Wybierz Strona

Na Czernicy w Górach Bialskich i Czarnej Górze w Masywie Śnieżnika

Na Czernicy w Górach Bialskich i Czarnej Górze w Masywie Śnieżnika

Ten rok zaowocował urlopem spędzonym w Sudetach. Znowu mogłem zobaczyć znajome z poprzednich wypraw rejony, choć tym razem odwiedzałem nowe miejsca, gdzie mnie jeszcze nie było. Moją bazą była Kotlina Kłodzka przez kilka dni, gdyż z trzech stron jest otoczona górami. Po wizycie w Górach Złotych kolejnym celem były sąsiednie pasma, rankiem więc udałem się w Góry Bialskie. Charakterystyczne dla nich jest to, że utrzymują w przypadku większości szczytów wysokość powyżej 1000 m, co sprawia, że tworzą swoisty mikroklimat i wyraźnie wyodrębnioną całość krajobrazową. Zbocza Gór Bialskich stromo opadają ku dolinom przy często spłaszczonych szczytach. Na ich obszarze występuje niewiele skałek, zbudowanych z gnejsów, sporadycznie z kwarcytów, z których najbardziej znane są Trzy Siostry, które miałem zamiar odnaleźć.

Trzy siostry w Górach Bialskich

Góry Bialskie stanowią, zwłaszcza w połączeniu z Masywem Śnieżnika, rozległy teren o wysokich walorach turystycznych, narciarskich i przyrodniczych (ze względu na pierwotną przyrodę i niskie zaludnienie nazywany też sudeckimi Bieszczadami). Góry Bialskie są pod względem ukształtowania najdziwniejszym pasmem sudeckim. Składa się na nie grupa gór rozchodzących się w kilku kierunkach lecz bez szczytu pełniącego rolę zwornika. Dzielą się na dwie części: północną i południową, oddzielone od siebie Przełęczą Suchą (1006 m n.p.m.) oraz dolinami Bielawki i Morawki. Granica południowa pokrywa się z granicą państwową i przebiega grzbietem, co jest ewenementem w skali światowej!

polana przy czerwonym szlaku nieopodal Nowego Gierałtowa

Za pierwszym razem byłem tutaj zdobywając Rudawiec do Korony Gór Polski w deszczu i mgle, więc niewiele zobaczyłem. Teraz miało być inaczej i rzeczywiście pogoda dopisała! Dojechałem do wsi Nowy Gierałtów, gdzie zostawiłem auto na polanie, przy leśnej drodze na czerwonym szlaku na Czernicę. Stąd zaplanowałem małą pętelkę, częściowo po ścieżkach rowerowych. Nowy Gierałtów to wieś łańcuchowa o długości około 4 km, położona w dolinie Białej Lądeckiej, pomiędzy Górami Złotymi a Bialskimi, we wschodniej części Ziemi Kłodzkiej. Wieś została założona w roku 1581 przez cesarskiego nadleśniczego Leonhardta von Veldhammera jako osada dla drwali. W roku 1619 wzniesiono tu zachowany do dzisiaj kościół, który jest sercem wioski i jedynym zabytkiem. Jest to budowla jednonawowa zakończona wielobocznym prezbiterium. We wnętrzu zachowała się ambona z XVII wieku. We wsi funkcjonuje także wyciąg narciarski, a swoisty mikroklimat doliny powoduje, że śnieg zalega tu nawet do maja!

kościół w Nowym Gierałtowie

Wyruszyłem żwawo z samochodu przy pięknej aurze, początkowo drogą leśną, którą wiedzie też trasa rowerowa do Nowej Morawy. Zwana jest Kobylicznym duktem, w odróżnieniu od innych dróg, zatem cykliści mają tutaj raj. Po pewnym czasie szlak zbacza z drogi w lewo i prowadzi dalej wygodną ścieżką, która z czasem robi się coraz bardziej stroma. Przed grzbietem szczytowym łączy się z żółtym szlakiem i oba wyprowadzają na wierzchołek Czernicy. Na szczycie o wysokości 1083 m stoi drewniana wieża widokowa, są też ławki i stoły. Góra jest najwyższym wzniesieniem północnej części Gór Bialskich, na północ od Przełęczy Suchej i stanowi dobry punkt widokowy na Góry Bialskie, Góry Złote i Masyw Śnieżnika; jest jedną z dominant krajobrazowych w tej części Sudetów. 

