Ścieżka w koronach drzew „Stezka Valaška” na przeł. Pustevny
Byłem już kiedyś na słynnej przełęczy Pustevny położonej w Beskidzie Śląsko- Morawskim. Ale odwiedzając znowu Czechy podczas urlopu zajechałem na to kultowe miejsce, by przejść się nową ścieżką w koronach drzew, zwaną po czesku „Stezka Valaška”. Ciekawił mnie zwłaszcza niezwykły most himalajski, niespotykany na innych tego typu obiektach! Zaliczyłem wcześniej wszystkie takie podniebne trasy w Polsce i to była dla mnie zupełna nowość! Na samą przełęcz prowadzi droga jezdna, która odbija ze wsi Prostřední Bečva na północ. Jedziemy stamtąd szosą 8 km na siodło na wysokości 1018 m.
Z Polski najlepiej kierować się tam przez Bielsko- Białą, Cieszyn i Frýdek-Místek oraz Horní Bečva, gdzie kawałek dalej skręcamy. Na przełęczy jest duży płatny parking, ale dojechać też możemy autobusami z dołu, z tych miejscowości! Po odbiciu z drogi nr. 35 po około kilometrze, po prawej stronie będzie elektroniczna tablica z informacją, czy na parkingu u góry są wolne miejsca. Jeśli nie, wówczas możecie pozostawić samochód na dole i skorzystać z autobusu. Choć ilość kursów nie jest specjalnie imponująca. Rozkład jazdy możecie sprawdzić na tej stronie.
Aby wjechać na parking trzeba pobrać bloczek z automatu. Cena za cały dzień wynosiła 150 Koron. Turyści docierają tu również koleją krzesełkową z Trojanovic (od północy), gdyż jest tutaj ośrodek narciarski. Warto nadmienić, że tutejsza kolejka z 1940 r. jest najstarszą tego typu w Europie! Beskid Morawsko-Śląski w 1973 r. został objęty ochroną w postaci CHKO Beskydy, który zajmuje dziś 1160 km² . Pasmo stanowi wysuniętą najdalej na zachód część Beskidów Zachodnich w Zewnętrznych Karpatach Zachodnich.
Sama przełęcz Pustevny położona jest pomiędzy szczytami Radhošť na zachodzie i Tanečnice na wschodzie w granicach gminy Prostřední Bečva. Na przełęczy znajduje się kompleks schronisk turystycznych, w tym dawna „Chata Šumná”, duży hotel „Tanečnica” oraz dwa zabytkowe obiekty projektu Dušana Jurkoviča z końca XIX wieku (Libušín i Maměnka). Tak, tego samego Jurkoviča, który projektował większość cmentarzy wojennych z okresu I wojny św. rozsianych po Beskidzie Niskim! Pustevny zawdzięcza swoją nazwę lokalnym pustelnikom, którzy zamieszkiwali tu ze względu na dużą odległość od cywilizacji.
Według innych legend pobliski Radhošť był miejscem kultowym starożytnych Słowian, czczących Radegasta, boga słońca, ognia i gościnności. W IX wieku misjonarze Cyryl i Metody, przynosząc wiarę chrześcijańską, zostali skierowani do przybycia tutaj. Do 1890 roku nie istniała tu żadna architektura. Ze względu na atrakcyjność tego miejsca, członkowie stowarzyszenia Frentštát Pohorská jednota Radhošť, założonego w 1884 roku w reakcji na rozwój działalności turystycznej oraz utworzenie sieci górskich hoteli i schronisk w czeskich górach, zakupili ziemię i wybudowano tu pierwsze schroniska.
Budynki w Pustevnie powstały według zasady komponowania i łączenia różnych elementów oraz motywów architektury ludowej, pochodzących z poszczególnych miejscowości morawskiej Wołoszczyzny i Słowacji. Wspólną podstawą stał się rodzaj karpackiego domu z bali, charakterystyczny dla całego obszaru łuku górskiego Karpat. Projektując hostel Maměnka, Jurkovič zastosował wołoską formę drewnianych budowli ludowych. Budynek nazwano Maměnka jako schronienie dla osób dobrej woli. Mamienka – zrodzona z miłości do ojczyzny i duszy ludu.
