Spacer po Pogórzu Orawskim przez Bane, Kopec, Machy i Mnich
Roku pańskiego 2019, w środku cudnej jesieni wybrałem się z niezawodną ekipą Gorlickiej Grupy Górskiej w słowackie pasmo Pogórza Orawskiego, by zdobyć najwyższy szczyt tych gór, czyli Kopec do mojej Korony Gór Słowacji. Potem okazało się, że świętowanie szczytu 50/50 z szampanem w ręku było jeszcze nie tym ostatecznym sukcesem. Bo doszły kolejne szczyty do KGS, albo inne trzeba było zdobyć w danych górach. Koniec końców uznałem ostatnio, że wszystkie wierzchołki są ważne, jeśli zdobywałem je w dobrej wierze w danym paśmie i poszerzyłem moją tablicę zdobyczy o listę rezerwową.
Dzisiaj chcę Wam przedstawić właśnie tamtą jesienną wędrówkę, którą uważam do dziś za jeden z najcudowniejszych spacerów jakie odbyłem w swoim górskim życiu. A to z racji tego, że trasa jaką obrałem jest mega widokową na potężne masywy w bliskim sąsiedztwie tego pogórza, a wyśmienita pogoda tego dnia sprawiła, że to był niezapomniany, magiczny dzień, podczas którego zrobiłem setki zdjęć! Według słowackiego podziału fizyczno-geograficznego Oravska Vrchovina należy do jednostki Stredné Beskydy, które z kolei są częścią Wewnętrznych Karpat Zachodnich.
Pogórze Orawskie to niewysokie pasmo górskie ciągnące się doliną rzeki Orawa od Párnicy na północny wschód do Trzciany (Trstená). Na północnym zachodzie graniczy z Górami Kisuckimi i Magurą Orawską, na zachodzie z Małą Fatrą, na południowym zachodzie z Wielką Fatrą (tzw. Szypską Fatrą), na południu z Górami Choczańskimi, na wschodzie ze Skoruszyńskimi Wierchami, na północy z Kotliną Orawską. Bardzo blisko jest także do Zuberca i Tatr Zachodnich. To powoduje, że z licznych polan szczytowych mamy tam majestatyczne widoki na te kolosy w sąsiedztwie! 🙂
Dojechałem z ekipą GGG przez Chyżne, Trzcianę i Twardoszyn do wsi Orawski Biały Potok. Stamtąd można zrobić fajną pętlę na kilka godzin. Od XVIII w. do początków XX w. wioska była znanym ośrodkiem kamieniarstwa i ludowej rzeźby w kamieniu, zwłaszcza sakralnej. Z miejscowych warsztatów pochodzi wiele krzyży przydrożnych, kapliczek słupowych, postaci świętych i nagrobków cmentarnych, spotykanych dziś na całym terenie Orawy, a nawet na terenach sąsiednich. Rzeźby możemy obecnie obejrzeć przy urzędzie gminy. Ładny jest też parafialny kościół greckokatolicki.
Wyruszyliśmy z parkingu przy kościele żółtym szlakiem przez malownicze łąki, by zdobyć szczyt Bane. Już z podejścia ukazały się nam świetne widoki w kolorach jesieni… Sam wierzchołek mający 943 m jest zalesiony i przechodzi przez niego niebieski szlak, którym mieliśmy podążać dalej. Postawiono tu małą wiatę turystyczną, a obok stoi kamienny krzyż- dzieło słynnych kamieniarzy, o których wspominałem. W pobliżu szczytu są też ukryte w lesie dwie stare sztolnie, świadczące o górniczej historii tego regionu. Dalsza trasa prowadziła wygodną drogą leśną po grzbiecie, więc szło się nam doskonale.
Zatem szybko dotarliśmy na szczyt Kopec (1251 m), który niektórzy geografowie zaliczają już do Skoruszyńskich Wierchów. W tłumaczeniu na język polski nazwa Kopec oznacza Kopiec i pochodzi od kopulastego kształtu szczytu. Kopec obecnie jest zalesiony, dawniej jednak były na nim pola, pastwiska i łąki. Wierzchołek jest zwornikiem dla wielu grzbietów, jest też tu skrzyżowanie szlaków turystycznych. Właśnie czerwonym szlakiem przychodzącym tutaj ze wsi Malé Borové mieliśmy podążać dalej. Na szczycie stoi kolejny piękny kamienny krzyż oraz ładna kapliczka.
