Wybierz Strona

Zwiedzanie Terchovej i wypad w Góry Kysuckie

Zwiedzanie Terchovej i wypad w Góry Kysuckie

W lipcu po raz kolejny odwiedziłem Terchovą. To miejsce kultowe dla mnie, wrota do cudów pasma górskiego Małej Fatry, moich ulubionych gór słowackich oraz miejsce narodzin legendarnego zbójnika Juraja Janosika, którego przecież każdy Polak zna ze słynnego serialu, w którym przywłaszczyliśmy sobie legendę o tym zbóju. Moim celem podczas tegorocznego pobytu, oprócz odkrywania kolejnych cudów Małej Fatry, były odwiedziny w sąsiednim paśmie Gór Kysuckich, ale również dokładne zwiedzenie samej Terchovej, na co przeznaczyłem w końcu trochę czasu. Wędrówki górskie były bez spiny, by móc delektować się wszystkimi atrakcjami regionu, których znacznie przybyło od ostatniego mego pobytu tamże, jakieś dziesięć lat wcześniej.

Terchová to duża wieś  w północnej Słowacji, położona 25 km na wschód od Żyliny, przy wylocie słynnej Vrátnej doliny, którą kilka lat wstecz zalała katastrofalna powódź. Znajduje się na pograniczu dwóch mezoregionów geograficznych: Małej Fatry i Gór Kysuckich. 25 stycznia 1688 w Terchovej urodził się Juraj Jánošík. Stąd też ta miejscowość przyciąga rzesze turystów, odbywają się tu różne festiwale kulturalne, mi także podczas pobytu trafiły się obchody święta narodowego Słowacji, więc turystów było co nie miara, ale mogłem uczestniczyć wieczorami w różnorodnych imprezach folklorystycznych. Obecnie Terchová jest znaną miejscowością turystyczną z rozbudowaną bazą noclegową i gastronomiczną, punktem wypadowym w pasmo Małej Fatry. Posiada kilka wyciągów narciarskich i dobrą komunikację autobusową z Żyliną.

Jak pisałem 25 stycznia 1688 w Terchovej urodził się Juraj Jánošík. Jego pomnik – nadnaturalnej wielkości postać zbójnika wykonana w 1988 roku ze stali nierdzewnej według projektu Jána Kulicha – znajduje się u wlotu Doliny Wratnej (sł. Vrátna dolina). We wsi znajduje się również Muzeum Janosika w budynku ratusza w centrum wioski. Stylizowana postać Janosika umieszczona jest również w herbie miejscowości. W okresie lipiec-sierpień w Terchovej odbywa się festiwal folklorystyczny – Dni Janosika (sł. Jánošíkove dni). Zdjęcie z Janosikiem należy do kanonu obowiązkowych podczas pobytu tamże. Ostatnio wykonano tam nową, wygodną ścieżkę pod sam pomnik. Na placu poniżej ma swój przystanek kolejka, popularna ciuchcia, która w okresie wakacji zawozi kilka razy dziennie turystów do znanych punktów wypadowych w góry, jak np. do przysiółka Biały Potok, u wylotu słynnych wąwozów –Dier

Najbardziej znanym zabytkiem jest kościół św. Cyryla i Metodego – położony w centrum miejscowości, zbudowany w latach 1942–1949. W oknach kościoła znajdują się wytrawione na matowo sceny z życia Cyryla i Metodego. W kościele znajduje się wyrzeźbiona w drewnie całoroczna szopka bożonarodzeniowa, tzw. Betlejka – dzieło lokalnych artystów. Jest ona ruchoma i robi naprawdę wrażenie swym rozmachem i wielością figur oraz oświetleniem, to obowiązkowy punkt na trasie zwiedzania. Obok, w uliczkach w centrum znajdziemy mnogość lokali gastronomicznych, gdzie można coś zjeść, niestety w Terchovej nie potańczymy, bo jest zakaz, po kilku zadymach w dyskotekach. 

W Terchovej rozwinęła się charakterystyczna, skoczna muzyka ludowa. Utwory instrumentalne i wokalne wykonywane są najczęściej przez 3, 4 lub 5-osobowe zespoły (dwustrunowy bas, akordeon diatoniczny), często jako akompaniament do tańca. Muzyce towarzyszy biały śpiew. Do tradycji muzycznej Terchovej zalicza się również grę solową na fujarach pasterskich. Technika gry przekazywana jest z pokolenia na pokolenie – w każdym przysiółku był zespół, który wypracował własny rodzaj muzyki i gry, zarachowując przy tym charakterystyczne brzmienie z Terchovej. W 2013 roku tradycja muzyki z Terchovej została wpisana na listę reprezentatywną niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO. Warto posłuchać na żywo, mi się udało podczas występów z okazji dnia św.Cyryla i Metodego. 

Ale we wsi powstały też nowe atrakcje, jak nowa wieża widokowa górująca na jednym ze wzgórz nad Terchovą, nazwana bardzo lirycznie Terchovskim Sercem. Od kościoła dojdziemy tam ścieżką spacerową w dziesięć minut. Widoki na osadę rozłożoną poniżej na wielu przysiółkach oraz wylot Doliny Vratnej i szczyty Małej Fatry naprawdę są przecudnej urody. Na stoisku obok wieży możemy nawet napić się regionalnego piwa w pięknej cenie 2 Euro. Na wieży mamy tablice z opisem panoram na wszystkie strony świata. Fajnie także widać malutki z tej perspektywy posąg Janosika po drugiej stronie wsi. 

