Życie blogera, czyli słów kilka o mnie

Życie blogera, czyli słów kilka o mnie

Dziś będzie wpis autopromocyjny. Ale po ośmiu latach pisania bloga chyba już można… Wiele lat temu pokochałem góry, moja miłość zaczęła się prawie trzydzieści lat temu i stale rozkwita. Od pewnego czasu mogę śmiało powtarzać, że to moja pasja największa i miłość na dobre i na złe. Jestem połączony z górami już na stałe! Każdy człowiek ma wybór, poznaje świat, możliwości jakie daje mu życie, a także własne. Z biegiem lat nabieramy pewności co nas „kręci” w życiu, co nam sprawia przyjemność, jaki sposób spędzania czasu daje najwięcej satysfakcji i radości. Po czasie mamy pewność, gdzie jest nasze szczęście i dążymy do tego, by zaznawać go jak najczęściej i pogłębiać doznania. Warto zainwestować w nasz rozwój, by doznawać pozytywnych emocji w naszym życiu.

Zmienia się też sposób realizacji naszych planów, marzeń, podejście do życia. Wraz z przybywaniem lat nabieramy mądrości życiowej i nasza miłość do tego co kochamy jest pełniejsza, głębsza… Miłujemy pełną piersią i chcemy ciągle wracać do obiektu westchnień. Moja miłość do gór też dojrzewała z upływem czasu, ewoluowała w tym kierunku, że górska pasja dostała pierwszeństwo spośród wielu zainteresowań, ale nie można być dobrym we wszystkim, bo ciężko znaleźć czas… Warto więc pielęgnować, rozwijać i oddać się całym sobą jednej pasji, bo to daje ukojenie, szczęście, radość, harmonię wewnętrzną, spokój, poczucie spełnienia i nadaje stale cel w życiu. Gdy mamy po co żyć, chce się nam działać, dostajemy ciągle kopa energetycznego, po prostu nam się chce.

Pisałem nieraz o tym, czym są dla mnie góry i dlaczego chodzę po górach, ale z wiekiem moje wędrowanie nabiera szerszego znaczenia. Bo już wiem, że ta majestatyczna górska kraina napełnia mnie duchowością i pozwala poczuć mistykę w wielu niezwykłych miejscach, podczas obcowania z nieskażoną przyrodą, z dala od cywilizacji, gdzie łatwo zobaczyć majestat wspaniałych dzieł Stwórcy i odkryć magię cudów Matki Natury. Poświęcenie się jednej pasji i oddanie temu co się kocha całego wolnego czasu musiało kiedyś przynieść nagrodę. Ale jak się w coś mocno wierzy to musi się tak stać! Warto zatem robić swoje nie patrząc na przeszkody, popełniane błędy i przysłowiowe kłody pod nogi, które lubią spadać same znienacka, w najmniej oczekiwanym momencie. 

Bloga prowadzę od ponad ośmiu lat popełniwszy w tym czasie tutaj 836 wpisów i publikując 360 galerii zdjęć z moich wypraw i podróży. Podczas tego czasu moja witryna zanotowała 12 milionów odsłon. Ale pierwotnym zamierzeniem bloga było promowanie aktywności i turystyki górskiej, jako najcudowniejszej formy spędzania wolnego czasu. Widać, że to się udało, bo w górach co roku bijemy rekordy frekwencyjne… To oczywiście nie moja zasługa, ale swoją cegiełkę dołożyłem. Teraz chciałbym dołożyć nowe przesłanie mojej strony, co zresztą daje się już zauważyć po nowych rodzajach postów, które zamieszczam. Dojrzałem całkowicie do tego, by nie tylko wędrować po górach, odkrywać kolejne piękne miejsca i obserwować zapierające dech w piersi widoki. Choć kto wie, może kiedyś przejdę na górską emeryturę i zacznę podróżować po świecie zwiedzając zabytki?

