Wybierz stronę

Niespokojny tydzień w górach. Rysy, Alpy, Pamir i Everest

Niespokojny tydzień w górach. Rysy, Alpy, Pamir i Everest

Końcówka wakacji i pierwsze dni września przyniosły kolejne wypadki w górach i mocne wiadomości ze świata gór. Ratownicy TOPR i HZS mieli sporo pracy w Tatrach, tragiczne informacje napłynęły z Alp i Pamiru, a w Karakorum trwa niezwykle ciekawa polska wyprawa na jeden z ostatnich niezdobytych szczytów tej części świata.

Nie zabrakło też niezwykłej akcji ratunkowej, która pokazuje, jak niewiele potrzeba, by pozornie zwyczajna wspinaczka zamieniła się w wielogodzinną walkę o bezpieczny powrót.

Na szczęście nie wszystkie wiadomości są smutne. Na koniec przeniesiemy się do Lądka-Zdroju, gdzie właśnie rozpoczyna się jedno z największych świąt ludzi gór w Polsce.

Całonocna akcja TOPR na Rysach

Jedna z najświeższych informacji nadeszła prosto z Tatr.

2 września do ratowników TOPR dotarło zgłoszenie dotyczące dwóch turystów znajdujących się na szlaku na Rysy. Jeden z nich doznał urazu nogi i nie był w stanie samodzielnie kontynuować zejścia.

Rozpoczęła się długa akcja ratunkowa.

podejście na Rysy od polskiej strony

W góry ruszyło 11 ratowników TOPR. Ze względu na charakter terenu działania przeciągnęły się przez całą noc. Poszkodowany oraz jego towarzysz zostali bezpiecznie sprowadzeni w kierunku Morskiego Oka.

Akcja zakończyła się dopiero nad ranem 3 września.

To kolejny przykład pokazujący, że nawet popularny i dobrze znakowany szlak na Rysy jest poważną wysokogórską trasą. Wystarczy uraz, załamanie pogody czy zapadający zmrok, aby zwykła wycieczka zamieniła się w wielogodzinną akcję ratowników.

Niespokojna końcówka wakacji w Tatrach

Rysy nie były jedynym miejscem, w którym w ostatnich dniach potrzebna była pomoc ratowników.

Końcówka sierpnia przyniosła serię interwencji po obu stronach Tatr. Były urazy, zasłabnięcia, problemy z samodzielnym zejściem oraz akcje wymagające zaangażowania ratowników w trudnym wysokogórskim terenie.

droga na Granaty

W polskiej części Tatr szczególnie tragicznie zakończył się wypadek w rejonie Granatów, gdzie zginął czeski turysta.

Takie zdarzenia przypominają, że koniec wakacji nie oznacza końca zagrożeń. Dni stają się coraz krótsze, pogoda może zmieniać się błyskawicznie, a wysokogórskie szlaki pozostają wymagające niezależnie od tego, jak popularna jest dana trasa.

Wrzesień bywa jednym z najpiękniejszych miesięcy w Tatrach.

Ale piękna pogoda nigdy nie powinna usypiać czujności.

Polak potrzebował pomocy na słowackiej ferracie

Ciekawa akcja wydarzyła się również po słowackiej stronie Tatr.

28 sierpnia 47-letni Polak uległ wypadkowi na Via Ferrata HZS w Tatrzańskiej Kotlinie. Podczas pokonywania ferraty w dawnym kamieniołomie poślizgnął się i utknął w końcowym fragmencie zabezpieczonej trasy.

Na pomoc ruszyli ratownicy Horskiej Záchrannej Služby.

Przy wykorzystaniu technik linowych wyciągnęli mężczyznę ze skalnej ściany, a następnie zeszli z nim ścieżką w bezpieczne miejsce.

Na szczęście tym razem skończyło się dobrze.

Ratownicy opatrzyli otarcia, których Polak doznał podczas upadku. Na własną prośbę mężczyzna mógł później kontynuować drogę samodzielnie.

To historia z dobrym zakończeniem, ale również przypomnienie, że ferrata – nawet wyposażona w stalowe liny, klamry i inne zabezpieczenia – nadal pozostaje terenem górskim wymagającym odpowiedniego sprzętu, umiejętności i koncentracji.

Wypadki w górach- tragiczne informacje z Alp

Znacznie smutniejsze wiadomości nadeszły z Alp.

W rejonie Kehlsteinu w Alpach Berchtesgadeńskich trwały nocne poszukiwania 24-letniego turysty, który samotnie wyruszył w góry.

Wieczorem mężczyzna skontaktował się jeszcze telefonicznie z rodziną i poinformował, że jego powrót się opóźni. Kiedy później nie było z nim kontaktu, rozpoczęła się akcja poszukiwawcza.

