Wybierz stronę

Z Siwego Wierchu przez Rzędowe Skały na kraniec Tatr, czyli o drodze do raju

Z Siwego Wierchu przez Rzędowe Skały na kraniec Tatr, czyli o drodze do raju

Pora powrócić do mej opowieści z wędrówki przez słowackie Tatry Zachodnie, a konkretnie ostatnim mym pobycie na Siwym Wierchu podczas pokonywania drogi z Chaty Zwierówka na zachodnie krańce Tatr. Zostawiłem was na szczycie Siwego Wierchu, o czym przeczytacie tutaj, teraz pora wyruszyć dalej ze swoimi wspomnieniami. Pisałem już tam, że to jeden z najcudowniejszych szczytów Tatr, ale najwspanialsze piękno było dopiero przede mną. Idąc dalej na zachód musiałem przejść przez niezwykłe skalne miasto, prawdziwy raj pełen turniczek, wieżyczek, iglic, fantazyjnych wapiennych skałek o niesamowitych kształtach, z których wiele zostało nazwanych trafnie przez turystów. Przy słonecznej pogodzie, która dopisywała do pewnego momentu ten skalny raj ukazywał mi swe nieskalane piękno i czar. Czułem się tam niczym zagubiony książę w krainie baśniowego świata. Smaku memu wolnemu spacerowi wśród tych bajkowych formacji skalnych dodawał fakt, że prawie nie spotkałem tam ludzi! Po co tłoczyć się gdzieś na zatłoczonych polskich szlakach, gdy można odkrywać takie cuda natury i delektować się nimi w niezmąconej ciszy. Szedłem tą trasą drugi raz, po dziesięciu latach i znowu czułem się jak w raju…

Rzędowe Skały to zachodnia część grani Siwego Wierchu, ciągnąca się w grani głównej Tatr od przełęczy Siwy Przechód, od wysokości ok. 1600 m n.p.m. po szczyt Siwego Wierchu. Znajduje się na niej cały labirynt skał i turni tworzących dolomitowy „park skalny”. Skały wymodelowane zostały tu przez procesy krasowe i wietrzenie, mają przez to różnorodne kształty i jamy w ścianach. Pomiędzy skałami tworzą się zaś dolinki krasowe. Teren ten to równocześnie siedlisko bardzo bogatej flory ciepłolubnych roślin muraw naskalnych. Między innymi tylko tutaj, w rejonie Siwego Wierchu występuje bardzo rzadki goździk lśniący, nigdzie poza tym obszarem nie występujący ani w Polsce, ani na Słowacji. W szlaku prowadzącym to po jednej, to po drugiej stronie grani, lub jej wierzchołkiem, znajdują się 2 trudniejsze do przejścia miejsca ubezpieczone łańcuchami. Ze szlaku miałem cały czas ładne widoki na masyw Ostrej i Małej Ostrej oraz Jezioro Liptowskie. A w dali majaczyły wierzchołki Gór Choczańskich i Małej Fatry.

Tak więc schodziłem w dół czerwonym szlakiem przez ten dolomitowy grzebień robiąc setki fotek, których część możecie obejrzeć w galerii pod wpisem. Uroki tej wędrówki dobrze oddają słowa Ryszarda W. Schramma, jednego z pięciu polskich taterników, którzy w 1955 r. kończyli tutaj przejście całej głównej grani Tatr:

„Zatopieni we mgle, schodziliśmy fantastycznym, zapuszczonym, starym szlakiem poprzez Białą Skałę… Ścieżyna wiła się wśród wapiennych turni, szczelin, uskoków, wspinała się na granie, spadała w niespodziewane dolinki i rozpadliny. Z mgły wyrastały dziwne ogrody skalnych iglic, maczug, jakichś ni to ptaków, ni to smoków.”

Pełen radości, zakochany na nowo w tym miejscu dotarłem na Białą Skałę, ostatni widokowy bastion w skalistej grani. Szczyt leży trochę z boku ścieżki, więc trzeba uważać, by go nie przeoczyć. Zwieńczony jest krzyżem, a panorama z niego obejmuje pełne uroku widoki na Liptów i Orawę oraz obramiające je pasma górskie. Po ostatnim nacieszeniu się widokami żwawo ruszyłem w dół dzikim lasem i potem skrajem dawnej łąki, by po przekroczeniu potoczku stanąć na zach. krańcu zarastającej Niżnej Polany. Stąd otworzył się kolejny widok na Zuberzec i kamieniołom powyżej wioski. Pozostało mi tylko strome zejście świerkowymi lasami, trzymając się drożyn i ścieżek. Lasy tu zostały przetrzebione przez wichury, a krajobraz zepsuła błotnista droga wybudowana zapewne na potrzeby zwózki drewna.

Tak doszedłem na spadzistą polankę pod Białą Skałą, gdzie stoi dawna leśniczówka i kończą się tatrzańskie szlaki, bo to już teren Huciańskiej Przełęczy Wyżniej, na której kończą się Tatry. Przebiega tu ruchliwa droga do Liptowskiego Mikulasza, a po drugiej stronie wznoszą się już wierzchołki Gór Choczańskich. Jest tu również wiata i po złapaniu oddechu zacząłem łapać okazję, by dostać się do samochodu pozostawionego w Zubercu. Po chwili to się udało i w momencie dotarcia do auta kolejna genialna wycieczka została zakończona. Jeszcze był postój we wsi celem wypicia orzeźwiającego piwa, które po całodniowym wysiłku smakowało wybornie i mogliśmy wyruszyć do domu. Dobrze, że nie byłem całkiem sam tego cudnego dnia i miałem choć raz kierowcę… Dziękuję chłopaki za wierne i dzielne towarzystwo. Oby więcej takich boskich wspólnych wypadów. Na koniec jak zawsze zapraszam do obejrzenia fotogalerii z eskapady. Z górskim pozdrowieniem

Marcogor

PS. Chciałbym jeszcze polecić wam obraz panoramiczny. Jest firma, która wykonuje obraz na płótnie ze zdjęcia. Jest to usługa polegająca na wykonaniu obrazu ze zdjęcia, które sam prześlesz. Może być to fotografia ze ślubu, z wakacji, z ukochaną osobą lub po prostu pięknego krajobrazu czy śmiesznej sytuacji. Zdjęcia drukowane na płótnie będą nie tylko świetną ozdobą każdego domu, lecz także  wyjątkową pamiątką o wartości sentymentalnej.  

O autorze

marcogor

Bloger z Gorlic, górołaz opisujący swoje górskie wyprawy, zakochany w Tatrach, miłośnik górskich wędrówek i wszystkiego piękna natury. Góry to moja pasja i mój drugi dom.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

TURYSTYKA – GÓRY – PODRÓŻE – BLOG ISTNIEJE OD II.2012

POSTAW KAWĘ MARKOWI

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Pasma Górskie

Translate »