![Spacer po Čičmanach oraz na szczyt Vápeč z Hornej Poruby](https://marekowczarz.pl/wp-content/uploads/2024/12/Vapec-42-150x150.jpg)
Majowy spacer na Białowodzką Górę, Zamczysko i Lemiesz
![Majowy spacer na Białowodzką Górę, Zamczysko i Lemiesz](https://marekowczarz.pl/wp-content/uploads/2024/05/bialowodzka-gora-14-1280x640.jpg)
Podczas któregoś majowego weekendu, gdy pogoda była niepewna wykorzystałem wolny czas, by odwiedzić bliskie okolice miasta Nowy Sącz. Jest tam wiele atrakcji, ale też wschodnia granica Beskidu Wyspowego, który chciałem spenetrować pod kątem krajoznawczym. Wysokości szczytów nie są tam imponujące, ale ciekawostki przyrodniczo- historyczne bardzo interesujące. Na start zwiedzania wybrałem wieś Marcinkowice, gdzie dojedziemy chociażby z trasy na Kraków. Stamtąd mogłem zrobić fajną górską pętlę, by później udać się na dalsze odkrywanie…
Marcinkowice leżą w Kotlinie Sądeckiej u podnóża Białowodzkiej Góry w Beskidzie Wyspowym, w pobliżu miejsca, gdzie potok Smolnik wpada do Dunajca. Wieś leży przy drodze powiatowej Limanowa – Chełmiec. Zostawiłem samochód na parkingu w centrum i ruszyłem uliczkami wioski, bo tak prowadził żółto- czerwony szlak. W Łazach Marcinkowickich wybrałem żółty szlak i łagodnie podchodziłem pod górę, podziwiając coraz ładniejsze widoki za sobą, zwłaszcza na Beskid Sądecki. Na widokowych łąkach pobudowane są nawet pojedyncze domy!
Minąłem ostatnie zabudowania i odbiłem na tych umajonych łąkach w boczną dróżkę w lewo, by dojść nad teren olbrzymiego kamieniołomu położonego nad wsią Klęczany. Widok z góry na potężne wyrobisko robi wrażenie… To jedno z największych na terenie Beskidów. Już w 1912 r. miejscowa ludność rozpoczęła tutaj wydobycie piaskowca. W związku ze wzrostem zapotrzebowania na surowce skalne w latach 60. XX w. postanowiono przekształcić mały kamieniołom w dużą kopalnię odkrywkową produkującą kruszywa dla kolejnictwa. Potem wróciłem na szlak i wałęsając się po pięknych wiosennych polanach dotarłem na wierzchołek Białowodzkiej Góry.
To szczyt Beskidu Wyspowego na wschodnim krańcu Pasma Łososińskiego. Ten grzbiet górski o przebiegu równoleżnikowym, rozciąga się między Łososiną Górną koło Limanowej, a Jeziorem Rożnowskim. Białowodzka Góra ma dwie kulminacje: południową Rozdziele (616 m) i północną – Zamczysko (606 m), obydwa odwiedziłem tego majowego dnia. Białowodzka Góra wraz z leżącą po przeciwnej, prawej stronie Dunajca Dąbrowską Górą i Kurowską Górą tworzą pierwsze przewężenie doliny Dunajca w jej pogórskim, trzecim przełomie. Pięknie prezentuje się ono z drugiej kulminacji.
Łagodnie zszedłem z góry na szerokie siodło, gdzie leżą zabudowania przysiółka wsi Zawadka. Dochodzi tu szosa i jest mały parking przy Kaplicy pw. Miłosierdzia Bożego. To miejsce bardzo klimatyczne i zarazem o wydźwięku patriotycznym. Rozciągają się stąd rozległe widoki na Beskid Wyspowy, Jezioro Rożnowskie i Pogórze Rożnowskie. Przy dobrej pogodzie widać stąd również Tatry. Obok punktu widokowego wybudowano nową kaplicę, nad którą znajduje się taras widokowy, ołtarz polowy oraz dużą zadaszoną wiatę ze stołami i ławami.
Obok stoi krzyż z tablicą upamiętniającą bywającego tutaj Jana Pawła II, oraz pomnik upamiętniający partyzantów z II wojny światowej i żołnierzy podziemia poległych podczas powojennej obławy zorganizowanej przez UB. Bezleśny grzbiet między obydwoma szczytami Białowodzkiej Góry jest bardzo dobrym punktem widokowym. Nim właśnie podążałem dalej. W 1961 roku utworzono we wschodnich partiach góry rezerwat przyrody Białowodzka Góra nad Dunajcem o powierzchni 67,69 ha. Obydwa wierzchołki łączy grzbiet o długości 500 m. Na grzbiecie tym i na jego południowych stokach występuje kilka grzęd skalnych. Teren jest bardzo interesujący przyrodniczo. Odtąd szedłem zielonym szlakiem.
Przed wejściem do lasu warto odbić trochę w lewo, by na wzniesieniu zobaczyć ładną Kaplicę pw. Matki Bożej Królowej Polski. Zielony szlak doprowadził mnie na Zamczysko, czyli północny wierzchołek. Porasta go las sosnowy i jest na nim wspomniana kapliczka. Na północnych stokach znajdują się liczne wychodnie skalne. Odkryto tutaj i zbadano pozostałości późnołużyckiego grodziska, złożonego z dwóch wałów, dwóch fos i majdanu. Niektórzy badacze wysuwali przypuszczenie, że mógł się tu znajdować zagadkowy zamek Lemiesz, wspominany w XIV-wiecznym Żywocie św. Kingi i będący jednym z elementów średniowiecznego systemu fortyfikacyjnego ciągnącego się wzdłuż doliny Dunajca.