 

Do działań ruszyli ratownicy górscy. Wykorzystywano również nowoczesny sprzęt poszukiwawczy.

Wypadki w górach – masyw Kehlsteinu w Alpach Berchtesgadeńskich

Masyw Göllstock w Alpach Berchtesgadeńskich widziany od zachodu; po lewej Kehlstein, dalej Hoher Göll, Hohes Brett i Jenner. Fot. Jörg Braukmann / Wikimedia Commons.

Niestety finał okazał się tragiczny.

Mężczyzna został odnaleziony po południowo-zachodniej stronie Kehlsteinu. Nie żył. Wszystko wskazywało na tragiczny upadek w trudnym górskim terenie.

To kolejna historia pokazująca coś, o czym w górach czasami zapominamy – doświadczenie, rozsądek i dobry sprzęt bardzo zwiększają nasze bezpieczeństwo, ale nigdy nie są w stanie wyeliminować ryzyka całkowicie.

Pamir. Nie żyje Matt Dawson

Smutna wiadomość napłynęła także z wysokich gór Azji.

Matt Dawson – amerykański sportowiec, podróżnik i filantrop – zginął 15 sierpnia podczas wyprawy na Pik Ismaila Samaniego w Tadżykistanie. Informacja o jego śmierci została szerzej podana do wiadomości publicznej dopiero na początku września.

Dawson realizował ambitny projekt obejmujący trzy wysokie góry: Pik Ismaila Samaniego, Pik Ozodi oraz Manaslu. Wyprawa miała przy tym dodatkowy cel.

Matt Dawson. Fot. Instagram / @dawsonspeak.

Dawson zbierał pieniądze dla organizacji wspierającej walkę ze stwardnieniem zanikowym bocznym – ALS. Góry, pustynie oraz inne ekstremalne miejsca wykorzystywał nie tylko jako przestrzeń osobistych wyzwań, ale także do działalności charytatywnej.

Jego ostatnia wyprawa zakończyła się tragicznie w Pamirze.

Polacy atakują niezdobyty Gasherbrum VI

A teraz wiadomość, którą szczególnie warto śledzić.

W Karakorum trwa polska wyprawa na Gasherbrum VI, jeden z najciekawszych niezdobytych szczytów tego rejonu świata.

W skład zespołu wchodzą Jacek Paweł Czech, Szymon Kita i Aleksandra Kita.

Gasherbrum VI, nazywany również Chochordin, wznosi się w masywie Gasherbrumów w Pakistanie. Nawet jego dokładna wysokość nie jest jednoznaczna – w różnych źródłach pojawiają się wartości od około 6979 do 7004 m.

Jedno natomiast nie budzi większych wątpliwości.

To jedyny niezdobyty główny szczyt masywu Gasherbrumów.

publications.americanalpineclub/Gasherbrum-VI-Southwest-Ridge

Góra, która od lat odpiera wspinaczy

Gasherbrum VI ma już swoją dramatyczną historię.

W 1998 roku francuski zespół dotarł na wysokość około 6900 m. Podczas odwrotu Nicolas Bonhomme został porwany przez lawinę i zginął.

W 2009 roku Portugalczycy Daniela Teixeira i Paulo Roxo zawrócili zaledwie kilkadziesiąt metrów poniżej grani szczytowej.

W 2016 roku próbę południowo-zachodnią granią podjęli Ralf Dujmovits i Nancy Hansen. Oni również musieli się wycofać po napotkaniu bardzo trudnego i niebezpiecznego terenu w górnej części góry.

Polacy również mają już historię z Gasherbrumem VI.

By Florian Ederer the original version Image:Gasherbrum group., Public Domain, https://commons.wikimedia.org/

W 2019 roku działała tutaj wyprawa w składzie Jerzy Natkański, Jacek Paweł Czech, Jarosław Botor i Dominik Malirz. Po biwaku na wysokości około 5600 m zespół uznał dalszą wspinaczkę za zbyt niebezpieczną i zmienił cel wyprawy.

Teraz Jacek Czech wrócił.

I ponownie chce spróbować znaleźć drogę na dziewiczy wierzchołek.

Pierwszy tegoroczny atak – 5605 metrów

Polacy mają już za sobą pierwszą poważną próbę.

Zespół wszedł w południowo-wschodnią ścianę Gasherbruma VI i pokonał około 650 metrów dziewiczego terenu.

Początek dawał nadzieję.

Problemem od początku była jednak jakość skały. Po obu stronach wybranej linii znajdowały się żleby, którymi spadały kamienie.

