Wybierz Strona

Wejście na Fărcăul w Górach Marmaroskich

Wejście na Fărcăul w Górach Marmaroskich

Moja tegoroczna wycieczka do Rumunii pozwoliła mi poznać nowe, fascynujące pasmo górskie. Położone na pograniczu rumuńsko – ukraińskim Góry Marmaroskie. Te dzikie góry w całości objęte są granicami Parku Natury Góry Marmaroskie (Parcul Natural Munţii Maramureşului). To zarazem część Wewnętrznych Karpat Wschodnich na terenie Rumunii i Ukrainy, o długości głównego grzbietu 93 km i obszarze około 2000 km². Na południu poprzez Przełęcz Przysłop (Prislop) sąsiadują z Górami Rodniańskimi, które także odwiedziłem podczas czerwcowego wyjazdu.  Najwyższe szczyty znajdują się nie na głównym grzbiecie, gdzie najwyższy jest Pop Iwan Marmaroski (1940 m n.p.m.), lecz na południowo-wschodnich ramionach bocznych. Są to: Fărcăul (1961 m n.p.m.), Mihailecul (1918 m n.p.m.), Toroiaga (1939 m n.p.m.), Bardăul  (1854 m n.p.m.).

Eskapada z grupą górołazów z PTTK Sanok rozpoczęła się w miejscowości Repedea, mającej status powiatu. Zatem jest tu kilka restauracji, pensjonatów i sklepów, może służyć jako baza wypadowa w te góry. W centrum miasteczka po rekonesansie w terenie autokar skręcił w ulicę Repedea ciągnącą się wzdłuż rzeki o tej samej nazwie i dowiózł nas dość daleko wgłąb doliny do początku szlaku. W pewnym momencie asfalt się tam kończy, ale utwardzona droga pozwala swobodnie przejechać. Niebieski szlak w sumie prowadzi z centrum, dlatego wiemy gdzie skręcić, by nie przegapić wejścia w las. Autokar parkuje na małym placyku, obok którego stoi drewniany most wyznaczający dalszy kierunek marszu. Spotykamy tu pierwszy drogowskaz ze wskazaniem 4,5 h do jeziorka Vinderel.

Po początkowych perypetiach z niesubordynacją jednego z uczestników ruszamy ostro przed siebie. Najpierw prowadzi nas boczna leśna droga, na której napotykamy przeszkodę w postaci przejścia przez rwący potok. Wypatrzyłem tu ładną kaskadę na bocznym dopływie. Wszystkim się udała przeprawa i dalej czekało już mocne podejście lasem, przez dziki jar. Doprowadziło ono nas na widokową polanę z kilkoma szopami pasterskimi. Tutaj zrobiliśmy dłuższy odpoczynek, po tej pierwszej wyrypce. Kolejny odcinek prowadzący na następną polanę, już ponad lasem był dużo łatwiejszy. Tutaj przywitały nas psy pasterskie pilnujące stad owiec. Dobrze, że szliśmy w grupie, bo pasterze nieskorzy byli do reakcji!

Powolutku wspinaliśmy się coraz wyżej podziwiając coraz to rozleglejsze widoki. Od bacówki juhasów znowu prowadziła nas w górę wyraźna droga. Szybko i łatwo osiągnęliśmy wierzchołek pomniejszego szczytu Varful Pietriceaua, niewiele ponad 1500 m. Odtąd nasza trasa skręciła ostro w prawo na kolejne siodełko. Droga była przeorana wieloma uskokami, potem przeszła w ledwo widoczną ścieżynę. Ale już cały czas mogliśmy delektować się widokami ukraińskich pasm granicznych. Na przełęczy weszliśmy na następną wyraźną drogę przez olbrzymie połoniny. Prowadziła ona ku coraz wyraźniejszemu celowi w postaci najwyższej góry Marmaroszy.