wieża widokowa na Czernicy

Po widokowej uczcie i posiłku ruszyłem dalej czerwonym szlakiem, aż do bitej drogi, którą prowadzi niebieski szlak oraz kolejna ścieżka rowerowa. Skręciłem w prawo w kierunku przełęczy Dział, idąc tą drogą i trawersując zbocza Jawornika Kobylicznego dotarłem do następnej przełęczy. Wcześniej na jednym z ostrych zakoli drogi, po wyjściu z lasu moim oczom ukazał się malowniczy widok w stronę masywu Śnieżnika, gdzie wybierałem się później. Ktoś na tyle docenił to miejsce, że postawił tam ławeczkę… Na Dziale jest duża krzyżówka dróg, więc trzeba było uważać. Rozsiadłem się tam pod wiatą turystyczną i przeanalizowałem mapę, jak wrócić do auta, bo wariantów było wiele. Ostatecznie poszedłem nadal niebieskim szlakiem papieskim, skuszony wizją obejrzenia ciekawych formacji skalnych.

panorama z Czernicy

Szlak z przełęczy zbiega w dół, po bokach miałem ciekawe szczyty, jak Gółogóra i Gołogrzbiet, ale ja wypatrywałem dzikiej ścieżki na Łysiec, bo to tam są interesujące formacje skalne i rozległe widoki na Kotlinę Kłodzką. Niestety coś musiałem przeoczyć, bo nic nie znalazłem, poza mnóstwem wiatrołomów. A szkoda, bo z Łyścem wiąże się ciekawa legenda o smoku, podobna do tej o smoku wawelskim… Ludowe podania wyjaśniają skąd pochodzi łysy szczyt góry. Miejscowy smok mieszkał dawno, dawno temu na górującym nad okolicą wzniesieniu i w sposób typowy dla smoków, nękał okoliczne wsie, porywając bydło i dziewice. Młody sołtys pobliskiego Goszowa na smoka narychtował krowę nadziewaną siarką, smołą i podobnymi dodatkami. Ranny potwór zjadłszy podstawione bydlę, trawiony ogniem od środka spadł na szczyt góry, a miejscowa ludność podpaliła wokół niego las. Smoka pochłonęły płomienie, ale w miejscu jego kaźni do dzisiaj nie chcą rosnąć drzewa…

jedna z Trzech Sióstr

Taka to fajna legenda, szczyt wykorzystują nawet paralotniarze, ale ja musiałem obejść się smakiem! Zszedłem więc do kolejnej atrakcji, grupy skalnej zwanej Trzy Siostry. Znajdują się one sto metrów od niebieskiego szlaku, stoi tam tablica informacyjna, więc nie sposób przegapić. Stanowią one największą grupę skalną w Górach Bialskich. Wznoszą się na zboczach Gołogrzbietu w świerkowym lesie, powyżej Bialskiej Pętli, a obok Starej Drogi Kresowej. Jak pisałem sieć dróg leśnych jest tu bardzo rozbudowana. Skałki tworzą trzy grupy o wysokości 19 m i długości 33 m porozdzielane szczelinami do 3 m szerokości. Na jednej stoi nawet ławeczka… Ze skał roztacza się cudny widok na Góry Złote i dolinę Białej Lądeckiej. Na tablicy dowiedziałem się, że tutejszy smok miał swój udział również w kreacji tego miejsca! Te trzy skały, to zaklęte w kamienie siostry, które szukały swych zaginionych mężów- drwali. Podczas poszukiwań pojawił się smok, a widok był tak przerażający, że siostry skamieniały ze strachu i w takim stanie pozostają do dziś… 

widok z jednej z Trzech Sióstr

Po wspięciu się na jedną z nich podziwiałem dość długo widoki, bo pozostał mi tylko powrót przez las do auta. Zszedłem jeszcze kawałek w dół i złapałem następną leśną drogę, skręciwszy nią w prawo doszedłem do łąk nad Starym Gierałtowem. Dalej kierowałem się wzdłuż linii lasu i w końcówce wędrówki przez krzaczory, by trawersując zbocza Chłopskiej Kopy dotrzeć na polanę z samochodem. Ale to jeszcze nie był koniec dnia, pojechałem na późny obiad do Stronia Śląskiego i stamtąd na przeł. Puchaczówkę, koło miejscowości Biała Woda, nieopodal ośrodka narciarskiego w Siennej. Na przełęczy jest parking, ładna kapliczka i malowniczy widok na dolinę Siennej Wody z wyciągami. W pobliskiej bacówce można kupić oscypki i bunc. Przy szlaku czerwonym i szosie, nieco w kierunku Bystrzycy Kłodzkiej postawiona jest wiata turystyczna z siedziskami, a nieco niżej wiata sypialna.