Inną nową ciekawostką jest wybudowana na przeciwległym wzniesieniu droga krzyżowa ze zwieńczeniem na wierzchołku Oravcovej. Postawiono tam krzyż świecący w nocy, a po drodze odnajdziemy ładne stacje Kriżovej cesty… Z góry oczywiście mamy śliczny widok, tym razem w stronę Gór Kysuckich, które były moim celem następnego dnia. Wyjście na Oravcovą to wysiłek rzędu kwadransa czasu z centrum. Warto pobiegać po wiosce, choćby wieczorem by te wszystkie cuda zobaczyć. Bo penetracja cudowności Małej Fatry to zawsze musi być priorytet, ale o tym w innym wpisie. Po odwiedzeniu tych gór i spacerze po Terchovej mogłem spokojnie udać się zdobywać najwyższy szczyt kolejnego słowackiego pasma, do Korony Gór Słowacji.

Następnego dnia udałem się zatem w Góry Kysuckie, leżące naprzeciwko Małej Fatry i z tego powodu gwarantujące przednie widoki na powyższe. Przy okazji chciałem zobaczyć miejsce narodzin legendarnego zbójnika Janosika i to się udało. Narodził się on w przysiółku zwanym Janosikovci, 5 km od centrum Terchovej. Z tej wioski zresztą wyznakowano specjalny ścieżkę dydaktyczną śladami Jury Janosika. Ale ja podjechałem autem, by nie dreptać po asfalcie pod samą osadę, gdzie zbójnik przyszedł na świat. Jego chałupa zawaliła się, postawiono tam obelisk, a niedaleko w dobrze zachowanym domostwie urządzono małe muzeum mu poświęcone. Mimo że historyczna prawda o Juraju Janosiku jest znana od lat międzywojennych; jego postać jest wciąż przedstawiana w dowolny sposób w folklorze i kulturze.

W drugiej połowie XVIII Juraj Jánošík stał się słowackim bohaterem narodowym. Zaczęto go pozytywnie wiązać z Tatrami. Wówczas popularyzowały się podania, według których działał on poprzez obrabowywanie bogatych ludzi i obdarowywanie biednych. Jego postać w XIX wieku stała się również powszechna w folklorze beskidzkim. Na Słowacji był postrzegany na dwa sposoby: jako pospolity bandyta oraz jako szlachetny zbójnik; natomiast w Polsce znana była tylko ta wersja pozytywna. Na Podhalu panowało do niedawna przekonanie, że był Polakiem i działał po polskiej stronie gór. Teza ta została upowszechniona przez Tetmajera. O Janosiku nakręcono wiele filmów i seriali. Do dziś kultywuje się jego legendę, jako pozytywnego bohatera, który wspomagał biednych i uciemiężonych. Prawda była inna, ale jego postać utożsamia do dziś po obu stronach granicy bohatera walczącego z uciskiem i wyzyskiem.

Po odnalezieniu jego sadyby pozostawiwszy samochód przy drodze wyruszyłem na najwyższy szczyt Gór Kysuckich. Od tej osady miałem do pokonania tylko niecałą godzinkę drogi. Podejście na Pupov mierzący 1045 m jest bardzo strome i dało mi wycisk. Niestety szczyt kiedyś posiadający rozległą polanę w partiach szczytowych obecnie zarósł i nie jest atrakcyjny widokowo. Dopiero po zejściu na polany poniżej z drugiej strony góry ukazały się moim oczom cudne panoramy Małej Fatry z Rozsutcami na czele. Po przejściu pętli żółtym szlakiem zawróciłem drogą rowerową do punktu wyjścia. Chcąc oszczędzić czas możemy właśnie dojechać z Terchovej do przysiółka Janosikovci, by zwiedzić osadę Janosika i zdobyć kulminację Kysuckiej Vrchoviny. Góry Kysuckie są porośnięte lasami iglastymi z udziałem buka. Lasy porastają głównie zbocza, północną połowę pasma zajmuje park krajobrazowy Chránená krajinná oblasť Kysuce.

Oczywiście te góry nie mogą się równać z sąsiednim pasmem Małej Fatry, ale odnajdziemy tutaj spokój, gdyż turystów jest bardzo mało, a widoki też można zobaczyć urzekające. O tym możecie przekonać się oglądając galerię zdjęć z wycieczki. Tym samym mój czterdziesty piąty szczyt do korony został zdobyty. Sam region jest bardzo atrakcyjny i obowiązkowy do odwiedzenia dla każdego obeżyświata jak ja. Jednak jeśli przyjeżdżać tu, to minimum na weekend, by zdążyć obejrzeć wszystkie atrakcje. Nie piszę tutaj o odkryciu wszystkich cudów Małej Fatry, bo na to trzeba tygodnia czasu. Zachęcam do czytania innych mych opowieści z wypraw w ten rejon. A na koniec jak zawsze fotorelacja z eskapady. Z górskim pozdrowieniem

Marcogor

 

O autorze

marcogor

Bloger z Gorlic, górołaz opisujący swoje górskie wyprawy, zakochany w Tatrach, miłośnik górskich wędrówek i wszystkiego piękna natury. Góry to moja pasja i mój drugi dom.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

TURYSTYKA – GÓRY – PODRÓŻE – BLOG ISTNIEJE OD II.2012

POSTAW KAWĘ MARKOWI

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Pasma Górskie

Licznik odwiedzin

Translate »