Kiedy wspinacze dotarli do miejsca, które miało otworzyć dalszą drogę, zamiast spodziewanej lodowej formacji znaleźli spływającą wodę.

Warunki stawały się coraz trudniejsze.

Zespół założył częściowo wiszący biwak pod przewieszką i czekał na spadek temperatury. Później ruszył dalej.

By Earth Science, Lyndon B. Johnson Public Domain, https://commons.wikimedia.org

Na wysokości około 5500 m wspinacze byli już przemoczeni i zmarznięci. Padał śnieg, teren był kruchy, a z góry spadały kamienie.

Mimo tego kontynuowali wspinaczkę.

Jacek Czech prowadził kolejne fragmenty, Aleksandra Kita asekurowała, a Szymon Kita transportował sprzęt.

Czech dotarł ostatecznie do 5605 m.

Dopiero stamtąd zespół zobaczył dokładnie, co czeka go wyżej.

Zamiast łatwiejszego terenu pojawiły się kolejne strome płyty, kruche granie i miejsca wystawione na spadające kamienie.

Zapadła decyzja o odwrocie.

Jacek Paweł Czech – kierownik sportowy polskiej wyprawy na Gasherbrum VI. Fot. archiwum Jacka Pawła Czecha / wspinanie.pl

Po niemal 20 godzinach nieprzerwanej akcji cała trójka bezpiecznie wróciła do bazy.

Najważniejsze jednak, że wyprawa się nie skończyła.

Polacy mają jeszcze około dwóch tygodni i po odpoczynku zamierzają podjąć drugą próbę – innym wariantem południowo-wschodniej ściany.

Trzymamy mocno kciuki.

Bo gdyby się udało, byłoby to pierwsze potwierdzone wejście na jeden z ostatnich niezdobytych głównych szczytów Karakorum.

Jacek Czech – powrót po siedmiu latach

Warto przy tej okazji przypomnieć jeszcze jedno niedawne osiągnięcie Jacka Czecha.

W 2025 roku wspólnie z Jędrzejem Myślińskim dokonał pierwszego przejścia południowo-wschodniej ściany Laila Peak (6096 m).

Powstała droga „Top-R-oute in the Rock”, wyceniona na ED-, VI-, A1/M6, 60–75°, o około 450 metrach deniwelacji.

Widok na GVI z bazy pod Gasherbrumami: foto Jacek Paweł Czech

Przejście zostało później zauważone przez środowisko międzynarodowe i znalazło się na szerokiej liście znaczących przejść 2025 roku publikowanej przez Piolets d’Or.

Teraz stawka jest jeszcze większa.

Na Gasherbrumie VI nie chodzi o nową drogę na zdobytej już górze.

Tutaj wciąż czeka pierwszy człowiek na szczycie.

Będziemy tę wyprawę śledzić.

Everest. Film, który miał opowiadać o wielkim wyczynie

Z Himalajów przyszła w tym tygodniu również zupełnie inna wiadomość.

Na Festiwalu Filmowym w Wenecji pokazano dokument „Everest: The Other Side” w reżyserii Elizabeth Chai Vasarhelyi i Jimmy’ego China – twórców nagrodzonego Oscarem filmu „Free Solo”.

Początkowo film miał opowiadać o niezwykle ambitnym projekcie Jima Morrisona i Hilaree Nelson.

Ich wspólnym marzeniem było wejście na Mount Everest i dokonanie ekstremalnego zjazdu na nartach.

Historia przybrała jednak dramatyczny obrót.

W 2022 roku Hilaree Nelson zginęła na Manaslu.

Hilaree Nelson podczas wyprawy na Lhotse. Fot. Nick Kalisz / The North Face

Film, który miał dokumentować niezwykłe przedsięwzięcie sportowe, z czasem stał się więc również opowieścią o stracie, żałobie, pamięci i próbie powrotu do wspólnego marzenia.

Jim Morrison zdecydował się wrócić do Everestu.

Twórcy filmu pokazują nie tylko ekstremalny świat najwyższej góry Ziemi, ale również cenę, jaką czasem płaci człowiek za realizację wielkich marzeń. Ważnym elementem opowieści jest też perspektywa Szerpów, którzy nie są jedynie tłem dla zachodnich wypraw, lecz mają własne ambicje i własne historie.

I chyba właśnie dlatego „Everest: The Other Side” zapowiada się jako coś więcej niż kolejny film o zdobywaniu najwyższej góry świata.

To opowieść o pytaniu znacznie trudniejszym niż samo wejście na szczyt:

co zrobić z marzeniem, kiedy zabraknie człowieka, z którym miało zostać spełnione?

Kilkanaście centymetrów skały i wielka akcja ratunkowa

Jeszcze jedna niezwykła historia wydarzyła się w Sierra Nevada w Kalifornii.