Na południowym zboczu góry, na zachód od skałek Zamczyska, występuje drzewostan dębowo–bukowy. Schodząc w dół zielonym szlakiem za kulminacją Zamczyska koniecznie musimy odbić w prawo na ślepą ścieżkę do punktu widokowego. Wspaniale widać stąd właśnie przełom Dunajca, a nawet Nowy Sącz w oddali! Wykonano tam drewnianą platformę widokową nad urwiskiem. Schodziłem dalej czerwonym szlakiem, który prowadzi do Marcinkowic. Po drodze z łąk nad Dunajcem miałem kolejne świetne widoki na przełom rzeki i Jezioro Rożnowskie. Na parkingu zakończyłem swoją górską pętlę.
Ale to była dopiero połowa dnia, więc musiałem jakoś wykorzystać popołudnie. Postanowiłem najpierw obejrzeć piękne drewniane kościoły w sąsiednich wioskach. I tak najpierw zajechałem do Chomranic. Tutejszy kościół parafialny pw. Najświętszej Marii Panny, zbudowany został w 1692 w konstrukcji zrębowej. Posiada barokowe i rokokowe wyposażenie wnętrza. Z kościoła tego pochodzi dzieło Opłakiwanie z Chomranic. Na cmentarzu przykościelnym stoi zaś XVII-wieczna drewniana dzwonnica. Budowla wchodzi w skład małopolskiego szlaku architektury drewnianej. Piękny zabytek…
Wsiadłem w auto i następnie trafiłem do wioski Męcina, gdzie stoi Kościół parafialny pw. św. Antoniego. Drewniana budowla pochodzi z końca XVII wieku, jest wybudowana na zrąb, z wieżą konstrukcji słupowej. Wewnątrz zachowała się belka tęczowa z barokowym krucyfiksem, chór muzyczny o wykroju i profilach barokowych. Pod ołtarzem znajduje się kamienna krypta grobowa dziedziców Męciny oraz miejscowych proboszczów. To kolejny piękny zabytek na mojej trasie objazdowej w drugiej części dnia. Pojechałem dalej, tym razem do wsi Pisarzowa…
Miejscowość zamieszkana jest przez grupę etnograficzną lachów limanowskich. Położona u podnóży Pasma Łososińskiego, w górnym odcinku potoku Smolnik. W Pisarzowej znajduje się niewielki kościół św. Jana Ewangelisty z 1713 r. z drewnianą, trójkondygnacyjną wieżą. Wzniesiono go według zasad konstrukcji wieńcowo-zrębowej i przykryto dwuspadowym dachem siodłowym. Kościół otacza kamienny, ponad 100-letni mur z trzema wejściami zamykanymi ażurowymi bramami. W murze znajdują się kapliczki z figurami: Chrystus frasobliwy, Upadek Chrystusa, Pieta i Chrystus Zmartwychwstały. W murach stoją także kaplice tematyczne, a całość jest wyjątkowo piękna…
Po wrażeniach sakralnych wyruszyłem w dalszą podróż samochodem. Przejechałem skrótem z Męciny do miejscowości Wysokie, słynącej z cudnej panoramy Tatr. Niedawno przy drodze głównej Nowy Sącz- Limanowa zrobiono tam punkt widokowy z altaną i mini parkingiem. Jest nawet tablica z opisem panoramy na pasma Beskidu Sądeckiego, Wyspowego, Tatr i Gorców. Usiadłem tutaj na chwilę, by kontemplować te fantastyczne widoki, gdyż pogoda tego wiosennego dnia dopisywała. Potem udałem się autem na ostatni przystanek na mej drodze.
Zjechałem z góry do obwodnicy Nowego Sącza, by przez most św. Kingi na Dunajcu dotrzeć na parking przy stawach rybnych i bobrowisku Stary Sącz. Tam zrobiłem sobie ostatni spacer pośród uroczych okoliczności przyrody. Położony w widłach Dunajca i Popradu park rekreacji tamże jest ulubionym miejscem spędzania wolnego czasu dla mieszkańców aglomeracji sądeckiej. Zbudowano tam park linowy dla dzieci, są miejsca piknikowe, plaża i port dla żaglówek. Mnóstwo ścieżek spacerowych i rowerowych oraz dróżka po pomostach przez torfowisko, a nawet tarasy widokowe nad bobrowiskiem. Można miło spędzić tu czas na wypoczynku i rekreacji, co też uczyniłem do samego wieczora zwiedzając wszystko!
I to był koniec dnia! Powyżej mapka mojej trasy górskiej, która wyniosła 10 km. Ta wycieczka objazdowa zajęła mi cały dzień, ale na spokojnie, bez żadnego pospiechu. W tym rejonie jest dużo atrakcji warte zobaczenia, więc zachęcam do odwiedzin moimi śladami! A na koniec jak zawsze zapraszam do obejrzenia fotorelacji z wycieczki i czytania innych wpisów na blogu z dziesiątek różnych pasm górskich. A komu wpis się spodobał lub okazał przydatny może postawić mi wirtualną kawę przez serwis Buycoffee. Z góry dziękuję za każde wsparcie rozwoju tej strony. Z górskim pozdrowieniem
Marcogor