Szybki wypad z Witowa w pasmo Magury Witowskiej
Parę lat temu odwiedziłem masyw Magury Witowskiej, na pograniczu polsko- słowackim, leżący w bezpośrednim sąsiedztwie Tatr, a zatem oferujący fenomenalne panoramy. Niedawno wydawca Korony Polskich Gór zaliczył go nowego podziału pasm górskich, jako najwyższe wzniesienie na Pogórzu Przedtatrzańskim. Choć Słowacy zaliczają ten masyw do Pogórza Skoruszyńskiego, podobnie jak polski najbardziej znany geograf Jerzy Kondracki. Ale jestem już zmęczony tymi wszystkimi sporami, co do czego należy, bo to rzecz drugorzędna! W górach liczy się dla mnie przede wszystkim, by tam być! 🙂
Skoro postanowiłem zdobyć nową koronę, więc tam też musiałem być i polecam tę górę każdemu, ze względu na wrażenia artystyczne… Wędrówka z najbliższej wsi, czyli Witowa jest prosta, łatwa i niemęcząca, a widoki i piękno krajobrazu bajeczne! Dojechałem do wspomnianej wioski od strony Chochołowa zatrzymując się na olbrzymim parkingu przy karczmie „Witowianka” Zimą jest tam pełno gości z racji pobliskiego wyciągu narciarskiego, a latem mamy spokój. Byłem tam w połowie sierpnia i był pełny luz… 🙂
Witów to największa powierzchniowo miejscowość gminy Kościelisko (65 km²). Swoim obszarem obejmuje część Tatr Zachodnich, Orawicko-Witowskich Wierchów, fragment Rowu Kościeliskiego i tereny leżące wzdłuż rzeki Czarny Dunajec. W podhalańskiej części Witowa najwyżej wznosi się właśnie Magura Witowska (1231 m), która jest jednocześnie najwyższym szczytem polskiego Podtatrza. W samej wsi godny uwagi jest Kościół pw. Matki Bożej Szkaplerznej, wybudowany w stylu góralskim. Zostawiłem auto na parkingu i ruszyłem prosto wzdłuż wyciągu polną drogą w kierunku granicznego grzbietu.
Tak było najłatwiej i najszybciej dostać się w pobliże szczytu. Już podczas podejścia mogłem podziwiać widoki na pobliskie Tatry Zachodnie. Doskonale widać było masyw Giewontu, czy Czerwonych Wierchów. Im wyżej, tym widoki pogłębiały się. Szybko dotarłem do górnej stacji wyciągu i małej karczmy dla narciarzy tamże. Dalej szedłem łąkową drogą, która zaprowadziła mnie do kilku góralskich chat i szałasów pod lasem, w pobliżu granicy. W drugą stronę świetnie prezentowało się Pasmo Gubałowskie, a w oddali majaczyła Babia Góra.
Już w lesie, obok ścieżki granicznej natrafiłem na słowacki szlak, który sprowadził mnie trochę w dół na tzw. „Vyšné diely”. To górna część łąk ciągnących się od słowackich Oravic, z ładnym widokiem na górujący nad Doliną Oravicy potężny masyw Skoruszyny. Odgałęzia się tam niebieski szlak, który prowadzi tymi łąkami poniżej granicy państwowej w kierunku wierzchołka Magury Witowskiej. Po łatwej wędrówce zdobyłem więc go pośród cudownych okoliczności przyrody. Połowa sierpnia w kalendarzu sprawiła, że trawy i wszelkie zioła kwitły magicznie na łąkach, które otaczają szczyt ze wszystkich stron!
Jest tutaj wiata turystyczna, tablice informacyjne, słupek szczytowy, a nawet skrzynka na księgę wpisów. Ale najważniejsze są dookólne panoramy na wszystkie kierunki. Zwłaszcza te na będące na wyciągniecie ręki Tatry robią niesamowite wrażenie! Widoki są nieziemskie, Od Giewontu, poprzez Czerwone Wierchy, Kominiarski Wierch, aż po krańce Tatr Zach z Osobitą! Długo siedziałem tutaj delektując się tym majestatycznym pięknem Natury! Do tego mego zauroczenia tym miejscem nie zakłócał tłum turystów, bo takowych tu nie ma! Mało kto wie o tej miejscówce i myśli, żeby się tutaj wybrać… 🙂
I to jest wspaniała wiadomość, gdyż wszystkich ciągną potężne i bliskie Tatry, a na Magurze Witowskiej możemy mieć święty spokój! Nawet w środku lata… Po długim podziwianiu tego mistycznego sacrum rozpocząłem powolne zejście, już polskim, czarnym szlakiem. Miał on mnie zaprowadzić z powrotem do Witowa. Ale liczne polany na zejściu spowodowały, że robiłem dziesiątki zdjęć, gdyż ciągle Tatry pozowały z innego kadru… Najpierw była Polana Przysłop, potem kulminacja Przysłopu Witowskiego (1164 m.), potem kawałek lasem na Urchoci Wierch (1106 m.) i kolejna cudna Polana- Urchoci Wierch.
Wygodna droga leśna prowadziła coraz niżej, czasami przez rozjeżdżone błotko, bo lubią tędy jeździć quady… niestety, ale miejscowi górale nie lubią spacerów! 🙂 Kolejna była Polana Mnichówka z samotnym domem, a później szlak ostro zbiegł do głównej drogi w Witowie. Pozostało mi wtedy wrócić do centrum wioski, do samochodu na parkingu przy karczmie! Na koniec tego boskiego dnia skorzystałem z kulinarnych przysmaków „Witowianki”, co i Wam polecam. Tak zakończyła się ta krótka eskapada, skutkująca odkryciem niezwykłej miejscówki! Zachęcam do powtórki, ale nie mówcie o niej 🙂
Łatwa trasa na 10 km zajmuje tylko godzin dnia, więc można ją zaplanować np. podczas pobytu na termach w Chochołowie. Na koniec jak zawsze zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć i czytania innych wpisów na blogu! A jeśli ten wpis dał Ci wartość, znalazłeś u mnie potrzebną wiedzę, inspiracje do podróży, to będę wdzięczny, jeśli postawisz mi kawę przez serwis Buycoffee. Tworzę bloga z ogromną przyjemnością i pasją od ponad 13 lat. Z górskim pozdrowieniem
Marcogor