Wspinacz Rob Martin znalazł się w bardzo kruchym i eksponowanym terenie w rejonie Laurel Mountain.

W pewnym momencie utknął na skalnej półce szerokiej zaledwie na około 15 centymetrów.

Pod nim znajdowała się ogromna ekspozycja.

Martin praktycznie nie miał możliwości bezpiecznego ruchu. Jedną stopę mógł oprzeć na półce, a pozycję musiał zmieniać, żeby walczyć ze zmęczeniem.

Rozpoczęła się skomplikowana akcja.

Akcja ratunkowa Roba Martina na Laurel Mountain w Sierra Nevada. Fot. Mono County Sheriff Search and Rescue / AP.

Do pomocy ruszył ochotniczy zespół Mono County Sheriff Search and Rescue. Ratownicy przez wiele godzin pracowali w trudnym terenie, aby dostać się do uwięzionego wspinacza.

Cała operacja trwała około 15 godzin.

Ostatecznie Martin został bezpiecznie sprowadzony.

To jedna z tych historii, które doskonale pokazują, jak w górach drobny błąd w wyborze drogi może doprowadzić do sytuacji, z której człowiek nie jest już w stanie wydostać się sam.

I jednocześnie kolejny dowód na ogromną pracę ratowników, którzy często sami muszą wejść w bardzo trudny teren, aby ktoś inny mógł bezpiecznie wrócić do domu.

Na koniec dobra wiadomość – górski świat spotyka się w Lądku-Zdroju

Po wszystkich wypadkach, akcjach ratunkowych i tragicznych wiadomościach zakończmy jednak pozytywnie.

3 września rozpoczął się 31. Festiwal Górski im. Andrzeja Zawady w Lądku- Zdroju.

Przez cztery dni – od 3 do 6 września – Lądek-Zdrój ponownie stanie się jednym z najważniejszych miejsc spotkań ludzi gór w Polsce.

Będą filmy górskie, spotkania z himalaistami, alpinistami, wspinaczami, podróżnikami i autorami książek, warsztaty, wystawy, wydarzenia plenerowe oraz rozmowy o bezpieczeństwie, eksploracji i wszystkim tym, co od lat przyciąga nas w góry.

31. Festiwal Górski im. Andrzeja Zawady w Lądku-Zdroju, 3–6 września 2026. Grafika organizatora

Festiwal w Lądku-Zdroju od dawna jest czymś więcej niż tylko kolejną imprezą w kalendarzu.

To miejsce spotkania górskiego świata.

Miejsce opowieści o wielkich wyprawach, ale również o zwyczajnych ludzkich drogach.

I po tygodniu pełnym informacji o wypadkach chyba właśnie takim akcentem najlepiej zakończyć dzisiejszy Górski News.

Bo góry potrafią zabierać.

Potrafią wystawiać człowieka na ciężkie próby.

Ale przede wszystkim od pokoleń potrafią też ludzi łączyć.

Krzyż na szczycie Kehlstein w Alpach Berchtesgadeńskich. Fot. Berchtesgaden.de.

Złota myśl Marcogora

„Góry każdego tygodnia przypominają nam o dwóch rzeczach – jak niewiele potrzeba, żeby wydarzyło się nieszczęście, i jak wiele potrafią zrobić ludzie, żeby ruszyć drugiemu człowiekowi na pomoc.”

Jeśli chcesz wiedzieć, czym żyją góry, zajrzyj również do pozostałych wydań Górskiego Newsa Marcogora. Zbieram w nich najważniejsze wydarzenia z Tatr, Alp, Himalajów, Karakorum i innych gór świata.

Jeśli lubisz, gdy na blogu pojawiają się takie górskie wiadomości, możesz dorzucić symboliczną kawę przez serwis BuyCoffee. Dzięki temu Górski News Marcogora może dalej zaglądać tam, czym żyją góry – od Tatr, przez Alpy, aż po najwyższe szczyty świata.

Dzięki, że wędrujecie razem ze mną.

Marcogor

 

O autorze

marcogor

Bloger z Gorlic, górołaz opisujący swoje górskie wyprawy, zakochany w Tatrach, miłośnik górskich wędrówek i wszystkiego piękna natury. Góry to moja pasja i mój drugi dom.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Jeśli podoba Ci się moja twórczość i znalazłeś tu coś inspirującego oraz chcesz docenić mój wkład pracy, możesz postawić mi kawę :)

Postaw mi kawę na buycoffee.to

TURYSTYKA – GÓRY – PODRÓŻE – BLOG ISTNIEJE OD II.2012

Pasma Górskie

Translate »