W pobliżu hostelu Maměnka ukończono później jadalnię, połączoną ze starszym schroniskiem Libušín. Projekt zrealizowany w 1899 roku, uwzględnia już istniejące budynki, a jego plan przypomina kościół jednonawowy z transeptem. Również tutaj jest to połączenie kamiennego fundamentu z drewnianą nadbudową, gdzie Jurkovič dalej rozwija swój „styl ludowy”. Wnętrze schroniska w Libušínie jest malowane motywami z legend ludowych, z inskrypcjami moralnymi i wyposażone w meble zaprojektowane przez samego architekta.
Drewniane okładziny ścian i sufitu secesyjnej restauracji Libušín są nastrojone na niebieskie odcienie. Budynki robią naprawdę niesamowite wrażenie, trzeba wejść do środka i poczuć ten klimat. Obecnie są tam restauracja i hotel, więc to nie problem. W pobliżu są również inne zabudowania, obiekty noclegowe oraz przepiękna, stuletnia, drewniana dzwonnica. Zaprojektowana oczywiście przez Dušana Jurkoviča. Szedłem stąd kiedyś na szczyty po lewej, czyli Radegasta i dalej, a tym razem poszedłem w prawo, mijając górną stację wyciągu i wyżej w stronę góry Tanečnice.
Po drodze są fajne drewniane rzeźby zwierząt, jest także ścieżka dydaktyczna „Pustevenská ZOO”, gdzie są kolejne rzeźby zwierzaków. I tak szeroką dróżką wraz z czerwonym szlakiem dochodzimy po kwadransie do wejścia na ścieżkę w koronach drzew. To właśnie ta nowa „Stezka Valaška”, czyli Ścieżka Wołoska mnie tu przyciągnęła. Bilet wstępu dla osoby dorosłej kosztował mnie 320 Koron. Sporym ułatwieniem jest możliwość płatności kartą. Należy kupić bilet, by przejść przez bramki, a potem maszerujemy lekko pod górę, aż do potężnej wieży widokowej, której szczyt leży na wysokości 1099 m.
Oczywiście wybrałem wariant wejścia przez niesamowity most himalajski. Wiszący most jest długi na 135 metrów i został przyozdobiony różnokolorowymi buddyjskimi flagami modlitewnymi. Przejście go macie na filmie poniżej! 🙂 Z samej wieży mamy świetną panoramę na najwyższe szczyty Beskidu Śląsko- Morawskiego, jak Łysa Hora, Smrek, czy Knehyne. Ale zobaczymy także przy dobrej pogodzie wierzchołki Jaworników, Martinskich Holi, Strażowskich Wierchów, czy Pohrońskiego Inovca, a nawet Kłaka w Małej Fatrze! Wysokość wieży nad ziemią to 22 m, długość przejścia krętymi chodnikami na samą górę to odległość 220 m.
Wszystkich przyciąga Sky Walk, czyli przeszklona platforma widokowa zawieszona 30 m nad ziemią i wysunięta na 7 m. Jako ciekawostkę podam, że jest to najbardziej wysunięty szklany skywalk bez stalowej poręczy w Europie. Cała ścieżka jest przystosowana dla osób niepełnosprawnych. Aktualne ceny można sprawdzić na oficjalnej stronie. Podczas spaceru ścieżką wołoską warto poczytać informacje na tablicach edukacyjnych o regionie. A przed wejściem na most himalajski możemy zakręcić młynkiem modlitewnym. Uważajcie, bo most może nieźle się rozbujać… 🙂 Flagi modlitewne na nim symbolizują odpowiednio: niebo, ogień, wodę, ziemię i powietrze!
Zrobiłem oczywiście dużo zdjęć i mogłem schodzić na dół. Wróciłem po własnych śladach na parking na przełęczy zahaczając jeszcze o kawiarnię na przełęczy, by się wzmocnić przed dalszą jazdą! I tak zakończyła się moja kolejna krajoznawcza przygoda. Na koniec jak zawsze zapraszam do galerii zdjęć i czytania innych wpisów na blogu. A jeśli ten wpis dał Ci wartość, znalazłeś u mnie potrzebną wiedzę, inspiracje do podróży, to będę wdzięczny, jeśli postawisz mi kawę przez serwis Buycoffee. Tworzę bloga z ogromną przyjemnością i pasją od ponad 13 lat. Wsparcie mojej twórczości doda mi skrzydeł 🙂 Z górskim pozdrowieniem
Marcogor

