Bowiem delektowanie się błogim górskim krajobrazem i przebywanie w ciszy, z dala od ludzi pozwala nam się uduchowić, poczuć ten czuły pierwiastek pejzażu, ciszy… całą magię i mistykę gór! To daje nie tylko spokój, oderwanie od szarej, przytłaczającej rzeczywistości i czas na pobycie z samym sobą, usłyszenie swojego wnętrza, ale również poczucie bliskości ze wszechświatem, Matką Naturą, Bogiem! W górach jest wiele miejsc kultu, gdzie czujemy dziwną obecność siły wyższej, ten niesamowity klimat, który wyczuwa się szóstym zmysłem. By to poczuć należy przestać biegać po górach, zdobywać, śpiesząc się ciągle dalej… Trzeba się zatrzymać i po prostu być! Właśnie tam, gdzie czujemy, że nasze serce wali, a miłość rozkwita mimo zamkniętych oczu… Do tego się oczywiście dojrzewa, do takiego słodkiego postrzegania świata, na wszystko w życiu przychodzi przecież czas…

Ja tak mam od dawna, ale obecnie chyba dorosłem do bezgranicznej miłości, wystarczy mi tam być, czuć zapach skał i przyrody by odnajdywać ukojenie i radość! Do życia w równowadze i harmonii. Oczywiście to przychodzi etapami, każde uczucie się zmienia i dojrzewa do altruistycznej miłości. Ja też biegałem po górach w młodości, chcąc zaliczać jak najwięcej szczytów. Teraz już wiem, że liczy się jakość, nie ilość… A więc to co wyniesiemy w naszym sercu z gór! To co zostanie w naszych duszach na zawsze, to co zaniesiemy w doliny, do innych ludzi… Moje inne podejście do gór było już zauważane przez ludzi, bo odbiega od tradycyjnego postrzegania działalności w górach, od przeciętnych motywów, jakimi się kierują turyści przyjeżdżający w góry.

Znacie te motywacje z własnego życia, chodzimy po górach dla zdrowia, kondycji, przyjemności, z powodu umiłowania górskiego piękna i czystości natury, czy dla zdobycia kolejnych odznak, koron itd. Każdy powód jest dobry, bo każdy człowiek jest Cudem, jedynym w swoim rodzaju bytem, jednak pełne uwielbienie gór pozwala zbliżyć się do nich i miłować za to, że są! Doczekałem się, że mogłem wyrazić swą miłość i swoją górską filozofię nie tylko na blogu, co czynię od lat, a także szerszej publiczności w programie telewizyjnym, gdzie mnie zaproszono jako gościa, by powiedzieć właśnie o magii i mistyce gór! Kto nie widział, może wciąż obejrzeć tutaj na stronach TVP 2 ” Pytanie na śniadanie” .

Wcześniej niespodziewanie dowiedziałem się, że moja podobizna, a raczej fotka z Ornaku autorstwa kolegi zdobi wagony elektrycznej kolejki kursującej pod Tatrami na Słowacji, z Popradu do Tatrzańskiej Łomnicy, Starego Smokowca i Szczyrbskiego Jeziora. To była duża niespodzianka, bo to była fotka z banku zdjęć, więc każdy mógł ją zakupić… ostatnio podczas pobytu w Tatrach miałem okazję zobaczyć sam siebie na tych olbrzymich reklamach na kolejce. Mój kolega Wiktor, bo to jemu zawdzięczam te świetne zdjęcia zrobił mi wiele dobrych fotek i miałem już przypadki, że zdjęcia ze mną trafiały na okładki przewodników, np. Bezdroży, czy albumów, jak ostatnio w fajnym wydawnictwie ” Szlaki Polski”. Kilka jego zdjęć ilustruje dzisiejszy artykuł.

Mogę tylko podsumować, że ciężka praca przez te osiem lat zaczyna przynosić efekty, mój głos zaczyna być słyszalny, a mój wizerunek rozpoznawalny. Ale najważniejsze jest, że mój blog rośnie i jego czytalność wzrasta, bo na nim przekazuje na co dzień moją górską filozofię i podejście do gór z miłością! Również w lokalnej społeczności zostałem dostrzeżony, choćby poprzez artykuł w gorlickich mediach, do poczytania tu na stronie HaloGorlice. Wkrótce czeka mnie spotkanie z burmistrzem i inna niespodzianka, ale myślę, że krzewienie turystyki wśród młodych ludzi w Gorlicach i na ziemi gorlickiej, jak choćby poprzez prowadzenie od piętnastu lat Gorlickiej Grupy Górskiej nie przeszło bez echa… Dużo pewności dodało mi uczestniczenie w festiwalach górskich, na które jestem zapraszany jako bloger do obsługi medialnej…