kapliczka na przeł. Puchaczówka

Wspomniana kapliczka o owalnym kształcie znajdująca się na przełęczy datowana jest na ok. 1781 r. Na temat jej wzniesienia przytaczanych jest kilka opowieści, m.in. ta, która mówi o upamiętnieniu żołnierza Hansa Manna, rozstrzelanego za samowolne oddalenie z twierdzy kłodzkiej. Do lat 70. XX wieku znajdowały się w niej drewniane rzeźby dłuta Michaela Klahra, które jednak zostały skradzione. W 1840 roku na przełęczy stanęła gospoda Puhu Baude na skrzyżowaniu dróg do Stronia Śląskiego, Białej Wody, Międzygórza i Konradowa – popularna i chętnie odwiedzana, z ciekawym wystrojem wnętrz. Przetrwała tylko do 1948 r. W 1924 r. postawiono tu także niewielki pomnik Carla Pabela, przewodniczącego wrocławskiej grupy Kłodzkiego Towarzystwa Górskiego. Pomnik zniszczono w 1945 r. Miejsce jest więc pełne historii i kapitalne nawet do posiedzenia i relaksu.

wieża na Czarnej Górze

Ja jednak miałem cel na wieczór. Ruszyłem czerwonym szlakiem na Czarną Górę w Masywie Śnieżnika, by tam pożegnać ten udany dzień podziwiając zachód słońca z wieży widokowej tamże. I to mi się udało! Niecała godzinka podejścia, a potem już tylko delektacja górskim pięknem. Cudny zachodzik upoił moje zmysły. Mimo, że wieża była zamknięta, z przeznaczeniem do remontu wspiąłem się na nią na własną odpowiedzialność. A to co zobaczyłem to moje, góry pokazały swój majestat, urzeczony ich pięknem w promieniach zachodzącego słońca doznałem metafizycznych przeżyć, bo to było jak spotkanie z całą mistyką gór. W takich momentach, gdy wszystko jest idealne i w pełni harmonijne, w pełni odczuwamy po co chodzimy po górach, na co nasze trudy i pot… w tą magiczną godzinę!

zachód słońca z Czarnej Góry

Wierzchołek Czarnej Góry mierzący 1205 m leży w ramieniu Żmijowca w Masywie Śnieżnika. Czarna Góra jest doskonale widoczna z niemal całej ziemi kłodzkiej jako wysoki i stromy szczyt, kontrastujący z szeroką kopułą Śnieżnika. Jest z nim często mylona, ponieważ z dna Kotliny Kłodzkiej wydaje się być od niego wyższa. Nazwa góry (dawniej niem. Schwarzer Berg) przypuszczalnie wzięła się stąd, że porośnięty lasem szczyt oglądany był zwykle od północnej, ciemnej strony. Pod szczytem, od wschodniej strony znajduje się rozległe głazowisko. Na północnym stoku Czarnej Góry, kilkaset metrów od szczytu, znajduje się maszt nadajnika telewizyjnego, stojący na zamkniętym terenie. Światła tego obiektu są przy bezchmurnej pogodzie widoczne z wielu kilometrów, stanowiąc dobry punkt orientacyjny.

klimatyczne zakończenie dnia na Czarnej Górze

W okolicach Czarnej Góry znajduje się wiele tras rowerowych o różnym poziomie trudności, w tym 3 trasy do kolarstwa zjazdowego. Jedna z nich zaliczana jest do najtrudniejszych w Polsce. A mi po pełnym wrażeń pobycie na szczycie, zresztą drugi raz pozostało tylko zejście w świetle czołówki na parking i powrót do bazy. To był cudowny dzień, wam drodzy czytelnicy polecam na koniec obejrzenie galerii zdjęć z wycieczki i wybranie się kiedyś moimi śladami. Myślę, że fotorelacja wyszła bardzo dobra. Przede mną były kolejne górskie przygody i o nich wkrótce przeczytacie… Z górskim pozdrowieniem

Marcogor

O autorze

marcogor

Bloger z Gorlic, górołaz opisujący swoje górskie wyprawy, zakochany w Tatrach, miłośnik górskich wędrówek i wszystkiego piękna natury. Góry to moja pasja i mój drugi dom.

1 komentarz

  1. Beata

    Rewelacja, sama jestem niepoprawną miłośniczką gór, czytam Twoje wpisy zawsze z ciekawością. A szczególną sympatią darzę moje okoliczne Sudety, w tym oczywiście Masyw Śnieżnika i G. Bialskie (kiedyś mój teren badań do pracy na studiach, potem miejsce moich wycieczek). Piękne zdjęcia i opisy. Dziękuję. Do zobaczenia gdzieś na szlaku!

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

TURYSTYKA – GÓRY – PODRÓŻE – BLOG ISTNIEJE OD II.2012

POSTAW KAWĘ MARKOWI

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Pasma Górskie

Licznik odwiedzin

Translate »