A tutaj filmik ze szczytowania… 🙂
https://youtube.com/shorts/_00Zg2rbiQY?si=sUUbg_sl293P20zD
Wyciągnąłem tutaj butelkę szampana, by świętować wejście na 50 szczyt do mej KGS, ale później trzeba było ruszyć dalej! 🙂 Na następną kulminację, czyli szczyt Machy (1202 m) mieliśmy blisko. Jeszcze w lesie wybudowano w 2022 r. ciekawą „Útulňa pod Kopcom”. Dalej wychodzi się z lasu na rozległą polanę, która nas zahipnotyzowała! Olbrzymia łąka zaczyna się od przełęczy Prieková i kończy za wierzchołkiem Machy. Słowacy nazywają ją Stankova Polana i oferuje naprawdę niesamowite widoki! Zwłaszcza te na pobliskie Tatry Zach. z dominującą grupą Siwego Wierchu wymiatają…
Także niedawno postawiono tutaj drewnianą wieżę widokową połączoną z wiatą turystyczną. Jej kubatura jest niezwykle piękna i wkomponowała się w uroczy krajobraz tego miejsca! Obok są jeszcze ławki ze stołami. Ta miejscówka po prostu wymiata i warto tu przyjść choćby, żeby posiedzieć, zapalić ognisko i delektować się panoramą! Stoki południowo-wschodnie opadają tu do Kotliny Zuberskiej i są w dużym stopniu bezleśne. Spływa z nich bardzo gęsta sieć potoków, dołącza tutaj też niebieski szlak z Zuberca.
Po bardzo długiej sielance na polanie i cieszeniem się tą magią, jaką mieliśmy przed oczami wyruszyliśmy w końcu dalej! Czerwony szlak prowadził na następną kulminację wygodną ścieżką grzbietową, gdzie różnice wysokości są nieznaczne! Był nią wierzchołek Mnicha (1110 m), gdzie grzbiet łukowato zakręca. Na zboczach Mnícha są aż cztery stacje wyciągów narciarskich, niestety szczyt jest już zalesiony. Według słowackiej regionalizacji geograficznej Mnich należy podobnie jak Machy do Skoruszyńskich Wierchów. Ogólnie trasa zachwyciła mnie też z powodu wielu stylowych kapliczek przy szlaku…
Według regionalizacji Jerzego Kondrackiego Skoruszyńskie Wierchy zaczynają się dopiero po północnej i wschodniej stronie Orawicy. Tym samym uważam, że chodziłem po Pogórzu Orawskim… Niedługo szliśmy lasem, gdyż szybko pojawiła się następna widokowa polana, a po niej kolejne… 🙂 Panoramy w stronę choćby Wielkiego Chocza, Babiej Góry, czy Orawskiej Magury znowu nas zauroczyły! Szliśmy powoli, by chłonąć to urocze piękno natury… W końcu pojawiły się ponownie zabudowania Orawskiego Białego Potoku. Pierwsze na uboczu stoją jakieś stare budynki, chyba dawne stajnie…
Na jednej z bocznych ulic stoją nawet dwa czołgi z II wojny św., którymi można za opłatą się przejechać! Przeszliśmy obok cmentarza i stacji drogi krzyżowej, a później wspomnianego urzędu z kamiennymi rzeźbami. I po chwili pojawił się kościół, gdzie czekały nasze samochody. Tak zakończyła się nasza kolejna słowacka przygoda! Warto zawsze odkrywać takie, nowe miejsca, które potrafią zaskoczyć swym czarem i widokami. Wycieczka choć krótka była mega przyjemna, więc polecam każdemu turyście! 
krzyż przydrożny w wiosce
Na koniec jak zawsze zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć z wypadu i czytania innych wpisów na blogu. Poniżej mapka naszej trasy na około 13,5 km. A jeśli ten wpis dał Ci wartość, znalazłeś u mnie potrzebną wiedzę, inspiracje do podróży, to będę wdzięczny, jeśli postawisz mi kawę przez serwis Buycoffee. Tworzę bloga z ogromną przyjemnością i pasją od ponad 13 lat. Może komuś wpadnie do głowy udać się w te rejony z gotowym planem? Drukujcie śmiało i traktujcie jako mapę działań… 🙂 Z górskim pozdrowieniem
Marcogor





