Pisanie bloga to wbrew pozorom ciężka praca i często zarwane noce, bo dnia brakuje, gdy się normalnie pracuje na etacie. Jeśli chce się trzymać poziom i dbać o kontakt z czytelnikami przynajmniej raz na tydzień należy coś napisać. Regularność jest jednak trudna do utrzymania przez wiele lat, przychodzą kryzysy motywacji, choroby i inne zawirowania, ale mi udaje się wciąż być w miarę systematyczny, choć wszystko tutaj robię sam! Ten blog istnieje już 102 miesiące, czyli ponad trzy tysiące dni! To daje ciągle, mimo upływu 8,5 roku średnią dwa wpisy tygodniowo! Oby motywacji nigdy mi nie brakło, bo od początku traktuje bloga jako swoisty pamiętnik moich górskich wędrówek. Bardzo chętnie wracamy przecież do przyjemnych wspomnień, więc to duża frajda opisywać swoje przygody, nawet tak skrupulatnie i dokumentalnie, by pomóc odwiedzającym tę stronę na zaplanowanie swoich wycieczek. 

Ale duża rola jest Wasza, kochani czytelnicy, by pokazywać swoją obecność tutaj, poprzez kontakt, komentarze, polubienia, dyskusje pokazać, że nadal lubicie czytać mego bloga i chętnie tu wracacie. To naprawdę daje kopa i motywację do dalszej pracy mimo zmęczenia, czy objawów znużenia, które są nieuniknione! Zapraszam zatem do dawania znaku, że jesteście wciąż ze mną… Życie człowieka się zmienia i nauczyło mnie ostatnimi czasy, że warto robić swoje i nie poddawać się, a nagroda kiedyś przyjdzie! Pozytywne myślenie jest także częścią mnie i mego optymistycznego podejścia do świata. Ufam, że przeznaczenie prowadzi mnie w wymarzonym kierunku… Należy zawsze wierzyć i dobrymi myślami przyciągać pozytywne wibracje! 

Albowiem wszystko jest możliwe dla tego, kto wierzy! Trzeba uwierzyć w siebie i wyjść ze swej strefy komfortu. Bowiem przyczyna rodzi skutek, a dążenie do celu przynosi w końcu efekt! Pielęgnujmy więc w sobie dobre nawyki i bądźmy uważni! Bo liczy się tylko tu i teraz! Zapomnijmy o przeszłości, bo obciąża nasze jestestwo i nie martwmy się o przyszłość. Skoncentrujmy się na obecnej chwili całą duszą, umysłem i ciałem, bo co ma być i tak nadejdzie. Pielęgnujmy w sobie dobroć i życzliwość oraz dzielmy miłością, a nie złością. Uwierzcie, że ta chwila jest właściwym momentem i dajcie się prowadzić życiu. Odrzućcie opór, bo jesteśmy cudem, jak każdy z nas! Ja tak uczyniłem i jestem wolny… Odnalazłem własną drogę, czego i Wam życzę moi drodzy! I tym nowym przesłaniem kończę na dziś tę autopromocję, zapraszając wszystkich do współpracy. Pamiętajcie, nie wolno się nigdy poddawać! Pytajcie w komentarzach o co chcecie, piszcie, odzywajcie się. Z górskim pozdrowieniem

Marcogor

O autorze

marcogor

Bloger z Gorlic, górołaz opisujący swoje górskie wyprawy, zakochany w Tatrach, miłośnik górskich wędrówek i wszystkiego piękna natury. Góry to moja pasja i mój drugi dom.

2 komentarze

  1. Ewa

    Widać jak bardzo kochasz góry..Pracowitość została nagrodzona. Twój tekst daje nadzieję, że to co robimy wytrwale ma sens. Trzymaj tak dalej, spokojnie…krok po kroku, na sam szczyt!

    Odpowiedz
  2. Stanisław

    Brawo Marku!
    Tu nie ma końca… Miłość jest nieskończona, ciągle dojrzewa, obdarowuje nas coraz to nowymi i wznioślejszymi doznaniami, które w majestacie gór są wyraziste i czyste jak górska siklawa… Więc dalej w drogę, bez końca…:-)

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

TURYSTYKA – GÓRY – PODRÓŻE – BLOG ISTNIEJE OD II.2012

POSTAW KAWĘ MARKOWI

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Pasma Górskie

Licznik odwiedzin

Translate »