Pasma Babiogórskiego i Beskidu Wyspowego. W południowym kierunku mamy widok na pobliski Turbaczyk z jego polaną i inne szczyty Gorców.

Polana należała niegdyś do rodziny matki podhalańskiego pisarza Władysława Orkana, pochodzącego z Poręby Wielkiej. Pisarz jako młody chłopiec często wypasał na tej polanie woły, później nocował też wielokrotnie w wybudowanym ok. 1912 r. szałasie, który niegdyś stał na skraju polany. Tutaj też czerpał natchnienie do niektórych swoich utworów. Szlak odtąd prowadził już łagodniej głównym grzbietem, który był tak naprawdę jednym z siedmiu ramion Turbacza. Łatwo doszliśmy na kolejną polanę Turbaczyk, która zachwyciła mnie widokami, jakie oferuje oraz mnóstwem szafrana spiskiego. Można stąd oglądać panoramy Gorców i Beskidu Wyspowego. W jej zachodniej części stoi niszczejący szałas z czterospadowym dachem. Oprócz szlaku turystycznego przez polanę prowadzi ścieżka dydaktyczna „Turbaczyk” rozpoczynająca się przy polanie i polu namiotowym Oberówka.

 

Według jednego z bohaterów powieści Władysława Orkana pt. „W roztokach” na Turbaczyku znajduje się podobno tajemnicze wejście w głąb ziemi. Jeden z bohaterów tej powieści opowiada: „…napotykam na Wierchu mały otwór w ziemi, zdawało się lisia jama – ale nie dowierzam. Juści próbuję stopami, ziemia się usuwa i wnet się odkryła przepaść. Zazieram do wnętrza, a tam schody jakby do piwnicy… Tych schodów było dość niemało, alem nie rachował.” Kolejny odcinek był mniej ciekawy, więcej było też wiatrołomów, przez co ciężko się szło. Jeszcze na polanie Spalone, pod Wierchem Spalone pojawiły się krokusy, później, już powyżej 1050 m zaczął dominować w pejzażu śnieg. Na szczęście był dosyć twardy, więc nie wpadaliśmy w niego zbyt często. Na szczycie polany znajdują się ruiny szałasu.

Rejon szczytu porośnięty jest buczyną karpacką. Zachował się tutaj drzewostan z bardzo starymi okazami buków. Dawniej, przed utworzeniem Gorczańskiego PN obszar ten wchodził w skład rezerwatu „Turbacz”. Idąc dalej trawersowaliśmy wierzchołek Kopieńca, rejon szczytu porośnięty jest wiekową puszczą. Po południowej stronie szczytu znajdowała się dawniej polana Limierze, na którą następnie zeszliśmy. Dawniej wypalano tu węgiel drzewny wykorzystywany przez działające pod Gorcami huty szkła. Z polaną tą związane jest ludowe podanie. Bacę gospodarującego na tej polanie często nachodzili zbójnicy zabierając mu ser, żętycę i masło. Gdy pewnego razu wysłali do bacy po zaopatrzenie młodego chłopca, ten zabił go i ukrył ciało pod gałęziami. Zbójnicy zemścili się. Związanego bacę wrzucili do kotła z grzejącą się żętycą, zaś napotkanym juhasom wracającym ze stadem do bacówki kazali się spieszyć, bo „baran uwędzony w żętycy już gotów”.

Z dawnej polany czekało nas najtrudniejsze podejście. W mokrym śniegu, wśród masy powalonych drzew musieliśmy przedzierać się w kierunku Czoła Turbacza ostro pod górę. Dopiero przy połączeniu z niebieskim szlakiem z Koninek było łatwiej. Z tego kierunku szły też tłumy turystów. Po chwili spaceru dotarliśmy na Czoło Turbacza, który znajduje się w grzbiecie odbiegającym od masywu Turbacza w północnym kierunku. Stoki Czoła Turbacza są zalesione, ale na jego grzbiecie znajdują się dwie duże polany. Na północno-zachodnim grzbiecie znajduje się Polana Czoło Turbacza, zaś poniżej szczytu, po jego południowo-wschodniej stronie duża Hala Turbacz z ołtarzem polowym. Słynny szałasowy ołtarz związany jest z kultem Jana Pawła II. To tutaj młody kapłan Wojtyła odprawił pierwszą mszę zwrócony przodem do wiernych. Poświęciłem tutaj dużo czasu na zadumę, bo lubię takie klimatyczne miejsca.

Z Czoła Turbacza i Hali Turbacz rozciągają się rozległe widoki na Halę Długą z Tatrami na drugim planie. Od południowej strony na szczycie Czoła Turbacza występuje charakterystyczna skalna grzęda zlepieńców. Tworzy ona próg, nazywany Diabelskim Kamieniem, o wysokości ok. 1,7 m i długości 5 m. W 2001 na skale umieszczono metalową tablicę, upamiętniającą ratowników Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Na nieregularnym kształcie znajduje się tarcza herbowa z wizerunkiem Matki Bożej Ludźmierskiej Gaździny Podhala z sanktuarium w Ludźmierzu, znak GOPR i napis. Na olbrzymiej Hali Turbacz poniżej leżało sporo śniegu, także tylko gdzieniegdzie wykluwały się pojedyncze krokusy. Na obrzeżach polany znajduje się niszczejący szałas. 