Słynny Fărcăul był coraz bliżej, niestety pogoda zaczęła się psuć i zaczęło kropić. Jednak twardo i z determinacją podążaliśmy ku swoim marzeniom… W końcu doszliśmy do jeziorka u podnóża góry. To było znane Lacul Vinderel, ładnie położone między dwoma najwyższymi wierzchołkami bocznego grzbietu. I w tym właśnie miejscu rozpadało się na dobre… większość grupy była daleko z tyłu, ale ja z resztą czołówki postanowiliśmy zdobyć szczyt. Mimo mokrej trawy i błotka, które szybko się zrobiło, bowiem szlak jest rozjeżdżony przez motocrossowców nie dawaliśmy za wygraną! Po pierwszym podejściu przywitał nas drewniany krzyż na widokowym zboczu, z którego ładnie prezentował się staw w dole i cała dolina u podnóży gór z tworzącymi się szybko mgiełkami. Dobrze było widać również naszą dotychczasową trasę.

Dalsza droga na szczyt była dość stroma, ale zmotywowani w pięć godzin od startu zdobyliśmy wierzchołek Fărcăula. Udało się to tylko nielicznej części wycieczki, reszta zrezygnowała przy jeziorku. Szkoda, bo opad na chwilę ustał, a panoramy ze szczytu należą do najlepszych w całej Rumunii. Bliskość Ukrainy sprawia, że doskonale możemy zaobserwować przygraniczne pasma, z najwyższą Czarnohorą. Wypatrzyłem więc Howerlę i Popa Iwana, które przecież odwiedziłem kiedyś. Ale także okoliczne góry rumuńskie było widać, na czele z Alpami Rodniańskimi, gdzie byłem dzień wcześniej… Fărcăul nie na darmo słynie z panoramy 360 stopni, dlatego przyciąga turystów, mimo że droga jest tu daleka. Warto było tu dotrzeć i nawet pogoda nie pogorszyła znacznie widoczności!

Chwila świętowania na szczycie i focenia i trzeba było schodzić, bo grupa czekała na dole. Schodziliśmy tą samą trasą, choć plany były pierwotnie inne, ale deszcz, który powrócił odebrał ochotę na dłuższe warianty. Dobrze, że choć na momenty szczytowania odpuścił. Drogę już znałem, więc skupiłem się na szybkim zejściu, byle bez wywrotek na śliskim podłożu. Czekała nas jeszcze jedna przygoda w postaci spotkania grupy motocrossowców, zjeżdżających ze szczytu. Nawet zdążyłem nagrać film, który możecie tutaj obejrzeć. Reszta drogi była już bez historii, powróciliśmy po własnych śladach do autokaru, który uparcie czekał w tym samym miejscu na krańcach Repedei.

To było moje kolejne pasmo, które odkryłem w dzikich Karpatach rumuńskich i nadal nie wiem, gdzie czuję się bardziej odcięty od świata, w Rumunii, czy na Ukrainie? Już wkrótce zaproszę Was na kolejną opowieść z tych gór, a dziś jak zawsze na koniec zapraszam do obejrzenia fotorelacji. O dziwo udało się zrobić dość sporo fajnych fotek. Dziękuję współtowarzyszom wyprawy, zwłaszcza Staszkowi, który ciągnął mnie swoją siłą do przodu! Ale nie dziękuję panu, który spił się w autokarze i opóźnił nasz plan, przez co nie zdążyliśmy przed deszczem! Po tym wyjeździe zacząłem się zastanawiać nad wyjazdami grupowymi z PTTK, czy mają sens, jak niektórzy jeżdżą w wiadomym celu… Z górskim pozdrowieniem

Marcogor

 

O autorze

marcogor

Bloger z Gorlic, górołaz opisujący swoje górskie wyprawy, zakochany w Tatrach, miłośnik górskich wędrówek i wszystkiego piękna natury. Góry to moja pasja i mój drugi dom.

3 komentarze

  1. marian

    odludzie zachęca, motocykl zniechęca
    u mnie podobnie
    piękne wąwozy, rozjeżdżone przez kłady
    na które nie ma rady

    Odpowiedz
  2. Palo

    cudowne tereny! i to wszystko takie dzikie, puste, otwarte! Moje klimaty zupełnie ale jeszcze nie było mi dane zobaczyć na własne oczy a szkoda…

    Odpowiedz
  3. ZUS

    Niesamowite ujęcia, pozdrawiam serdecznie

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

TURYSTYKA – GÓRY – PODRÓŻE – BLOG ISTNIEJE OD II.2012

POSTAW KAWĘ MARKOWI

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Pasma Górskie

Licznik odwiedzin

Translate »