Na środku polany znajduje się stylizowany na wzór wejścia do szałasu polowy ołtarz z pamiątkową tablicą. Ustawiono go tutaj w 2003 na miejscu dawnego szałasu pasterskiego, w którym Karol Wojtyła 17 września 1953 odprawił mszę św. dla gorczańskich pasterzy oraz turystów. Stąd w kwadrans doszliśmy do schroniska pod Turbaczem, które tego pięknego dnia było oblegane przez turystów. Ale pogoda była naprawdę wyśmienita, więc wielu korzystało z leżaków, wygrzewając się na słoneczku. Niestety panorama Tatr była słabo widoczna, gdyż patrzyło się pod słońce. Zrobiliśmy sobie tu przerwę obiadową, by po naradzie wrócić na Czoło Turbacza, a potem schodzić niebieskim szlakiem do Koninek. 

Trasa prowadziła nas przez kolejną widokową polanę – Średnie. Polana jest dobrym punktem widokowym na Beskid Wyspowy i wzniesienia środkowej części Gorców. Opracowana i zamontowana przez Gorczański Park Narodowy tablica zawiera panoramę widokową wraz z opisem szczytów. Z polaną tą związana jest legenda o św. Mikołaju. Według niej co roku spotyka on się tutaj z wilkami i wyznacza im ile mogą zjeść dzikich zwierząt leśnych i hodowanych przez ludzi. Przeszliśmy przez niewybitny szczyt Suchego Gronia, by rozpocząć długie zejście przez Czarne Błota i bardzo stary las. Tym sposobem dotarliśmy do Koninek, obok wyciągu narciarskiego. Musieliśmy jeszcze zejść sporo w dół, by w centrum zboczyć na krótki, łącznikowy szlak żółty, który doprowadził nas do auta na Zagroniu.

Jako, że zostało jeszcze trochę dnia postanowiłem zwiedzić jeszcze Orkanówkę, gdzie żółty szlak się kończył. Jest to muzeum gromadzące i przechowujące pamiątki związane z pisarzem Władysławem Orkanem. Było zamknięte, ale chciałem zobaczyć architektoniczny kunszt i ładne położenie dawnego domu Orkana, położonego na zboczu góry Pustka. Orkanówka zbudowana została w stylu witkiewiczowskim (zakopiańskim) według projektu generała Andrzeja Galicy z Zakopanego, przyjaciela Orkana z czasów Legionów. Do Orkanówki prowadzi aleja z dziesięcioma jaworami zasadzonymi przez pisarza w podziękowaniu za szczęśliwy powrót z I wojny światowej. Początek alei zdobi kapliczka wotywna, z figurką Matki Bożej z Lourdes, ufundowana w tym samym czasie przez jego matkę. 

Natomiast drewniana rzeźba naturalnej wielkości, umieszczona przed wejściem do muzeum, przedstawia postać siedzącego Orkana. Dłuta Zdzisława Kościelniaka, stanęła w tym miejscu w stulecie obchodów urodzin pisarza, jakie miały miejsce w Orkanówce w 1975 r. Od 2002 w ostatnią sobotę maja na Orkanówce odbywają się uroczyste majówki przygotowane przez miejscowy oddział Związku Podhalan. Impreza rozpoczyna się odśpiewaniem Litanii do Najświętszej Marii Panny przy kapliczce, a następnie barwny pochód, na czele z kapelą, przechodzi wzdłuż alei jaworowej do ogrodu Orkanówki. Tam odbywają się prezentacje kultury regionu zagórzańskiego.

Zwiedzanie tego miejsca było ostatnim punktem naszego programu wycieczkowego na ten kwietniowy dzień. Żeby zwiedzić wnętrze trzeba umówić się z kustoszem muzeum. Pozostał mi zatem tylko powrót do domu. Gorce jak zawsze zachwyciły, lubię je nawiedzać wczesnowiosenną porą, gdy wiosna walczy jeszcze z zimą, a krokusy nieśmiało przebijają się przez śnieg. Gorczańskie hale mają swój urok, a widoki na okoliczne szczyty i pasma górskie też są urzekające. Można tu wytyczyć sobie wiele pętli o różnej długości do wędrówek. Dziękuję ekipie GGG za wspólny wypad i na koniec zapraszam jak zawsze do fotorelacji z wycieczki. Inne moje gorczańskie wyprawy znajdziecie np. tutaj. Z górskim pozdrowieniem

Marcogor

O autorze

marcogor

Bloger z Gorlic, górołaz opisujący swoje górskie wyprawy, zakochany w Tatrach, miłośnik górskich wędrówek i wszystkiego piękna natury. Góry to moja pasja i mój drugi dom.

1 komentarz

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

TURYSTYKA – GÓRY – PODRÓŻE – BLOG ISTNIEJE OD II.2012

POSTAW KAWĘ MARKOWI

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Pasma Górskie

Licznik odwiedzin

Translate »